Przesilenie – Jerzy Górczyński

Jerzy Górczyński urodził się w Bartoszycach, obecnie mieszka w Wiatrowcu Warmińskim. Ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Olsztynie. Ma na swoim koncie sześć książek w tym kilka zbiorów poezji: „Opowiadania”. „Przeczucie bitwy”, „Ktoś po drugiej stronie”, „Granice”, „Manifesty”, „Zaklinacze ogrodów”. Jego najnowszą powieść nosi tytuł „Przesilenie” .

okładkowo
Historia uniwersalna, dziejąca się gdzieś w Polsce, w schyłkowych czasach PRL z wnikliwym opisem zarówno polityki, społeczeństwa jak i codzienności. Swoiste podsumowanie tamtego czasu w dziejach naszego kraju.

Powieść „Przesilenie” jest jak to sam autor określił słoneczną powieścią, i już okładka, przedstawiająca stracha pośród łanów zbóż, nastraja optymistycznie, choć jest, jeśli się głębiej zastanowić, bardzo symboliczna…

Wspomnienia młodzieńczych lat bohatera (okres studencki) przeplatają się z opisami zwyczajnego życia innych ludzi (kolejek, spotkań, narad, imprez) z podziałem nawet na warstwy społeczne typu: naczelnik, ksiądz, robotnik itd. oraz ich wzajemne relacje.
Nie zabrakło (jakżeby inaczej) i magicznej strony tej prozy – przemycenie ludowości w postaci hucznej zabawy w Noc Świętojańską. A także rozważań teologicznych, etycznych, wspominek…

„Przesilenie” trzeba się wgryźć, bo nie jest to lektura łatwa, ale specyficzne poczucie humoru autor oraz dystans do wielu rzeczy i spraw czynią ją naprawdę godną uwagi.

Polecam nie tylko dla „fanów” PRL-u.

Znalezione obrazy dla zapytania: Przesilenie Jerzy górczyński

Marika i inni – Anna Strzelec

Dokładnie rok temu recenzowałam książkę Anny Strzelec pt. Ostanie espresso. Sama autorka to częsty gość na moim blogu (w postaci swoich książek). Zadebiutowała w 2008 roku tomikiem wierszy „Miłość niejedno ma imię”. Z wykształcenia plastyczka, czerpiącą inspiracje i radość z posiadania dzieci, wnuków, grona przyjaciół i niesfornego kota. Jest autorką powieści i serii powieściowych (Nie życz mi spełnienia marzeń, Wiza do Nowego Jorku, czy Akwarele i lawendy). Najnowsza książka nosi tytuł: „Marika i inni” i jest piątą częścią nowojorsko-prowansalskiej sagi. 

okładkowo
Powieść kontynuuje dzieje trzypokoleniowej, polsko – francuskiej rodziny oraz  ich przyjaciół, treścią zamykając sagę. Marika Morelly – młodsza wnuczka Leonii, absolwentka średniej szkoły w NY,siostra Marysi Morelly, znana z poprzednich części sagi, rozpoczyna swoje dorosłe życie. Podczas wakacji odwiedza ukochane Antibes w Prowansji, dziadków Leonię i Jeremiego, przeżywa wiele przygód oraz pierwsze, niespodziewane,miłosne zauroczenie.

„Marika i inni” jest piątą częścią nowojorsko-prowansalskiej sagi autorki. A powstała jak się okazuje na życzenie czytelników – fanów tego cyklu, którzy nie mogli się doczekać tego co było dalej… Jak to się mówi lata lecą, dzieci (w tym wypadku wnuki – rosną), tak stało się i w najnowszej części sagi, gdzie Marika Morelly nie jest już małą dziewczynką.

Anna Strzelec po raz kolejny potwierdziła swój dar snucia ciekawych i pięknie (nastrojowo) napisanych opowieści. Oczywiście nie zabrakło też zwrotów akcji i przygód różnej maści.
Wszystko podano czytelnikowi z czułością ale i poczuciem humoru, który tak lubię w prozie autorki. Książka wzbogacona jest (tak jak poprzednie) przepisami, poezją oraz zdjęciami. Dodatkowego smaczku dodaje nutka niesamowitości, podana w idealnych proporcjach, niczym w najprzedniejszym daniu.
Całość czyta się szybko, zdecydowanie za szybko (książka mogłaby być spokojnie dwa razy większa objętościowo) i nie byłoby nudy.

Niestety po zakończeniu lektury pojawia się jedno pytanie: I co było dalej…?


Wyd. e-bookowo.pl


Dziewczyna z wieży – Katherine Arden

Katherine Arden Teksanka z urodzenia, studiowała francuski i rosyjski w Middlebury College. Mieszkała w kilku miastach Francji oraz w Moskwie. Przez pewien okres mieszkała również na Haiti, gdzie napisała książkę Niedźwiedź i słowik – cudowną wyprawę do średniowiecznej Rusi, gdzie magia przeplata się z codziennością. Pisarka obecnie przebywa głównie w Vermont. A na naszym rynku ukazał się niedawno II tom trylogii pt. Dziewczyna z wieży. 

okładkowo
W średniowiecznej Rusi młoda kobieta ma niewielki wybór: małżeństwo albo życie w klasztorze. Wasia wybierze trzecią drogę: magię.
Na dworze Wielkiego Księcia Moskiewskiego trwają walki o władzę i narastają niepokoje. Tymczasem na okoliczne wsie napadają bandyci, którzy podpalają domy i porywają dziewczynki. Wielki Książę i jego wierny druh, brat Aleksander, wyruszają, by pokonać rozbójników. Po drodze spotykają młodzieńca na wspaniałym koniu. Jedynie Sasza, mnich wojownik, rozpoznaje w tym znakomitym jeźdźcu swoją młodszą siostrę, Wasię, w rodzinnej wiosce uznaną za zmarłą oraz za czarownicę. Kiedy jednak dziewczyna sprawdza się w walce, Sasza dochodzi do wniosku, że musi zachować w tajemnicy jej tożsamość – być może jedynie Wasia zdoła ocalić Moskwę przed zagrożeniami zarówno ze strony ludzi, jak i tajemnych mocy…

Nareszcie, nareszcie, nareszcie… co się człowiek naczekał to jego, ale potem radość podwójna, no bo właśnie wczoraj w nocy skończyłam czytać Dziewczynę z wieży. Mroczny, straszny a zarazem cudownie bajkowy świat Wasi nie dawał o sobie przez długie miesiące zapomnieć. I teraz ponownie rzucałam wszystko byleby tylko czytać (obiadów też nie było przez weekend). 

Kolejna książka Arden jest tak samo magiczna, jak pierwsza, choć może ciut mroczniejsza, tak bardziej dorosła, bo i bohaterka nam dorosła, jakby nie było… Powieść aż skrzy się magią niczym Żar-ptak, sprawia że po zakończeniu lektury jest się na niemal fizycznym „głodzie”. A tu znowu trzeba czekać do kolejnej części.
Ten miks baśni, częściowo historii, powieści przygodowej, obyczajowej i romansu jest rewelacyjny po prostu. Do tego cały czas czytelnik jest trzymany w napięciu, które „niestety” narasta ze strony na stronę. Czytając Dziewczynę…  przypominałam sobie bajki z rosyjskiego kręgu kulturowego – okazuje się, że naprawdę wszystko to znałam, „miałam w sobie” a pisarka tylko wydobyła to na wierzch w cudnej literackiej formie. Ciekawi mnie czy w III tomie pojawi się „Konik Garbusek” bo chyba tylko jego mi tu jeszcze brakuje 🙂 Do tego ważny głos w kobiecych sprawach i prawach, których niewiasty w średniowiecznej Rusi praktycznie nie miały. 

Cudowna książka po prostu…

 Wyd. MUZA

Olszany – Agnieszka Litorowicz-Siegert

Agnieszka Litorowicz-Siegert jest dziennikarką, pisarka i redaktorką, pochodzi ze Szczecinka. Nie dawno ukazała się jej debiut powieściowy pt. Olszany. Droga do domu.

okładkowo
Tytułowe Olszany to rodzinna posiadłość Borowiczów, której latami nie udaje się sprzedać. Znajdująca się na życiowym zakręcie Julia postanawia ostatecznie zakończyć sprawę spadku po dziadku. Aby tego dokonać, Julia musi poznać prawdę o dziadku, ta zaś nierozerwalnie łączy się z pewną tajemniczą historią z przeszłości.

Olszany to opowieść o tym, jak przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a podążanie tropem tej plątaniny może całkowicie odmienić życie. Kobieca książka o rodzinnych sekretach, przyjaźni i miłości, wzbogacona duchem minionych czasów i nutą współczesnego przepychu.

Droga do domu (zwłaszcza rodzinnego), zawsze wydaje się zbyt długa, zwłaszcza jeśli za nim tęsknimy lub rzadko odwiedzamy, dlatego bez wahania sięgnęłam po tę powieść.

Jest klimat, spokój i sielskość, ale są też tajemnice i sekrety, ba nawet szczypta zjawisk paranormalnych.
Pełno w książce emocji, wzruszeń, które dodają jej wyjątkowego uroku i sprawiają, że całość czyta się płynnie i lekko. Opisy przyrody, czy informacje (ciekawostki i dawne dzieje) o Pomorzu nie nudzą, a wręcz przeciwnie. 

Książka mądra i bardzo, bardzo warta uwagi, zwłaszcza teraz na wiosnę, gdy wszystko ponownie budzi się do życia, po zimowym śnie… czas może i nam na przebudzenie w wielu sferach naszego życia. Olszany… mogą być do tego świetnym impulsem.

Wyd. W.A.B




Stracony list – Jillian Cantor

Jillian Cantor – to amerykańska pisarka, autorka powieści dla nastolatków i dorosłych. Ukończyła filologię angielską na Penn State University oraz studia podyplomowe na University of Arizona. Stracony list to jej pierwsza książka na naszym rynku.

okładkowo
Wzruszająca opowieść o miłości i przetrwaniu, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
Austria, 1938. Kristoff terminuje u żydowskiego mistrza grawerskiego, projektanta i twórcy znaczków. Miłość, która zastaje Kristoffa wśród brutalnego chaosu wojny, każe
mu znaleźć sposób, by ocalić ukochaną Elenę, a przy okazji także siebie.
Los Angeles, 1989.
Katie przechodzi trudny okres. Musiała umieścić swojego ojca w domu opieki i jest w trakcie rozwodu. W czasie porządków odkrywa kolekcję znaczków ojca, którą oddaje do wyceny, a filatelista Benjamin znajduje wśród nich niespotykany austriacki znaczek z czasów drugiej wojny światowej, naklejony na kopertę, zawierającą prawdopodobnie list miłosny. Katie i Benjamin wspólnie rozpoczynają poszukiwania, które odkryją przed nimi tragiczną historię miłości.

Autorka utkała niezwykle klimatyczną opowieść w której z wielką umiejętnością przeplata nie tylko różne płaszczyzny czasowe, ale i rodzaje narracji. Praktycznie od pierwszych stron książka wciąga i sprawia, że ma się problem z jej odłożeniem nawet na chwilkę. Specyficzny niemal „surowy” styl jeszcze dodaje powieści uroku.
Do tego Jillian Cantor posiada tę rzadką, a bardzo cenną umiejętność ukazania trudnych, czy bolesnych spraw w sposób ciepły i niemal zabawny, a już na pewno dający otuchę, nadzieję…

Stracony list to przepiękna, wzruszająca i mądra powieść o miłości, wojnie, pasji, cierpieniu i nadziei – doskonale ilustrująca społeczeństwo zarówno czasów wojny jak i końca XX wieku.

Można powiedzieć, że takich historii jest wiele lecz nie każda jest tak świetnie przedstawiona. Koniecznie, nie tylko dla miłośników powieści z wątkiem historycznym.


Wyd. Marginesy



Jest autorką „The hours count” i „Margot”, która została przetłumaczona na 10 języków. Napisała też „Stracony list” (2019).

Papierowe duchy Julia Heaberlin

Julia Heaberlin jest amerykańską dziennikarką i autorką thrillerów psychologicznych. Wychowała się i mieszka wraz z rodziną w Teksasie. Na naszym rynku ukazały się jej dwie powieści. Pierwsza to Polne kwiaty i najnowsza pt. Papierowe duchy

okładkowo

Mapa Teksasu oznaczona trzema czerwonymi punktami niczym kroplami krwi. Seryjny morderca, który twierdzi, że cierpi na demencję. Tajemnicza młoda kobieta, domagająca się odpowiedzi.

Carl Louis Feldman za młodu był słynnym fotografem. To było kiedyś, w innym życiu, zanim jeszcze został skazany za morderstwo młodej kobiety. Uniewinniono go z powodu demencji, od tamtego czasu leczy się w specjalistycznym ośrodku. Do momentu, gdy pojawia się w nim jego córka, która chce zabrać go na wycieczkę…

(…) Carl nie wierzy jej za grosz, gdy próbuje mu wmówić, że jest jego córką. Gdy z kolei on twierdzi, że nie pamięta, aby kiedykolwiek zamordował jakąś dziewczynę – ona nie wierzy jemu. Które z nich kłamie? A może kłamią oboje?

Thriller powieściowy tak bym określiła tę książkę – został napisany pięknym i dopracowanym językiem. Do tego dochodzą elementy powieści drogi, więc czego chcieć więcej.
Nie ma nudy, jest za to ciekawa – intrygująca mocno fabuła, mnóstwo zmyłek i zagadek. Powieść aż kipi od emocji i to nie tylko tych mrocznych.

Dużo miejsca poświecono fotografii (przypomniały mi się z dzieciństwa godziny spędzone w ciemni, gdy tato wywoływał zdjęcia – zawsze bardzo chciałam mu pomagać), czyni rzecz jeszcze ciekawszą.

Do tego po raz pierwszy spotkałam się z tak obszernie potraktowanym problemem demencji w powieści. Wyszło bardzo dobrze, sporo kwestii do rozmyślania (nie tylko natury moralnej) jeszcze długo po przeczytaniu lektury. 

Zacna pozycja i warta uwagi. 


Wyd. WAB



Jad – Daniel Karpiński

Daniel Karpiński urodził się w Tarnowie, ale od 1989 mieszka wraz z rodziną w Toronto. Jest autorem książek, nominowanych do nagrody Nike. Został laureatem konkursu na słuchowisko – jego „Czwarta osoba dramatu” miała swoją premierę w krakowskiej rozgłośni w roku 1984 . Jego opowiadanie „Junk było publikowane w „Outreach” w Toronto w 1994 roku. Pisze po polsku i angielsku.

okładkowo

Budujący ołtarz w toledańskiej katedrze architekt, Narcizo Tome, podczas ucieczki od swojej kochanki niechcący przyczynia się do śmierci prokuratora Toledo. W strachu przed inkwizycją wydostaje się z miasta balonem. Jego żona, Esperanza, postanawia pod przebraniem kontynuować prace w katedrze. Tymczasem Narcizo zostaje pastuchem i torreadorem w hodowli byków, wędruje przez Sierra Madre z bandą wyjątkowo wykształconych zbójców, zajmuje się wypasem owiec i produkcją serów, aż wreszcie po wielu latach powraca do miasta w dniu konsekracji ołtarza. Czy będzie mu dane odnaleźć spokój duszy i przebaczenie? 
Ta wielowarstwowa powieść zabiera czytelnika do fascynującego świata pełnego kolorów, zapachów i smaków, od których nie sposób się uwolnić. Znajdziemy tu fikcyjną opowieść o losach Mai z obrazów Goyi, autentyczną historię skonstruowania pierwszego balonu, legendę o uzdrowieniu Giacomo Girolamo Casanovy i cudownych właściwościach ołtarza „Transparente”. To również opowieść o zdradzie, pokucie, zadośćuczynieniu, odkupieniu win, przebaczeniu i miłości. Pod maską romansu z gatunku „płaszcza i szpady”, kryje się w niej głęboka etyczna refleksja, jakże aktualna w naszych czasach.


Jad – Daniela Karpińskiego, jest książką zaskakującą, bo już okładka zapowiada, że będzie o sztuce (w szerokim ujęciu). Skąd wiedziałam? No cóż takie rzeczy się po prostu wie… czuje. Co też się potwierdziło.
Jest z lekka awnatruniczo-przygodowa, no bo ucieczki, pościgi, przebieranki… jest też teatralnie i widowiskowo. Powieść wielowątkowa nie pozwala na nudę, a intensywnością barw wręcz zaskakuje.

W tej powieści miesza się prawda z fikcją (legendą), a miłość idzie pod rękę ze zdradą w asyście innych towarzyszek, a jakich. no cóż to już musicie przekonać się sami. 
Zapraszam. 

Novae Res

Kości proroka – Ałbena Grabowska

Ałbeny Grabowskiej chyba przedstawiać na tym blogu nie muszę, bo wiele razy już jej książki u mnie gościły 🙂 Ale jeśli ktoś jest u mnie pierwszy raz (nadrobić, nadrobić…) to A.G. jest „kobietą renesansu” m.in: dr n.med., specjalistą neurologiem, epileptologiem, autorką wielu publikacji z tematu oraz książek skierowanych do dzieci i nie tylko. Swoje oryginalne imię zawdzięcza bułgarskim korzeniom (oznacza ono kwitnącą jabłoń). Jej książka Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna.  Jej najnowsza książka to Kości proroka.

okładkowo
W Płowdiwie, w teatrze antycznym, znaleziono zwłoki polskiego posła. Został ukrzyżowany, odcięto mu głowę i postawiono na tacy, a na ciele wymalowano dziwne znaki. Młody policjant Dymitar prosi o pomoc przyjaciółkę z dzieciństwa, Polkę o bułgarskich korzeniach. Im bliżej jednak są prawdy, tym większe grozi im niebezpieczeństwo. Jaką rolę pełni księga Bogomiłów, zaginiona w XII wieku, która nagle się odnajduje i znów ginie? Cesarstwo Bizantyjskie. Dwunastu Bogomiłów wędruje do Carogrodu z największym skarbem – Tajemną Świętą Księgą. Cyryl, nikomu o tym nie mówiąc, niesie też kości brata Alberta, aby spoczęły w poświęconej ziemi. Z obawy przed kradzieżą mają sześć falsyfikatów. Tylko jedna księga jest prawdziwa. Żaden nie wie która. 
Pierwszy wiek. Nauczyciel prowadzi uczniów do Jerozolimy na spotkanie z mesjaszem. Mało kto rozumie, co ma nastąpić. Rybak Ariel staje się jednym z kronikarzy wyprawy i mimowolnie przyczynia się do fałszerstwa Nowego Testamentu. Jest świadkiem śmierci Chrystusa, zostaje porwany przez żonę Heroda i osadzony w twierdzy. Czy zdoła wrócić do żony i córki? 
Trzy splatające się wątki i wiele tajemnic. Czyje kości odnaleziono na Wyspie Świętego Jana? Co łączy niezwykłe znalezisko z morderstwem polskiego posła? I wreszcie kto ukradł świętą księgę Bogomiłów?

Trudno być obiektywnym w opinii jeśli się lubi czyjś styl pisania itd. Ale myślę, że nie ja jedna mogę się pod tym podpisać. Jednak do rzeczy.

Trzy warstwy historyczne, trzy rodzaje narracji, tak tak, różnią się i nie ma obaw nic nam się nie poplącze, mimo, że się płaszczyzny owe przeplatają.

Pisarka  od początku (czytałam jej wcześniejsze powieści) ma dobry, „lekki” w czytaniu styl, co nie znaczy, że traktujący o lekkich sprawach,  o co to to nie. kiedyś Ałbenę Grabowską określiłam mianem „bałkańskiej Bajarki” i nadal to podtrzymuję, a w połączeniu ze „słowiańską fantazją” (nie mylić z ułańską) nie mogło być inaczej.

Kości proroka fascynują, intrygują i wciągają od pierwszych akapitów. Jest mistyka, tajemnica i niesamowity klimat (każdej z trzech opowieści).

Dodatkowo ucieszył fakt, że miałam sporo samej Bułgarii w tej powieści, nie tylko fikcję literacką czy wątki historyczne, skrzętnie ponotowałam sobie zarówno zabytki, jak i nazwy kulinarnych specjałów…
O marzeniu aby ten kraj odwiedzić już nie wspomnę.

Dajcie się porwać tej książce… zapraszam.

 Wyd. Marginesy

Emigrantki – Janice Y. K. Lee

Janice Lee urodziła się w Hong Kongu, gdzie mieszkała do piętnastego roku życia. Potem wyjechał do szkoły z internatem w New Hampshire w USA, gdzie po raz pierwszy zobaczyła zimę 🙂 Następnie przeniosła się na południe do Cambridge (na studia). Po studiach przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie zaczęła pracę jako asystent redaktora magazynu Elle. Po jakimś czasie przeniosła się do Hong Kongu, wyszła za mąż, urodziła dzieci i wydała książkę (zacna kolejność).

okładkowo
Trzy Amerykanki mieszkają z dala od ojczyzny w wielokulturowym Hongkongu. Ich rzeczywistość najlepiej opisują słowa – emigracja, wyobcowanie, samotność. Z pozoru niczym nie związane, obce sobie osoby złączy splot nieprzewidzianych zdarzeń.

Mercy skończyła niedawno studia na uniwersytecie i szuka pomysłu na życie. Hilary żyje w dobrobycie, zajmuje się domem, lecz wszystkie jej myśli pochłania pragnienie dziecka, które może ocalić rozpadające się małżeństwo. Z kolei Margaret, do niedawna szczęśliwa matka trójki dzieci, próbuje pogodzić się z niewyobrażalną stratą. Każda z kobiet walczy z własnymi demonami, a ich spotkanie odmieni wszystko.

Książka pełna różnych emocji a przede wszystkim wzruszeń. Losy każdej z bohaterek ukazane są z innej (każdej z osobna) perspektywy. Przeszłość, teraźniejszość mieszają się z marzeniami i nadziejami. Wychodzi z tego piekny i wciągający już od pierwszych stron kalejdoskop uczuć.

Powieść ważna i mądra, traktująca o rodzinie, macierzyństwie, ale i o samotności, o jasnych i ciemniejszych stronach życia, choć napisana dość lekko, jak na taki trudny temat.
Do tego ciekawy temat emigracji nie tak znany  jak ten dotyczący emigracji zachodniej, ale równie ciekawy – bardziej orientalny (zderzenie kultur).

Rożne bohaterki, różne losy a w głębi duszy takie same pragnienia… szczęśliwego, pięknego życia.

Zdecydowanie warto przeczytać.

 

 Wyd. Literackie

Całe miasto o tym mówi – Fannie Flagg

Moja ulubienica dziewczyna z Alabamy czyli Fannie Flagg (właśc. Patricia Neal)  rocznik 1944 – powraca z nową książką pt. Całe miasto tym mówi. Jak większość pokochałam ją za Smażone zielone pomidory i uczucie nie wygasło przez lata, wręcz rozkwitało z każda czytana jej książką. 

okładkowo
Każde miasto skrywa tajemnice, które nie powinny wyjść na światło dzienne…

Elmwood Springs w Missouri to zwykłe miasteczko jakich wiele w Ameryce. Coś dziwnego jednak dzieje się na lokalnym cmentarzu. Spokojne Łąki, tak nazywa się to miejsce, bynajmniej nie są spokojne…(…)

Miasteczko założył w 1889 roku szwedzki imigrant, Lordor Norstrom. Szybko dołączyli do niego inni przybysze z Europy, w tym wybrana dla niego przez… korespondencyjne biuro matrymonialne żona. Kolejne pokolenia pierwszych osadników przyczyniają się do rozwoju miejscowości, a my z uśmiechem i zadumą śledzimy ich perypetie rodzinne, kryzysy i sukcesy na tle ważnych wydarzeń, od pierwszej wojny światowej, przez walkę sufrażystek o prawo do głosowania, wielki kryzys, wynalezienie telegramu po lądowanie na Księżycu i narodziny technologii cyfrowej.

Tę ciepłą i wzruszającą opowieść o życiu, poczuciu wspólnoty i trwaniu, o tym, jak ważna jest rodzina i przyjaciele, Fannie Flagg snuje z typowym dla siebie humorem i serdecznością, przetykając ją prostymi życiowymi mądrościami, które są najlepszym antidotum na stresy i koszmary współczesności.

Spotkanie z prozą Fannie Flagg jest jak spotkanie z dobrą, a dawno nie widzianą przyjaciółką. W wypadku tej autorki to jeszcze połączone z ploteczkami o starych, dobrych znajomych. Tak, tak, musiałam sobie trochę poprzypominać to i owo nazwisko z innych powieści Flagg… ale dało radę.

Ponownie autorka nie zawodzi poczuciem humoru i wrażliwością na najwyższym poziomie (z tym się chyba już trzeba urodzić). Napisane lekko i poważnie jednocześnie. Na poprawę humoru po stresującym dniu wprost cudowna lektura. Poza tym nigdy nie czytało mi się tak fajnie i wesoło o śmierci… a zakończenie 🙂

Całe miasto o tym mówi – to nie tylko lekka lektura, to pewna filozofia (jak całe jej pisarstwo) tego nie da się ukryć.
Można spokojnie szukać w nim porad – także między wierszami, na temat tego jak żyć i jak się tym życiem cieszyć na co dzień.

 

 Wydawnictwo Literackie