Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii – Raphael Bob-Waksberg

Raphael Bob-Waksberg – to amerykański scenarzysta i komik. Jest znany jako twórca serialu BoJack Horseman, współtworzył trupę komediową – Olde English. Na nasym rynku ukazała się jego książka pt. „Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii”.

okładkowo
… Opowiadania Boba-Waksberga doprowadzą cię do śmiechu, płaczu i emocjonalnego rozedrgania, pozostawiając w niewygodnie rozkosznym uznaniu dla twórcy. W „Przenajświętszej i najpomyślniejszej uroczystości” zaręczona para młodych ludzi zmuszona jest uporać się z wsadzającymi nosa w nie swoje sprawy krewnymi, którzy dyktują stosowną liczbę kozłów do ofiarowania podczas ślubu. „Przegapione połączenie – m4w: mężczyźni szukają kobiet” to tragikomiczna opowieść o dwójce singli dojeżdżających metrem do pracy, wciąż nie potrafiących nawiązać upragnionego kontaktu. A w „Więcej ciebie, którym już jesteś” zmagający się z trudnościami pracownik parku rozrywki utrzymanego w tematyce zmarłych prezydentów dowiaduje się, że miłość może być genetycznie modyfikowana.  (…)wybitnie realistyczna narracja Bob-Waksberga to zabójczą mieszanka humoru, romansu, fantazji i komentarzy na temat współczesnej kultury oraz druzgocącej emocjonalnej bezbronności.

No, cóż, trudno powiedzieć, czego można się spodziewać po książce o takim tytule i okładce z jajkiem… jaj to na pewno 🙂
A jednak nie tylko, bo znalazłam tutaj także dużo do porozmyślania i to całkiem na poważnie. Świat z mało niekiedy różowego stał się ciut bardziej (i to bez różowych okularów), bo wszak wszystko zależy od tego jak my go postrzegamy. Proza Waksberga jest w tym naprawdę pomocna…

Humor, czarny humor, pokrętna logika i przeróżne tematy z zastosowaniem jeszcze przeróżniejszych zabiegów literackich dają naprawdę wybuchowa mieszankę.
W tej specyficznej prozie, w tym tzw. szaleństwie jest metoda, której musicie się po prostu poddać czytając owe niesamowite opowiadania.

                                                 Wyd. Insignis 


Małe Grozy – Łukasz Staniszewski

Łukasz Staniszewski – jest pisarzem, dramaturgiem i twórcą scenariuszy słuchowisk radiowych. Za swoją twórczość – w tym za teksty wchodzące w skład mikropowieści „Małe Grozy” – otrzymał liczne nagrody na ogólnopolskich konkursach literackich. Jest laureatem wielu nagród (m.in. na Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie.)

okładkowo
Hipnotyzująca i magiczna opowieść z serca Warmii. Stary Jerycho hoduje pod powiekami perły, Michał Toporek konstruuje niemożliwe maszyny, moc opowieści Józwy jest tak nieodparta, że przyciąga wszystkie kobiety, Daniłło czyta w myślach, a Karolina burzy krew nawet w drewnianym strachu na wróble. Jeśli Warmia nie miała dotąd swojej mitologii – duchów, strachów, kusicielek i demonów – mieszkający w Olsztynie Łukasz Staniszewski wypełnia ten brak swoim brawurowym debiutem powieściowym.
Pełne zmysłowości, zaskakujące i oryginalne historie, które tworzą realistyczny, a zarazem magiczny obraz Warmii – mikroświata, którym rządzą popędy, pragnienia i tęsknoty, a jedynym sposobem na zaspokojenie niepohamowanego apetytu na życie jest odnalezienie jedności z naturą, choćby i poza moralnością.


Tematyczny zbiór opowiadań, czyli mikropowieść „Małe Grozy” kusi już niezwykłą i klimatyczną okładką. Sama proza zaś jest mocno specyficzna, trzeba się „przestawić” wręcz „dostroić” do warmińsko-mazurskich klimatów przetworzonych przez realizm magiczny w wydaniu autora. Ta książka zabiera czytelnika w prawdziwą magiczną podróż i to bez trzymanki…
Magia i „wszystkomożliwość” przenika zasiewy, żniwa, zbieranie agrestu i pędzenie zeń bimbru, nocne schadzki w lesie i nie tylko (nie zawsze z ludźmi). Tutaj nie ma zwyczajności, a każda chwila niepodobna do poprzedniej. Napar z rumianku okazuje się niekoniecznie tym za co bierzemy go zazwyczaj a perły, prawdziwe perły można wyhodować pod powiekami….

„Mój dziadek, żeby stać się niesłyszalnym owijał słomą stopy.
Żeby stać się niewidzialnym, narzucał na siebie jutowy worek.
Upijał przy tym łuk rumianku. Śmiałem się, że przypomina stracha na wróble, ale kazał zamknąć mi gębę.”

Debiut Łukasza Staniszewskiego jest bardzo poetycki ale przy tym dość surowy. Świetną robotę wykonała projektantka okładki Pani Agnieszka Odrakiewicz, gratuluję, a czytającym polecam dokładne przyjrzenie się i przeanalizowanie grafiki 🙂 Możecie się mocno zdziwić!


Wyd. LITERACKIE

Jakoś wkrótce. Dziesięć technologii niedalekiej przyszłości, które wszystko usprawnią i/lub zepsują – Zach Weinersmith, Kelly Weinersmith

Zach Weinersmith – znany rysownik komiksowy wraz z Kelly Weinersmith naukowcem i badaczem, opowiadają, co czeka nas w najbliższej przyszłości – od robotycznych rojów aż po tostery zasilane jądrowo. Starają się udzielić odpowiedzi na pytanie: dlaczego potrzebujemy takich technologii, jak będą one działały i co stoi im na przeszkodzie.

okładkowo
Przezabawnie ilustrowany przewodnik po technologiach przyszłości, w którym przeczytacie między innymi o tym, jak po taniości wystrzelić statek w głęboki kosmos oraz jak wydrukować sobie w 3D jakiś narząd. (…)
Nowe technologie bardzo rzadko – praktycznie nigdy – nie są dziełem wyobcowanych geniuszy, którym zaświtał w głowie jakiś ciekawy pomysł.
Większość technologii przyszłości bazuje na rozwoju mniej zaawansowanych technologii pośrednich, a wiele przełomowych kroków może w chwili odkrycia wydawać się mało znaczących. Droga postępu pełna jest dziwnych objazdów i ślepych uliczek, a wszystko to bardzo wiele nam mówi o sposobie działania ludzkiego umysłu i naturze rozwoju cywilizacji.


Jakoś wkrótce skupia się na dziesięciu nowo kształtujących się technologiach, od programowalnej materii przez rzeczywistość rozszerzoną, windy kosmiczne, po robotyczne konstrukcje, i pokazuje, jak wspaniały świat czeka nas… no wiecie… jakoś wkrótce.

Temat ujęty w bardzo ciekawy sposób i do tego przystępnie napisany, więc tym samym nie jest trudny w odbiorze. Plus humor prawdziwych pasjonatów – to musiało się udać, czy jak to się tez mówi „zaskoczyć” 

Najbardziej urzekła mnie chyba ta winda do nieba, choć nie wiem czy odważyłabym się wsiąść do niej. Do tego szereg innych „wynalazków” sprawiają że technologia w moim odbiorze przyśpiesza niemal do prędkości światła.  A biodrukowanie… to jest dopiero coś!!! 

Wyliczać tak można bez końca, ale po co, po prostu najlepiej samemu przeczytać tę książkę, korzystając (chwilowo) z większej ilości wolnego czasu. 

Wyd. Insignis

 




Fiedler. Głód świata – Piotr Bojarski

Piotr Bojarski – autor powieści kryminalnych i historycznych oraz kilku książek non-fiction. Były dziennikarz z 24-letnim doświadczeniem pracy w mediach. Debiutował serią kryminałów retro (m.in. „Pętla” czy „Arcymistrz”), na koncie ma też m.in. reportaż „1956. Przebudzeni” czy książkę „Juni”, która przyniosła mu w 2016 roku zwycięstwo w konkursie na najlepszą powieść o Poznaniu. Jego najnowsza to biografia Arkadego Fiedlera pt. Fiedler. Głód świata”.

okładkowo

Czym tak naprawdę były „niewinne perypetie” Fiedlera pośród Metysów? Jak układały się relacje z mieszkańcami odwiedzanych, nierzadko egzotycznych krajów, ale także kobietami, śmietanką towarzyską II Rzeczpospolitej i władzami Polski Ludowej? Jak lawirował i do czego musiał albo po prostu chciał się posunąć, żeby „zasłużyć” na upragnione pozwolenia na wyjazdy z kraju?
Pamiętamy Arkadego Fiedlera jako pisarza i podróżnika, który sprzedał na całym świecie ponad 10 milionów swoich książek i który jak żaden inny autor potrafił opisać Polakom uroki Amazonii, Kanady i Madagaskaru. Jednak był nie tylko przedwojennym celebrytą i bohaterem plotek, był też postacią skomplikowaną, niejednoznaczną i kontrowersyjną.
Jaki naprawdę był Arkady Fiedler, jeden z najsłynniejszych polskich globtroterów XX wieku? Co takiego miał w sobie, że tam, gdzie się pojawiał, ojcowie chcieli mu oddawać na noc swoje córki? Jak z pisarza niemal wyklętego i aresztowanego przez komunistów Fiedler stał się przyjacielem władzy?

Piotr Bojarski (…) Sięga po nieznane materiały archiwalne, bada prywatne archiwa pisarza i szuka ludzi, którzy go jeszcze pamiętają. Idzie tropem autentycznych historii, ale także anegdot i skandali – zarówno prawdziwych, jak i tych zmyślonych…

Arkady Fiedler, to pisarz znany mi od dziecięcych lat, wciąż pamiętam „Wyspę Robinsona”, „Orinoko” oraz Białego Jaguara (wspaniała trylogia), ale też „Kanadę pachnąca żywicą”, Dywizjon 303″ i wiele innych. O samym pisarzu w sumie niewiele wiedziałam, więc trzeba było tą lekturą nadrobić zaległości.
Reportaż Bojarskiego o tym niezwykłym człowieku – pisarzu i podróżniku, dziś trochę zapomnianym, był po prostu potrzebny. To swoisty hołd, który wspaniale przybliża nam postać Fiedlera, człowieka nietuzinkowego, ciekawego i nienasyconego otaczającego go świata, pasjonata jakich mało.

Książka na pewno rozbudzi ciekawość u każdego kto po nią sięgnie i myślę, że byłby z tego świetny materiał na film o tym pisarzu. Ciekawe kogo widzielibyście w roli głównej?
Zachęcam również do sięgnięcia po powieści Fiedlera, choćby wspomnianą wcześniej przeze mnie trylogię, bo naprawdę warto.


Wyd. Poznańskie

Tangerynka – Christine Mangan

Christine Mangan – jest doktorantką z anglistyki na University College Dublin w Irlandii, gdzie pisała pracę na temat XVIII-wiecznych powieści grozy. Ukończyła też kierunek twórczego pisania na University of Southern Maine w Stanach Zjednoczonych. „Tangerynka” to jej pierwszą powieść. Prawa do ekranizacji posiada George Clooney, a w roli głównej ma wystąpić Scarlett Johansson.

okładkowo
Alice spodziewałaby się spotkać w Maroku każdego, tylko nie Lucy.
Po owianym tajemnicą wypadku na amerykańskiej uczelni te dwie przyjaciółki – dawniej nierozłączne – przez ponad rok nie utrzymywały kontaktów. Skąd Lucy się tu wzięła? Dlaczego chce odnowić znajomość i powrócić do dawnych rytuałów przyjaźni? A może Alice powinna się cieszyć? Nie odnalazła się przecież w Tangerze, zbyt się bała zanurzyć w tętniącą życiem medynę oraz nieznośny skwar. 

Wkrótce jednak do Alice powraca znajome uczucie – czuje się manipulowana i tłamszona. Gdy jej mąż przepada bez wieści, Alice zaczyna podawać w wątpliwość wszystko: nie tylko istnienie niepokojącej przyjaciółki, ale i stan swojego umysłu.

Elektryzująca i hipnotyzująca kolorami okładka od razu przykuwa uwagę. Lektura jest przyjemna w odbiorze i z pewnością pozwala oderwać się od tego wszystkiego (co zwłaszcza teraz) na co dzień nam towarzyszy. 
Przenosimy się dzięki niej do gwarnego i egzotycznego Tangeru, gdzie woń orientalnych przypraw zachwyca, oszałamia, ale i dusi… 

Nietuzinkowe bohaterki o silnych osobowościach. A sama historia jest nie mniej gęsta niż aromaty marokańskich bazarów. Mocna fabuła wbija w fotel i każde niecierpliwie przewracać kartki, aby poznać zakończenie, które cóż jednym przypada do gustu, innym zaś nie. 
A jak będzie w Waszym przypadku, cóż, ja mam dobra intuicje (także czytelniczą) ale o tym musicie przekonać się sami.
Polecam – egzotycznie 🙂

Wyd. MARGINESY

Kobieta ze szkła – Caroline Lea

Caroline Lea urodziła się i dorastała w Jersey w Wielkiej Brytanii. Ukończyła Uniwersytet Warwick, gdzie prowadzi warsztaty z kreatywnego pisania. „Kobieta ze szkła” jest jej drugą powieścią. Pisarka interesuje się relacjami w niewielkich społecznościach, ale też tym, jak historia kształtuje nasze wierzenia i zachowania.

okładkowo
Surowa, mroźna i bezlitosna Islandia nigdy nie była tak blisko…
Trzymająca w napięciu powieść o poświęceniu z miłości, obezwładniającym lęku i sekretach, których nikt nie chce wyjawić.
1686 rok, niewielka osada w przeszywającej chłodem Islandii. Rósa po nagłej śmierci ojca, miejscowego biskupa, musi znaleźć sposób, by zdobyć pieniądze, które pomogą przetrwać zimę jej i jej chorej matce. Mimo że serce kobiety zaczyna bić mocniej w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa, podejmuje decyzję o wyjściu za mąż za bogatego i starszego od niej Jóna Eiríkssona, który ma zapewnić jej godny byt.

Jak będzie wyglądać nowe życie Rósy w odległym i nieprzystępnym Stykkishólmur? Dlaczego pierwsza żona Jóna Eiríkssona nie żyje?
Co kryje się w zamkniętym pomieszczeniu na strychu, wydając niepokojące odgłosy każdej nocy? Czy samotność i mroczne tajemnice doprowadzą Rósę do szaleństwa?


Lubię takie książki, mroczne, cierpkie, pełne chłodu, samotności i mroku ale przy tym podszyte miłością. Takie, przy których czasami i najgorętsza kawa nie rozgrzewa…
„Kobieta ze szkła, urzekła mnie już tytułem i opisem. A potem było tylko lepiej, im dalej „tym zimniej”. W powieści znajdziemy pięknie o miłości – prawdziwie i z czułością… o miłości wcale nie łatwej.

Mimo odległego (o kilka stuleci) czasu w którym dzieje się akcja, tak wiele w nas samych się nie zmieniło, bo ludzie zawsze pragną tego samego, tak w środku i naprawdę. Czytając „Kobietę ze szkła” utwierdzamy się w tym przekonaniu to pewne.

Bez dwóch zdań jest to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Mocna, piękna i prawdziwa rzecz… ze świetnie zarysowaną intrygą.
Polecam gorąco. 



Wydawnictwo Literackie

I dobry Bóg stworzył aktorkę – Agata Pruchniewska

Nadesłane, polecamy:

Większość dziewczynek na pewnym etapie życia marzy o tym, by zostać aktorką. Większość z tej większości z czasem zmienia zdanie. Dorotka zalicza się do mniejszości z większości, której tak zostało. Mimo przeciwności losu dopięła swego. A jak już dopięła, okazało się, że nic nie jest takie jakie miało być. Jeśli myślicie, że życie aktora to wieczorowe suknie, czerwone dywany, bankiety oraz inne przeróżne luksusy, z tej książeczki dowiecie się, w jak wielkim jesteście błędzie. To historia najprawdziwsza z prawdziwych, a nawet momentami bardzo biograficzna, w której pasja miesza się ze zwątpieniem, wiara w siebie z totalnym załamaniem, a w miejscu marzeń o wielkich rolach mamy debet na koncie i reklamy protez zębowych. Chcecie się przyjrzeć światu teatru, filmu i telewizji? Dorotka wam go pokaże, mimo trudności nie tracąc pogody ducha i wiary w lepsze jutro. I niech was nie martwi tendecja naszej bohaterki do pchania się kłopoty i niezwykły talent do strzelania gaf. Bo to wam nie przeszkodzi poznać ,znanych dotąd tylko z teatru i ekranu Słynnego Aktora, Wielkiego Reżysera, Gwiazdę, Wielkiego Faceta oraz paru innych sławnych ludzi. A trzeba wam wiedzieć, że wszystkie osoby, występujące w książce, są prawdziwe. Z wyjątkiem tych, które nie są, oczywiście. Nawet Książę z Bajki jest prawdziwy. A że się okazuje nie do końca Księciem i nie do końca z bajki, to już zupełnie inna historia.

Wyd. SOL


„Po utraconych ścieżkach” – tomik wierszy Adama Kuchty


Poniższy wstęp napisała Anna Strzelec-Leszczyniecka, pisarka prozy i poezji

„Po utraconych ścieżkach” to drugi, obszerny tomik warszawskiego poety Adama Kuchty. Czuję się zaszczycona, bo zostałam zaproszona, aby uczestniczyć w tym misterium wewnętrznego świata poety:

(…) rozgość się w dobroci
pytaj o wszystko o wszystkich
sięgaj po przyjaźń
jak po ciepłe ciasto
w śpiewie ptaków
powoli opadając
wraz z nami
w głęboką noc. („Pod jabłonią”)

I w obnażaniu uczuć oraz wydarzeń, które przechowywane dotąd we wspomnieniach, w albumach wyobraźni i snach, nareszcie ujrzały światło dzienne, jak w wierszu „Melodia”:

nie chodź
nie pytaj
skąd płynie ta melodia
czy warto tak
od snu do snu
błądzić

nie ukrywaj tej struny
stworzonej by grać
pełnią swego głosu
w środku wielkiego misterium
gdzie echa są donośnym łkaniem

I gdy w melancholii i zadumaniu przeszłość splata się z przyszłością:

(…) nie rozpoznaję dawnych nadziei
co prowadziły mnie w dobroci
z jednej przepaści w drugą
– w głębinę wiedzy kim się nie jest. („Przeszłość”)

Poezja ta znajduje też miejsce w kalendarzu świątecznych dni, korespondując z uczuciami i emocjami, które nieodzowne są w kontaktach z ludźmi:

(…) Czystym blaskiem naszych myśli obdarować Boga
A ponad białym obrusem, przy drzewie łaski
Spotkać się prawdziwie z drugim człowiekiem
By chociaż na chwilę ból nasz się przemienił.
(„Noc zimowa”)

Jak w pierwszym tomiku jego poezji, tak i tutaj, wiele miejsca zajmują miłość, czułość i uwielbienie:

(…) nie opuszcza mnie myśl o świętej Teresie
i to że tu jestem z żoną i dziećmi
sprawia mi największą radość
widzę małe swe sprawy dotknięte miłością
i pragnę żyć stale miłością
pragnę pracować dla miłości

ten dzień jesienny w Loretto
ten zachwycający jasny dzień
jakże chciałbym być tak napełniony
zawsze tak napełniony
zawsze mieć myśli pełne miłości

unosić się
dawać bez miary
bez wynagrodzenia. („Loretto”)

Czytając z zachwytem strofy Adama Kuchty z jego misterium wiary, mogę porównać je do poezji Romana Brandstaettera:

(…) wstaje i przechodzi obok śpiących grudek ziemi
uwolniony od cierpienia Mistrz Cierpienia
krople porannej rosy na jego szacie lśniące
jak perły w promieniach wschodzącego słońca

– lecz wciąż tutaj jesteś i jesteś tuż obok
przechadzasz się po utraconych ścieżkach
trwasz w kropli wody która daje Życie
w kropli zmęczenia na skroni Twoja dobroć.
(„Krople z Golgoty”)

(…) a więc oddaję swą duszę porannym promieniom
niech pomieści je wszystkie
a cisza przejrzysta wypełniona głębią nieba
niech popłynie w me serce. („Wiatr”)

W tomiku poety znajdziemy słowa jak prezenty, uzdrawiające swoim ciepłem, opiewające przyjaźń, miłość, a także ślubne laurki dla przyjaciół:

Gdyby tak można dotknąć nadziei
byłaby dzisiaj gorąca jak planeta Wenus
modląca się na ołtarzu Słońca
gdzie dwoje niegdyś obcych dłoni
splecionych złotym szczęściem
(„W dniu ślubu”)

oraz wstęgi żalu i pożegnań z najbliższymi… I znów radość i powroty do teraźniejszości:

(…) uczę się patrzeć
coraz jaśniej
widzę
wszystko jest tutaj ważne
ma udział
i tworzy pełnię
w której nie brak nic
(„Przemiana”)

jak dobrze mieć kolorowy dom
pachnący dziećmi
pełen książek poprzetykanych zabawkami
z dużymi oknami
które czynią go jasnym i ciepłym („Cudowny dom”)

(…) co więc nam pozostaje
– na skromnej scenie na której przyszło nam wystąpić
odegrać wiernie swą rolę
do publiczności uśmiechać się jak najczęściej
przyglądać się zagadce życia
przez krótką chwilę
po czym zniknąć na zawsze
(„Jesteśmy tu na chwilę”)

Wierzę, że nowy wspaniały tomik poezji Adama Kuchty trafi do szerokiego grona odbiorców, czego życzę najserdeczniej.

Po utraconych ścieżkach
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Warszawa 2019

po-utraconych-sciezkache-book-format-pdf

Przesilenie – Jerzy Górczyński

Jerzy Górczyński urodził się w Bartoszycach, obecnie mieszka w Wiatrowcu Warmińskim. Ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Olsztynie. Ma na swoim koncie sześć książek w tym kilka zbiorów poezji: „Opowiadania”. „Przeczucie bitwy”, „Ktoś po drugiej stronie”, „Granice”, „Manifesty”, „Zaklinacze ogrodów”. Jego najnowszą powieść nosi tytuł „Przesilenie” .

okładkowo
Historia uniwersalna, dziejąca się gdzieś w Polsce, w schyłkowych czasach PRL z wnikliwym opisem zarówno polityki, społeczeństwa jak i codzienności. Swoiste podsumowanie tamtego czasu w dziejach naszego kraju.

Powieść „Przesilenie” jest jak to sam autor określił słoneczną powieścią, i już okładka, przedstawiająca stracha pośród łanów zbóż, nastraja optymistycznie, choć jest, jeśli się głębiej zastanowić, bardzo symboliczna…

Wspomnienia młodzieńczych lat bohatera (okres studencki) przeplatają się z opisami zwyczajnego życia innych ludzi (kolejek, spotkań, narad, imprez) z podziałem nawet na warstwy społeczne typu: naczelnik, ksiądz, robotnik itd. oraz ich wzajemne relacje.
Nie zabrakło (jakżeby inaczej) i magicznej strony tej prozy – przemycenie ludowości w postaci hucznej zabawy w Noc Świętojańską. A także rozważań teologicznych, etycznych, wspominek…

„Przesilenie” trzeba się wgryźć, bo nie jest to lektura łatwa, ale specyficzne poczucie humoru autor oraz dystans do wielu rzeczy i spraw czynią ją naprawdę godną uwagi.

Polecam nie tylko dla „fanów” PRL-u.

Znalezione obrazy dla zapytania: Przesilenie Jerzy górczyński

Szczypta magii – Michelle Harrison

Michelle Harrison mieszka w Essex ze swoim synem Jackiem i dwoma kotami. Zanim zajęła się pisaniem, pracowała w barze, piekarni, galerii sztuki i księgarni dla dzieci. Jest autorką siedmiu powieści, przetłumaczonych na szesnaście języków. Jest laureatką nagrody Children’s Book Prize.

okładkowo
Trzy siostry, rodzinna klątwa i… szczypta magii. Wronoskał, gdzie mieszkają od dzieciństwa Cherlie, Betty i Fliss, jest dla nich niczym wznoszące się na pobliskiej wyspie więzienie. Zajmujący niemal całą Skruchę gmach z posępną wieżą kryje nie jedną tajemnicę. Otaczające go mokradła oraz dwie inne wyspy – Udręka i Lament – też nie napełniają dziewcząt optymizmem. A one marzą o przygodzie, podróżach, piaszczystych plażach!Cóż, kiedy na Wronoskale trzyma je potężne przekleństwo, rzucone wieki temu na ich rodzinę. Nadciągająca wraz z krakaniem wron kara za opuszczenie jego granic będzie okrutna. Czy Charlie, Betty i Fliss zdołają przełamać klątwę? Czy pomoże im w tym uwięziona w lusterku, matrioszkach i starym sakwojażu Buni magia? … I kim była Sorsha Ciernioczar, której imienia na mokradłach nie odważy się wymówić największy nawet śmiałek?

Książkę o magii i z tak piękną okładką, to ja zawsze „zaczepię” i przeczytam. A ta jest wyjątkowo piękna, klimatyczna i pełna magii.
Historia jest zdecydowanie z typu tych „odmładzających” duchem – przynajmniej tak na mnie działała. 

Autorce udało się wykreować niesamowite magiczne uniwersum w którym cały czas mocno kibicujemy wszelkim poczynaniom sióstr.
Do tego ciekawy język zachęca do lektury, a całość czyta się bardzo przyjemnie i szybko, choć pozostaje żal, że się skończyło zbyt prędko.

Polecam dla młodszych i dla starszych wielbicieli magii w życiu 🙂 


Wyd. Literackie