Przekręt na van Gogha – Deron R. Hicks

Deron R. Hicks – jest absolwentem University of Georgia, gdzie ukończył malarstwo. Po uzyskaniu dyplomu z malarstwa ukończył szkołę prawniczą by po latach spędzonych na prywatnej praktyce wpadł na pomysł napisania powieści kryminalnej… dla dzieci. Tak stał się pisarzem. Mieszka w Warm Springs w Georgii z żoną Angelą, córką Meg i synem Parkerem.

okładkowo
Narodowa Galeria Sztuki w Waszyngtonie. Samotny dwunastoletni chłopak siedzi na ławce. Nikt nie zwraca na niego uwagi. Nie pamięta kim jest, ani jak się tam znalazł. A już na pewno nie ma pojęcia, dlaczego ściga go grupa przestępców… Wie dużo o sztuce i ta wiedza to jedyne, co łączy go z przeszłością – w niej tkwi klucz do rozwiązania zagadki.Jedyna osoba, której może zaufać to poznana w nietypowych okolicznościach dziewczyna – Camille, która nazywa go Art (jak „sztuka”). Usiłując poskładać w całość skrawki wspomnień bohatera, odkrywają szajkę fałszerzy dzieł sztuki. Czy dwójce nastolatków uda się powstrzymać przekręt stulecia?
Kluczem do wspomnień Arta okazują się obrazy, o których wie niespodziewanie dużo, o dziwo, wie również jak odróżnić oryginał od kopii, nawet idealnej… W miarę, jak toczy się opowieść, a kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsca, czytelnik, skanując kody QR, może zobaczyć dzieła autorstwa Vincenta van Gogha, Claude’a Moneta, Edgara Degasa, Hansa, Holbeina Młodszego, Rembrandta van Rijn, Johannesa Vermeera, Paula Gaugina, Giovanniego Paniniego oraz Leonarda da Vinci, o których jest mowa w książce. Dla tych, którzy nie przepadają za wizytami w muzeach – propozycja idealna.

U młodzieży z wiekiem po „magicznym etapie” czytelniczym, następuje zazwyczaj „etap kryminalny” i jest to naturalna kolei rzeczy. Przekręt na van Gogha świetnie się w te oczekiwania wpisuje, usadawiając się tak pomiędzy powieścią przygodową a kryminałem.

Mamy świetne tempo, umiejętnie poprowadzoną akcję, intrygującą tajemnicę, fajnych bohaterów. Warsztat językowy lekki, a opisy (nie tylko przyrody) nie nużą.  
Czyta się przyjemnie, przyjaźnie dla wzroku, do tego QR kody do zeskanowania uprzyjemniają zabawę i zaznajamiają ze… sztuką malarską.

Książka do czytania dla całej rodziny i to nie tylko dla młodszego pokolenia.


Wyd. WIDNOKRĄG

Elena wie. Twoja. – Claudia Piñeiro

Claudia Piñeiro – mieszka w Buenos Aires. Jest dziennikarką, dramatopisarką i scenarzystką telewizyjną. W 1992 roku zdobyła prestiżową nagrodę dziennikarską Pléyade. Od niedawna ponownie pisze fikcję literacką. Na naszym rynku ukazała się niedawno książka pt. Elena wie. Twoja. 

okładkowo
Elena wie
Elena żyje w rytm pigułek. Musi zażywać je w określonych odstępach, inaczej jej mózg przestanie wydzielać dopaminę, a wtedy ciało nie będzie jej słuchać. Każdy krok to wyzwanie. Każdy ruch to niewiadoma. Każdy dzień może przynieść pogorszenie, bo poprawa po prostu jest niemożliwa.
Mimo tego wszystkiego Elena wyrusza w drogę, która dla zdrowego człowieka byłaby banalnie prosta, a dla niej stanowi prawdziwą mękę. Musi dojść na stację kolejową i pojechać do centrum miasta, znaleźć dom, w którym mieszka pewna kobieta, bo tylko ona może pomóc Elenie poznać prawdę o Ricie. Rita, córka Eleny, nie żyje od paru miesięcy. Wszyscy powtarzają, że to samobójstwo. Elena wie, że to niemożliwe.

Twoja
Inés Pereyra: zawsze zadbana i uśmiechnięta, troszczy się o dom, męża i córkę. Idealna pani domu, wyrozumiała i ułożona. Jednak pewnego dnia Inés znajduje w rzeczach męża kartkę z narysowanym szminką sercem i podpisem „Twoja”. I teraz już wie, że Ernesto ją zdradza. Pewnego wieczora śledzi męża i staje się mimowolnym świadkiem śmierci jego kochanki.
Co zrobi Inés? Wszystko, by uratować swoje małżeństwo, by jej wygodne życie rodzinne nie ucierpiało przez ten incydent. Inés, dyskretnie i z tylnego siedzenia, bierze sprawy w swoje ręce.


Elena wie. i Twoja. to dwie oddzielne historie, niezależne od siebie opowiadania składające się na książkę. Pierwsze to myśli rzeka – chorej, zależnej od leków kobiety, która bez odpowiednich środków nie jest w stanie nawet się ruszyć.
Całość przekazana w chłodnej narracji naprawdę robi wrażenie. Jest ciężko, duszno i smutno, ale warto skupić się ciut bardziej i zatrzymać przy historii Eleny, która wie…  

Piñeiro w drugiej historii wykreowała osobę (kobietę) bezwzględną i zimną, jak to się mówi „nie w ciemię bitą”, która doskonale (aż za doskonale) potrafi o siebie zadbać, a wachlarz środków jakiego używa, by osiągnąć to, co chce, jest na prawdę szeroki. W tym opowiadaniu jest lżej w odbiorze, po prostu inaczej.
Ciekawym zabiegiem literackim, jest już samo zestawienie obu – tak różnych opowiadań. Choć tak naprawdę nie wiem, które z nich spodobało mi się bardziej. 

Wyd. Sonia Draga



Głęboki grób – Mick Finlay

Mick Finlay urodził się w Glasgow (dorastał w Kanadzie i Anglii). Obecnie dzieli mieszka w Brighton i Cambridge. Wykłada psychologię. Jednak zanim został nauczycielem akademickim, pracował m.in w objazdowym cyrku, był rzeźnikiem, portierem hotelowym oraz imał się jeszcze wielu innych zajęć. Głęboki grób to jego kolejna książka o detektywie Arrowoodzie.  

okładkowo
Londyn 1896. Miasto żyje kolejnym sukcesem Sherlocka Holmesa. Znany detektyw jest ulubieńcem śmietanki towarzyskiej, na jego usługi mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. Jednak zbrodnia kwitnie też w mrocznych zaułkach południowego Londynu, gdzie zabójstwa zleca się równie łatwo, jak uszycie nowej koszuli. To pole działania Williama Arrowooda, który uważa się za najlepszego prywatnego detektywa w mieście, chociaż daleko mu do sławy i bogactwa Holmesa. Kiedy Arrowood dostaje nowe zlecenie, jest pewien, że to będzie jedna z najłatwiejszych spraw w jego karierze. Odnaleźć zaginioną dziewczynę? Nic prostszego. Tyle że śledztwo szybko zamienia się w pogoń za mordercą, a droga do prawdy jest równie bezpieczna, jak spacer nad przepaścią. Wystarczy jeden fałszywy krok, by Arrowood przegrał walkę z wszechobecnym złem.

Jakiś czas minął od premiery pierwszej książki o detektywie Arrowoodzie, dlatego niezmiernie ucieszyła mnie kolejna część jego przygód. Ten konkurent Scherolcka zdobył moją sympatię już za „pierwszym czytaniem”, więc z ogromną przyjemnością rzuciłam się w odmęty kolejnej powieści Micka Finlaya.

Ponownie mamy mroczny klimat i zawikłaną intrygę w turpistycznych realiach epoki wiktoriańskiej. Głęboki grób jest naturalnym (i całe szczęście) oczkiem w górę, jeśli chodzi o cykl, widać, że Autor coraz lepiej sobie radzi z tematem, a w samą książkę włożył (moim zdaniem), jeszcze więcej serca niż w pierwszą, okraszając „ciężki temat” ironicznym – świetnym poczuciem humoru.
Świetnie dopracowana fabuła, duet śledczych dobrany niczym w „korcu maku”, do tego poruszenie ważnej kwestii społecznej a mianowicie wykluczenia oraz traktowania osób upośledzonych (tu z zespołem Downa).
Ironiczny (momentami absurdalny humor) dopełnia całości.

Świetny kryminał wiktoriański, który dla mnie jest czymś więcej niż zwykłym kryminałem. Polecam. 

Wyd. HarperCollins

Bestia – Peternelle van Arsdale

Peternelle van Arsdale jako wydawca książek, nigdy nie przypuszczała, że sama napisze jakąś. Zadebiutowała tytułem Bestia. Obecnie mieszka w Nowym Jorku, gdzie pracuje nad drugą powieścią. A prawa do ekranizacji jej książki zakupiła wytwórnia filmowa Amazon Studios (produkcją ma się zająć Ridley Scott).

Mroczna, oniryczna baśń. Książka zmrozi krew w żyłach nawet czytelników o mocnych nerwach. Pewnego razu, w pewnej wiosce na świat przychodzą bliźniaczki. W tym samym roku rozpoczyna się okres głodowej suszy. Mieszkańcy obwiniają za klęskę nieurodzaju nowo narodzone dzieci i wypędzają je wraz z matką do lasu. Lata później odczłowieczone bliźniaczki – pożeraczki dusz – powracają. Dręczone głodem uśmiercają niemal całe Gwenith, oszczędzając jedynie Alys i pozostałe dzieci. Pięćdziesięcioro ocalałych biorą pod swoją opiekę mieszkańcy sąsiedniej osady. Alys – dziewczyna o tajemniczym darze, którego nie może ujawnić, bo zostałaby nazwana czarownicą, jako jedyna nie obawia się pożeraczek dusz. Ciemny las ją wzywa. Tymczasem Starsi nakazują budowę drewnianego ogrodzenia, które ma ochronić Defaid przed potworami Bestii… Kiedy uderza katastrofa, Alys wyrusza w mroczną podróż, w której musi uratować swój świat. Podroż w najciemniejsze zakamarki lasu – i własnej duszy.

Sugestywna, oniryczna okładka od razu zachęca do sięgnięcia po powieść. Autorce udało się wykreować fenomenalną, mroczną opowieść (baśń) zwłaszcza dla dorosłych ale i młodzieży.
Magia, mity, tajemnica plus dziwny i groźny las… czego chcieć więcej do dobrej historii. 

Baśniowy początek, potem już powieściowo choć w ponurym klimacie, na pograniczu jawy i snu. Ciekawie nakreśleni bohaterowie a rozwiązania niektórych wątków fabularnych niekiedy mocno zaskakujące.

Do czytania w późną noc przy kominku w zimowe jak na razie majowe wieczory… jak znalazł. Polecam.

 Wydawnictwo Poradnia K

Optymizm mimo wszytko – Agata Komorowska

Agata Komorowska to mama, pisarka, wykładowca. Kiedyś właścicielka dużej agencji reklamowej, walcząc z depresją przeszła rewolucję: rozwiodła się z mężem, oddała firmę, zmieniła zawód i kolor włosów. Debiutowała książką Anioły mówią szeptem. Pisze o sprawach, których sama doświadczyła: samotnym macierzyństwie, niepełnosprawności dziecka, rodzicielstwie adopcyjnym i zastępczym. W swojej drugiej książce Depresjologia opisuje, jak udało jej się pokonać chorobę.  Jej najnowsza książka nosi tytuł: Optymizm mimo wszystko.

okładkowo
Jak dostrzegać światło w ciemności?
Jak nauczyć się wdzięczności, kiedy nie ma za co dziękować?
Jak widzieć dobro zawsze i wszędzie?
Jak żyć z optymizmem bez względu na okoliczności?

Niektóre ze spisanych tu opowieści opisują sytuacje z życia codziennego autorki, inne są bardzo intymne, osobiste.

Na końcu każdej historii znajduje się lista wdzięczności – zdumiewające podsumowanie nawet tych najbardziej bolesnych doświadczeń. Niech będą dla Ciebie inspiracją i motywacją, balsamem dla zbolałego serca, a także ukojeniem dla skołatanej duszy.

Na książkę trafiłam przypadkiem i… bardzo dobrze, choć „poradników” wszelkiej maści unikam, to i tej książki typowym poradnikiem nazwać nie można. 

Agata Komorowska porusza kluczowe – życiowe tematy m.in: szczęście, marzenia, omylność, kobiecość, macierzyństwo i wiele, wiele innych. Wszystko jest dla nas a my dla wszystkiego i niewolno dać się stereotypom, a życiowe lekcje odbiera się także od pociechy (np. kilkuletnia córka Pani Agaty tłumaczyła jej jak należy postępować z mężczyznami 🙂 

Autorka mając czworo dzieci, w tym jedno z zespołem Downa i jedno adoptowane, daje radę…jak to się mówi potocznie, pozostając przy tym sobą, piękna i mądrą kobieta pełną poczucia humoru, empatii i wrażliwości. Do tego umiejącą „odpuścić” kiedy naprawdę trzeba (czego postanowiłam się od niej uczyć)  

Forma podania całości jest też bardzo przyjemna, a krótkie rozdziały zakończone wdzięcznością… a za co, to już musicie doczytać. Zapraszam.

Optymizm mimo wszystko
 

Wyd. EDIPRESSE 

Liam i mapa wieczności – Évelyne Brisou-Pellen

Évelyne Brisou-Pellen jest Francuzką i specjalizuje się w literaturze dla nastolatków. Liam i mapa wieczności to I część serii Dwór (która u nas ukazała się w 2017 roku) kolejne części cyklu to: Clea i wrota do świata duchów (2017) oraz Alisanda i ognisty krąg (2017).

okładkowo
Po długiej chorobie piętnastoletni Liam zostaje wysłany do sanatorium na odludziu. Tam odkrywa, że miejsce to jest więcej niż dziwne – tajne pomieszczenia, dziwni lokatorzy, podejrzane hałasy dobywające się z piwnic. Dwór skrywa pewną mroczną tajemnicę, a nastolatek próbuje zrozumieć, dokąd tak naprawdę trafił i odkrywa mapę wieczności...


Co prawda nastolatką dawno już nie jestem, ale od czasu do czasu lubię sięgnąć po dobrze napisana „młodzieżówkę”, no i tym razem padło na pierwszą część cyklu Dwór, gdzie osią wydarzeń są właśnie przygody tytułowego Liama. Ale w ramach „rekonwalescencji” zajmuje się prywatnym śledztwem co do tajemnicy jaką skrywa ów posępny dwór i jego rezydenci. Jest świetna akcja (z mnóstwem nagłych zwrotów), pełno tajemnic i zagadek, niemal na każdej stronie coś potrafi zaskoczyć. Bohaterowie wiarygodnie i ciekawie skonstruowani, całość językowo tez przyjemnie „ogarnięta” z mocno zaskakującym finałem.
I choć nie lubię zbyt długich cykli, to może tym razem zrobię wyjątek. 

Książka choć skierowana głównie do młodzieży na pewno zaciekawi tez niejednego starszego czytelnika – warto spróbować, a może złączy jakieś skonfliktowane pokolenia (dziecko – rodzic), bo nic tak nie łagodzi obyczajów jak sztuka.

Wyd. WIDNOKRĄG

Polscy himalaiści – Dariusz Jaroń

Dariusz Jaroń to dziennikarz, tłumacz, absolwent ekonomii na UJ. Związany z mediami od kilkunastu lat. Jest autorem wielu reportaży, a także wywiadu z Lechem Janerką, nominowanego do Nagrody Dziennikarzy Małopolski. Po godzinach jest mężem, tatą, fanatykiem Tatr, hard rocka i włoskiej kuchni. Polscy himalaisci jest jego pierwszą książką.

okładkowo
Tuż przed wybuchem II wojny światowej grupa polskich wspinaczy dokonała jednego z najbardziej spektakularnych wyczynów. 2 lipca 1939 roku na szczycie Nanda Devi East stanęli Jakub Bujak i Janusz Klarner (…) Radość w obozie nie trwała długo. Dwa tygodnie później potężna lawina pogrzebała żywcem pozostałych członków wyprawy, Stefana Bernadzikiewicza i ojca polskiego himalaizmu Adama Karpińskiego.
Pogrążeni w żałobie koledzy ruszyli w drogę powrotną. Na statku do Europy usłyszeli o niemieckiej agresji na Polskę. Janusz Klarner trafił na front, a następnie w szeregi AK, a Jakub Bujak w filmowym stylu przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie pracował nad tajnymi projektami zbrojeniówki.
Kiedy wydawało się, że los okaże się dla nich łaskawy i pierwsi polscy himalaiści ułożą sobie życie w powojennych realiach, obaj w tajemniczych okolicznościach przepadli bez śladu. Tak jakby w pogłoskach o klątwie dotykającej zdobywców Nanda Devi kryło się ziarno prawdy…
Autor dotarł do archiwów, listów, dokumentów, wspomnień, relacji świadków i bliskich, żeby zrekonstruować drogę Polaków w najwyższe góry świata i podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, co się z nimi później stało.

Ta książka to jedna z ważniejszych pozycji o polskim himalaizmie, do tego kompletnie nieznana przypuszczam nie tylko mi. 
Z książki Jaronia wyłania się obraz polskich himalaistów, jako zwykłych ludzi, ze słabostkami, wadami i zaletami, z marzeniami (czasami nawet bardzo abstrakcyjnymi). Wszyscy to ludzie ogromnego doświadczenia i jeszcze większej pasji, choć nie byli wyczynowcami, czy sportowcami.
Rzetelnie i dość obszernie zostało nakreślone tło historyczne (sporo o pionierze Adamie Karpińskim, który nie był w środowisku zbyt poważnie traktowany).
Autor wykonał tytaniczną prace docierając do mnóstwa archiwaliów: listów, pism, dokumentów, które pozwoliły jak najpełniej oddać klimat nie tylko tamtych czasów i wypraw, ale też opisać osobowości czwórki pionierów wspinaczkowych.

Książka wyróżnia się mocno na tle innych i o mały włos bym ją przegapiła, bardzo cieszę się, że tak się nie stało. Polecam nie tylko miłośnikom gór. 

 Wyd. MARGINESY

Dziewczyna z wieży – Katherine Arden

Katherine Arden Teksanka z urodzenia, studiowała francuski i rosyjski w Middlebury College. Mieszkała w kilku miastach Francji oraz w Moskwie. Przez pewien okres mieszkała również na Haiti, gdzie napisała książkę Niedźwiedź i słowik – cudowną wyprawę do średniowiecznej Rusi, gdzie magia przeplata się z codziennością. Pisarka obecnie przebywa głównie w Vermont. A na naszym rynku ukazał się niedawno II tom trylogii pt. Dziewczyna z wieży. 

okładkowo
W średniowiecznej Rusi młoda kobieta ma niewielki wybór: małżeństwo albo życie w klasztorze. Wasia wybierze trzecią drogę: magię.
Na dworze Wielkiego Księcia Moskiewskiego trwają walki o władzę i narastają niepokoje. Tymczasem na okoliczne wsie napadają bandyci, którzy podpalają domy i porywają dziewczynki. Wielki Książę i jego wierny druh, brat Aleksander, wyruszają, by pokonać rozbójników. Po drodze spotykają młodzieńca na wspaniałym koniu. Jedynie Sasza, mnich wojownik, rozpoznaje w tym znakomitym jeźdźcu swoją młodszą siostrę, Wasię, w rodzinnej wiosce uznaną za zmarłą oraz za czarownicę. Kiedy jednak dziewczyna sprawdza się w walce, Sasza dochodzi do wniosku, że musi zachować w tajemnicy jej tożsamość – być może jedynie Wasia zdoła ocalić Moskwę przed zagrożeniami zarówno ze strony ludzi, jak i tajemnych mocy…

Nareszcie, nareszcie, nareszcie… co się człowiek naczekał to jego, ale potem radość podwójna, no bo właśnie wczoraj w nocy skończyłam czytać Dziewczynę z wieży. Mroczny, straszny a zarazem cudownie bajkowy świat Wasi nie dawał o sobie przez długie miesiące zapomnieć. I teraz ponownie rzucałam wszystko byleby tylko czytać (obiadów też nie było przez weekend). 

Kolejna książka Arden jest tak samo magiczna, jak pierwsza, choć może ciut mroczniejsza, tak bardziej dorosła, bo i bohaterka nam dorosła, jakby nie było… Powieść aż skrzy się magią niczym Żar-ptak, sprawia że po zakończeniu lektury jest się na niemal fizycznym „głodzie”. A tu znowu trzeba czekać do kolejnej części.
Ten miks baśni, częściowo historii, powieści przygodowej, obyczajowej i romansu jest rewelacyjny po prostu. Do tego cały czas czytelnik jest trzymany w napięciu, które „niestety” narasta ze strony na stronę. Czytając Dziewczynę…  przypominałam sobie bajki z rosyjskiego kręgu kulturowego – okazuje się, że naprawdę wszystko to znałam, „miałam w sobie” a pisarka tylko wydobyła to na wierzch w cudnej literackiej formie. Ciekawi mnie czy w III tomie pojawi się „Konik Garbusek” bo chyba tylko jego mi tu jeszcze brakuje 🙂 Do tego ważny głos w kobiecych sprawach i prawach, których niewiasty w średniowiecznej Rusi praktycznie nie miały. 

Cudowna książka po prostu…

 Wyd. MUZA

Smocze dziecię – Aleksandra Ostapczuk


Aleksandra Ostapczuk jest bardzo młodą mieszkanką Nowego Targu, a z pod jej pióra wyszła niedawno powieść fantasy pt. Smocze dziecię. Epopeja  dla czytelnika niemal w każdym wieku. Jak sama mówi odkąd tylko pamięta zawsze chciała pisać… i konsekwentnie za tym marzeniem podąża 🙂

okładkowo
Dawno temu… a może nie całkiem dawno, ale zupełnie gdzie indziej… Gdzieś na granicy świata ludzi i Istot Innych. Właśnie tam dwóch braci wędruje przez życie w poszukiwaniu więzów krwi i własnego przeznaczenia.

Przepełniona humorem, fantastyczna opowieść o dwóch braciach, którzy w świecie pełnym zła walczą o to, co najważniejsze.


Z literatury fantasy się nie wyrasta, choć coś w tym jest, że im człowiek starszy tym „proza życia” zaczyna dominować nad naszymi poczynaniami i fantasy coraz mniej się czyta. Dlatego z tym większą przyjemnością sięgnęłam po „smoczy” debiut. I od razu zagłębiłam się w klimatyczną opowieść o chłopcu – półkrwi smoku o imieniu Dracko.

Oprócz niezwykle dojrzałego i dość wprawnego stylu jak na tak młodą debiutantkę, książka czaruje fabułą, zawartymi w niej ciekawostkami i opisami… nie tylko z życia smoków, ale też sztuk walki, starożytnych bóstw i wielu innych tematów. 
Urzekł mnie humor dialogowy, przepychanki słowne (zwłaszcza pomiędzy dwoma braćmi) – owo przekomarzanie się w którym jest czułość, miłość i przywiązanie. 
Całość czyta się dość szybko, dzięki dynamicznej akcji i bardzo dobrze skonstruowanym postaciom, które przywiązują nas do siebie w przenośni i dosłownie, gdyż od samej książki ciężko się oderwać.

Smocze dziecię to jedna z nielicznych książek pod patronatem tego bloga, ale jak zawsze do wybrańców świat należy.
Mocno trzymam kciuki z kolejne książki Aleksandry Ostapczuk, a tę serdecznie polecam nie tylko miłośnikom smoków 🙂


Wydawnictwo Literackie Białe Pióro


Powrót z Północy – Maja Wolny

Maja Wolny jest doktorem nauk humanistycznych, absolwentką Polonistyki, Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na UW. Studiowała w Krakowie, Warszawie i Brukseli. W Delfach odebrała prestiżowy dyplom europejskiego menadżera kultury. O lat mieszka w Belgii, gdzie prowadziła fundację promującą kultury Europy Wschodniej, a obecnie pełni funkcję dyrektora Muzeum Morskiego. Literacko debiutowała napisaną z Piotrem Sarzyńskim Kroniką śmierci przedwczesnych – zbiorem esejów o przedwcześnie i tragicznie zmarłych artystach. Jej najnowsza książka nosi tytuł Powrót z Północy.

okładkowo
Współczesność. Z moskiewskiego dworca odjeżdża spóźniony pociąg. Transsyberyjska przygoda przebiega początkowo pogodnej atmosferze, jednak kiedy wagony pustoszeją, komórki tracą zasięg, a pociąg wydaje się zbaczać z wyznaczonej trasy, Olgę Forys i jej znajomych ogarnia niepokój. Następujące później wydarzenia na zawsze odmienią życie piątki bohaterów.
W przededniu pierwszej wojny światowej podróż w tym samym kierunku odbywa zdolny inżynier, Michał Forys z warszawskiej firmy Rudzki i S-ka. Pod jego nadzorem ma stanąć na rzece Amur jeden z najdłuższych mostów świata. Dla uwikłanego w skomplikowane związki uczuciowe oraz mroczna sprawy z przeszłości Michała wyjazd na Syberię może stać się zarówno życiową szansą, jak i przekleństwem.
Powrót z Północy to fascynująca wędrówka po odrealnionych syberyjskich osadach, w których spotykamy młodego Stalina, Rasputina, a także Nicefora – XVII –wiecznego watażkę tworzącego nowe państwo. W tej pełnej gęstniejącego napięcia powieści rzeczywistość miesza się ze snem, przeszłość z teraźniejszością, a historia ze zmyśleniem

Z twórczością Mai Wolny zetknęłam się już kilka lat temu czytając Dom tysiąca nocy i od tamtej pory co jakiś czas „natykałam” się na jej książki. Niedawno w moje ręce wpadła najnowsza powieść autorki pt. Powrót z Północy, którą jestem zachwycona już od pierwszych stron.
Zdecydowanie stylu tej pisarki się nie zapomina i bardzo miło mieć z nim ponownie do czynienia.
Szczegółowo opracowana i dopieszczona w detalach proza. Interesujące postacie i zabiegi fabularne przykuwają mocno uwagę na długie godziny. Tajemnice, sekrety, zagadki, niedopowiedzenia… Bardzo ważne jest też umiejętne wymieszanie przez autorkę wątków przeszłości i teraźniejszości, co nie każdemu pisarzowi się udaje, bo do łatwych zadań nie należy. 
Jak to się mówi lata praktyki, szlifowania pisarskiego rzemiosła i wrodzony talent zaowocowały kolejną świetną powieścią Pani Wolny, którą czyta się szybko 🙂

Podsumowując: to ważna, mądra i dająca do myślenia, jedna z ciekawszych lektur w mojej biblioteczce. Książka piękna i groźna jak sama Północ. 

 Wyd. Czarna Owca