Zadra – Krzysztof Piskorski

Krzysztof Piskorski –  to pisarz o niezwykłej wyobraźni i rozmachu, zaskakujący w kreowaniu niezwykłych światów.  W książce Zadra zderzył m.in. historię wojen napoleońskich ze steampunkiem i fantastyką (wydania 2009, 2010, 2018). Jest zdobywcą dwóch złotych wyróżnień nagrody im. Żuławskiego (za „Zadrę” i „Cienioryt”). Zadra, powraca po latach w nowym, rozszerzonym, jednotomowym wydaniu.

okładkowo
Rok 1819. Energia próżni pchnęła Europę w nową erę. Niebo zarasta trakcjami etherowej kolejki, uczeni projektują maszyny liczące, a cewki Morthiene’a zasilają równie potężne, co niestabilne bramy. Młody wynalazca Maurice Dalmont wpada na trop tajemniczego odkrycia, podczas gdy narzeczony jego siostry, Stanisław Tyc, rusza w szeregach Legii Nadwiślańskiej do Nowej Europy, by walczyć o ziemie, które Napoleon obiecał Polakom. Ether jest jednak zdradliwy, a Nowa Polska to miraż skrywający mroczny sekret.

Oto świat, jakiego jeszcze nie widzieliście. Szable i etherowe kulomioty. Cylindry i telepatyczne obręcze. Armaty i żywe trupy. Dorożki i powietrzna kolej. Koronkowe parasolki i szamańska magia. Początek nowej epoki – oraz wynalazek, który może ją przedwcześnie zakończyć.

Do powieści z nurtu steampunk przybierałam się długo za długo, bo i nie wiedziałam w sumie od jakiej zacząć… aż padło na Zadrę Krzysztofa Piskorskiego. I to był strzał w dziesiątkę – literacka uczta!

Co jak co ale klimat powieść ma niesamowity, a sama narracja wbija w fotel. Od początku wciągają świetnie „skrojone” dialogi. Bohaterów multum też nie pozwala się nudzić, w tym postacie historyczne zgrabnie wplecione w fabułę.
Mimo fantastycznej i bardzo rozrywkowej formy powieści jest w niej miejsce i na patriotyzm – przekonajcie się sami.

Z niecierpliwością czekam na kolejne wieczory z prozą tego autora.

 

 Wyd. Literackie

Przyjaciel z szafy – A.F. Harrold oraz Dlaczego ziewamy? I inne sekrety ludzi – Dorota Sumińska

AF Harrold to angielski poeta, performer i autor książek dla dzieci. Prywatnie jest wielkim miłośnikiem kotów. W moje ręce trafiła niedawno Przyjaciel z szafy (nasza premiera 18.04.18) zilustrowana przez Emily Gravett.

okładkowo
Możesz wszystko, co tylko sobie wyobrazisz.
Rudger to najlepszy przyjaciel Amandy Szuruburskiej. Taki wymyślony, ale to nie znaczy, że na niby. Każdy z nas kiedyś miał albo nadal ma takiego powiernika.

Nikt poza Amandą nie może go zobaczyć. Do czasu. Pewnego dnia w drzwiach domu dziewczynki staje pan Trznadel. Łysy, grubawy, w hawajskiej koszuli. Przyszedł przeprowadzić ankietę. To jednak tylko pozory. Prawda jest taka, że pan Trznadel poluje na takich jak Rudger. Na wymyślonych. I już wyczuł niepozornego chłopca.

Gdy Amanda na skutek wypadku trafia do szpitala, Rudger zostaje sam. Czy zdoła ukryć się przed groźnym przybyszem? Krążą plotki, że pan Trznadel zjada wymyślonych…

Książka niezwykła już od tytułu począwszy, bo od razu każdy z nas przypomina sobie takiego przyjaciela „na niby” z dzieciństwa. Uświadamia nam jak wielka jest potęga wyobraźni – zwłaszcza tej dziecięcej, które z wiekiem niestety przechodzi na drugą stronę mocy, czyli dorosłego racjonalizmu i niedowiarstwa ale póki co… dopóki jest się dzieckiem to wszystko jest możliwe.
Spodobało mi się to powiązanie książek i wyobraźni, która to mieszanka naprawdę może wszystko 🙂

Cudowna rzecz o miłości i przyjaźni dla czytelników w każdym wieku, a najlepiej do wspólnego wieczornego czytania.

 

 Wyd. Literackie

Dorota Sumińska to polska pisarka i dziennikarka. Z zawodu lekarz weterynarii, opublikowała kilka książek dotyczących opieki nad zwierzętami domowymi. Prywatnie przyjmuje w jednej z warszawskich lecznic weterynaryjnych. Dlaczego ziewamy? I inne sekrety ludzi od jakiegoś czasu jest dostępna w księgarniach.

okładkowo
Dlaczego? Jak? Po co? Najtrudniejsze i najbardziej zaskakujące pytania, jakie mogą zadać dzieci – tym razem na temat ludzi i organizmu człowieka (…)

Niewiele jest osób, które potrafią odpowiedzieć na wszystkie dziecięce pytania. Dorota Sumińska nie dość, że zna odpowiedzi, to jeszcze potrafi każdą z nich podbudować arcyciekawymi naukowymi faktami, a także, gdy trzeba, wprowadzić do niej przezabawne anegdoty. W ten sposób dzieci i rodzice biorą udział w porywającej lekcji biologii i przyrody, która nawet przez moment nie nudzi.

Podchwytliwe pytania, zaskakujące obserwacje i błyskotliwy humor. To idealna lektura dla dzieci, które lubią wiedzieć więcej. A także dla rodziców, którzy chcą przekazać swoim pociechom miłość i szacunek do przyrody.

Dzieci to potrafią… zamęczyć pytaniami wiadomo nie od dziś. A pani Sumińska na wiele z nich swoją książką gotowe odpowiedzi jeśli nie podsuwa to na pewno upraszcza.
Obok  łazienkowo-toaletowych pytań dotyczących fizjologii pojawią się i też całkiem naukowe (także ekologiczne) problemy, skąd biorą się lęki, czy po co nam ślina. Wszystkie opisane tu sprawy dotyczą pośrednio lub bezpośrednio naszych ludzkich spraw.

Całość napisano bardzo zrozumiale, prostym językiem. Duże literki i ciekawe (piękne) ilustracje Joanny Żero, czynią lekturę jeszcze atrakcyjniejszą. Musimy jeszcze sprawdzić inne książki z tej serii.

 Wyd. Literackie

Całe miasto o tym mówi – Fannie Flagg

Moja ulubienica dziewczyna z Alabamy czyli Fannie Flagg (właśc. Patricia Neal)  rocznik 1944 – powraca z nową książką pt. Całe miasto tym mówi. Jak większość pokochałam ją za Smażone zielone pomidory i uczucie nie wygasło przez lata, wręcz rozkwitało z każda czytana jej książką. 

okładkowo
Każde miasto skrywa tajemnice, które nie powinny wyjść na światło dzienne…

Elmwood Springs w Missouri to zwykłe miasteczko jakich wiele w Ameryce. Coś dziwnego jednak dzieje się na lokalnym cmentarzu. Spokojne Łąki, tak nazywa się to miejsce, bynajmniej nie są spokojne…(…)

Miasteczko założył w 1889 roku szwedzki imigrant, Lordor Norstrom. Szybko dołączyli do niego inni przybysze z Europy, w tym wybrana dla niego przez… korespondencyjne biuro matrymonialne żona. Kolejne pokolenia pierwszych osadników przyczyniają się do rozwoju miejscowości, a my z uśmiechem i zadumą śledzimy ich perypetie rodzinne, kryzysy i sukcesy na tle ważnych wydarzeń, od pierwszej wojny światowej, przez walkę sufrażystek o prawo do głosowania, wielki kryzys, wynalezienie telegramu po lądowanie na Księżycu i narodziny technologii cyfrowej.

Tę ciepłą i wzruszającą opowieść o życiu, poczuciu wspólnoty i trwaniu, o tym, jak ważna jest rodzina i przyjaciele, Fannie Flagg snuje z typowym dla siebie humorem i serdecznością, przetykając ją prostymi życiowymi mądrościami, które są najlepszym antidotum na stresy i koszmary współczesności.

Spotkanie z prozą Fannie Flagg jest jak spotkanie z dobrą, a dawno nie widzianą przyjaciółką. W wypadku tej autorki to jeszcze połączone z ploteczkami o starych, dobrych znajomych. Tak, tak, musiałam sobie trochę poprzypominać to i owo nazwisko z innych powieści Flagg… ale dało radę.

Ponownie autorka nie zawodzi poczuciem humoru i wrażliwością na najwyższym poziomie (z tym się chyba już trzeba urodzić). Napisane lekko i poważnie jednocześnie. Na poprawę humoru po stresującym dniu wprost cudowna lektura. Poza tym nigdy nie czytało mi się tak fajnie i wesoło o śmierci… a zakończenie 🙂

Całe miasto o tym mówi – to nie tylko lekka lektura, to pewna filozofia (jak całe jej pisarstwo) tego nie da się ukryć.
Można spokojnie szukać w nim porad – także między wierszami, na temat tego jak żyć i jak się tym życiem cieszyć na co dzień.

 

 Wydawnictwo Literackie

Prostota. Siła codziennych rytuałów – Brooke McAlary

Brooke McAlary to blogerka i australijskiej gwiazdy internetu, zwolenniczka slow home. Po tym, jak zdiagnozowano u niej depresję poporodową, całkowicie zmieniła swoje życie. Wybrała prostotę oraz powolność, odzyskując zdrowie, energię i pasję. Na naszym rynku nie dawno pojawiła się jej książka pt. Prostota. Siła codziennych rytuałów.

okladkowo
Zabiegani, zmęczeni, przepracowani, zestresowani i stale podpięci do sieci. Tacy jesteśmy, ale czy musimy? Czy nasze życie musi być podporządkowane słowom: „szybciej” i „więcej”? NIE! Powiedz to głośno, powoli i wyraźnie. Zatrzymaj się i weź głęboki oddech. Przemyśl swoje codzienne czynności, nadaj im odpowiednią wagę, a przekonasz się, jak pozytywna może być siła rytuałów w powszednim życiu.

Dzięki tej książce zmienisz rytm i organizację swoich dni, odkryjesz urok slow life, docenisz wartość minimalizmu. I jeszcze jedno: nie obawiaj się, że chodzi tu o skomplikowane zarządzanie czasem. Wręcz przeciwnie, to proste pomysły pozwolą żyć pełniej i lepiej!

Na poradniki zawsze patrzyłam z przymrużeniem oka, czytałam je na wyrywki albo oglądałam obrazki. Podobnie zamierzałam i teraz, a jednak przeczytałam z zaciekawieniem w całości tę niewielką ale wielce inspirującą książeczkę.

Z wiekiem przybywa nam nie tylko lat i problemów ale też gratów, rupieci itp.  Zaczynamy sami w tym tonąć. Do tego dochodzi zmęczenie, rozdrażnienie… czyli równia pochyła.

Prostota pokazuje wiele spraw pod zupełnie innym kątem. Reorganizacja codziennego życia okazuje się łatwiejsza niżby się mogło wydawać. A minimalizm nie jest taki zły i nie gryzie, choć w wypadku posiadania książek minimalizmu wdrażać (przynajmniej ja) nie mam zamiaru 🙂

 

 Wydawnictwo Literackie

Burza – Steve Sem-Sandberg

Steve Sem-Sandberg (1958). Jest pisarzem, dziennikarzem i krytykiem literackim. Współpracuje z działem kultury „Svenska Dagbladet”. Jego trylogia o życiu trzech kobiet (Milena Jesenská, Ulrike Meinhof i Lou Andreas Salomé) zyskała wielkie uznanie w Skandynawii. Pisarz uznawany jest za jednego z najciekawszych skandynawskich autorów ostatnich lat. Jest laureatem szeregu nagród literackich.  Wiele podróżuje, mieszka w Sztokholmie i Pradze.

okładkowo
Stary dom, tajemnica sprzed lat i mgła, w której trudno oddzielić prawdę od przywidzenia. To nie jest thriller ani kryminał. To coś znacznie mocniejszego. To siła znakomitej literatury.
Mogłoby się wydawać, że chodzi o zwykłą sąsiedzką przysługę. Frank musi zawieźć żonę do szpitala. Prosi więc właściciela pobliskiego domu, aby ten przez kilka godzin zaopiekował się jego dziećmi. Minna i Andreas zostają pod opieką Johannesa, a państwo Lehmanowie odjeżdżają. I na zawsze znikają bez śladu.
Wiele lat później, po śmierci Johannesa, jego wychowanek ponownie zjawia się na wyspie. (…) Poszukiwanie tożsamości, niejasna przeszłość i milczenie, które najsilniej łączy ludzi mających coś do ukrycia. Niepokojąca atmosfera, precyzyjnie budowane napięcie, konsekwentnie dawkowane emocje, a wszystko w pełnym niedomówień świecie mieszkańców małej wysypy u wybrzeża Norwegii. 

Książka jest dość trudną lekturą, gdzie teraźniejszość gęsto przetykana retrospekcja nie ułatwia odbioru. Natomiast językowo czyta się bardzo dobrze (płynnie). Mocna i sugestywna powieść pochłania całkowicie.

Niesamowite opisy surowej skandynawskiej przyrody dopełniają dzieła.
W sumie w tej powieści nie ma rzeczy zbędnych i nic nie dzieje się (nie jest napisane) bez przyczyny.
Ta proza niczym grzęzawisko mrocznym klimatem wciąga i nie wypuszcza z objęć do samego końca albo i długo, długo po zakończeniu lektury.

Powolna, duszna, hermetyczna i tętniąca esencją rzecz – idealna do delektowania się w zimowe wieczory.

 

 Wydawnictwo Literackie

Dwupak mikołajowy: Marylin na Manhattanie – Elizabeth Winder oraz Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości – Andrea de La Barre de Nanteuil, Lovisa Burfitt

Elizabeth Winder poetka, autorka. Publikowała między innymi w „Chicago Review”. Jest absolwentką College of William and Mary. Ukończyła kurs kreatywnego pisania na uniwersytecie George’a Masona. U nas jej autorstwa Marylin na Manhattanie.

okładkowo
Niezwykła biografia opisująca najlepszy rok w życiu boskiej MM. Fascynujące uzupełnienie obrazu inteligentnej, wrażliwej kobiety, który znamy z opublikowanych sześć lat temu sensacyjnych Fragmentów, zbierających intymne zapiski jednej z największych gwiazd Hollywood.

Autorka ukazuje Marilyn Monroe przez pryzmat roku spędzonego w Nowym Jorku, gdzie aktorka uciekła w listopadzie 1954 roku, zostawiając daleko za sobą szaleństwa Hollywood i małżeństwo, które okazało się katastrofą. Zapierający dech w piersiach Manhattan pozwala Marilyn na zachowanie anonimowości, za którą tak tęskniła. Może biegać po Central Parku, wychodzić do klubów, godzinami oglądać obrazy w Metropolitan Museum of Art, spotykać się ze znajomymi (…)

To świetna lektura przede wszystkim dla fanów boskiej MM. Cudnie napisana z dbałością nawet o najdrobniejsze detale. Czyta się lepiej niż powieść (i jak powieść). Merlin jak w żadnej publikacji o niej nie wydawał mi się tak bliska jak tu.
Wręcz czujemy jak magiczny i niezapomniany to musiał być dla niej rok. Rok anonimowego szczęścia, kiedy była kim chciał i robiła co chciała. Śmiało, odważnie i pięknie, bez lęku o krytykę itp.

To obraz nietypowy jeśli chodzi o Marilyn, ale jakże prawdziwy i smutny…
Mało kto wiedział, że aktorka kochała książki i była klasycznym molem, no bo przecież „blondynkom” czytać zakazano.
Polecam gorąco lekturę.

  Wyd. Literackie

Andrea de la Barre Nanteuil Paryżanka, zawodowo zajmująca się modą (specjalista PR). Na naszym rynku pojawiła się druga część przygód Mademoiselle Oiseauktórą ponownie cudnie ozdobiła Lovisa Burf – skandynawska ilustratorka książek. Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości.

okładkowo
Boże Narodzenie w Alei Minionych Czasów
Nadszedł listopad. Jesień była tak wspaniała, jak może być tylko przy Alei Minionych Czasów, w samym sercu Paryża. Minęło dokładnie pięćdziesiąt dziewięć dni od tamtego upalnego sierpniowego dnia, kiedy to Mademoiselle usiadła na zielonym jedwabnym dywanie, uniosła się nad podłogą, po czym wyfrunęła przez balkon. Isabella została sama w mieszkaniu Juliette Oiseau. Dopiero teraz zorientowała się, że pod fantazyjnymi falbankami i żabotami kryją się mroki przeszłości. Dawne życie skrywa liczne tajemnice i spieszne pożegnania, ale zostały po nim marzenia i siła siostrzanej miłości. Isabella musi szybko wyruszyć na poszukiwanie prawdy, zanim będzie za późno, i uratować wigilijną tradycję, o której jej ekscentryczna przyjaciółka najwyraźniej chce zapomnieć.

Kolejny tom opowieści o nietuzinkowej Mademoiselle Oiseau nie ustępuje w niczym poprzedniemu. Jest bajkowo i bardzo, bardzo magicznie, w końcu święta. A co Mademoiselle myśli o świętach… o tym już musicie przekonać się sami.

Zaskoczyły mnie tak liczne odniesienia do tekstów (pisarzy dla całkiem dorosłego czytelnik) np. Kafki, czy Marii Antoniny. Warto co nieco młodszym czytelniczkom naświetlić, co sprawia doskonała okazję do wspólnej lektury choćby pod choinką.
  Wyd. Literackie


Nieczułość – Martna Bunda

Martyna Bunda od 18 roku życia jest reporterką prasową, co z perspektywy czasu okazało się dla niej najważniejszą szkołą. Od 2012 r. jest kierowniczką działu krajowego w tygodniku „Polityka”. Jak się okazało praca redaktorska przyniosła otworzyła przestrzeń pisarską i zaowocowała debiutem literackim pt. NieczułośćPrywatnie (wychowana na Kaszubach) matka dwóch córek.

okładkowo
Powieść o wielkiej historii i kobietach, które jako jedyne są w stanie się jej przeciwstawić.
Dziewcza Góra, niewielka wieś na Kaszubach. To właśnie tu, w domu wybudowanym za pieniądze z ubezpieczenia po zmarłym tragicznie mężu, Rozela wychowuje trzy córki. Najstarsza Gerta przypomina matkę, jest rzetelna i aż do przesady odpowiedzialna, średnia Truda, odwrotnie, umie korzystać z życia i łatwo daje się ponieść porywom serca, z kolei najmłodsza Ilda sporo myśli o śmierci i uwielbia prowokować wszystkich wokół.

W rozpisanej na wiele lat i głosów opowieści poznajemy losy kobiet – najpierw tragiczne wydarzenia wojenne, a potem czasy, gdy nastała nowa władza. Bohaterki, aby przetrwać, muszą nauczyć się nie okazywać uczuć. Nieczułość staje się ich tarczą przed przeciwnościami losu i złymi językami. Tam, gdzie inni by się załamali, Rozela i jej córki prą do przodu. Mimo pozornej nieczułości wszystkie są ze sobą bardzo związane, a rodzinny dom w Dziewczej Górze przyciąga je jak magnes. Nieważne, jak daleko wypuszczają się w świat, zawsze tu wracają po „nieczule czułe” wsparcie, miłość i bliskość.

(…) to powieść o Polkach, a także o skomplikowanych ostatnich kilkudziesięciu latach polskiej historii. Bunda porusza ważne tematy i dotyka wciąż niezabliźnionych ran, robi to jednak nie po to, aby prowokować, ale by oddać hołd kobiecej solidarności, naszym matkom, babkom i ich wielkiej sile.
(…) to piękna, dojrzała i wzruszająca kobieca saga. To również opowieść o wojnie i jej ofiarach, o miłości, przyjaźni, zdradzie i lojalności.

Jakiś czas temu byłam na spotkaniu z autorką, która stworzyła tę mądrą książkę, traktującą przede wszystkim o kobietach uwikłanych w historię (zazwyczaj wbrew własnej woli).
Podczas rozmów Martyna Bunda powiedziała słuchaczom, że Nieczułość „pisała się” aż cztery lata! Nie dziwi to wcale, bo jej efekt końcowy bardzo dojrzały i bardzo zachwyca. Do tego okraszona świetnym poczuciem humoru.

Podczas lektury podążamy wraz z bohaterkami przez II Wojnę Światową oraz późniejsze lata komunizmu i momentami nie wiadomo który czas był gorszy, mroczniejszy, jakie lata wymagały większego hartu ducha i siły woli w działaniu na wielu życiowych polach…

Niesamowity jest kobiecy klimat utworu, pełen wzajemnych więzi, odwadze, empatii, gdzie postacie kobiece są tak bardzo oryginalne.

 

 Wyd. Literackie

Księga nocnych kobiet – Marlon James

Marlon James przyszedł na świat w Kingston (Jamajka) – syn policjantów. Od matki dostał swoją pierwszą książkę, zbiór opowiadań O. Henry’ego, natomiast od ojca przejął miłość do Shakespeare’a i Colerdge’a. W 1991 roku ukończył University of the West Indies. Od 2007 roku wykłada język angielski i kreatywne pisanie na Macalester College. Jego pierwsza powieść (nagrodzona Bookerem) Księga nocnych kobiet – opowiada o buncie niewolnic na jamajskiej plantacji na początku XIX w.

okładkowo
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia buntu wznieconego na jamajskiej plantacji przez czarne kobiety. Epicka, mroczna, poruszająca. Jedna z najlepszych współczesnych powieści o niewolnictwie i drodze do wolności.

Lilit rodzi się jako niewolnica, ale nikt nie potrafi jej zniewolić. W jej żyłach płynie „krew Kromanti, co nigdy nie zna stanu niewolnego, zmieszana z białą krwią, co zawsze zna wolność, i gna w żyłach Lilit jak pożar lasu”. Inne niewolnice dostrzegają w dziewczynie obecność ciemnych, pradawnych mocy. Patrzą w zielone oczy tej „rogatej duszy” z podziwem i przerażeniem. Widzą w Lilit sprzymierzeńca w swojej sprawie – w zaciszu pobliskiej jaskini planują bowiem rewoltę przeciwko znienawidzonemu massa, nadzorcom i batowym. Z czasem jednak niepokorna czarna dziewczyna zaczyna stanowić zagrożenie dla pozostałych negra. Jej lojalność wobec białego massa może zaprzepaścić długie przygotowania…
(…) to popis niezwykłych umiejętności literackich Jamajczyka. James po mistrzowsku oddał terror, jaki panował na jamajskich plantacjach trzciny cukrowej na przełomie XVIII i XIX wieku. Stworzył galerię kobiecych postaci, które na długo pozostają w pamięci. To książka o cierpieniu, podeptanej godności, o żądzy zemsty, ale także o marzeniach, lojalności i miłości, która może rozkwitnąć nawet w najstraszniejszym miejscu na świecie.

Księga nocnych kobiet – jest dość mroczną, „chropowatą” powieścią, napisaną mocnym, nazywającym rzeczy po imieniu językiem. Ale to bynajmniej nie odrzuca od lektury. Dialogi dosadne potrafią wstrząsnąć czytającym.

Jest wulkan emocji, barwne postacie (niewolnicy, plantatorzy, zarządcy…). Oba światy wolnych i niewolników mocno się zazębiają i przenikają. I nie nie jest tu (nomen omen) czarno – białe, każda rzecz, sprawa sytuacja ma wiele odcieni… A sama historia miłości, o dążeniu do wolności, spełnianiu marzeń – jest bardzo uniwersalna.

A końcówka książki to już prawdziwy majstersztyk, polecam Księgę nocnych kobiet nie tylko do nocnego czytania, ale też do dziennych refleksji.

 

 Wyd. Literackie

 

Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach – Anna Brzezińska

Anna Brzezińska (pisarka fantasy) jest absolwentką Instytutu Historii KUL oraz absolwentką i doktorantką mediewistyki Central European University w Budapeszcie. Obok Andrzeja Sapkowskiego jest najpopularniejszym polskim twórcą fantasy. Za debiutanckie opowiadanie A kochał ją, że strach otrzymała Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Opublikowała siedem książek, między innymi: Zbójecki gościniec, Opowieści z Wilżyńskiej Doliny. najnowsza nosi tytuł: Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach.

okładkowo
Regina jest prostą chłopką, dla której Kraków to obietnica lepszego bytu i zarobku. Dziewczyna zostaje przyjęta na służbę do mistrza Bartłomieja, uznanego słodownika, który, jak szybko się okazuje, oczekuje od niej oddania i posłuszeństwa nie tylko w kuchni… Wkrótce na świat przychodzi „potworek” – Regina nie umie myśleć inaczej o swojej córce karlicy. A jednak to właśnie Dosia trafia na królewski dwór. To jej oczami – postaci prawdziwej, która rzeczywiście przechadzała się po królewskich krużgankach, opiekunki, świadka wydarzeń, uczt, ślubów, spisków i gwałtów – podglądamy codzienne życie jagiellońskich królewien: Jadwigi, Izabeli, Zofii, Anny i Katarzyny.

Córki Wawelu… zadziwiają rozmachem i drobiazgowością, jednocześnie pociągają barwną fabułą i plastycznością opisów. Brzezińska, jako wytrawna historyczka i znawczyni epoki, dba o szczegóły, powołuje się na źródła, a jako pisarka, tak ciekawie snuje opowieść, że jej książkę czytać można na równi jako dzieło historyczne i wciągającą powieść (…)

 

Dawno, dawno temu czytałam fantasy Anny Brzezińskiej, więc autorka jest mi znana i powiem szczerze, że książka o takiej tematyce zaskoczyła mnie bardzo. (pozytywnie). Wciągająca narracja doskonale współgra z historycznymi „kawałkami”, dzięki temu całość dosłownie się „połyka”.

Autorka bardzo szczegółowo opisała dworskie życie i obyczaje (z dbałością o najdrobniejsze nawet szczegóły). Postacie drugo, trzecio i dalszoplanowe i epizodycznych – to przekrój bohaterów wszystkich środowisk i warstw społecznych (kupcy, służba, czeladnicy, biedota i bogacze, kler, medycy, uczeni i wielu wielu innych). Swoją prozą bardzo przybliża ówczesne realia.

Córki Wawelu to książka – eksperyment, gdzie fabuła połączona z historią sprawdza się znakomicie. Jest zabawnie i smutnie, ckliwie i uczenie… A wszystko spisane pięknym barwnym językiem.

Aby więcej takich „lekcji historii” podanych w rozrywkowej formie. Ja czekam.

 

 Wyd. Literackie

I jak tu się dogadać – Bogdan de Barbaro, Danuta Kondratowicz

Bogdan de Barbaro jest kierownikiem Zakładu Terapii Rodzin Katedry Psychiatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i profesorem zwyczajnym tej uczelni.

Danuta Kondratowicz jest dziennikarką telewizyjna, pasjonuje ją psychologia i rozwój osobisty. Jest nieustannie ciekawa ludzi i siebie samej.

I jak tu się dogadać – jest wspólną książką powyższego duetu.

okładkowo
Poradnik o tym, jak żyć w rodzinie i nie zwariować.
A ponadto książka o: potrzebnych kłótniach i dobrych rozmowach, upartym mężu, niezadowolonej żonie, obrażalskiej siostrze i zbuntowanym dziecku.

Definicja jest prosta: rodzina to podstawowa komórka społeczna. Rzeczywistość już taka prosta nie jest. Rodzina to przede wszystkim skomplikowany system relacji i emocji, z którymi jej członkowie nie zawsze potrafią sobie poradzić. Wystarczy błahy powód, a między małżonkami wybucha kłótnia, brat nie może porozumieć się z siostrą, teściowa nie znajduje wspólnego języka z synową. Najlepszym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest kontakt z psychoterapeutą. Albo sięgnięcie po tę książkę!

 

Wiadomo nie od dziś, że z rodziną to najlepiej się wychodzi na fotografii i warto być bliżej jej środka, aby nie zostać odciętym 🙂 A tak bardziej poważnie to nie jest prosto żyć zwłaszcza z rodziną, aby się nie „nie pozabijać”, ale wspierać, rozwijać, kochać i cieszyć wzajemną bliskością.

W książce niezwykle zajmująco podane jest nie tylko o praktyce ale i o teorii terapii rodzin. To bardzo mądra pozycja dla każdego, nie tylko dla pasjonatów psychologi, czy rozwoju osobistego. pomaga nam zrozumieć, przede wszystkim jak ważne jest aby nie walczyć ze sobą (za pomocą słów), tylko starać się zrozumieć „przeciwnika”. Nie krytykujmy, tylko rozmawiajmy

Znajdziemy tutaj też 10 rad dla wszystkich, chcących polepszyć swoje relacje z innymi. Warto sięgnąć po ten tytuł jeszcze zanim zaczniemy kolejną „awanturę” z kimś najbliższym.

 

  Wyd. Literackie