Morderstwa w Marble Hall –

Anthony Horowitz – to bardzo popularny angielski pisarz i scenarzysta oraz mistrzem budowania napięcia. Ma na swoim koncie wiele różnych nagród. Adaptował na potrzeby telewizji m.in. powieści Agathy Christie o Herculesie Poirot. Horowitz jest również autorem m.in. serii „Księga Pięciorga” oraz bestsellerowego cyklu o nastoletnim detektywie Aleksie Riderze. Po brawurowych „Morderstwach w  Somerset”, oraz „Morderstwach w Suffolk” na naszym rynku ukazała się kolejna cześc pt. „Morderstwa w Marble Hall”. 

okładkowo
Susan Ryeland redagowała już dwie powieści o słynnym detektywie Atticusie Pündzie i za każdym razem omal nie zginęła. Daje się jednak namówić na opracowanie trzeciej.
Kolejny tom serii tworzy Eliot Crace, wnuk Miriam Crace, zmarłej przed dwudziestu laty najpoczytniejszej autorki książek dla dzieci. Eliot wierzy, że babka została otruta. Gdy zdradza Susan, że tożsamość jej zabójcy ukrył w powstającej powieści, redaktorka już wie, że znów wpadła w tarapaty. Pracując nad tekstem kryminału Pünd: ostatnia sprawa, którego akcja toczy się w egzotycznej scenerii południowej Francji, odkrywa, że… sama stała się celem. Wygląda na to, że komuś w rodzinie Eliota bardzo zależy na tym, by powieść nie została ukończona. I że jest gotów zrobić wszystko, by dopiąć swego…

„Morderstwa w Marble Hall” to kolejny genialny kryminał mojego ulubieńca – Anthony Horowitz. Ten niezwykle sprawnie skonstruowany kryminał, wciąga (tak jak poprzednie) już od pierwszych stron. Jednocześnie bawi (i zachwyca) formą podania dla samego czytelnika. 

Największą siłą książki jest precyzyjna intryga oraz inteligentne zwroty akcji — Horowitz umiejętnie podrzuca tropy, jednocześnie nie gubiąc logiki śledztwa. Klimat przypomina klasyki Agathy Christie, czy Arthura Conan Doyla ale z bardzo nowoczesnym, ironicznym twistem.

Nieco słabsze mogą być postacie drugoplanowe, które momentami wydają się mniej pogłębione, jednak tempo narracji rekompensuje te braki. To lektura wciągająca i pomysłowa — idealna dla fanów kryminałów, którzy lubią, gdy autor bawi się konwencją. Dodatkowo powieść wyróżnia się moją ulubioną „szkatułkowością” czyli „książką w książce”, co angażuje czytelnika w nietypowy sposób. To także historia o samym pisaniu i roli autora oraz refleksjami z tym związanymi. 

Świetna robota!!!

Wyd. REBIS

Syndrom – Robert Ruczyński


Robert Ruczyński to polski autor kryminałów i thrillerów oraz czynny funkcjonariusz Policji w Olsztynie. Z wykształcenia i z doświadczenia mundurowy, co często wykorzystuje w swojej twórczości literackiej. Debiutował powieścią „Granice niepamięci”. Jego druga książka „Syndrom” ukazuje mroczne sprawy kryminalne w kontekście społecznych i psychologicznych problemów przemocy (inspirowanych realnymi doświadczeniami zawodowymi.)

okładkowo
Olsztyn, rok 2026. Seria brutalnych morderstw wstrząsa miastem. Ofiary są okaleczane w identyczny sposób – ktoś zbiera ich uszy jak trofea. Prokurator Maksymilian Raszyński, bezkompromisowy śledczy z ciętym językiem, musi rozwiązać sprawę, która sięga głębiej, niż się spodziewa. Towarzyszy mu Katarzyna Sowa – świeża, choć nieprzypadkowa twarz w prokuratorskim zespole. Wkrótce okaże się, że za brutalnymi zbrodniami kryje się człowiek, którego dzieciństwo było piekłem. Zemsta to tylko początek. Mroczny thriller o bólu, który nie przemija, o zemście, która nie przynosi ulgi, i o cienkiej granicy między sprawiedliwością a obłędem.

„Syndrom”  to mroczny thriller, którego fabuła koncentruje się wokół serii brutalnych morderstw wstrząsających lokalną społecznością (w Olsztynie). . Duet prowadzący śledztwo próbuje nie tylko schwytać zabójcę, lecz także zrozumieć motywy stojące za eskalacją tej przemocy.
Największą siłą powieści jest budowanie napięcia oraz konsekwentne zagłębianie się w psychikę bohaterów – zarówno śledczych, jak i zabójcy. Autor umiejętnie stopniuje emocje, odsłaniając kolejne elementy układanki i prowadząc czytelnika przez mroczne zakamarki ludzkiej natury. Dodatkowo dbałość o realia pracy śledczych nadaje historii autentyczności.

Pomimo, że chwilami fabuła opiera się na znanych schematach, a motyw zemsty może wydać się zbyt prosty, plus jeszcze inne „drobiazgi” to całość czyta się na prawdę zaskakująco dobrze.

„Syndrom” z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom mrocznych historii. To książka, która nie tylko dostarcza emocji, ale też skłania do refleksji nad źródłami przemocy i granicami ludzkiej wytrzymałości.

Wyd. BRDA

Joe Country – Mick Herron

Mick Herron urodził się w Newcastle, obecnie mieszka w Oksfordzie. Na swoim koncie ma wiele poczytnych i nagradzanych książek. Jednak to „Kulawe konie” zyskały status jednej z dwudziestu najlepszych powieści szpiegowskich wszechczasów, „Joe Country” to już szósta cześć cyklu. 

okładkowo
Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry.
W Slough House, azylu niewydarzonych szpiegów, budzą się wspomnienia. Wszystkie złe. Catherine Standish znów kupuje alkohol, Louisa Guy rozgrzebuje popioły utraconej miłości, a nowy rekrut Lech Wicinski, którego grzechy czynią go wyrzutkiem nawet pośród kulawych koni, chce za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zniszczył jego karierę, nawet jeśli zapłaci za to zrujnowaniem sobie życia. Zimą Jackson Lamb wolałby mieć święty spokój, ale nawet on nie może zignorować zaschniętej krwi na swoich dywanach. Kiedy więc człowiek odpowiedzialny za zabicie jednego z kulawych koni w końcu wychodzi z ukrycia, Lamb wysyła swoją ekipę, aby wyrównała rachunki. Tym razem zmierzają do Walii. Nie wszyscy wrócą do domu.

„Joe Country” to kolejny pełen napięcia i ironii szpiegowski thriller w cyklu, który po raz kolejny też udowadnia, że Mick Herron mistrzowsko łączy inteligentną intrygę z czarnym humorem. Powrót do świata „Leniwych Koni” oferuje mieszankę nieudaczności i bohaterstwa, charakterystyczną dla tej serii – bohaterowie są równie niedoskonali, co fascynujący. Herron prowadzi fabułę dynamicznie, jednocześnie pogłębiając psychologię postaci i pokazując brutalność prawdziwej pracy wywiadowczej. „Joe Country” to świetnie napisany, zaskakujący i momentami poruszający thriller, który potwierdza, że cykl o Slough House należy do najlepszych współczesnych powieści szpiegowskich. 

Mam nadzieję, że to nie ostatnia z cyklu. A w razie czego pozostaje jeszcze serial wg. tych książek.

Wyd. INSIGNIS

Prawda i tylko prawda – Stefan Ahnhem

Stefan Ahnhem od ponad dwóch dekad pracuje jako scenarzysta telewizyjny i filmowy. Jest autorem scenariuszy do najpopularniejszych szwedzkich seriali kryminalnych, m.in. tych o Kurcie Wallanderze. Zadebiutował „Ofiarą bez twarzy”, do wydania której prawa sprzedano aż do dwunastu krajów. W przygotowaniu kolejne części zmagań Fabiana Riska z przestępczością. 

okładkowo
Wszystko, co oczywiste, jest fasadą Carl i Helene przeżywają kryzys w związku i wierzą, że długie wakacje z dala od sztokholmskiego zgiełku pomogą im na nowo się odnaleźć. Dlatego zamieniają się domami z parą z Kalifornii – Scarlett i Adamem – która przygotowuje się do wyjazdu do Szwecji, gdzie mężczyzna będzie miał wystawę. Jednak gdy tylko docierają do Santa Cruz, rozpoczyna się seria dziwnych wydarzeń. Czy Carlowi szwankuje pamięć, czy dom na zdjęciach wyglądał zupełnie inaczej? Czy ktoś naprawdę stuka nocą w rury grzewcze, czy to tylko koszmarne omamy? Co robi para w ich szwedzkim domu – i dlaczego ktoś wyłączył zainstalowane przez Carla kamery? Oraz czy Scarlett coś sobie wyobraża, czy też Helene naprawdę zostawiła jej tajną wiadomość w garderobie?
Mnożą się pytania – w końcu nikt nie ma odwagi uwierzyć własnym oczom. Gdy elementy układanki łączą się w całość, staje się jasne, że marzenia i fantazje mogą zostać obrócone przeciwko nam. I że wszystkim byłoby lepiej, gdyby wyznali prawdę. I tylko prawdę.

Jak na dobry thriller psychologiczny przystało, akcja od początku trzyma w napięciu, choć powoli przechodzi w „gęsty” kryminał. Co prawda sam pomysł na fabułę nieźle pokręcony, ale w odbiorze całości zupełnie nie wadzi. Tym bardziej jest ciekawie, ze autor sprawnie myli tropy i nie da się za bardzo niczego przewidzieć – a to lubię w powieściach chyba najbardziej. 
Wzajemne relacje pary ciekawie ujęte a zakończenie… no cóż przekonajcie się sami.

Wyd. MARGINESY

Zło czai się w Kansas – Victoria Helen Stone

Victoria Helen Stone – Amerykanka z urodzenia. Swoją pierwszą ksiązkę napisała już po studiach. Wraz z rodziną mieszka w jednym z miasteczek w Górach Skalistych, gdzie z radością oddaje się wędrówkom pieszym i pisaniu. Na naszym rynku pojawił się jej najnowszy tytuł: „Zło czai się w Kansas”

okładkowo
Porzucona przez zbiegłego męża, Lily Brown próbuje odbudować swoje życie na obrzeżach miasteczka w Kansas. Ciąży jednak na niej piętno żony oszusta. Trzyma się więc na uboczu, cały swój czas poświęcając zarządzaniu magazynem z kontenerami do wynajęcia i wychowywaniu syna, Everetta. Ciekawskiego dwunastolatka intrygują rzeczy przechowywane przez klientów matki. Gdy pewnego dnia włamuje się do jednego z kontenerów, znajduje materiały dotyczące nierozwiązanych spraw zaginięć kilku dziewczyn. Dla chłopaka to odkrycie jest jak zaproszenie do zabawy w detektywa. Zabawy, która może okazać się śmiertelnie niebezpieczna. Nie tylko Everett ma swoje tajemnice. Mają je także Lily i osoby, które niespodziewanie pojawiają się w jej otoczeniu. Marzenie o spokojnym życiu zaczyna się oddalać. Coraz trudniej jej ocenić, komu ufać lub czyje sekrety stanowią najbardziej przerażające zagrożenie.

Ach, te wszystkie małe miasteczka z ich „zaduchem”, tajemnicami i wszechobecną nuudą…, które dopiero gdy dochodzi do tragedii, ożywają… pogłoskami, plotkami oraz domysłami. Tak jest i tutaj, w najnowszej książce Victorii Helen Stone. Jest to całkiem dobry thriller (z tych psychologicznych) taki z nieśpieszną akcją, która mimo że wolno się rozwija, to mocno zaciekawia.
Fabuła, jak i bohaterowie na dobrym poziomie (konstrukcyjnym) wiarygodni, i tacy po ludzku czasem nielogiczni. Jednak z czasem, wszystkie klocki wskakują nam na właściwe miejsca. Całość czyta się lekko.
Z zakończenie w myśl zasady „koniec wieńczy dzieło”, zadowala. 
Czekam na następne powieści tej autorki.

Wyd. Czwarta Strona

Samotna noc – Charlotte Link

Charlotte Link – to niemiecka pisarka, która wydała już pewnie około 20  powieści, które przetłumaczono na kilkanaście języków. Jej wszystkie książki miesiącami gościły w ścisłych czołówkach list bestsellerów. Na podstawie kilku nakręcono nawet seriale telewizyjne. Mieszka wraz z rodziną i licznymi psami w Wiesbaden. Działa aktywnie w organizacji ochrony zwierząt PETA. Najnowsza powieść jej autorstwa nosi tytuł „Samotna noc”, która jest 4 tomem z cyklu Kate Linville.

okładkowo
W mroźny grudniowy wieczór Anna Carter wraca do domu opustoszałą drogą prowadzącą przez wrzosowiska północnego Yorkshire. Otuchy dodaje jej jadący przed nią czerwony samochód. Nagle kierująca nim kobieta zatrzymuje się, a do środka wsiada mężczyzna. Chociaż Anna nabiera podejrzeń, odjeżdża, nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Następnego dnia okolicę obiega wiadomość o śmierci kobiety z czerwonego samochodu. Kim był mężczyzna, z którym widziano ją poprzedniej nocy – nieznajomym czy przyjacielem? Czy to on zabił Diane? Śledztwo komplikuje się, gdy znalezione w samochodzie ofiary odciski palców prowadzą policjantów do nierozwiązanej sprawy sprzed niemal dekady. Co łączyło kobietę lub jej mordercę z zaatakowanym we własnym domu nastolatkiem?

Powiedziałam kiedyś, że przestanę czytać jej książki, jeśli rozwiążę choć jedną z zagadek kryminalnych przez nią opisanych. No… czytam dalej 🙂
Choć pani Link niczym specjalnie nas z książki na książkę nie zaskoczy, to spotkanie z każda jej nową powieścią, jest jak spotkanie z dobrze znanym i zawsze mile widzianym przyjacielem. Po którym choć wiemy czego się spodziewać, to oczekujemy też jakiegoś zaskoczenia, no i je dostajemy…

Jest świetnie (jak zawsze) skonstruowana fabuła, mroczni lub zwyczajnie nijacy wręcz „niewidzialni” dla innych bohaterowie. No i zagadka kryminalna, niby przewidywalna, a jednak…

Link ostatnio gustuje w kreowaniu cykli (jak ten ww Kate Linville) i mimo że ja nie lubię cykli i nie czytuję ich zazwyczaj to dla tej autorki robię wyjątek. Dlatego serdecznie polecam „Samotną noc”. 

Wyd. Sonia Draga

Witajcie w wieczności – Camilla Grebe

Camilla Grebe jest znaną i popularną autorką powieści kryminalnych, zarówno w rodzimej Szwecji, jak i na świecie. Wspólnie ze swoją siostrą, Åsą Träff, napisała kilka kryminałów, które szybko polubili zarówno krytycy, jak i czytelnicy. Dwa z nich nominowano do nagrody Swedish Thriller Academy w kategorii Powieść kryminalna roku. Poza pisarstwem, Camilla jest również odnoszącą sukcesy bizneswoman − prowadzi firmę doradztwa w zakresie zarządzania oraz jest współzałożycielką StorySide, cieszącego się popularnością szwedzkiego wydawcy audiobooków.

okładkowo
Ekscytująca i nieprzewidywalna powieść o tajemnicach, kłamstwach i osobistej tragedii. Osiem lat temu Lykke Andersen miała wszystko. Odnosiła sukcesy jako redaktorka, wraz z mężem – uznanym pisarzem – i dwójką nastoletnich synów zamieszkiwała pięknie położoną posiadłość, zwaną Wiecznością. Teraz Lykke zostaje oskarżona o morderstwo. Co się wydarzyło w idyllicznym domu Andersenów? Czy ma to związek z niewyjaśnionym zabójstwem sprzed prawie dekady? Dlaczego kobieta chce rozmawiać tylko z inspektorem Manfredem Olssonem?
Witajcie w Wieczności to współczesny dramat i ukłon w stronę klasycznego motywu powieści detektywistycznej – zagadki zamkniętego pokoju. Który z bohaterów zna prawdę? I czy jest różnica między tym, co właściwe, a tym, co sprawiedliwe?

„Witajcie w Wieczności” to z pewnością rasowy kryminał z niespieszną akcją i zaskakującym zakończeniem. Książka wciąga już od pierwszych akapitów, dodatkowo mamy dwutorowo (dwuczasowo) prowadzoną akcję, którą dzieli ja niemal dekada, a która czyni książkę jeszcze ciekawszą.  

Autorka świetnie dawkuje napięcie, które nieustannie trzyma nas czytelniczo w garści i pobudza ciekawość na zasadzie: „co będzie dalej”. Pojawia się też klasyczna zagadka „zamkniętego pokoju”. Książka mocno wyróżnia się pośród innych tego typu – na plus oczywiście. Z pewnością sięgnę też po inne jej książki.

Wyd. Sonia Draga

Londyńskie zasady – Mick Herron

Mick Herron urodził się w Newcastle, obecnie mieszka w Oksfordzie. Na swoim koncie ma wiele poczytnych i nagradzanych książek. Jednak to „Kulawe konie” zyskały status jednej z dwudziestu najlepszych powieści szpiegowskich wszechczasów, po „Martwych lwach” i „Prawdziwych tygrysach”, pojawiała się już czwarta część cyklu (Slough House) pt. „Londyńskie zasady”.

okładkowo
Whelan ma chronić premiera znajdującego się w ogniu krytyki, co nie przychodzi mu łatwo, bo sam jest atakowany ze wszystkich stron: przez kontrowersyjnego deputowanego, który doprowadził do referendum w sprawie Brexitu, a teraz ma chrapkę na Downing Street 10; przez żonę tego polityka, felietonistkę tabloidu, pogrążającą go w swoich artykułach; a już najbardziej przez Lady Di Taverner, swoją zastępczynię, która czyha na jego najmniejsze potknięcie. Na domiar złego krajem wstrząsa seria pozornie niepowiązanych ze sobą zamachów terrorystycznych. Tymczasem Slough House – ostatni przystanek dla szpiegów w odstawce – zmaga się z własnymi problemami: nieprzepracowaną żałobą, uzależnieniami, paraliżem decyzyjnym i niepokojącymi podejrzeniami, że nowy kolega jest psychopatą. A już niedługo kulawe konie po raz kolejny odkryją swoją największą moc: sprawianie, by każda zła sytuacja stawała się o wiele, wiele gorsza.

Mick Herron wraca do czytelników z kolejną częścią fenomenalnego cyklu (Slough House) i ponownie zaskakuje, wciąga w zwartą oraz gęstą od niespodzianek i mylnych tropów fabułę. „Kulawe konie” nie mają łatwo także tym razem, bo choć do bólu zwyczajni, choć po przejściach to dają radę „pociągnąć” sprawy – wydawałoby się z góry skazane na porażkę.

W piątej już części przygód byłych ,  nadal angielski humor jak to się mówi „robi dzień”, a książka wprost się skrzy od inteligentnego, błyskotliwego dowcipu. Dodatkową zaletą cyklu jest fakt, że części można czytać osobno i nie chronologicznie, choć najlepiej kolejno, ja tak zrobiłam. 

Londyńskie Zasady, 2023 (książka) - Profinfo.pl

Wyd. Insignis

Wilk – Samuel Bjørk

Samuel Bjørk to pseudonim norweskiego pisarza i dramatopisarza Frodego Sandera Øiena. Autor najbardziej znany jest jako z powieści kryminalnych. Na swoim koncie ma także teksty literackie, występował jako wokalista w zespole I Love Wynona. Ciekawe która, czy W.R? 🙂 

okładkowo
Jest rok 2001. Mia Krüger, studentka akademii policyjnej, jest zdeterminowana, by zostać pierwszą kobietą, która dołączy do norweskiej drużyny SWAT. Ma zarówno siłę psychiczną, jak i fizyczną, by to zrobić, ale jej plany zmieniają bieg, gdy przystępuje do testu, który pokazuje, że ma wyjątkowy talent do patrzenia na sprawy w niekonwencjonalny sposób. Kobieta otrzymuje ofertę nie do odrzucenia od Holgera Muncha, który właśnie został szefem nowej jednostki dochodzeniowej i skompletował zespół najlepszych norweskich detektywów. Mia nie wie, że ta decyzja strąci ją do świata ciemności. Niebawem otrzymują sprawę zabójstwa dwóch jedenastoletnich chłopców. Ich ciała znaleziono starannie ułożone, z czerwonym wilkiem starannie umieszczonym między nimi, na polu na przedmieściach Oslo. Scena jest dziwna i niepokojąca. Przypomina nierozwiązane dochodzenie ze Szwecji, gdzie również odnaleziono dwóch chłopców w tym samym wieku, a zabójca pozostaje na wolności. (…) 
Kiedy znikają kolejni jedenastolatkowie, Mia dokonuje szokującego odkrycia…

Thriller skandynawski to już chyba gatunek już sam w sobie i choć może nie czytam ich zbyt często, ale za to bardzo cenię. Dlatego raz na jakiś czas serwuję sobie lekturę tego typu. „Wilk” jak przystało na porządny nordycki produkt, jest bardzo emocjonujący, mocniejszy i brutalniejsze (niekiedy) niż niektóre tego typu z innych krajów. Dopracowany i szczegółowy, sprawia, że czytanie jest bardzo, bardzo  obrazowe.

Ten autor doskonale wie jak budować napięcie i wzbudzać ciekawość (oraz niecierpliwość w czytającym) z każdą przewracaną stroną.
Książka z gatunku nieodkładalnych, do końca, a poza tym to naprawdę świetnie napisana historia, o dziwo jak na ten gatunek nie pozbawiona
także pewnej dozy humoru. Pojawia się nawet coś o Polsce 🙂 
Polecam inne książki tego pisarza, takie jak 

Wyd. Sonia Draga

Kwiaty z cukru – Antoine Laurain

Antoine Laurain to (rocznik 1972) francuski powieściopisarz, scenarzysta, dziennikarz, reżyser oraz kolekcjoner zabytkowych kluczy. Paryżanin, który po studiach filmowych rozpoczął karierę w branży literackiej. Pisał scenariusze, sprzedawał antyki, jednocześnie z powodzeniem uprawiać do dziś pisarstwo.
Jego powieści przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków. Najnowsza książka na naszym rynku nosi tytuł „Kwiaty z cukru”.

okładkowo
Maszynopis książki wysłanej do wydawnictwa przez tajemniczego autora działa jak przepowiednia. Czy to jedynie zaskakujący zbieg okoliczności?
Czasem fikcja kreuje rzeczywistość…
Życie Violaine Lepage, znanej paryskiej redaktorki, dyrektorki działu prozy francuskiej w dużym wydawnictwie, po wybudzeniu ze śpiączki, w którą zapadła po wypadku lotniczym, przybiera niespodziewany obrót pod wpływem powieści „Kwiaty z cukru”. Książka, wybrana spośród tysięcy propozycji nadesłanych do redakcji, niedawno ukazała się drukiem, a jej autora otacza aura tajemnicy. Nikt nie wie, kim jest Camille Désencres ani gdzie przebywa, co staje się szczególnie kłopotliwe, gdy tytuł przechodzi do ścisłego finału nagrody Goncourtów. Co więcej, zbrodnie opisane w książce naprawdę mają miejsce.


Z powieścią francuską rzadko mi po drodze, nie to że nie lubię, tylko bardziej chyba, że mi się nie trafia. „Kwiaty z cukru” choć objętościowo niewielkie, zaznaczają się bardzo ciekawie we współczesnej prozie. Do tego poznanie od podszewki pracy redakcyjnej, wydawniczej okazuje się bardzo ciekawe. 
Całość czyta się lekko, także za sprawą humoru, który doprawia lekturę, a nieoczywistość gatunków (przemieszanie kryminału, komedii oraz elementów paranormalnych) zaciekawia i bawi naprawdę dobrze. 
Owszem książka mogłaby być ciut dłuższa, bo się człowiek ledwo rozpędzi z pytaniem a tu już trzeba hamować. 

Podsumowując  barwnie, ciekawie i mega dynamicznie 🙂 
Koniecznie.


Wyd. NOWELA