Tangerynka – Christine Mangan

Christine Mangan – jest doktorantką z anglistyki na University College Dublin w Irlandii, gdzie pisała pracę na temat XVIII-wiecznych powieści grozy. Ukończyła też kierunek twórczego pisania na University of Southern Maine w Stanach Zjednoczonych. „Tangerynka” to jej pierwszą powieść. Prawa do ekranizacji posiada George Clooney, a w roli głównej ma wystąpić Scarlett Johansson.

okładkowo
Alice spodziewałaby się spotkać w Maroku każdego, tylko nie Lucy.
Po owianym tajemnicą wypadku na amerykańskiej uczelni te dwie przyjaciółki – dawniej nierozłączne – przez ponad rok nie utrzymywały kontaktów. Skąd Lucy się tu wzięła? Dlaczego chce odnowić znajomość i powrócić do dawnych rytuałów przyjaźni? A może Alice powinna się cieszyć? Nie odnalazła się przecież w Tangerze, zbyt się bała zanurzyć w tętniącą życiem medynę oraz nieznośny skwar. 

Wkrótce jednak do Alice powraca znajome uczucie – czuje się manipulowana i tłamszona. Gdy jej mąż przepada bez wieści, Alice zaczyna podawać w wątpliwość wszystko: nie tylko istnienie niepokojącej przyjaciółki, ale i stan swojego umysłu.

Elektryzująca i hipnotyzująca kolorami okładka od razu przykuwa uwagę. Lektura jest przyjemna w odbiorze i z pewnością pozwala oderwać się od tego wszystkiego (co zwłaszcza teraz) na co dzień nam towarzyszy. 
Przenosimy się dzięki niej do gwarnego i egzotycznego Tangeru, gdzie woń orientalnych przypraw zachwyca, oszałamia, ale i dusi… 

Nietuzinkowe bohaterki o silnych osobowościach. A sama historia jest nie mniej gęsta niż aromaty marokańskich bazarów. Mocna fabuła wbija w fotel i każde niecierpliwie przewracać kartki, aby poznać zakończenie, które cóż jednym przypada do gustu, innym zaś nie. 
A jak będzie w Waszym przypadku, cóż, ja mam dobra intuicje (także czytelniczą) ale o tym musicie przekonać się sami.
Polecam – egzotycznie 🙂

Wyd. MARGINESY

Bogowie pokazują klaty –

Bill Gaston to kanadyjski prozaik, wieloletni wykładowca twórczego pisania. Autor m.in. siedmiu zbiorów opowiadań (np. Gargoyles, Mount Appetite czy Sex Is Red), siedmiu powieści (w tym opublikowanego w Polsce Kamerzysty) oraz dwóch książek wspomnieniowych. Nominowany do najważniejszych kanadyjskich nagród, dwukrotny zdobywca Victoria Butler Book Prize, uhonorowany również za całokształt twórczości nagrodą im. Timothy’ego Findleya. Obecnie mieszka na wyspie Gabriola, gdzie cały swój czas może poświęcać pisaniu.

okładkowo
W przesyconych dziwacznym humorem, nierzadko mrocznych opowiadaniach zagubieni bohaterowie po omacku szukają odpowiedzi na fundamentalne pytania. Bywają samotni, niezrozumiani, uparci, czasem absurdalni. W swojej groteskowości są jednak przejmująco ludzcy, a nawet niebezpiecznie znajomi.

U Gastona humor podbiega smutkiem, a to, co tragiczne, zawsze nosi w sobie ślad niedorzeczności. Gaston sprawnie miesza rejestry języka i garściami czerpie z różnych tradycji: gotyku amerykańskiego południa, realizmu spod znaku Alice Munro czy minimalizmu Raymonda Carvera. W tych zabawnych, pozornie lekkich, błyskotliwych opowieściach czyha niejedna pułapka; historia miłosna potrafi przerodzić się w farsę, farsa zaś może okazać się drogą do ob

Oczywiście zaciekawił mnie tytuł, no bo taki np. Thor pokazujący klatę… ale to akurat inna „bajka”. Do tego Kanada obfituje w dobrych opowiadanio-pisarzy, więc trzeba było ten zbiór przeczytać. Jak wielu przede mną i ja nie znałam wcześniej twórczości Gastona, a po lekturze całości jestem pod ogromnym wrażeniem jego talentu, kunsztu, precyzji w tej krótkiej formie jaką jest właśnie opowiadanie.

Opowiadania bardzo, bardzo różne, od lekko makabryczny i dziwacznych, po takie z naprawdę wysokim „C”, na granicy nawet dobrego smaku, czy wrażliwości na pewne opisy… 
Jednak jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, jedną perełkę, a może i cały sznur.
Warto.

Wyd. MARGINESY

Dzikie serce – Jamey Bradbury

Jamey Bradbury zadebiutowała „Dzikim sercem”, które szturmem wdarło się do świata literackiego, a same prawa do książki kupiły wydawnictwa m.in. z Francji, Węgier i Włoch. Jej utwory publikował „Black Warrior Review” autorka zdobyła Estelle Campbell Memorial Award, przyznawaną przez National Society of Arts and Letters. Mieszka w Anchorage na Alasce.

okładkowo
Nastoletnia Tracy, wychowana w dzikich ostępach Alaski, spędza całe dnie na tropieniu zwierząt i powożeniu psim zaprzęgiem w lasach otaczających jej rodzinny dom. Chociaż czuje się bezpieczna w tej dziewiczej krainie, zawsze przestrzega zasad, których nauczyła ją matka, zanim zginęła:
Nigdy nie trać domu z oczu.
Nigdy nie wracaj do domu z brudnymi rękami.
A przede wszystkim: Nigdy nie rań innych ludzi do krwi.
Pewnego dnia ktoś atakuje Tracy w lesie. Dziewczyna nie pamięta dokładnie, co się stało, ma jednak wrażenie, że zanim straciła przytomność, zraniła go nożem. Do krwi. Ale nie ma czasu się nad tym zastanawiać, jest zajęta przygotowaniami do zbliżających się zawodów Iditarod. Wkrótce zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Niepokojący lokator, który podstępnie wkrada się w łaski rodziny. Groźna twarz nieznajomego w tłumie. Odcisk buta na skraju lasu… Rodzina Tracy jest w tarapatach.


Entuzjastycznie podeszłam do tej książki, dzięki ciekawej okładce i opisowi na niej, później mój entuzjazm nieco przybladł, bo w pewnym momencie przestałam rozumieć co czytam. Nie mogłam się w niej odnaleźć niczym w ostępach Alaski. A trzeba było tylko się zatrzymać skupić, poobserwować w którą stronę iść – na jakie myślenie i emocje się przestawić zupełnie jak w lesie… i to pomogło.

Zaskoczyło, zmieniłam optykę i zaczęłam inaczej postrzegać książkę… całość napisana językiem oszczędnym, pełnym zagadek, niedomówień, tajemnic – trzyma w napięciu, które rośnie ze strony na stronę.
Główna bohaterka zmienia się i dojrzewa (psychicznie) na kartach tej powieści, by na koniec stać się kimś zupełnie innym. Wszystko po to, by ocalić tych których kocha i siebie… tę prawdziwą siebie, choć cena za to jest ogromna.  

Osobiście nie lubię określenia Young Adult, dla takich lektur, bo to lektura dla każdego wrażliwego czytelnika, bez względu na wiek i płeć.
Koniecznie.

Wyd. Marginesy 

Czarownice. Salem, 1692 -Stacy Schiff

Stacy Schiff  jest laureatką nagrody Pulitzera i cenioną pisarką non-fiction w dzisiejszej Ameryce. Napisała: Antoine de Saint-Exupéry: Wielki Mały Książę XX wieku, Véra Nabokova. Portret małżeństwa czy Kleopatra. Każdą przełożono na wiele języków. Mieszka w Nowym Jorku. Na nasz rynek trafiła niedawno: Czarownice. Salem, 1692.

okładkowo
W epoce religijnej gorączki i niewidzialnych wrogów ta fascynująca historia staje się ważniejsza niż kiedykolwiek. Panika wybuchła podczas wyjątkowo ostrej zimy. Siostrzenica pastora zaczęła wić się i wyć. W centrum kryzysu znalazły się nastolatki, głośne i dosadne. Histeria szybko się rozprzestrzeniła. Sąsiedzi oskarżali sąsiadów, mężowie żony, rodzice i dzieci oskarżali siebie nawzajem. Wszystko trwało niespełna rok – przez ten czas powieszono dziewiętnaście osób, jedną osobę ukamienowano.
Procesy w Salem to jeden z niewielu momentów amerykańskiej historii, w którym kobiety odegrały najważniejszą rolę. I jeden z mroczniejszych.
Stacy Schiff rzuca na tę pozornie znaną historię nowe światło. Przedstawia trudy nastoletniego życia w purytańskiej społeczności. Wyjaśnia zasady surowej wiary, położenie kolonistów, którzy znaleźli się na granicy „odludnej, kamienistej, jałowej, krzaczastej i porośniętej puszczami dziczy”. Wydobywa lęki pierwszych Amerykanów, by rewelacyjnie zestawić je z dzisiejszymi niepokojami.


W hermetycznych, małych, zdanych jedynie na siebie miejscach, niekiedy wystarczy iskra aby nastąpił pożar i doszło do tragedii. Do głosu dochodzą wtedy różne demony i nie ma miejsca na głos rozsądku, a jeśli to wtedy gdy jest już za późno… Tak było i w Salem w 1692. I choć wydarzenia tamtego czasu obrosły już legendą oraz powstało wiele fikcyjnych utworów (filmów, książek, sztuk) inspirowanych tym tematem, to warto przyjrzeć się faktom, dzięki książce Stacy Shiff.

Ogólny zarys każdy zna: nastolatki rzucają oskarżenia, mają miejsce procesy, straconych zostaje wiele osób. Dzieje się zło…

Autorka próbuje naświetlić nam w szerokim kontekście całość wydarzeń. Jak to, co się dokonało wpisało się w świadomość kolejnych pokoleń mieszkańców Salem i całego państwa US. 
Jest drobiazgowo, poważnie ale i z dystansem. Mocna, mądra, bardzo wnikliwa lektura, do tego świetnie poprowadzona językowo. 
Nigdy nie ukrywałam, że Salem jest jednym z moich koników literackich, ale ta książka stanowi zwieńczenie „wisienkę na torcie” którą trzeba znać. 


Wyd. MARGINESY

Wąż z Essex – Sarah Perry

Sarah Perry rocznik 1979 roku. Jej pierwsza powieść After Me Comes the Flood otrzymała nominację do Guardian First Book Award oraz Folio Prize i zdobyła East Anglian Book of the Year Award w 2014 roku. Wąż z Essex, jej najnowsza powieść, stała się bestsellerem, jest tez pierwsza wydaną w Polsce. Książki autorki są tłumaczone na piętnaście języków, a eseje i prozę transmitowały rozgłośnie BBC Radio 4 i RTE 1. Sarah Perry pisuje recenzje dla „Guardiana” i „Financial Timesa”. Mieszka w Norwich.

okładkowo
Londyn, rok 1893. Po śmierci despotycznego męża Cora Seaborne rozpoczyna nowe życie z uczuciem ulgi, ale i głębokiego smutku. Cora i jej syn Francis – chłopiec ekscentryczny i zamknięty sobie – wyjeżdżają ze stolicy do Essex z nadzieją, że czyste powietrze i otwarta przestrzeń przyniosą ukojenie. Na miejscu dociera do nich plotka, że mityczny Wąż z Essex, który w przeszłości miał ponoć panoszyć się po mokradłach, siejąc śmierć, teraz powrócił do przybrzeżnej parafii Aldwinter. Cora, zapalona naturalistka-amatorka, nie ma cierpliwości do przesądów: jest zachwycona, i przekonana, że bestia może się okazać przedstawicielem nieodkrytego dotąd gatunku. Rusza tropem tajemniczego stworzenia. Wtedy poznaje Williama Ransome’a, pastora w Aldwinter, który również nieufnie odnosi się do pogłosek. Jego zdaniem jednak plotki o wężu tylko odciągają mieszkańców od prawdziwej wiary. Pastor stara się uspokoić parafian. Jednocześnie Will i Cora budują intensywną relację: choć różni ich absolutnie wszystko, coś ich do siebie nawzajem nieubłaganie ciągnie, a zarazem od siebie odpycha. Wywrą na siebie wpływ, który dla obojga okaże się zaskoczeniem.Wąż z Essex jest pochwałą miłości w jej najprzeróżniejszych postaciach.

Wąż z Essex od razu skusił mnie piękną okładka, a potem opisem. Lubie takie książki, wiec ani chwili się nie zastanawiałam, czy po nią sięgnąć. Autorka wszelkie nienazwane lęki, obawy, strachy wtłoczyła w jeden kształt, któremu nadała nazwę i uczyniła osią powieści. Ów tajemniczy wąż sieje strach i „terroryzuje” niemal wszystkich, bez względu na to, czy wierzą w niego czy też nie. 

Do tego ta niesamowita epoka wiktoriańska- gdzie zderza się stare z nowym, zabobon i nauka itd. itp. To niezwykła książka, na którą się trzeba po prostu „przestawić”, pierwsze kilkadziesiąt stron (po ciekawym początku) szło mi dość opornie, nie mogłam się na niej skupić, ale potem było już tylko lepiej. 

Powieść drobiazgowo skonstruowana, ciekawe postacie, do tego poruszona problematyka społeczna (slamsy, biedota, ciemnota) czynią z niej naprawdę nie tylko rozrywkę ale i mądrą lekturę, przyprawioną nutką tajemnicy.


Wyd. Marginesy 



Stracony list – Jillian Cantor

Jillian Cantor – to amerykańska pisarka, autorka powieści dla nastolatków i dorosłych. Ukończyła filologię angielską na Penn State University oraz studia podyplomowe na University of Arizona. Stracony list to jej pierwsza książka na naszym rynku.

okładkowo
Wzruszająca opowieść o miłości i przetrwaniu, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
Austria, 1938. Kristoff terminuje u żydowskiego mistrza grawerskiego, projektanta i twórcy znaczków. Miłość, która zastaje Kristoffa wśród brutalnego chaosu wojny, każe
mu znaleźć sposób, by ocalić ukochaną Elenę, a przy okazji także siebie.
Los Angeles, 1989.
Katie przechodzi trudny okres. Musiała umieścić swojego ojca w domu opieki i jest w trakcie rozwodu. W czasie porządków odkrywa kolekcję znaczków ojca, którą oddaje do wyceny, a filatelista Benjamin znajduje wśród nich niespotykany austriacki znaczek z czasów drugiej wojny światowej, naklejony na kopertę, zawierającą prawdopodobnie list miłosny. Katie i Benjamin wspólnie rozpoczynają poszukiwania, które odkryją przed nimi tragiczną historię miłości.

Autorka utkała niezwykle klimatyczną opowieść w której z wielką umiejętnością przeplata nie tylko różne płaszczyzny czasowe, ale i rodzaje narracji. Praktycznie od pierwszych stron książka wciąga i sprawia, że ma się problem z jej odłożeniem nawet na chwilkę. Specyficzny niemal „surowy” styl jeszcze dodaje powieści uroku.
Do tego Jillian Cantor posiada tę rzadką, a bardzo cenną umiejętność ukazania trudnych, czy bolesnych spraw w sposób ciepły i niemal zabawny, a już na pewno dający otuchę, nadzieję…

Stracony list to przepiękna, wzruszająca i mądra powieść o miłości, wojnie, pasji, cierpieniu i nadziei – doskonale ilustrująca społeczeństwo zarówno czasów wojny jak i końca XX wieku.

Można powiedzieć, że takich historii jest wiele lecz nie każda jest tak świetnie przedstawiona. Koniecznie, nie tylko dla miłośników powieści z wątkiem historycznym.


Wyd. Marginesy



Jest autorką „The hours count” i „Margot”, która została przetłumaczona na 10 języków. Napisała też „Stracony list” (2019).

U stóp Montmartre – Britta Röstlund

Britta Röstlund – to szwedka mieszkająca od piętnastu lat w Paryżu, gdzie pracuje jako dziennikarka freelancerka. Gdy trafiła do Francji nie znała wcale języka w którym z czasem się zakochała. Po jakimś czasie postanowiła zostać. Dziś pisze o wszystkim, poczynając od paryskich targów mody po sytuację polityczną we Francji. U stóp Montmartre jest jej literackim (powieściowym) debiutem. Książka ukaże się w kilkunastu krajach.

okładkowo
Czy czeka pani na pana Belliviera? Helena Folasadu powinna oczywiście zaprzeczyć. Nie zna mężczyzny, który zadał jej to pytanie, nie zna pana Belliviera i z całą pewnością na niego nie czeka. Jednak pod wpływem impulsu potwierdza. Trafia do niemal pustego biurowca, w którym ma przekierowywać zaszyfrowane mejle. Każdego dnia, gdy wychodzi z pracy, czeka na nią bukiet kwiatów. Ale nawet tak niewinny prezent ma swoje konsekwencje i wkrótce Helena zostaje wciągnięta w życie i dramaty innych ludzi, nawiązuje nieoczekiwane przyjaźnie. Ale wciąż pozostaje tajemnica: kim jest monsieur B.? Dziennikarka na własną rękę rozpoczyna poszukiwania.

Mancebo prowadzi mały sklep kolonialny. Całymi dniami siedzi przed wejściem i obserwuje barwne życie ulicy. Wszystko toczy się swoim rytmem, aż do pewnego wieczoru, gdy do zamkniętego już sklepu puka nieznajoma kobieta i powierza Mancebo osobliwą misję: prosi, by szpiegował jej męża. Nagle sprzedawca zostaje prywatnym detektywem. Staje się uważny, ciekawy i wkrótce uświadamia sobie, jakie życie potrafi być niejednoznaczne. Zaczyna kwestionować wszystko, co uważał dotąd za oczywiste…

Jak na debiut, to nie powiem złego słowa, bo wyszło bardzo dobrze (oby więcej takich debiutów). Książka wypełniona intrygami i tajemnicami niczym muffinka rodzynkami.
Błyskotliwy humor dopełnia całości, a wszystko dzieje się w końcu w pięknych paryskich okolicznościach przyrody.
Fabuła wciąga, bohaterowie interesujący, to czego chcieć więcej? Chyba tylko tego aby samemu znaleźć się w jakiejś przytulnej kafejce u stóp Montmartre.

Uwielbiam książki dziejące się we Francji, a już zwłaszcza te w Paryżu, bo mają zazwyczaj w sobie to coś – jakiś swoisty czar, wdzięk… już sama nie wiem jak to nazwać. Jedno wiem na pewno- na pewno warto zająć się tą zajmującą i pięknie wydaną lekturą.

 

Wyd. Marginesy

Tatuażysta z Auschwitz – Heather Morris

Heather Morris pochodzi z Nowej Zelandii, a obecnie mieszka w
Australii. Pracując w szpitalu państwowym w Melbourne, przez kilka lat
czytała i pisała scenariusze. W 2003 roku Heather spotkała starszego
pana, który „miał historię wartą opowiedzenia”. W miarę, jak rozwijała
się ich przyjaźń, Lale otwierał przed nią najgłębsze zakamarki duszy,
powierzając jej tajemnice życie w czasach Zagłady. Powieść oparta na
losach Lalego stała się bestsellerem wszędzie, gdzie się ukazała.

Lale Sokołow urodził się w 1916 roku. W 1942 razem z pierwszym
transportem więźniów trafił do Auschwitz. Miał wówczas dwadzieścia
sześć lat, znał kilka języków. I miał tatuować numery. Kilka miesięcy
później poznał Gitę Furman, miłość swojego życia, której pomógł
przetrwać obóz. Po zakończeniu wojny wyruszył do Bratysławy na
poszukiwanie ukochanej. Wzięli ślub w 1945 roku, a trzy lata później z
powodów politycznych wyemigrowali do Australii. Lale i Gita mieli
jednego syna. O swoich doświadczeniach wojennych Lale zdecydował się
opowiedzieć dopiero po śmierci żony w 2003 roku. On sam zmarł trzy
lata później.

okładkowo:
Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako dwudziestosześciolatek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna – Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. I obiecał sobie, że bez względu na wszystko, uratuje ją.

Wykorzystał swoją pozycję nie tylko, by jej pomóc. W obozie po raz
pierwszy rozmawiali, flirtowali, wymienili pocałunki. Ich uczucie
przetrwało nazistowskie piekło: po wyzwoleniu odnaleźli się, pobrali i
spędzili razem resztę życia.

Lale Sokołow zdecydował się opowiedzieć swoją historię dopiero po
śmierci Gity. To łamiąca serce, a jednocześnie pełna otuchy opowieść.
Opowieść, która daje się nawet w najmroczniejszych czasach.

Tatuażysta z Auschwitz  jest jedną z tych książek, obok których nie
można przejść obojętnie. I nie chodzi tu jedynie o niezwykłą historię
i świadectwo o czasach zagłady, ale przede wszystkim o ogromną siłę
przetrwania, o pragnienie życia i człowieczeństwo, którego nie udało
się odebrać uwięzionym w obozach śmierci przez nazistów. Historia
życia Lale’a to niepodważalny dowód na prawdziwość słów, że kto ratuje
jedno życie, ten ratuje cały świat. Lale Sokołow zdaje sobie sprawę z
tego, że żyje dzięki poświęceniu innych i postanawia przetrwać piekło
Auschwitz za wszelką cenę. Niejednokrotnie osądzany przez
współwięźniów jako kolaborant, postanowił wykorzystać swoją pozycję,
by nieść pomoc. Okradał złodziei, by kupować jedzenie, którym
następnie dzielił się z innymi. Narażając życie zdobywał czekoladę dla
strażniczki, aby tylko móc spotkać się z ukochaną.

Z historii Lalego bije jego ogromny ból i złość na samego siebie –
będąc tym, który naznaczał znienawidzonymi numerami współwięźniów,
czuł się winnym zadanego im bólu.

Powieść Heather Morris to książka, która choć opowiada o cierpieniu,
zagładzie i upadku człowieka w człowieku, to nie sieje bólu, lecz
napawa nadzieją. Nadzieją, że po nocy przychodzi dzień, że piekło ma
swój kres, że miłość i dobro zwyciężą. W historii Lalego i Gity
zwyciężyły, choć nigdy nie dały zapomnieć o cenie, którą przyszło im
zapłacić za „wspólną przyszłość”.

 Wyd. Marginesy

Zielnik. Jedzenie i domowe kuracje z łona natury – Lisen Sundgren

Lisen Sundgren jest zielarką, pracującą w ogrodach Rosendals w centrum Sztokholmu. Od lat zbiera i dodaje do potraw dziko rosnące rośliny, stworzyła na nie modę wśród szwedzkich restauratorów. Publikuje, udziela wykładów, prowadzi warsztaty. A na naszym rynku Zielnik. Jedzenie i domowe kuracje z łona natury.

 

okładkowo
Dzikie pesto, ketchup z jarzębiny, eliksir różany czy bułeczki poziomkowe. Naturalny krem do twarzy czy maść z wosku pszczelego. A może ognisty winegret z chrzanem jako lekarstwo na przeziębienie? 

Doświadczona zielarka Lisen Sundgren objaśnia, jak korzystać z dobrodziejstw natury, by tworzyć wysmakowane dania oraz leki domowej receptury. Przedstawia przewodnik po niemal stu gatunkach dziko rosnących roślin jadalnych: drzewach, krzewach owocowych, ziołach, roślinach warzywnych i przyprawowych. Podaje miejsce ich występowania, zwięzłą informację, kiedy można je zbierać, jak smakują, jaką posiadają wartość odżywczą i jaki mają wpływ na nasze zdrowie. A wszystko to zilustrowane przepięknymi grafikami, które pomogą rozpoznać każdą roślinę.

Wszyscy chcielibyśmy żyć oszczędniej i w zgodzie z naturą. Instynkt podpowiada, że byłoby to dla nas dobre. Brak nam jednak podstawowej wiedzy o właściwościach roślin oraz pewności, co z nimi robić. Na stronach Zielnika znajdziecie wszystkie niezbędne informacje o dziko rosnących roślinach jadalnych oraz pomysły i przepisy na pyszne dania, nalewki, napary czy kremy.

 

Zioła odkąd pamiętam wpisane są w moje życie… w Podlasie z którego pochodzę, bo zioła zbierała i mama i babka. Zarówno na tzw. skup, jak i dla siebie. Macierzanka, babka, skrzyp, bobik, dziurawiec, lipa i wiele, wiele innych, ale i jarzębina była przerabiana wraz z jabłkami na dżem, a kwiaty i owoce czarnego bzu na syropy.  Teraz czasami zbieram i ja oraz przerabiam, tak jak wiem i potrafię 🙂

Dlatego wiedziałam, że tę książkę muszę mieć. Pięknie wydana w twardych okładkach, ozdoba biblioteczki to pewne.

Mamy tu i przepisy i porady, rysunki roślin (aby się nie pomylić). Książka kucharska i poradnik w jednym. Znajdziemy tu także info o domowych kuracjach i kosmetykach.  W dobie syntetyku, wszechobecnej chemii, ulepszaczy, konserwantów itp. oraz totalnego odejścia od natury i jej darów – Zielnik na pewno pomoże nam do niej powrócić, a przede wszystkim odkryć jej bogactwo.

 

 Wyd. Marginesy

Wszystkie kwiaty Alice Hart – Holly Ringland

Holly Ringland – wychowywała się w tropikalnym ogrodzie, a jako dziecko przez dwa lata podróżowała z rodziną kamperem po parkach narodowych Ameryki Północnej. Przez kilka lat pracowała też z rdzenną ludnością w środkowej części Australii. W 2009 roku zamieszkała w Anglii i tam ukończyła kurs kreatywnego pisania. Obecnie mieszka i w Wielkiej Brytanii, i w Australii. Kiedy w dzieciństwie pytano ją, co będzie robić, gdy dorośnie, zawsze odpowiadała, że pisać. Wszystkie kwiaty Alice Hart to jej debiutancka powieść, którą zachwycili się wydawcy na całym świecie. Wydano ją już w osiemnastu krajach.

okladkowo
Zniewalająca powieść, o tym, jak nas prześladują przemilczane historie…
W rodzinnej tragedii dziewięcioletnia Alice Hart traci rodzinę, psa, dom, przestaje mówić. Trafia na położoną na odludziu farmę, gdzie jej babcia, o której istnieniu do tej pory nie miała pojęcia, uprawia australijskie kwiaty, przyjmuje pod swój dach kobiety szukające nowego początku i sama zmaga się z demonami przeszłości.

Dziewczynka uczy się mowy kwiatów, języka, który pomoże jej nazwać to, czego nie umiała dotąd ubrać słowami. Czyta książki, które są jej wielką miłością i powoli dochodzi do siebie. Dorasta, cierpliwie czekając, aż babcia opowie jej tragiczną historię rodziny. Zdradzona, ucieka na czarodziejską pustynię środkowej Australii, by rozpocząć samodzielne życie i znaleźć ukojenie. Niestety, zakochuje się w Dylanie, mężczyźnie wyjątkowo niebezpiecznym. Żeby uwolnić się z tego związku, musi zawrócić – poznać rodzinne tajemnice i odzyskać swoją przeszłość.

Pisarka stworzyła rzecz cudowną, mocną i prawdziwą… w której „duchy przeszłości” niekiedy dosłownie nie pozwalają głównej bohaterce spać. A żywi ludzie nie dają żyć… W książce zawarła niesamowite piękno (nie tylko przyrody). Znajdziemy tu miłość, gniew, bunt, ale też przemoc, udrękę i żal. Jest o straconych złudzeniach, sile przeznaczenia i poszukiwaniu własnej drogi oraz walce o szczęście…

Nie raz podkreślałam, że kocham debiuty, zwłaszcza te dobre – a ten do nich należy. Zakochałam się w niej.
Powieść świetna fabularnie i narracyjnie, do tego pięknie wydana i opatrzona rysunkami australijskich kwiatów. Jak się okazało mam w domu kubek z australijskim groszkiem 🙂

Wstrząsnęło mną i zszokowało zamieszczenie na końcu namiarów dla osób, które doświadczyły, bądź były świadkami przemocy. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim. Ale uważam, że to dobry ruch i oby inni poszli śladem tego wydawcy, przy książkach o podobnej tematyce.

 

Wyd. Marginesy