Spalone mosty – Eileen Curtright

Eileen Curtright odnosiła ogromne sukcesy jako bizneswoman, ale odeszła, zmieniając garsonkę i identyfikator na spodnie do jogi i macierzyństwo w pełnym wymiarze godzin, na którym odcisnęła niezatarty znak. Wymyśliła słynny program „algebra dla niemowląt”. A lata spędzone w okopach rodzicielstwa uzmysłowiły Eileen, że wszystkie dzieci tak naprawdę chcą oglądać telewizję 🙂 co dało jej czas na pisanie. Mieszka z mężem i córkami w San Antonio. Spalone mosty to jej pierwsza powieść.

okładkowo
W niektórych miasteczkach nic się nie ukryje. Zwłaszcza tych, w których wracając na lekkim rauszu do domu, wpada się na co najmniej troje znajomych.

Samotnej matce, jaką jest Rebecca, może to przysporzyć kłopotów. Ale to nie nadszarpnięta reputacja jest jej największym zmartwieniem.

Lekarz kierujący kliniką leczenia bezpłodności, w której Rebecca pracuje, najwyraźniej postradał zmysły, a jego szalone pomysły mogą oznaczać koniec firmy. Były chłopak Becky, odnoszący obecnie spektakularne sukcesy, zjawił się w mieście i jakimś cudem został nauczycielem jej dziesięcioletniego syna (który teraz zadaje niezręczne pytania o zakończenie ich związku). I kiedy Rebecca robi co może, żeby poprowadzić doroczną szkolną zbiórkę żywności, zupełnie przypadkiem pakuje się w podejrzane układy z przestępcami.

Są takie powieści gdzie jest śmiech przez łzy i pojawia się refleksja (często) typu: o jak ja to dobrze znam…
Determinacja głównej bohaterki w wielu aspektach życia (zwłaszcza w jeśli chodzi o wychowanie dziecka) godna podziwu. Aczkolwiek Rebecca potrafi się też w niektórych kwestiach mocno zapętlić, co życia ani jej ani jej bliskim nie ułatwia.

Powieść czyta się przyjemnie i szybko. Nie ma nudy, wartka akcja z dużą dawką sytuacyjnego i nie tylko – humoru na pewno się do tego mocno przyczynia.

To swoista satyra na macierzyństwo/rodzicielstwo, ale podszyta ogromnym ładunkiem ciepła i zrozumienia. W gąszczu tego typu powieści Spalone mosty radzą sobie moim zdaniem bardzo dobrze. Polecam… wszystkim rodzicom.

 

 Wyd. Marginesy

Ziemia kłamstw – Anne B. Radge

Anne Ragde jest jedną z bardziej znanych norweskich pisarek, która lubią zarówno czytelnicy, jak i krytycy. W samej tylko Norwegii sprzedała ponad milion egzemplarzy swoich książek. Na podstawie Ziemi kłamstw (całej trylogii) powstał bardzo popularny serial telewizyjny, a samą powieść przetłumaczono na ponad 20 języków (kolejne części sagi to: Raki pustelniki i Na pastwiska zielone.) Na świecie sprzedano ponad milion egzemplarzy trylogii o rodzinie Neshov.

okładkowo
Kiedy na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia stara Anna Neshov nagle dostaje wylewu i leży na łożu śmierci, jej trzej synowie muszą stawić czoła nie tylko chorobie matki, lecz także własnemu życiu oraz skomplikowanym wzajemnym relacjom (bracia od wielu lat nie mieli ze sobą żadnego kontaktu). Erlend pracuje jako dekorator wystaw sklepowych w Kopenhadze, Margido jest właścicielem małego zakładu pogrzebowego, a najstarszy, 56-letni Tor, prowadzi rodzinne gospodarstwo w Byneset niedaleko Trondheim. 
(…)
Ziemia kłamstwo powieść o próbie szukania swoich korzeni, pozwalającej dostrzec, że sięgają one znacznie głębiej, niż się sądziło. Opowiada także o niespodziewanym odkryciu takich korzeni, o których istnieniu nie miało się nawet pojęcia. 

Nie znałam tej autorki, choć pediatra moich dzieci powiedziała, że czyta i jest zachwycona… Anne B. Ragde zaskakuje od początku! Mimo, że nastawiałam się na kolejną „norweską” książkę, to nie spodziewałam,że to będzie aż tak dobre, przemyślane i bardzo bardzo drobiazgowo wręcz opisane. Jej proza zachwyca i mocno trzyma w napięciu do samego końca. Jest mrocznie i tajemniczo, ale i smutno, bez lukru, prawdziwie.

Dodatkowego kolorytu dodają opisy zwyczajów, obyczajów, a nawet przysmaków.
I wbrew obiegowej opinii (choć ja nigdy takowej nie miałam na temat Norwegów) oni wcale nie są ponurzy, to twarda nacja, ale nie pozbawiona poczucia humoru.

Pomimo wolnego rozsmakowania się i smakowania strona po stronie powieści to na kolejną część czekam już bardzo, bardzo niecierpliwie.

 

 Wyd. Smak Słowa 

Jak kamień w wodę. cykl – Polowanie na Pliszkę. – Hanna Greń

Po błyskawicznie pisanym debiucie (książka powstawała 80 dni) potem już ruszyło lawiną, i Hanna Greń, bo o niej mowa ma w tej chwili na koncie już pięć powieści: Cień Sprzedawcy Snów, Cynamonowe dziewczyny, Otulone ciemnością, Jak kamień w wodę, Światełko w tunelu. Jak Kamień w wodę jest moim drugim spotkaniem z prozą tej autorki i raczej nie ostatnim.

okładkowo
(…)
Kiedy Kornelia zaczyna otrzymywać tajemnicze listy z pogróżkami, uważa to za głupi dowcip. Żyje na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę i nie nawiązując żadnych bliższych relacji z innymi ludźmi, kto więc mógłby życzyć jej śmierci? Jednak sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego kobieta podejmuje decyzję o zgłoszeniu się na policję. 
Nie jest to dla niej łatwe – jej dotychczasowe kontakty ze stróżami prawa nie należały do najprzyjemniejszych. W młodości została niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Wszyscy zdawali się być wrogo nastawieni do Kornelii, ponieważ mężczyzna, którego oskarżyła wtedy o próbę gwałtu, sam był policjantem, a jego koledzy nie wierzyli, że mógł dopuścić się przestępstwa. 
W wyniku zbiegu okoliczności, kobieta natrafia na posterunku na tego samego funkcjonariusza, który przed laty próbował ją zdyskredytować, aby chronić swojego przyjaciela. Mimo wrogiego nastawienia, to jednak właśnie ten mężczyzna może okazać się dla Kornelii jedyną nadzieją.

Lubię takie obyczajówka gdzie bezkolizyjnie łączą się wątki: romantyczny z kryminalnym, a środek ciężkości jest mniej więcej pół na pół.
Jak kamień w wodę  (pierwsza część cyklu pt. Polowanie na Pliszkę) po nie za długim wstępie i zarysowaniu sytuacji nabiera tempa i kolorytu. Czyta się książkę przyjemnie, do tego fabuła zmusza nas do kombinowania oraz prób wyprzedzenia autora w odgadnięciu sprawcy itp.

Do głównej bohaterki poczułam dużo sympatii, choć były momenty, że irytowało mnie to czy tamto w niej, jej zachowaniu, choć z drugiej strony byłam w stanie je zrozumieć.

Książka jawi się jako mądra opowieść o przewrotności ludzkiego losu, że wszystko zależy jednak od wielce chimerycznej  kapryśnej „fortuny”. Lektura o nie poddawaniu się, ale też o nadziei, która gdzieś na dnie każdej sprawy, każdej puszki Pandory na nas cierpliwie czeka, tylko ważne aby dać jej (sobie) szansę.

 

Znalezione obrazy dla zapytania Książka Wyd. Replika