Kucharka z Castamar – Fernando J. Múñez

Fernando J. Múñez – pisarz urodzony w Madrycie w 1972 roku, ale też scenarzysta i reżyser. Ukończył filozofię oraz studia filmowe, a pierwszą powieść zaczął pisać już jako czternastolatek. W 2012 roku wyreżyserował film fabularny Las nornas, zaprezentowany później m.in. na Festiwalu Filmowym w Alicante. Kucharka z Castamar jest jego debiutem powieściowym dla dorosłych.

okładkowo
Dostatnie życie Clary Belmonte przerywa tragiczna śmierć jej ojca. Zrozpaczona i pozbawiona protekcji młoda dziewczyna zostaje rzucona we wrogi świat. W XVIII-wiecznej Kastylii życiem kobiet rządzą namiętności mężczyzn. Nawet arystokratki padają ofiarami ich bezlitosnych gier, a los wymaga od kobiet niewiarygodnej siły. Ale Clara ma wyjątkowy talent. Jest pasją jest kuchnia, a dania, które gotuje, zniewalają zmysły. Gdy dziewczyna zostaje zatrudniona jako pomoc kuchenna w posiadłości Castamar, wie, że to dla niej szansa, by zawalczyć o siebie. Tymczasem serce księcia Castamar od dawna czeka, by ktoś je obudził. Odkąd mężczyzna stracił ukochaną żonę, pokryło się lodem, a on sam, pogrążony w apatii, prawie nie opuszcza swych pokoi… Obecność pięknej kucharki burzy pozorny spokój Castamar. Posiadłość stopniowo zamienia się w kłębowisko intryg, zdrad i sekretów… Czy Clara zdoła się ocalić, gdy znajdzie się w sercu wydarzeń?

Już cudowna okładka czaruje, a pod nią kryją się same smakowitości a losy głównej bohaterki wciągają nas mocno. Cała historia ma nieodparty urok to pewne. Do tego autorka fenomenalnie oddała obyczajowość i wszelkie „tabu” tamtych czasów.

Ale ta książka traktuje nie tylko o miłości, bo mamy tu mocny głos kobiet, kobiet, którym tego głosu (zwłaszcza wtedy) nie dawano. Do tego znajdziemy też zemstę, lojalność, wielkie namiętności, pasje i dramaty. Dowiemy się, że w walce o swoje przeznaczenie nie ma „półśrodków”, jeśli chce się wygrać siebie… 

Czy ja wspominałam, że kocham książki w których jest o gotowaniu, często notuję przepisy, a że dawno takiej nie czytałam, tym bardziej mi się tutaj podobało… te wszystkie smakowite rzecz. 

Na Netflixie pojawił się serial inspirowany tą powieścią. I całkiem poważnie planuję go obejrzeć 🙂 (ale aby nie na głodniaka). Ciekawi mnie na ile jest wzorowana na książce… 


Wyd. Znak Literanova


Matnia – Przemysław Piotrowski

Przemysław Piotrowski – był dziennikarzem sportowym. Ukończył Uniwersytet Zielonogórski, studiował również w Hiszpanii i USA. Pisarsko zadebiutował w 2015 roku thrillerem historycznym „Kod Himmlera”. Jest również autorem serii political fiction „Radykalni”. Natomiast „Piętnem” rozpoczął serię o komisarzu Igorze Brudnym. „Matnia” to jego najnowsza książka i moje pierwsze spotkanie z twórczością autora.

okładkowo
Skrzypiące pod nogami deski. Wiatr wyjący na zewnątrz. Gałęzie poruszające się za oknami. Nieprzenikniony mrok, w którym coś się czai…
Zuza nigdy nie miała zbyt wielkiego szczęścia, ale zawsze jakoś dawała sobie radę. Gdy zostaje oszukana przez byłego partnera, musi spojrzeć prawdzie w oczy. Ma trzydzieści cztery lata i dwumilionowy dług, a za niecałe pół roku urodzi bliźniaczki. I wtedy w jej życiu pojawia się Marek, mężczyzna idealny: przystojny, troskliwy i dojrzały. Po kilku miesiącach związku proponuje dziewczynie przeprowadzkę do rodzinnych Toporzyc. Wątpliwości Zuzy związane z wyjazdem rozwiewają dopiero podejrzani ludzie, którzy pojawiają się pod jej oknami.
Już na wsi Marek dowiaduje się, że musi jechać do Niemiec… Zuza zostaje sama w starym domu w środku lasu. Wiejska sielanka z każdym dniem coraz bardziej przypomina koszmarny sen… 


Lubię klimat grozy, taki który narasta ze strony na stronę i  tutaj autor spisał się świetnie wprowadzając chłodny klimat (nie tylko z racji pór roku). Chłód, niepewność, tajemnica… przez cały czas nam towarzyszą. Napięcie cały czas trzyma nas za rękę zadając pytanie… czy wiesz co się dalej stanie? Nie ma na to innej odpowiedzi jak przeczytać samemu.  

Postacie rzetelnie wykreowane, Piotrowski też niezwykle umiejętnie prowadzi narrację oczami kobiety, kobiety która balansuje ze strachu (nie tylko o siebie) niemal na granicy obłędu.
Fabuła z ciężarną w tle bardzo to dobry pomysł, tym, bardziej mnie urzekło, że sama nosiłam ciążę mnogą, to wiele rzeczy łatwiej potrafię zrozumieć. 
Samo napięcie w książce budowane jest powoli i narastająco – warstwa po warstwie. Zakończenie choć bez fajerwerków totalnego zaskoczenia, to jawi się nam dobrze jak solidnie wykonana robota. 

Myślę, że to obiecujący początek obcowania z książkami tego autora (y)

Wyd. Czarna Owca

Pomiędzy wzgórzem a doliną – Jowita Kosiba

Jowita Kosiba rocznik 1991 jest absolwentką polonistyki, pedagogiki oraz anglistyki. Jest też doktorantką na Uniwersytecie Rzeszowskim. Na co dzień uczy w szkole podstawowej. Jej pierwsza powieść „Zagubiony ptak” zwyciężyła w konkursie na polską współczesną powieść obyczajową. Uwielbia literaturę wiktoriańską, baśnie i mroczne historie, a także szeroko pojętą kulturę ludową. W nasze ręce oddała niedawno „Pomiędzy wzgórzem a doliną”. 

okładkowo
W ostatnią noc roku Weronika czyta list od przyrodniej siostry. Od dawna nie utrzymywały ze sobą kontaktów, jednak ta wiadomość zmienia wszystko – Eliza Wilkowiecka, słynna pisarka, jest umierająca. Swoje ostatnie miesiące chce spędzić w towarzystwie Weroniki, z którą rozdzielił ją rodzinny zatarg. Kobieta, wbrew zdrowemu rozsądkowi i oburzeniu najbliższych, wyjeżdża na drugi koniec Polski, do Leszczyniec. W starym pałacu, rodzinnej posiadłości Wilkowieckich, pragnie odkryć powody decyzji swojej matki, która przed laty najpierw porzuciła Elizę, a następnie ją. Zagłębiając się w przeszłość, odkrywa mroczną historię, która niegdyś rozegrała się pomiędzy dwiema rodzinami i dwoma domami – położonym na wzgórzu pałacem i ulokowanej w dolinie drewnianej chatce.

Oczarowanie tą powieścią to mało powiedziane, to po prostu totalna hipnoza… choć nie od razu połapałam się w fabule. Po zawiłym starcie, potem już było tylko lepiej. 
Jest magicznie, klimatycznie, tajemniczo z lekką nutką grozy nawet. Jest też o głęboko ukrytych sekretach rodzinnych, dramatach, tajemnicach i o poszukiwaniu miłości… tej jedynej. 
Bohaterowie bardzo różni od siebie, świetnie wykreowani, interesujący. Nawet ci drugoplanowi budzą naszą ciekawość. 

„Pomiędzy wzgórzem a doliną” jest urokliwą powieścią, pełną różnych emocji.  Zdecydowanie należy do tych książek, których się nie zapomina a po zamknięciu okładek jeszcze długo, długo zostaje z nami i w nas…
Plus za świetnie wplecione wątki naszej rodzimej, słowiańskiej mitologii.
Szykujcie też chusteczki.
Koniecznie !

Wydawnictwo MG

Sekret Marii. Życie, miłość i pasja Marii Montessori – Laura Baldini

Laura Baldini z wykształcenia nauczycielka przedszkolna, autorka opowiadań dla dzieci oraz podręczników edukacyjnych. Życie i twórczość Marii Montessori od zawsze ją fascynowały i inspirowały. Autorka jest mężatką i mieszka w Wiedniu wraz z mężem i trójką dzieci.

okładkowo
Rzym, 1896 rok. Młoda Maria Montessori rozpoczyna wymarzoną pracę na dziecięcym oddziale kliniki psychiatrycznej. Z przerażeniem odkrywa, że mali pacjenci całe dnie siedzą na łóżkach, wpatrzeni pustym wzrokiem w przestrzeń. Kiedy upiera się, żeby zapewnić im coś do zabawy, w zapomniane przez świat dzieci nagle wstępuje życie. Inni lekarze nie mogą uwierzyć w tę przemianę. Dla Marii to moment ogromnej radości i początek światowej kariery. Ramię w ramię z wyjątkowym mężczyzną, z którym łączy ją głębokie uczucie i zawodowa pasja.Wybitna postać. Wciągająca opowieść. Tajemnica, która w nowym świetle pokazuje jedną z najbardziej inspirujących kobiet w historii. 

O prekursorce Montessori słyszał niemal każdy, a już na pewno chyba każdy rodzic. Dlatego nie wąchałam się sięgnąć po książce o tej ważnej i nietuzinkowej postaci.
Tę biograficzną powieść o Marii Montessori czyta się niesamowicie płynnie i co tu kryć po prostu przyjemnie. Widać ogromną dbałość samej autorki o rzetelne oddanie realiów epoki. Dodatkowo wszelkie dialogi poprowadzone zostały w sposób poprawny i zrozumiały dla odbiorcy, co jest przecież takie ważne, zwłaszcza jeśli akcja dzieje się ponad sto lat wcześniej. Jest też obecny mocny nacisk na (jeden z moich ulubionych literackich tematów) równouprawnienie oraz prawa kobiet. 

Książkę czytałam z ogromnym przejęciem, choć na początku miałam problem, aby porządnie się w nią wgryźć. Ale jak już się udało, to nie puściłam do samego końca. Sama jako matka, mocno przeżywałam wiele z sytuacji opisanych w powieści i kibicowałam zwłaszcza tym najsłabszym, lekceważonym ale zdeterminowanym aby poprawić los swój czy innych. 

„Sekret Marii” to głęboko poruszająca i ważna lektura, która nie pozostawia nikogo obojętnym oraz daje wiele tematów do rozmyślań.

Wydawnictwo Znak literanova

Zaginiona apteka – Sarah Penner

Debiutancka książka Sarah Penner (The Lost Apothecary) „Zaginiona apteka” ukazała się nie tak dawno jednocześnie w jedenastu krajach w tym także w Polsce. Pisarka wraz z mężem i miniaturowym jamnikiem imieniem Zoe mieszkają w St. Petersburgu na Florydzie.

okładkowo
Ukryta pośród zaułków osiemnastowiecznego Londynu tajemna apteka obsługuje niezwykłą klientelę. W całym mieście maltretowane lub zdradzane kobiety przekazują sobie szeptem wieści o tajemniczej Nelli, sprzedającej na pozór niewinne medykamenty, dzięki którym mogą raz na zawsze pozbyć się swoich dręczycieli. Los apteki staje jednak pod znakiem zapytania, gdy nowa klientka popełnia brzemienny w skutki błąd, którego konsekwencje ciągną się przez wieki.
Tymczasem współcześnie Caroline Parcewell, niedoszła historyczka, samotnie spędza w Londynie dziesiątą rocznicę ślubu, uciekając przed małżeńskimi problemami. Przypadkiem trafia na wskazówkę sprzed dwustu lat dotyczącą serii niewyjaśnionych zgonów w tym mieście, a wtedy los splata jej życie z życiem aptekarki sprzed wieków. Z życiem… i śmiercią
.

Wydawałoby się, że w przypadku dwutorowej fabuły typu przeszłość-teraźniejszość, która gdzieś tam się przecina nic mnie już nie zaskoczy… a tu proszę niespodzianka. No dobra, świadomie sięgnęłam po tę książkę, bo po prostu lubię takie historie. Co nie zmienia faktu, że mogłaby być słabo lub byle jak napisana. Prawda?  
Samym stylem opowieść troszkę, troszkę przypominała „Księgę ogni” J. Borodale ale tylko w tych fragmentach dotyczących aptekarki Nelii.
Dobrze, że spory nacisk był właśnie na tę część powieści, choć nie powiem zakończenie jej wątku zaskakujące.  Dodatkowo to mocny głos w obronie kobiet, choć też mocno radykalny – to fakt. 
Warstwa współczesna, czyli zawirowania życiowe Caroline już może mniej kręcą – tu najciekawsza chyba jest przemiana samej bohaterki, swoiste budzenie się z letargu dzięki… różnym faktom, a nawet znaleziskom. 

„Zaginiona apteka” to opowieść przede wszystkim kobiecej solidarności i przyjaźni oraz mocy i sile jaką wszystkie mamy w sobie, zwłaszcza w tych najtrudniejszych momentach.

Wyd. HarperCollins

Dom Holendrów – Anne Patchett

Ann Patchett to ceniona amerykańska pisarka, laureatka wielu prestiżowych nagród (m.in. Orange Prize for Fiction). Jej książki przetłumaczono na 30 języków. Znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie według magazynu „Time”. „Dom Holendrów” to jej pierwsza książka, którą miałam okazje przeczytać. 

okładkowo
Dom Holendrów jest opowieścią o rodzinnych więziach, stracie, poświęceniu i przebaczeniu. Ann Patchett z mistrzowską precyzją rozbiera na części pierwsze amerykański mit o tym, że każdy może napisać swoją historię na nowo, odciąć się od korzeni i zapuścić własne. Jej najnowsza powieść to misternie utkane studium pamięci – pokazuje, jak bezustannie rezonuje w nas przeszłość i jak chcąc nie chcąc powtarzamy błędy naszych rodziców.

Lubię takie historie traktujące o rodzinie, miłości, poświęceniu ale i dramatach takich jak strata, czy oddalenie. No i o przebaczeniu też rzecz jasna, choć wymieniać można by jeszcze długo tematy, które porusza ta książka.

To wszystko i jeszcze więcej kształtuje portret rodzin w prozie autorki. 
Wiadomo, nie od dziś, że siła oraz piękno tkwią w prostocie, co sprawdza się całkowicie w wypadku tej książki…

Prostota to magia oraz najskuteczniejszy sposób dotarcia do czytelnika.

Obok powieści „Dom Holendrów” nie sposób przejść obojętnie.  To fenomenalna proza, sięgnijcie po nią, a sami się przekonacie. Zaskoczy tu wszystko na plus zarówno temat, styl jak i kunszt pisarski Anne Patchett

Wyd. ZNAK





Migracje – Charlotte McConaghy

Charlotte McConaghy jest autorką bestsellerowej powieści MIGRACJE, wydanej w 2020 r. Po książkach dla młodzieży ta jest jej pierwszą dla dorosłych. Pisarka posiada tytuł magistra z zakresu scenopisarstwa oraz magistra sztuki ekranowej. Pasjonuje się dziką przyrodą i katastrofalnym kryzysem wymierania, z którym boryka się dzisiejszy świat. Jej nowa powieść, GDY BYŁY WILKI (tyt. tłum. z ang), ukaże się w sierpniu 2021 roku i miejmy nadzieję, że jak najszybciej także u nas. 

okładkowo
Franny Stone zawsze była wędrowczynią. Kiedy jej ukochana dzika przyroda zaczyna znikać Franny przybywa do odległej Grenlandii z jedną misją: znaleźć ostatnie na świecie stado rybitw popielatych i wyruszyć za nimi na ich ostatnią migrację. Przekonuje Ennisa Malone´a, kapitana statku Saghani, aby wziął ją na pokład i zjednuje sobie ekscentrycznych członków jego załogi obietnicą, że śledzone przez nią ptaki zaprowadzą ich do ryb.
W miarę jak Saghani zmierza na południe, nowi towarzysze Franny zaczynają rozumieć, że skrywa ona wiele mrocznych tajemnic: nocne lęki, niewysłane listy i obsesję, która nakazuje jej ścigać rybitwy za wszelką cenę. Kiedy historia jej przeszłości zaczyna się odsłaniać, Ennis z załogą muszą zadać sobie pytanie, za czym tak naprawdę podąża Franny… i przed czym ucieka.

„Migracje” to bardzo trudna, bolesna a jednocześnie niesamowicie piękna książka. Mamy tu zarówno mnóstwo tragizmu (lunatykowanie, wypadki, wyparcia, samobójstwa etc.). Przemieszanie kilku płaszczyzn czasowych – retrospekcje składają się na niezwykły obraz całości.

Główna bohaterka zmęczona zarówno sobą, jak i otoczeniem wydaje się szukać nie tyle sposobu na życie co na ukojenie, spokój… Czy jej się to uda? Cóż musicie dowiedzieć się sami ze stron tej niebanalnej powieści.
Ja niecierpliwie czekam już na kolejną książkę autorki.



Wyd. CZARNA OWCA

Willa, dziewczyna z lasu – Robert Beatty

Robert Beatty zadebiutował serią książek o Serafinie w 2016 roku. Obecnie mieszka w Blue Ridge Mountains of Asheville, w Karolinie  Północnej. Zanim w pełni poświęcił się pisaniu, pracował w firmie PLEX, której był założycielem i Dyrektorem Kreatywnym. 

okładkowo
Przyszła na świat w Głuchej Jamie, która od zarania była domem Feiran. Dziś już tylko nieliczni członkowie jej klanu umieli rozmawiać z roślinami oraz zwierzętami i wykorzystywać magiczne moce przyrody. Willa potrafiła to dzięki naukom babki, leśnej czarownicy.
Była jednym z jutów, małoletnich złodziei. Pod osłoną nocy okradała legowiska białych osadników zwanych światłolubami, żeby zapewnić byt reszcie klanu. Powinna ich nienawidzić! Brutalnie wtargnęli w jej świat. Uzbrojeni w piły i w bum-pałki uśmiercali drzewa i leśnych ludzi, podobno także rodziców Willi oraz jej siostrę bliźniaczkę… Poruszająca, pełna pierwotnej magii i szacunku dla przyrody baśń o dojrzewaniu i zmianie, trudnym wyborze między dobrem i złem. Piękna i mądra opowieść o odkrywaniu własnego „ja”.

Uwielbiam takich bajarzy, którzy zatrzymując czas na stronach swoich opowieści, przenoszą nas w zupełnie inny wymiar. Bohaterowie ich książek, kradną nasze serca „na pniu” – jak to się mówi. 

Ksiażka Roberta Beatty’ego do takich lektur należy, jest pełna magii i piękna. Jednocześnie przy „baśniowych” dekoracjach porusza bardzo ważne tematy tj. trudne wybory, tolerancję, czy odpowiedzialność… także za przyrodę, która nas otacza. 

Świat wykreowany przez tego autora zachwyca, nie tylko samą kreacją, ale tymi emocjami, które w nim buzują i przechodzą na nas czytających.

Piękna rzecz zarówno dla mamy i córki, a najlepiej do czytania razem, gdzieś w domowym zaciszu.

Wyd. Literackie

Lista moich zachcianek – Grégoire Delacourt

Grégoire Delacourt ukończył tę samą uczelnię co prezydent Francji. Został publicystą, w 2004 r. Założył wraz z żoną własną agencję reklamową Quelle Belle Journée („Co za piękny dzień”). W wieku pięćdziesięciu lat opublikował swoją pierwszą powieść

okładkowo
Jocelyne Guerbette, właścicielka pasmanterii w mieście Arras, wypełnia na chybił trafił los na loterii. I nagle pieniądze spadają – jak manna z nieba. I Jocelyne zaczyna sporządzać listy. Listę swoich potrzeb. Listę swoich zachcianek. Listę swoich szaleństw. Ale każda wygrana ma swoją cenę. Rząd przypadkowych cyfr przypomina, że równowaga w życiu jest czymś niezwykle delikatnym. Piękna historia zwykłej kobiety.

Powieść fascynuje i zachwyca od samego początku, to unikatowa proza, choć niewielkich (stronicowo) rozmiarów. Taka idealna na jeden lub dwa wieczory. Historia w niej opowiedziana zmusza do myślenia i przewartościowania pewnych postaw.
„Lista moich zachcianek” mocno zmusza do myślenia i każe docenić wartości, których nie kupimy za żadną walutę, a które wydają się czasami tak powszednie, że aż niezauważalne lub wręcz pomijane.

Gdybym miała opisać książkę jednym, jedynym słowem, byłoby to po prostu: MĄDRA.
Napisana z ogromnym ciepłem i poczuciem humoru.

Wyd. Drzewo Babel

Ostatni – Maja Lunde

Maja Lunde i jej „Historia pszczół” kilka lat temu zawojowały świat, był to jej debiut dla dorosłych czytelników. Od tego czasu jej passa pisarska trwa, czego dowodem jest najnowszy tytuł „Ostatni”.  
„Trzy plany czasowe, trzy miejsca, trzy przeplatające się i uzupełniające wzajemnie historie o ludziach i zwierzętach. I próba odpowiedzi na powracające w książkach norweskiej pisarki pytanie – czy zdążymy naprawić błędy ludzkości?”

okładkowo
Sankt Petersburg, 1881 rok. Odnalezione w Mongolii kości nowego gatunku konia trafiają do zoologa Michaiła. Ten ze zdumieniem odkrywa, że szczątki do złudzenia przypominają szkielet prehistorycznego dzikiego zwierzęcia i marzy o wyprawie badawczej na stepy mongolskie. Czy awanturnik i poszukiwacz przygód Wolff pomoże mu ziścić to pragnienie?
Mongolia, 1992 rok. Karin wraz z synem Mathiasem zmierzają do Parku Narodowego Chustajn. Kobieta dorastała w rezydencji Hermana Göringa – Carinhall, gdzie konie Przewalskiego były trzymane w niewoli. Od tamtej pory nie ustaje w staraniach, żeby sprowadzić je z Europy do Mongolii, gdzie przed laty żyły na wolności. W końcu jest tego bliska. Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić?

Norwegia, 2064 rok. Eva wraz z córką prowadzą podupadającą rodzinną farmę. Dokoła ruiny i zgliszcza, Europa powoli się rozpada, brakuje prądu i żywności, sąsiedzi wyjechali na północ. Nastoletnia Isa błaga matkę, żeby i one uciekły. Ale Eva nie chce opuścić zwierząt, zwłaszcza dzikiej klaczy, która spodziewa się źrebaka. Na dodatek pewnego dnia do ich drzwi puka tajemnicza kobieta, która szuka noclegu. Czy Louis ściągnie na nie zgubę? 

Po rewelacyjnej „Historii pszczół” i Błękicie” kolejna książka Mai Lunde nie mogła być gorsza …
Książka świetnie trzyma poziom, zaciekawia, a przede wszystkim mocno frapuje tematyką. Zmusza nas wszystkich do myślenia. I jak to u niej bywa, znów mamy kilka linii czasowych, które spaja w całość (w tym wypadku) Koń Przewalskiego. Przez karty powieści przebija ogromna miłość do zwierząt, które próbuje się ocalić, miłość ta jest okazywaną naprawdę w różny sposób.
Oprócz problemów dotyczących ekologii, środowiska czy natury mamy też wiele typowo ludzkich spraw i problemów nad którymi pochyliła się autorka.

Lunde nie owija niczego w bawełnę powieść stawia do pionu i zmusza do refleksji, bedąc przy tym niesamowicie dopracowaną w detalach, a przede wszystkim piękną.
W dzisiejszych czasach lektura obowiązkowa. Zapraszam.

Wyd. Literackie