Eric Berg pisarz niemiecki – od lat należy do najbardziej poczytnych w swoim kraju. Zadebiutował w 2013 roku, spełniając tym samym swoje wielkie marzenie o pisaniu. Książka wzbudziła ogólny entuzjazm i przez długie miesiące gościła na liście bestsellerów tygodnika „Der Spiegel”. Ruiny na wybrzeżu niedawno ukazały się także u nas.
okładkowo
Po dwudziestu trzech latach nieobecności Lea Mahler wraca do rodzinnej wioski na wyspie Poel. Niestety wizyta kończy się tragicznie. W tajemniczym wypadku ginie jej siostra, a ona sama zostaje ciężko ranna i doznaje amnezji.
Cztery miesiące po tym wydarzeniu Lea, wbrew radom lekarzy, ponownie przyjeżdża na wyspę. Chce się dowiedzieć, jak doszło do wypadku. Ponieważ nic nie pamięta, jest zdana na pomoc dawnych przyjaciół – tyle że ci przedstawiają sprzeczne wersje. Najwyraźniej ukrywają przed nią coś, co dotyczy ich wspólnej przeszłości…
Książka trafiła do mnie przez zupełny przypadek, a nawet pomyłkę. Za długo by opowiadać. Ale ja wyznaję zasadę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Więc wzięłam i przeczytałam.
Eric Berg skonstruował interesujący i mocno wciągający thriller z ciekawie naszkicowanymi sylwetkami. Bardzo hermetyczny miejscowo oraz bohaterowo, a przy tym naszpikowany tajemnicami, sekretami itd… Dwutorowa akcja czyni książkę dodatkowo ciekawszą a w efekcie zestawienie „wyników” śledztw uzupełnia się niczym układanka.
Fakt, że powieść nie ma zbyt zawrotnego tempa, sporo jest opisów w kontekście także przemian w Niemczech z końca XX wieku.
Napięcie jednak jest i ciekawość aż do końca lektury.
To na prawdę dobry thriller zwłaszcza na (zbliżające się powoli) chłodne jesienne wieczory.
