Ernest Hemingway pisarz, dziennikarz, sportowiec, myśliwy. Urodził się w Chicago, jako drugie z szóstki dzieci. Walczył na Włoskim froncie, gdzie został ciężko ranny, te doświadczenia posłużyły za inspirację dla jego powieści „Pożegnanie z bronią”. W 1922 był reporterem w czasie wojny grecko-tureckiej. Osiadł w Paryżu i poświęcił się pisaniu. „Jego styl był zwięzły, pozbawiony ozdobników, rzadko korzystający ze zdań złożonych. To ekonomiczne wykorzystanie języka wywarło silny wpływ na literaturę XX wieku.” Uwielbiał polowania i walki byków, kochał koty, dla których specjalnie podobno kupił krowę. W 1954 literacką Nagrodę Nobla. W 1961 roku popełnił samobójstwo.
okładkowo
Pełna humoru satyra jednego z największych amerykańskich pisarzy XX wieku. Północne Michigan. Dwóch pracowników fabryki pomp – weteran pierwszej wojny światowej Yogi Johnson i pisarz Scripps O’Neill – szuka idealnej kobiety, choć każdy na swój sposób. O’Neill wyrusza z rodzinnego miasta i trafia do Petoskey. W tamtejszej jadłodajni zaprzyjaźnia się z kelnerką Dianą i natychmiast prosi ją o rękę. Diana próbuje zaimponować ukochanemu, czytając książki z list „New York Timesa„ i modne czasopisma, ale uczucia O’Neilla są płoche i daje się on oczarować innej kelnerce, Mandy, która jak z rękawa sypie literackimi (prawdopodobnie zmyślonymi) anegdotami. Z kolei Yogi Johnson cierpi, ponieważ po powrocie z frontu w ogóle nie pożąda kobiety. Czy w końcu spotka taką, która wyleczy go z impotencji?
Przyznam się, ze od czasów szkoły i lektur nie czytałam nic Hemingwaya, wiem wstydzić się trzeba. Tym bardziej zaskoczyła mnie nie sam tytuł, ale rodzaj – satyra, którą popełnił. Wydawało mi się że nie pisał takich „rzeczy”. A tu proszę autor nie tylko pisze swoim plastycznym i wnikliwym „obserwacyjnym” językiem, ale też dostrzega bardzo celnie „portretuje” wiele spraw oraz zawiłości ludzkiego żywota.
Ironiczne spostrzeżenia są niezwykle trafne i po prostu zabawne.
Podobnie miałam z czytaniem Książek W. Goldinga, tak poważnego a jednak mającego w swoim dorobku również satyrę np. „Papierowi ludzie”
Myślę, że warto „odkurzyć” sobie książki Ernesta Hemingwaya (choćby te nieczytane) zwłaszcza jeśli są opatrzone tak rzetelnym posłowiem, jak to Adama Pluszki.

Wyd. Marginesy
