Katherine Arden urodziła się w Teksasie, studiowała francuski i rosyjski w Middlebury College. Mieszkała w kilku miastach Francji i w Moskwie. Przez pewien okres mieszkała również na Haiti, gdzie napisała książę Niedźwiedź i słowik – cudowną wyprawę do średniowiecznej Rusi, gdzie magia przeplata się z codziennością. Pisarka obecnie przebywa głównie w Vermont.
okładkowo
W Rusi, na skraju pustkowia, zima trwa większą część roku, a podczas długich wieczorów Wasilisa i jej rodzeństwo lubią siadać razem przy piecu i słuchać bajek, które opowiada im niania. Wasia uwielbia zwłaszcza bajkę o Mrozie, błękitnookim demonie zimy. Mądrzy Rosjanie boją się go, gdyż zabiera zbłąkane dusze, szanują także duchy chroniące ich domostw przed złem.
Pewnego dnia owdowiały ojciec Wasi przywozi z Moskwy nową żonę Annę (…) surowość macochy się nasila. Anna z uporem wprowadza w wiosce swoje porządki, a zbuntowaną pasierbicę postanawia albo wydać za mąż, albo wysłać do klasztoru. Gdy wioska staje się coraz bardziej bezbronna, a zło z lasu podkrada się coraz bliżej, Wasilisa musi przywołać swoją, skrywaną dotąd, magiczną moc – by obronić rodzinę przed niebezpieczeństwem rodem z najbardziej przerażających bajek starej niani.
Gdy zobaczyłam okładkę tej książki, to z miejsca się w niej zakochałam. Dlaczego? Z kilku powodów: cudna okładka – moje klimaty, baśniowo, bajkowo, wschodnio… Bliskie sercu bardzo. A przede wszystkim fenomenalnie napisana rzecz. Słowiańskość pokazana przez amerykańską pisarkę tak, że klękajcie narody. Nie mogłam aż momentami uwierzyć, że ktoś nie pochodzący z tego kręgu kulturowego potrafił go tak cudnie przedstawić.
W tym wypadku zaś splątanie słowiańskich bajań, wierzeń z obyczajowością (realiami życia) w fabularną całość wyszło mistrzowsko.
Prosta, piękna i głęboko wrastająca w serce opowieść dla wszystkich dużych, którzy nigdy z bajek nie wyrośli. Koniecznie, koniecznie…
P.S Czekam niecierpliwie na kolejny tom tej magicznej trylogii.
Wyd. Muza
