Matnia – Przemysław Piotrowski

Przemysław Piotrowski – był dziennikarzem sportowym. Ukończył Uniwersytet Zielonogórski, studiował również w Hiszpanii i USA. Pisarsko zadebiutował w 2015 roku thrillerem historycznym „Kod Himmlera”. Jest również autorem serii political fiction „Radykalni”. Natomiast „Piętnem” rozpoczął serię o komisarzu Igorze Brudnym. „Matnia” to jego najnowsza książka i moje pierwsze spotkanie z twórczością autora.

okładkowo
Skrzypiące pod nogami deski. Wiatr wyjący na zewnątrz. Gałęzie poruszające się za oknami. Nieprzenikniony mrok, w którym coś się czai…
Zuza nigdy nie miała zbyt wielkiego szczęścia, ale zawsze jakoś dawała sobie radę. Gdy zostaje oszukana przez byłego partnera, musi spojrzeć prawdzie w oczy. Ma trzydzieści cztery lata i dwumilionowy dług, a za niecałe pół roku urodzi bliźniaczki. I wtedy w jej życiu pojawia się Marek, mężczyzna idealny: przystojny, troskliwy i dojrzały. Po kilku miesiącach związku proponuje dziewczynie przeprowadzkę do rodzinnych Toporzyc. Wątpliwości Zuzy związane z wyjazdem rozwiewają dopiero podejrzani ludzie, którzy pojawiają się pod jej oknami.
Już na wsi Marek dowiaduje się, że musi jechać do Niemiec… Zuza zostaje sama w starym domu w środku lasu. Wiejska sielanka z każdym dniem coraz bardziej przypomina koszmarny sen… 


Lubię klimat grozy, taki który narasta ze strony na stronę i  tutaj autor spisał się świetnie wprowadzając chłodny klimat (nie tylko z racji pór roku). Chłód, niepewność, tajemnica… przez cały czas nam towarzyszą. Napięcie cały czas trzyma nas za rękę zadając pytanie… czy wiesz co się dalej stanie? Nie ma na to innej odpowiedzi jak przeczytać samemu.  

Postacie rzetelnie wykreowane, Piotrowski też niezwykle umiejętnie prowadzi narrację oczami kobiety, kobiety która balansuje ze strachu (nie tylko o siebie) niemal na granicy obłędu.
Fabuła z ciężarną w tle bardzo to dobry pomysł, tym, bardziej mnie urzekło, że sama nosiłam ciążę mnogą, to wiele rzeczy łatwiej potrafię zrozumieć. 
Samo napięcie w książce budowane jest powoli i narastająco – warstwa po warstwie. Zakończenie choć bez fajerwerków totalnego zaskoczenia, to jawi się nam dobrze jak solidnie wykonana robota. 

Myślę, że to obiecujący początek obcowania z książkami tego autora (y)

Wyd. Czarna Owca

Jeszcze mnie widzisz – Chris McGeorge


Chris McGeorge – angielski pisarz, mieszkający w Durham, magistra kreatywnego pisania. Już od najmłodszych lat wciąż opowiadał różne historie. Jest miłośnikiem przestępczości w stylu Christie czy Conan Doyle’a. Lubi nietypowe wątki, z dużą ilością intryg oraz zwrotów akcji. Prywatnie kinoman, grający amatorsko w teatrze. 

okładkowo
„Jeszcze mnie widzisz” to historia sprawy pozornie niemożliwej do rozwiązania podana w doskonałym stylu i klimacie. Autor zbudował niesamowicie gęstą atmosferę tajemnicy i co chwila zbija z tropu. Ukazuje również ciekawy obraz małej i bardzo zżytej społeczności, w której udowodnienie niewinności zdaje się być zadaniem utopijnym. Rosnące napięcie i beznadzieja sytuacji głównych bohaterów frustrują, ale i sprawiają, że od lektury nie można się oderwać. Odpowiednie tempo akcji, które przyspiesza i zwalnia w odpowiednich momentach, skomplikowana intryga i złożone postaci jeszcze bardziej potęguje efekt niepokoju. Czytając „Jeszcze mnie widzisz” nie wiadomo komu ufać, a kogo unikać. Kto próbuje coś ukryć, a kto ugrać.

Książka od początku czyta się rewelacyjnie, strony migają pod palcami, a specyficzny, duszny klimat małego miasteczka pochłania bez reszty. Pomimo, że akcja zawrotnością nie powala, to całość jest bardzo spójna, a parę wygibasów co do poprowadzenia fabuły jeszcze wszystko podkręca. 

Oczywiście poprawić, czy zmienić to i owo zawsze można, niektóre postacie nie do końca przypadły mi do gustu. Ale jak to się mówi jednemu Kaśka, drugiemu Maryśka”, więc tyle zdań ilu czytających, to pewne… 

„Jeszcze mnie widzisz” to w sumie taki lżejszy thriller, który z pewnością sprawdzi się podczas majówki gdzieś na leżaczku w pięknych okolicznościach przyrody. No może tylko nie w łódce 🙂 

Jeszcze mnie widzisz | Wydawnictwo Insignis
Wyd. Insignis

Wierny czytelnik – Max Seeck

Max Seeck – jest fińskim pisarzem (rocznik 1985). Jest autorem trzech thrillerów, jednak to „Wierny czytelnik” przyniósł mu międzynarodową sławę. Prawa do tłumaczenia kupiło około 40 państw, Amerykanie pracują nad serialem na podstawie tej książki.

okładkowo
Maria, żona popularnego pisarza Rogera Koponena, zostaje znaleziona martwa w pięknej czarnej sukni wieczorowej u szczytu pustego stołu. Na twarzy kobiety zastygł upiorny uśmiech. Dokładnie tak scenę śmierci opisał jej mąż w swojej książce. W krótkim czasie liczba ofiar rośnie.
Dochodzenie w sprawie zabójstw prowadzi aspirant Jessica Niemi. Śledztwo nabiera rozpędu, kiedy film z miejsca zbrodni pojawia się w mediach społecznościowych uważanego za zaginionego męża ofiary.

Moje nowe fińskie odkrycie czytelnicze myślę, że zasługuje na uwagę i to nie tylko przez miłośników gatunku. 
Pisarz bowiem stworzył niesamowity klimat, przez to książkę czyta się jednym tchem.

I jak to u skandynawów jest ów chłodny, niespokojny klimat, spowity aurą tajemnicy. Co prawda akcja „nie leci na łeb, na szyję” jest powolniejsza, spokojniejsza…. i bardzo wciągająca tym samym (oderwać się trudno). Do tego fabularnie zaskoczenie, goni zaskoczenie.
Informacje dostajemy poracjami i choć może to czasami działać na nerwy, to jako całościowemu odbiorowi lektury robi nadzwyczaj dobrze, zapewniam.

Całość napisana niezykle barwnie z emocjonojuącymi  dialogami.
Czekam na kolejne książki autora.

Wyd. Sonia Draga

Nurt – Tim Jonson

Tim Johnston – amerykański pisarz oraz nauczyciel kreatywnego pisania. Oprócz książki pt. „W dół” napisał powieść dla młodzieży Never So Green (2002) i zbiór opowiadań Irish Girl (2009). Opowiadania Johnstona ukazywały się m.in. w „New England Review”, „New Letters”,  „Best Life Magazine”. Jego najnowsza książka nosi tytuł „Nurt”.

okładkowo
Kiedy dwie młode kobiety opuszczają kampus uczelni w środku zimy i jadą ponad tysiąc kilometrów na północ do Minnesoty, nagle – dosłownie kilka kilometrów od domu – muszą walczyć o życie w lodowatych wodach rzeki Black Root. Jednej udaje się przeżyć. Śmierć drugiej – a właściwie morderstwo – jak obuchem uderza w mieszkańców małego miasteczka, przypominając o innej młodej kobiecie, która straciła życie w tej samej rzece dziesięć lat wcześniej i której niewykryty zabójca wciąż może mieszkać wśród nich. (…) Dziewczyna, która przeżyła lodowatą kipiel, nie może uwolnić się od poczucia, że ​​wiąże ją tą wcześniej nierozwiązaną sprawą coś więcej niż tylko rzeką.
Wkrótce zostaje zmuszona podjąć własne dochodzenie. Przy tej okazji wyjdą na wierzch dawno skrywane sekrety i powróci przemoc, która od dawna kłębi się tuż pod powierzchnią miasta. Upiory zamrożone w czasie, duchy i demony, oskarżeni i winni, wszyscy budzą się do życia w tym skutym śniegiem i lodem północnym mieście, gdzie nie można czuć się bezpiecznie.



Lubię wszelkie powieści dziejące się na tak zwanym „zazadziu” a jak amerykańskim, to już w ogóle bajka, choć bajką nie jest…
Tak okazało się i tutaj,  gdzie wnikliwie nakreślony obraz amerykańskiej prowincji daje dużo do myślenia. Bolesny realizm wali pięścią między oczy i nie ma, że boli. 

Jednak jeśli pokusimy się o określić gatunek literacki, możemy mieć problem, bo nie jest to klasyczny thriller ani kryminał, to coś z „elementami” jednego i drugiego. Najbliżej chyba książce do dramatu w powieści obyczajowej. 

Klimat i akcja są budowane powoli, bez pośpiechu – uwierzcie atmosfera jest niesamowita. Świetna konstrukcja bohaterów, a i językowo bardzo wprawnie napisana (mnie nic nie zgrzytało).  

Jest fascynująco i mrocznie bez dwóch zdań.  
A ja już czekam na kolejną książkę autora.

Wyd. Marginesy

Lunatyczka – Chris Bohjalian

Chris Bohjalian –  to amerykański pisarz figuruje na liście bestsellerów dziennika „The New York Times”. Jego twórczość przetłumaczono dotąd na jedenaście języków i publikowano w dwudziestu jeden krajach. Mieszka z żoną i córką w Vermont. Jego najnowsza książka nosi tytuł „Lunatyczka”.

okładkowo
Annalee Ahlberg jest kobietą spełnioną, zniewalająco piękną, a jej życie to pasmo sukcesów. Rysą na szkle jest jej wstydliwa przypadłość, która bywa zgubna i kuriozalna w skutkach ‒ kobieta lunatykuje. Gdy pewnej nocy nie wraca do łóżka, rodzina obawia się najgorszego. Ekipa poszukiwawcza przeczesuje okoliczne lasy, ale po Annalee nie ma śladu. Lianna, jej starsza córka, rzuca studia, by zająć się ojcem i młodszą siostrą. Wkrótce wikła się w romans ze śledczym prowadzącym sprawę matki, Gavinem Rikertem, ale zdaje się, że mężczyzna wie o Annalee znacznie więcej, niż powinien.

„Lunatyczka” zainteresowała mnie już samym tytułem. Choć szykowałam się na szybką akcję, to równie szybko wstrzymałam konie tych oczekiwań,  ponieważ w książkę należy smakować – nie inaczej.
Stopniowo i kartka po kartce odkrywane tajemnice mocno wciągają i zaskakują.
Mimo, że sama nigdy nie lunatykowałam to w książce temat został ciekawie nakreślony – choć może zbyt obszernie.

Jak na mój pierwszy thriller tego autora, uważam rzecz za udaną. Zakończenie może was zaskoczyć. 

Wyd. Sonia Draga

Ślepy tunel – Tove Alsterdal

Tove Alsterdal to urodzona w 1960 roku w Malmö szwedzka pisarka, która zanim zaczęła pisać pracowała jako dramaturg i dziennikarz. Literacko zadebiutowała w 2009 roku. Mieszka w Sztokholmie. Na naszym rynku ukazały się jej autorstwa: „Weź mnie za rękę”, „Grobowiec z ciszy”, „Kobiety na plaży” i najnowsza pt. „Ślepy tunel”.

okładkowo
Małżeństwo Sonji i Daniela wisi na włosku. Para postanawia dać sobie ostatnią szansę i spełnić swoje największe marzenie – zostawić Szwecję dla własnej winnicy w czeskich Sudetach. Nowy dom nie wita ich jednak z otwartymi ramionami – Danielem nieustannie targają huśtawki nastrojów, a Sonja nawiązuje kilka tajemniczych znajomości…
Pewnej nocy małżeństwo odnajduje w podziemiach winnicy ukryty tunel, a w nim – zmumifikowane ciało dziecka z czasów II wojny światowej. Miejscowe służby nie mają jednak zamiaru badać tej sprawy. Gdy jedna z nowych koleżanek Sonji zostaje znaleziona martwa na terenie winnicy, bohaterowie zdają sobie sprawę, że trafili na mroczne sekrety, które nigdy nie powinny wyjść na jaw…

To moje trzeci lub czwarte spotkanie z prozą Tove Alsterdal i tak jak poprzednie równie zaskakujące i udane. „Ślepy tunel” zaskakuje nie tylko ujęciem tematu – problematyką, ale i prowadzeniem fabuły, a najmocniej chyba samym zakończeniem. Nie jest to tez klasyczny thriller.

Powieść fabularnie jest dość wolna, jej kolejne odsłony postępują niespiesznie, jednak wzbogacone bogatym tłem historycznym pozwalają na lepszy odbiór książki.
Styl autorki jest specyficzny, dlatego nie każdemu może się spodobać, jednak od pierwszej książki nie zaniża ona poziomu pisarskiego, a każdy tytuł porusza inną społeczną, czy historyczna (lub taką i taką) problematykę.
W tej najnowszej książce Alsterdal bohaterowie w sumie nie są tak istotni jak poruszane sprawy. O dziwo nie odczułam z tego powodu jakiegoś większego dyskomfortu, czyli jednak można i tak.
Zmuszona do zadumy, poszukałam więcej informacji o wydarzeniach historycznych – niby nie tak odległych, a jednak dla mnie do tej pory praktycznie nieznanych.

To kawał dobrej prozy, czekam na kolejne książki autorki. 

Wyd. Sonia Draga

Bodaj Budka – Natałka Babina

Natalka Babina (ur. 1966) białoruska dziennikarka i pisarka ukraińskiego pochodzenia. Urodziła się jako Natalla Dyńko we wsi Zakazanka. Wychowana na pograniczu kultur – białoruskiej, ukraińskiej i polskiej. Napisała trzy książki: zbiór opowiadań Krywi nie pawidna być widna, powieść Miasto ryb oraz najnowszą pt „Bodaj Budka”. Mieszka w Mińsku, pisze po białorusku i ukraińsku. Ma troje dzieci. W reportażu z podróży po Polsce, wyraziła opinię o Podlasiu:”Po drodze z Lublina do Białegostoku przejeżdżasz jakąś granicę – i rozumiesz: a oto i w Polsce zaczyna się moje!

okładkowo
Nikt tak jak Natałka Babina nie łączy sielskości białoruskiej wsi ze złem, które czai się w ukryciu …
Ktoś cichy milczy w ciemności… Strach wyjść z domu, strach w domu pozostać… Wśród lasów i mokradeł czai się zło, obce, nieznane… A może nie, może właśnie znane, może takie, które zawsze było obok i które sami sprowadziliśmy naszym codziennym zaniedbaniem, naszą bylejakością, tumiwisizmem… Otworzyliśmy przed nim wrota i z głębokim ukłonem zaprosiliśmy do siebie…W swej najnowszej książce Natałka Babina stawia okrutną diagnozę naszemu zakątkowi Europy. Przestrzega przed tym, co się może stać z ludźmi, którzy tracą własną tożsamość, przestają czuć wibrację i rytm swojej ziemi. „Bodaj Budka” to powieść, której akcja rozgrywa się trochę na wschód od nas, za pilnie strzeżoną granicą, ale na tyle blisko, że my też powinniśmy wytężyć wzrok i słuch…

Babina szarżuje bez dwóch zdań i jak się okazuje nie na darmo czekałam dziesięć lat na jej kolejna powieść. Książka ponownie brawurowa, dziejąca się tu i teraz choć z posmakiem fantastyczno-sensacyjno-obyczajowo-horrorowym – do którego (mimo całej mojej sympatii dla jej prozy) musiałam się przyzwyczaić… Było warto! 
Mamy tutaj gorzką refleksję dotycząca współczesnego społeczeństwa i jego kondycji wewnętrznej, ale też obraz niebezpiecznych zmian jakie zachodzą na świecie (wątek historyczny).

Powieść jest o tyle specyficzna, że trudno ją jednoznacznie określić, każdy czytający może dostrzec w niej coś innego, ważnego dla siebie, choć w sumie jest bardzo uniwersalna, to jej akcja mogłaby się dziś w wielu krajach czy grupach etnicznych. Autorka kreuje mocny przekaz o tym jak ważna jest nie tylko wiedza o tym skąd pochodzimy i kim jesteśmy ale też o potrzebie podtrzymywania tradycji i pamięci.
Lektura nie łatwa, bo bardzo, bardzo zmuszająca do myślenia, a dziś już nie każdy lubi „myśleć”… Ja akurat lubię i polecam! 

Wyd. REBIS



Pod kluczem – Ruth Ware

Ruth Were – brytyjska pisarka po ukończeniu studiów w Manchesterze przeprowadziła się do Paryża. Po powrocie do Anglii osiadła już na stałe w północnej części Londynu. Pracowała jako kelnerka, księgarka, nauczycielka języka angielskiego oraz rzeczniczka prasowa. „W ciemnym, mrocznym lesie” to jej debiutancka powieść, która trafiła na listy bestsellerów „New York Timesa”. Jej najnowsza powieść nosi tytuł „Pod kluczem”.

okładkowo
Intratna oferta pracy w charakterze niani skłania Rowan do złożenia aplikacji. Gdy dziewczyna dostaje odpowiedź na swoje zgłoszenie, dowiaduje się, że wokół domu państwa Elincourtów krąży wiele przesądów dotyczących jego historii – mówi się nawet, że jest on nawiedzony. Co więcej, w ciągu ostatnich czternastu miesięcy aż cztery nianie zrezygnowały z pracy w tym miejscu. To jednak nie zniechęca Rowan, która udaje się na rozmowę kwalifikacyjną. Wiktoriański dom, zbudowany w pewnym oddaleniu od miasta, urządzony jest nowocześnie, a w jego wnętrzach widać przepych. Rowan od razu czuje, że pragnie tej pracy, tego domu, pragnie być częścią tej idealnej rodziny. I to mimo ostrzeżeń i narastającego niepokoju, który zaczyna odczuwać, przebywając w domu Elincourtów. Ale przecież to wszystko jest zbyt piękne, żeby było realne. Prawda?

Lubię jak pisarz buduje napięcie w taki sposób, że im więcej przeczytanych zdań, tym bardziej się boimy… czyli narastająco, a tak właśnie jest tutaj.
Ze strony na stronę atmosfera gęstnieje nie do wytrzymania. Wiktoriańska posiadłość uzbrojona w nowoczesną technikę… oj, dzieje się.
Intryguje nie tylko klimat, ale dynamizm akcji oraz bohaterowie, którzy nie jedno mają „za uszami”. Każdy z nich ma swoją mroczniejsza stronę i sekrety, które skrzętnie ukrywa.

O tak, po przeczytaniu tej książki nie da się szybko o niej zapomnieć, po prostu thriller jak się patrzy, choć czasami było strach patrzeć właśnie…
W sumie nie byłam nigdy w starym wiktoriańskim domu, ale kto wie, jedno jest pewne, na noc tam nigdy nie zostanę…

Wyd. Czwarta Strona


Tangerynka – Christine Mangan

Christine Mangan – jest doktorantką z anglistyki na University College Dublin w Irlandii, gdzie pisała pracę na temat XVIII-wiecznych powieści grozy. Ukończyła też kierunek twórczego pisania na University of Southern Maine w Stanach Zjednoczonych. „Tangerynka” to jej pierwszą powieść. Prawa do ekranizacji posiada George Clooney, a w roli głównej ma wystąpić Scarlett Johansson.

okładkowo
Alice spodziewałaby się spotkać w Maroku każdego, tylko nie Lucy.
Po owianym tajemnicą wypadku na amerykańskiej uczelni te dwie przyjaciółki – dawniej nierozłączne – przez ponad rok nie utrzymywały kontaktów. Skąd Lucy się tu wzięła? Dlaczego chce odnowić znajomość i powrócić do dawnych rytuałów przyjaźni? A może Alice powinna się cieszyć? Nie odnalazła się przecież w Tangerze, zbyt się bała zanurzyć w tętniącą życiem medynę oraz nieznośny skwar. 

Wkrótce jednak do Alice powraca znajome uczucie – czuje się manipulowana i tłamszona. Gdy jej mąż przepada bez wieści, Alice zaczyna podawać w wątpliwość wszystko: nie tylko istnienie niepokojącej przyjaciółki, ale i stan swojego umysłu.

Elektryzująca i hipnotyzująca kolorami okładka od razu przykuwa uwagę. Lektura jest przyjemna w odbiorze i z pewnością pozwala oderwać się od tego wszystkiego (co zwłaszcza teraz) na co dzień nam towarzyszy. 
Przenosimy się dzięki niej do gwarnego i egzotycznego Tangeru, gdzie woń orientalnych przypraw zachwyca, oszałamia, ale i dusi… 

Nietuzinkowe bohaterki o silnych osobowościach. A sama historia jest nie mniej gęsta niż aromaty marokańskich bazarów. Mocna fabuła wbija w fotel i każde niecierpliwie przewracać kartki, aby poznać zakończenie, które cóż jednym przypada do gustu, innym zaś nie. 
A jak będzie w Waszym przypadku, cóż, ja mam dobra intuicje (także czytelniczą) ale o tym musicie przekonać się sami.
Polecam – egzotycznie 🙂

Wyd. MARGINESY

Bezwład – Jessica Barry

Jessica Barry jest pseudonimem amerykańskiej autorki, wychowanej w małym miasteczku w Massachusetts. Pisarka studiowała literaturę angielską i historię sztuki na Uniwersytecie Bostońskim, a w 2004 roku przeprowadziła się do Londynu, gdzie ukończyła University College London. Napisała kilka romansów, natomiast „Bezwład” jest jej pierwszym thrillerem.

okładkowo
Allison Carpenter przeżywa katastrofę lotniczą w Górach Skalistych, lecz to dopiero początek jej walki o życie. Dziewczyna zna straszną tajemnicę, a wpływowi ludzie gotowi są ją zabić, by ukryć szokującą prawdę. Jeśli dowiedzą się, że przetrwała, ruszą za nią.
Nie odnaleziono ciała Allison, więc Maggie Carpenter, mieszkanka niewielkiego Owl’s Creek w Maine, wciąż ma nadzieję. Ona także skrywa tajemnicę – od śmierci męża nie rozmawiała z córką i nie wie nic o niej.
Podczas gdy Allison brnie przez dzikie góry, Maggie rozpaczliwie szuka odpowiedzi na kolejne pytania. Zagłębiwszy się w życie Allison, odkrywa, że w świecie pieniędzy i luksusu jej córka zmieniła się nie do poznania. Czy zdąży odkryć prawdę, żeby ją uratować?


Lubię thrillery, lubię ale te naprawdę dobre… i „Bezwład” taki właśnie jest, do tego czyta się lekko, szybko – cały czas na „piątym biegu”.

Fabuła sensownie skonstruowana i spójna, narracja dwutorowa (momentami z trzecią osobą). Do tego pięknie pokazana też strona typowo obyczajowa relacji rodzic-dziecko, jest mocno o miłości, żalu, winie, przebaczeniu i odkupieniu… majstersztyk, emocje na najwyższym „C”.
No i to co najważniejsze – nie udało mi się przewidzieć zakończenia, a to już wielki PLUS, każdej tego typu książki.

Jestem pod wielkim wrażeniem całości i oby takich więcej, od Pani Barry, bo „Bezwład” obezwładnił mnie całkowicie i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Polecam.

Bezwład, Jessica Barry, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
Wyd. Rebis