Żywe trupy – Daniel Kraus, George A. Romero

Daniel Kraus jest autorem książek z wielu gatunków m.in fantasy, science fiction, horror, czy ksiązki dla dzieci. Natomiast George Andrew Romero był amerykańskim reżyserem, scenarzystą i montażystą, najbardziej znanym z horrorów o hipotetycznej apokalipsie zombie, poczynając od „Nocy żywych trupów” (1968). Nazywany jest „ojcem chrzestnym wszystkich zombie”.

okładkowo
Historia zaczyna się od pojedynczego ciała. Para lekarzy sądowych walczy z martwym mężczyzną, który nie chce pozostać martwy. Zaraza szybko się rozprzestrzenia. W przyczepie kempingowej na Środkowym Zachodzie czarnoskóra nastolatka walczy ze świeżo zmartwychwstałymi przyjaciółmi i rodziną. Na amerykańskim lotniskowcu żywi marynarze ukrywają się przed martwymi, podczas gdy fanatyk tworzy nową religię śmierci. W stacji telewizyjnej ocalały prezenter kontynuuje nadawanie, podczas gdy jego ożywieni koledzy próbują go pożreć. W Waszyngtonie pracownica federalna monitoruje wybuch epidemii, zachowując dane na przyszłość, która może nigdy nie nadejść. Wszędzie wokół ludzie stają się celem zarówno dla żywych, jak i martwych…

Hmm… bardzo, bardzo długo broniłam się przed Zombie (chodzi akurat serial WD), ale w końcu im uległam… i przepadłam. Owszem wcześniej czasami gdzieś coś w temacie mignęło, ale raczej filmowo. Tym bardziej ochoczo sięgnęłam po książkę „Żywe trupy” autorstwa ww. panów. 
Ta obszerna pozycja nie jest na pewno typowym horrorem o zombie. Mamy tu ogrom (dosłownie) różnych historii. W tych opowieściach zombie to tak naprawdę dekoracja, kanwa na której rozgrywają się ludzkie dramaty.
Są motywy survivalowe, dotyczące ludzkiej natury – moralności, przetrwania w obliczu „końca świata”.
Napięcie towarzyszy nam cały czas i nie opuszcza do samego końca.

Owszem jest być może za dużo „tych” bohaterów i wątków, gdzie nie gdzie jakieś dłużyzny – no ale w końcu książka ma ponad 850 stron. Mimo wszystko warto, przeczytać całość, np. metoda małych kroków czyli rozdział po rozdziale co zapewniam finalnie was zaskoczy gdy stwierdzicie „kurde, to był naprawdę dobre”.

Ja szukam już innych w tym temacie. A może odświeżę sobie także filmy mistrza Romero.

Wyd. ZYSK i S-KA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *