Zły samarytanin – Jarosław Dobrowolski

Jarosław Dobrowolski urodzony i wychowany w Warszawie. Jego powieści i opowiadania są utrzymane w stylistyce dark i grozy, ale nie stronią też od ciętego humoru. Prywatnie zapalony motocyklista, emerytowany karateka i gracz RPG. Uwielbia oglądać filmy (zwłaszcza horrory). Jego najnowsza książka pt. „Zły samarytanin” dzieje się na Warszawskiej Pradze

okładkowo
Ludzie dzielą się na dwie grupy: tych, którym wystarczy odpowiedź na pytanie, kto zabił, oraz na tych, którzy chcą wiedzieć, dlaczego. Kiedy w podwarszawskim sierocińcu zostają zamordowane trzy zakonnice, Policji Państwowej niemal natychmiast udaje się schwytać mordercę. Nie jest to jednak zwykły człowiek, a jego dziwny wygląd i tajemnicze pochodzenie stanowią zagadkę nie do rozwiązania.
Dla wychowanego w cieniu praskich kamienic Romana Burego stopień przodownika w Policji Państwowej wydaje się szczytem możliwości. Jednak jego doświadczenie wojskowe, ciężka ręka oraz talent do wydobywania z ludzi informacji sprawiają, że zostaje wciągnięty do śledztwa, które odmieni jego życie już na zawsze.

Jarosław Dobrowolski zmienia gatunek? Kto wie, kto wie, ale na pewno doskonale odnajduje się w „szemranej” ups… sensacji, takiej z nutką ciemności i niesamowitości. Pisarz od pierwszych stron wciąga nas wykreowany przez siebie światek i półświatek 🙂 w którym brutalność jest codziennością, a każdy z bohaterów może mieć zarówno jasne jak i mroczniejsze oblicze. 
Autor w mistrzowski sposób łączy elementy thrillera, dramatu i rozważań na tematy społeczne. 
Całość napisana w przystępny sposób, zrozumiałym językiem, choć może momentami (dla niektórych) zbyt brutalnym. Dobrowolski umiejętnie buduje napięcie, wprowadzając zaskakujące zwroty akcji, które utrzymują czytelnika w niepewności aż do samego końca. Niektórym może przeszkadzać zbytnie „nagromadzenie” przemocy, ale cóż ta

„Zły samarytanin” nie tylko skłania do myślenia, ale w pewien sposób także bawi. A po zamknięciu okładek daje sporo do myślenia, na temat człowieka i jego „kondycji”.

Wyd. Sinister Project

Mary Shelley. Narodziny Frankensteina – Anne Eekhout

Anne Eekhout to wielokrotnie nagradzana holenderska pisarka. Mieszka w Utrechcie w Holandii. „Mary Shelley. Narodziny Frankensteina”  jest jej czwartą powieścią (a pierwsza na polskim rynku). Obecnie tłumaczona na 13 języków.

okładkowo
Rok 1816. Osiemnastoletnia Mary Wollstonecraft, jej kochanek Percy Shelley, ich synek William i przyrodnia siostra Mary, Claire, odwiedzają lorda Byrona i jego towarzysza Johna Polidoriego nad Jeziorem Genewskim. Przyjaciele spędzają deszczowe wieczory z winem i laudanum przy kominku, wymieniając się historiami o duchach. Pewnej nocy Byron rzuca wyzwanie, aby każde z nich napisało horror. Rozmyślając nad swoją opowieścią, Mary przypomina sobie inne lato. Jako czternastolatka przybywa do Szkocji i szybko nawiązuje serdeczną przyjaźń z młodą Isabellą Baxter. Dziewczyny wędrują po polach i lasach i wymyślają historie o mitycznych szkockich stworzeniach i duchach. Pewnego dnia spotykają prawdziwego potwora, a spotkanie to zasiewa w nich ziarno niepewności, czy niezwykłe stwory z ich opowieści są rzeczywiście tylko wytworem wyobraźni. Na skutek sekretnego doświadczenia więź Mary i Isabelli pogłębia się. Ale dziewczyny nie wiedzą, że ktoś je obserwuje – charyzmatyczny i nieco złowieszczy pan Booth, inny rodzaj potwora o męskiej twarzy. (…)

Postać Frankensteina już od dawna jest wpisana w naszą kulturę (jak też popkulturę). Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę, kto tak naprawdę tę postać „powołał do życia”. Otóż była to Mary Shelley! Młoda, utalentowana, obdarzona niezwykłą wrażliwością autorka, której dzieło zostało obwołane jednym z pierwszych utworów science fiction.

Natomiast powieść Anne Eekhout przybliża nam postać samej Mary Shelley, koncentrując się na tym co sprawiło, że tak młoda dziewczyna stworzyła tak genialną książkę. Wybiegającą swoją tematyką daleko w przyszłość. 
Autorka świetnie portretuje Mary zarówno jako autorkę, jak i kobietę, która mierzy się z wieloma życiowymi zawirowaniami (choćby strata dziecka). Tym samym oddaje jej głos do opowiedzenia własnej historii, to przedstawienia nam czytelnikom prawdy o tym „jak to z Frankensteinem było”

To wspaniale, drobiazgowo i wnikliwie napisana powieść. Umiejętnie łącząca realia epoki z tym co fantastyczne i nierealne, pozwalając zrozumieć, jak rodzi się geniusz i jak skomplikowane życie może inspirować dzieła, które przetrwają wieki.

Mam nadzieję, że zostaną wydane w Polsce kolejne książki tej autorki.

Ta, która wie – Katarzyna Kuśmierczyk

Katarzyna Kuśmierczyk – rodowita wrocławianka, która przeniosła się na (na Suwalszczyznę), gdzie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Absolwentka administracji oraz zielarstwa. Większość życia zawodowego poświęciła pracy w samorządzie, próbując „zmieniać świat”. W 2021 roku „wylądowała” w najpiękniejszym zakątku Polski, gminie Wiżajny, gdzie pisze kolejne książki. Jej wielką pasją jest zielarstwo; medycyna, magia, wierzenia oraz literatura. Jedną z najnowszych książek jest: „Ta, która wie”.

okładkowo
Ostatnie, co usłyszała, to cichy trzask, któremu towarzyszył ból przeszywający całe ciało. A potem zgasło światło, ucichły krzyki, ucichły ptaki… I nie było już nic…”

21 sierpnia 1811 roku, na Wzgórzu Szubienicznym w Reszlu, zapłonął stos, na którym spalono, ostatnią w Europie, czarownicę – Barbarę Zdunk.
Ta tragiczna historia, tak naprawdę niewiele mająca wspólnego z czarami, zainspirowała mnie do napisania własnej wersji losów Barbary, która w mojej książce uosabia setki niewinnie zgładzonych kobiet, którym zarzucono konszachty z diabłem.

„Ta, która wie” jest niezwykłą opowieścią, łączącą w sobie bogatą warstwę historyczną, magię i nutę grozy, wciągającą „przeplatankę” losów dwóch kobiet rozdzielonych wiekami, ale połączonych przez wspólne dziedzictwo.

Autorka doskonale oddaje realia epoki, w których dawne wierzenia i przesądy stanowiły po prostu codzienność. A warstwa współczesna jest również bardzo interesująca.

Jednym z największych atutów książki jest język – piękny, sugestywny, pełen barwnych opisów, stopniowo budujący atmosferę. Mamy tu elementy magii i tajemnicy, tworzące opowieść, która jednocześnie fascynuje i niepokoi. Powieść sprzyja refleksji nad naturą dziedzictwa, kobiecej siły i niesprawiedliwości, która przez wieki dotykała tych, którzy odważyli się mówić własnym głosem Dziś wydaje się to być przestrogą, ale i świadectwem tego, jak ważne jest zrozumienie własnych korzeni.

Książkę warto polecić zarówno miłośnikom historii, jak i osobom szukającym literatury z nutą metafizyki i tajemnicy. To jedna z tych lektur, które zostawią w czytelniku na długo po zakończeniu czytania.

Wyd. KD System

Las birnamski – Eleanor Catton

Eleanor Catton pochodzi z Kanady a mieszka w Nowej Zelandii. Studiowała filologię angielską na University of Canterbury. Za drugą „The Luminaries” (Wszystko co lśni) , otrzymała w 2013 roku nagrodę The Man Booker Prize. Z ciekawostek: jest to najdłuższa w historii książka nagrodzona Bookerem a jej autorka jest najmłodszą laureatka tej nagrody! Najnowsza ksiązka jej autorstwa nosi tytuł „Las birnamski” 

okładkowo
2017 rok, Nowa Zelandia. Wskutek katastrofalnego osunięcia ziemi na przełęczy Korowai miasteczko Thorndike oraz leżąca nieopodal spora farma zostają odcięte od świata. Okazję chce wykorzystać Las Birnamski – nieformalny, na poły przestępczy, na poły filantropijny, tajny kolektyw ogrodniczy, który sadzi rośliny tam, gdzie nikt tego nie zauważy. Przez całe lata grupa walczyła, żeby wyjść na prostą. Zajęcie gospodarstwa dałoby im szansę na wypłacalność. Ale miejscem interesuje się też tajemniczy amerykański miliarder Robert Lemoine: przejął je, żeby zbudować luksusowy bunkier na czas końca świata; przynajmniej tak mówi założycielce grupy, Mirze, gdy przyłapuje ją na terenie posiadłości. Jest zaintrygowany Mirą i Lasem Birnamskim. I chociaż politycznie są po przeciwnych stronach, wydaje się, że mają wspólnych wrogów. Ale czy ogrodnicy mogą mu zaufać? I czy będą mogli zaufać sobie nawzajem, gdy ich ideały i ideologia zostaną wystawione na próbę?

Trzecia książka autorki, podobnie jak poprzednie łączy w sobie elementy psychologii, tajemnicy i głębokiej refleksji nad ludzkimi relacjami.
Catton w mistrzowski sposób buduje napięcie, a każda postać jest starannie wykreowana – bohaterowie nie są papierowi i właśnie to sprawia, że stają się tak nam bliscy.

Oczywiście nie zabrakło i narracji pełnej zwrotów akcji nieprzewidywalnych momentów. Pisarka bawi się formą, i to jest to co ja osobiście bardzo cenię w książkach.  

Catton pisze elegancko i z wyczuciem, tworząc pełne poetyckości opisy, oddające zarówno piękno nowozelandzkiej scenerii, jak i wewnętrzne przeżycia bohaterów. 
Książka ta z pewnością przypadnie do gustu zwłaszcza miłośnikom literatury psychologicznej i kryminalnej.

„Las birnamski” to powieść, która wciąga, porusza i pozostaje w pamięci na długo po odłożeniu książki. Jest to zdecydowanie jedna z tych historii, które zostają z czytelnikiem na zawsze.

Gra kłamstw – Ruth Ware

Ruth Ware po studiach przeprowadziła się do Paryża, by finalnie osiąść w Londynie. Jednak zanim wzięła się na dobre za pisanie – pracowała jako kelnerka, księgarz, nauczycielka języka angielskiego oraz rzeczniczka prasowa. Jej najnowsza powieść nosi tytuł „Gra kłamstw”.

okładkowo
W chłodny czerwcowy poranek kobieta spaceruje z psem w idyllicznej nadmorskiej wiosce. Czworonóg wpada do wody po patyk, ale ku przerażeniu właścicielki wyłowiony przedmiot okazuje się być czymś znacznie bardziej złowieszczym…
Następnego ranka trzy kobiety, Fatima, Thea i Isabel, otrzymują SMS-y od czwartej przyjaciółki. Wiadomość od Kate jest tą, której NIGDY nie chciały otrzymać. Lata temu dziewczyny uczyły się w szkole z internatem położonej w pobliżu klifów kanału La Manche. Stały się nierozłączne i słynęły ze swej pozornie niewinnej gry w kłamstwa.
Opowiadały zmyślone historie wszystkim i na każdym kroku. Nadszedł jednak moment, w którym musiały kłamać nie dla zabawy, a po to, by przeżyć… Po siedemnastu latach historia z czasów szkolnych przypomina o sobie, a przyjaciółki muszą wrócić do miejsca, w którym wszystko się zaczęło.

Ruth Ware w powieści „Gra kłamstw” tworzy kolejny duszny (świetnie napisany) thriller psychologiczny, w którym grupa dawnych przyjaciół zmaga się z duchami przeszłości, co przeradza się w tytułową „grę kłamstw”.
Autorka mistrzowsko buduje klimat nadmorskiego miasteczka. Postacie są złożone i realistyczne, a ich relacje skomplikowane, co dodaje głębi historii. Narracja pierwszoosobowa pozwala wczuć się w emocje bohaterki, choć tempo akcji bywa nierówne, zwłaszcza w retrospekcjach.

„Gra kłamstw” to opowieść o sile przyjaźni, lojalności i konsekwencjach kłamstw. Być może jest odrobine „słabsza” od najlepszych książek Ware, jest bez wątpienia kawałkiem solidnego thrillerem psychologicznego, który warto przeczytać.

Wyd. Czwarta strona

Dewolucja – Max Brooks

Max Brooks to amerykański pisarz, specjalizujący się w literaturze science fiction, aktor i autor scenariuszy. Jest synem znanego aktora (reżysera, producenta) Mela Brooksa i aktorki Anne Bancroft. Autor jest znany przede wszystkim z bestsellerowej World War Z. Tym razempowraca z zupełnie nową, mrożącą krew w żyłach historią, która łączy elementy survivalu, thrillera i horroru. Dewolucja to książka, która dosłownie wciąga w dziką walkę o przetrwanie – zarówno ludzi, jak i ich człowieczeństwa. Występował także epizodycznie jako aktor w wielu serialach oraz brał udział w współtworzeniu filmów animowanych i dubbingiem.

okładkowo
Jeżeli wydarzenia opisane w odnalezionym dzienniku są prawdziwe, musimy zaakceptować niemożliwe – stworzenie znane jako sasquatch, Wielka Stopa, żyje wśród nas i jest bestią o straszliwej sile i gwałtowności. Mieszkańcy Greenloop, odizolowanej od świata osady high-tech w górach w stanie Waszyngton, prowadzą ekologiczny i nowoczesny tryb życia do czasu, gdy zostają odcięci od świata po wybuchu wulkanu Mount Rainier. Tracą dostęp do internetu, nie działają telefony komórkowe i sieć elektryczna. Katastrofa naturalna zmusza ich do podjęcia walki o przetrwanie w surowych warunkach. Wkrótce po erupcji odkrywają, że w rozległych lasach otaczających ich osadę nie są sami. Nagłe i przerażające spotkanie z mitycznymi istotami, znanymi jako sasquatche, ujawnia, że te stworzenia są znacznie bardziej niebezpieczne niż głoszą legendy…

Max Brooks ponownie sięga po (chyba) swoją ulubioną technikę, czyli narrację opartą na „dokumentach”. Mamy tu dziennika jednej z bohaterek, jak też wywiady, reportaże i analizy ekspertów. Taki format nadaje powieści znamiona autentyczności i zwiększa jej atrakcyjność.
Autor w bardzo ciekawy  sposób ukazuje, jak „krucha” jest nasza cywilizacja i jak szybko ludzie błyskawicznie potrafią porzucić „ucywilizowanie” na rzecz przetrwania.
Książka niemal od początku  trzyma w napięciu i poczuciu swoistej klaustrofobii.

To książka idealna zarówno dla fanów horrorów, jak i miłośników literatury postapokaliptycznej.

Brooks wnikliwie i bardzo trafnie analizuje współczesne społeczeństwo i nasze uzależnienie od technologii, jednocześnie zadając pytanie, kim jesteśmy bez naszych „komórek”?

Wyd. ZYSK i S-ka

Nikt nie może wiedzieć – Kate Alice Marshall

Kate Alice Marshall zaczęła pisać, zanim nauczyła się prawidłowo trzymać pióro, i nigdy nie przestała. Mieszka na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku z chaotyczną menażerią zwierząt domowych i członków rodziny, a latem wyrusza na kajaki i biwakuje wzdłuż Puget Sound.

okładkowo
Emma nie powiedziała mężowi zbyt wiele o swojej przeszłości. Wyznała tylko, że jej rodzice nie żyją, a z siostrami od lat nie utrzymuje kontaktu. Kiedy jednak małżeństwo wpada w kłopoty finansowe, Emma wyjawia, że ona i jej siostry są właścicielkami domu po rodzicach. Nie mogą go sprzedać, ale mogą w nim zamieszkać. Decyzja o przeprowadzce zmusza Emmę do zdradzenia kolejnych sekretów. Że w okazałej rezydencji zginęli jej rodzice. 
I że niektórzy twierdzą, że zrobiła to Emma. Osierocone siostry nigdy nie rozmawiały o tym, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy. Po latach rozłamu, powrót do domu może je znów do siebie zbliżyć, ale też odsłonić rodzinne i małomiasteczkowe sekrety.
Emma stara się ponownie nawiązać więź z utraconym rodzeństwem, jednocześnie utrzymujące tę, którą ma z nowo założoną rodziną. Zaczyna zdawać sobie sprawę, że rzeczy, które pozostawiła niewypowiedziane, ponownie stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo.

Narracja prowadzona z trzech punktów widzenia to nie lada wyczyn pisarski (tutaj prowadzona z perspektywy trzech sióstr), ale żeby było jeszcze ciekawiej (i trudniej) wszystko odbywa się w dwóch czasach (przeszłość i teraźniejszość). Fakt głowa mnie trochę rozbolała (zanim się połapałam) ale potem powolutku, pomalutku udało się wszystko zgrabnie oddzielić od siebie. Na pewno pomocne były trzy tak różne osobowości bohaterek, oryginalne i niepowtarzalne.
Bez dwóch zdań jest to świetnie napisany thriller psychologiczny, mamy tu nie tylko przemoc ale i traumy związane z wychowaniem nie wolnym od niej.

To książka z rodzaju tych które od początku trzymają czytelnika za gardło i wzbudzają ciekawość, aż do zakończenia, które no cóż… niektórym może udać się przewidzieć. 
Zdecydowanie jednak jest to książka warta naszej uwagi.

Wyd. IV strona

Ludzie, którzy sieją w śniegu

Tina Harnesk (ur. 1984) na co dzień pracuje jako bibliotekarka. Mieszka z mężem i dziećmi niedaleko Arvidsjaur (w górach północnej Szwecji). „Ludzie, którzy sieją w śniegu” to jej literacki debiut.

okładkowo
Osiemdziesięciopięcioletnia Saamka Máriddja mieszka na dalekiej północy Szwecji ze swoim mężem Bierą. Po latach spędzonych tylko we dwoje kobieta pragnie odnaleźć siostrzeńca męża. Kilkuletni chłopiec o imieniu Heaika-Joná, którego wychowywali jak syna, został im odebrany z dnia na dzień. Jedyną osobą, której Máriddja może się zwierzyć ze swojego pragnienia, jest „Sire”, operatorka centrali w nowym aparacie telefonicznym. Z pomocą Sire Máriddja obmyśla plan poszukiwań.
Kaj i Mimmi osiedlają się w Norrbotten, gdzie mają nadzieję zapuścić korzenie. Oprócz pudeł po przeprowadzce Kaj musi rozpakować także pamiątki po niedawno zmarłej matkce, których pochodzenia nie zna i nie rozumie. Wkrótce w ich nowym domu coraz więcej czasu spędza ośmioletni sąsiad, Johánás. Nigdzie nie widać jednak jego rodziców. Czy pod wpływem obecności chłopca Mimmi odważy się poprosić Kaja o to, za czym tęskni najbardziej? Bo saamska legenda głosi, że niczego nie należy nazywać po imieniu – w przeciwnym razie łatwo można wszystko stracić.
Tina Harnesk w cudowny sposób splata losy swoich bohaterów. Ciepło i z dużą dozą humoru opowiada o pełnym magii świecie Saamów, ale także o trudnej historii przesiedleń, która wpłynęła na życie rdzennych mieszkańców Północy i ich potomków.

Wielu porównuje tę książkę do „Mężczyzny imieniem Ove” (Backmana).
Po przeczytaniu i ja jestem skłonna do takiej opinii. Całość została po prostu pięknie napisana, bardzo plastycznym i poetyckim językiem. To o czym czytamy, mamy od razu przed oczami. Podczas tej literackiej podróży nic się nie dłuży ani nie zgrzyta…
Zawsze miałam słabość do historii Saamów ich wierzeń, zwyczajów itp, która mnie ciekawiła, dlatego czytało mi się podwójnie ciekawie.  
Bohaterowie świetnie wykreowani, bardzo prawdziwi.
Dwie perspektywy narracji, czynią powieść jeszcze bardziej interesującą. 
Książka z gatunku tych pięknych i choć nie lubię tego słowa to „nieodkładalnych”. Konieczne!

Wyd. MARGINESY

Prawda i tylko prawda – Stefan Ahnhem

Stefan Ahnhem od ponad dwóch dekad pracuje jako scenarzysta telewizyjny i filmowy. Jest autorem scenariuszy do najpopularniejszych szwedzkich seriali kryminalnych, m.in. tych o Kurcie Wallanderze. Zadebiutował „Ofiarą bez twarzy”, do wydania której prawa sprzedano aż do dwunastu krajów. W przygotowaniu kolejne części zmagań Fabiana Riska z przestępczością. 

okładkowo
Wszystko, co oczywiste, jest fasadą Carl i Helene przeżywają kryzys w związku i wierzą, że długie wakacje z dala od sztokholmskiego zgiełku pomogą im na nowo się odnaleźć. Dlatego zamieniają się domami z parą z Kalifornii – Scarlett i Adamem – która przygotowuje się do wyjazdu do Szwecji, gdzie mężczyzna będzie miał wystawę. Jednak gdy tylko docierają do Santa Cruz, rozpoczyna się seria dziwnych wydarzeń. Czy Carlowi szwankuje pamięć, czy dom na zdjęciach wyglądał zupełnie inaczej? Czy ktoś naprawdę stuka nocą w rury grzewcze, czy to tylko koszmarne omamy? Co robi para w ich szwedzkim domu – i dlaczego ktoś wyłączył zainstalowane przez Carla kamery? Oraz czy Scarlett coś sobie wyobraża, czy też Helene naprawdę zostawiła jej tajną wiadomość w garderobie?
Mnożą się pytania – w końcu nikt nie ma odwagi uwierzyć własnym oczom. Gdy elementy układanki łączą się w całość, staje się jasne, że marzenia i fantazje mogą zostać obrócone przeciwko nam. I że wszystkim byłoby lepiej, gdyby wyznali prawdę. I tylko prawdę.

Jak na dobry thriller psychologiczny przystało, akcja od początku trzyma w napięciu, choć powoli przechodzi w „gęsty” kryminał. Co prawda sam pomysł na fabułę nieźle pokręcony, ale w odbiorze całości zupełnie nie wadzi. Tym bardziej jest ciekawie, ze autor sprawnie myli tropy i nie da się za bardzo niczego przewidzieć – a to lubię w powieściach chyba najbardziej. 
Wzajemne relacje pary ciekawie ujęte a zakończenie… no cóż przekonajcie się sami.

Wyd. MARGINESY

To lato będzie inne – Carley Fortune

Carley Fortune – jest autorką bestsellerów New York Times. Wielokrotnie nagradzana dziennikarka, pracowała jako redaktor w najlepszych kanadyjskich wydawnictwach. Mieszka w Toronto z mężem i dwoma synami. W Polsce ukazały się trzy jej powieści.

okładkowo
Lucy spędza wakacje w domku na plaży na Wyspie Księcia Edwarda. Felix jest miejscowym, w którego towarzystwie Lucy bardzo dobrze się bawi. Problem w tym, że Lucy nie wie, że Felix to młodszy brat Bridget, jej najlepszej przyjaciółki. Ale powodów, przez które powinni trzymać się od siebie z daleka, jest więcej… Dlatego przyrzekają sobie, że już nigdy więcej nie powtórzą pewnej gorącej nocy.

Łatwiej powiedzieć niż zrobić…

Co prawda lato minęło już na dobre, ale jego wspomnienie można zachować (i odświeżyć) sobie na kartach tej lekkiej (iście wakacyjnej) książki. Tutaj pomiędzy stronami znajdzie się wiele gorących dni… i nocy.
Mimo tego, że niektóre „momenty” nie każdemu mogą przypaść do gustu, to warto zwrócić uwagę na motyw przyjaźni ukazany pięknie na kartach tej powieści, na sama malowniczość całej prozy. To wszak tutaj na Wyspie Księcia Edwarda działa się akcja kultowej już dziś „Ani z Zielonego Wzgórza”.  Główna bohaterka też da się lubić, jest prawdziwa i szczera, nie sposób nie kibicować jej w dążeniu do szczęścia… i równowagi w życiu.

Mimo, że na co dzień wolę porządne thrillery to i taka książkę czasami też popełniam… dla równowagi.

Wyd. Insignis


.