Nasze zaginione serca – Celeste NG

Celeste NG – pochodzi z USA, wychowała się w rodzinie naukowców. Jest laureatką Nagrody Pushcart. Pisze powieści, eseje i opowiadania. Obecnie mieszka w Cambridge, Massachusetts, z mężem i synem. Głośno było u nas o (także sfilmowanej przez Netflix) książce pt. Małe ogniska”, a najnowszy tytuł jej autorstwa to „Nasze zaginione serca”.

okładkowo
(…)
12-letni Bird mieszka w Stanach Zjednoczonych. Wiedzie spokojne życie u boku kochającego, ale pogrążonego w depresji ojca, który pracuje w uniwersyteckiej bibliotece. Matka Birda, chińsko-amerykańska poetka, opuściła rodzinę, gdy miał dziewięć lat.
Pod przykrywką bezpieczeństwa narodowego w kraju obowiązuje ustawa o nazwie PACT. W rezultacie książki napisane przez Azjatów o Amerykanach są zakazane i przerabiane na papier toaletowy. Poczta jest inwigilowana przez rząd, a przestępstwa z nienawiści wobec Amerykanów pochodzenia azjatyckiego są ignorowane, a nawet aprobowane. Kiedy Bird otrzymuje pewien tajemniczy list zawierający zaszyfrowany rysunek, zostaje wciągnięty w poszukiwania matki. Chłopiec szybko wejdzie do podziemia działalności bibliotekarzy, pozna historie dzieci zabranych rodzicom i wreszcie trafi do Nowego Jorku, gdzie jego akt sprzeciwu może być początkiem tak potrzebnej zmiany.

Dystopijne opowieści to ja zawsze i łyżkami (no tak już mam), ale że nie ma ich wbrew pozorom wcale tak wiele, to każda (a zwłaszcza dobra) jest na wagę złota. W świecie wykreowanym przez Celeste Ng jest nie tylko inwigilacja i terror ale jest i bunt, trochę to przypomina choćby znany film „Equilibrium”. W przeciwieństwie też do innej książki pt.”451° Fahrenheita” – R. Bradburego tu się niebezpiecznych książek nie pali, tylko przerabia na… papier toaletowy. Juz nie wiem co gorsze tak btw.
Odbiera się też niewygodnym obywatelom dzieci, co jest właśnie wstęp do przejmującej historii głównego bohatera Birda, wyruszającego na poszukiwanie własnej matki. Poza tym cały wykreowany futurystyczny świat nie odbiega (właśnie o zgrozo), od tego naszego, jaki mamy dziś i do jakiego zmierzamy… nie tak obcego.
I te puste biblioteki… sama w jednej z nich pracuję…

Tematyka powieści mocno na czasie, a po zamknięciu okładek, pozostaje w głowie wiele pytań a w sercu rozterek, dużo, dużo do przemyślenia i podskórny niepokój.
Ta autorka właśnie tak ma, w jej poprzednich książkach, które też poleca, było podobnie. 

Wyd. RELACJA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *