Ślepy tunel – Tove Alsterdal

Tove Alsterdal to urodzona w 1960 roku w Malmö szwedzka pisarka, która zanim zaczęła pisać pracowała jako dramaturg i dziennikarz. Literacko zadebiutowała w 2009 roku. Mieszka w Sztokholmie. Na naszym rynku ukazały się jej autorstwa: „Weź mnie za rękę”, „Grobowiec z ciszy”, „Kobiety na plaży” i najnowsza pt. „Ślepy tunel”.

okładkowo
Małżeństwo Sonji i Daniela wisi na włosku. Para postanawia dać sobie ostatnią szansę i spełnić swoje największe marzenie – zostawić Szwecję dla własnej winnicy w czeskich Sudetach. Nowy dom nie wita ich jednak z otwartymi ramionami – Danielem nieustannie targają huśtawki nastrojów, a Sonja nawiązuje kilka tajemniczych znajomości…
Pewnej nocy małżeństwo odnajduje w podziemiach winnicy ukryty tunel, a w nim – zmumifikowane ciało dziecka z czasów II wojny światowej. Miejscowe służby nie mają jednak zamiaru badać tej sprawy. Gdy jedna z nowych koleżanek Sonji zostaje znaleziona martwa na terenie winnicy, bohaterowie zdają sobie sprawę, że trafili na mroczne sekrety, które nigdy nie powinny wyjść na jaw…

To moje trzeci lub czwarte spotkanie z prozą Tove Alsterdal i tak jak poprzednie równie zaskakujące i udane. „Ślepy tunel” zaskakuje nie tylko ujęciem tematu – problematyką, ale i prowadzeniem fabuły, a najmocniej chyba samym zakończeniem. Nie jest to tez klasyczny thriller.

Powieść fabularnie jest dość wolna, jej kolejne odsłony postępują niespiesznie, jednak wzbogacone bogatym tłem historycznym pozwalają na lepszy odbiór książki.
Styl autorki jest specyficzny, dlatego nie każdemu może się spodobać, jednak od pierwszej książki nie zaniża ona poziomu pisarskiego, a każdy tytuł porusza inną społeczną, czy historyczna (lub taką i taką) problematykę.
W tej najnowszej książce Alsterdal bohaterowie w sumie nie są tak istotni jak poruszane sprawy. O dziwo nie odczułam z tego powodu jakiegoś większego dyskomfortu, czyli jednak można i tak.
Zmuszona do zadumy, poszukałam więcej informacji o wydarzeniach historycznych – niby nie tak odległych, a jednak dla mnie do tej pory praktycznie nieznanych.

To kawał dobrej prozy, czekam na kolejne książki autorki. 

Wyd. Sonia Draga

Bodaj Budka – Natałka Babina

Natalka Babina (ur. 1966) białoruska dziennikarka i pisarka ukraińskiego pochodzenia. Urodziła się jako Natalla Dyńko we wsi Zakazanka. Wychowana na pograniczu kultur – białoruskiej, ukraińskiej i polskiej. Napisała trzy książki: zbiór opowiadań Krywi nie pawidna być widna, powieść Miasto ryb oraz najnowszą pt „Bodaj Budka”. Mieszka w Mińsku, pisze po białorusku i ukraińsku. Ma troje dzieci. W reportażu z podróży po Polsce, wyraziła opinię o Podlasiu:”Po drodze z Lublina do Białegostoku przejeżdżasz jakąś granicę – i rozumiesz: a oto i w Polsce zaczyna się moje!

okładkowo
Nikt tak jak Natałka Babina nie łączy sielskości białoruskiej wsi ze złem, które czai się w ukryciu …
Ktoś cichy milczy w ciemności… Strach wyjść z domu, strach w domu pozostać… Wśród lasów i mokradeł czai się zło, obce, nieznane… A może nie, może właśnie znane, może takie, które zawsze było obok i które sami sprowadziliśmy naszym codziennym zaniedbaniem, naszą bylejakością, tumiwisizmem… Otworzyliśmy przed nim wrota i z głębokim ukłonem zaprosiliśmy do siebie…W swej najnowszej książce Natałka Babina stawia okrutną diagnozę naszemu zakątkowi Europy. Przestrzega przed tym, co się może stać z ludźmi, którzy tracą własną tożsamość, przestają czuć wibrację i rytm swojej ziemi. „Bodaj Budka” to powieść, której akcja rozgrywa się trochę na wschód od nas, za pilnie strzeżoną granicą, ale na tyle blisko, że my też powinniśmy wytężyć wzrok i słuch…

Babina szarżuje bez dwóch zdań i jak się okazuje nie na darmo czekałam dziesięć lat na jej kolejna powieść. Książka ponownie brawurowa, dziejąca się tu i teraz choć z posmakiem fantastyczno-sensacyjno-obyczajowo-horrorowym – do którego (mimo całej mojej sympatii dla jej prozy) musiałam się przyzwyczaić… Było warto! 
Mamy tutaj gorzką refleksję dotycząca współczesnego społeczeństwa i jego kondycji wewnętrznej, ale też obraz niebezpiecznych zmian jakie zachodzą na świecie (wątek historyczny).

Powieść jest o tyle specyficzna, że trudno ją jednoznacznie określić, każdy czytający może dostrzec w niej coś innego, ważnego dla siebie, choć w sumie jest bardzo uniwersalna, to jej akcja mogłaby się dziś w wielu krajach czy grupach etnicznych. Autorka kreuje mocny przekaz o tym jak ważna jest nie tylko wiedza o tym skąd pochodzimy i kim jesteśmy ale też o potrzebie podtrzymywania tradycji i pamięci.
Lektura nie łatwa, bo bardzo, bardzo zmuszająca do myślenia, a dziś już nie każdy lubi „myśleć”… Ja akurat lubię i polecam! 

Wyd. REBIS



Pod kluczem – Ruth Ware

Ruth Were – brytyjska pisarka po ukończeniu studiów w Manchesterze przeprowadziła się do Paryża. Po powrocie do Anglii osiadła już na stałe w północnej części Londynu. Pracowała jako kelnerka, księgarka, nauczycielka języka angielskiego oraz rzeczniczka prasowa. „W ciemnym, mrocznym lesie” to jej debiutancka powieść, która trafiła na listy bestsellerów „New York Timesa”. Jej najnowsza powieść nosi tytuł „Pod kluczem”.

okładkowo
Intratna oferta pracy w charakterze niani skłania Rowan do złożenia aplikacji. Gdy dziewczyna dostaje odpowiedź na swoje zgłoszenie, dowiaduje się, że wokół domu państwa Elincourtów krąży wiele przesądów dotyczących jego historii – mówi się nawet, że jest on nawiedzony. Co więcej, w ciągu ostatnich czternastu miesięcy aż cztery nianie zrezygnowały z pracy w tym miejscu. To jednak nie zniechęca Rowan, która udaje się na rozmowę kwalifikacyjną. Wiktoriański dom, zbudowany w pewnym oddaleniu od miasta, urządzony jest nowocześnie, a w jego wnętrzach widać przepych. Rowan od razu czuje, że pragnie tej pracy, tego domu, pragnie być częścią tej idealnej rodziny. I to mimo ostrzeżeń i narastającego niepokoju, który zaczyna odczuwać, przebywając w domu Elincourtów. Ale przecież to wszystko jest zbyt piękne, żeby było realne. Prawda?

Lubię jak pisarz buduje napięcie w taki sposób, że im więcej przeczytanych zdań, tym bardziej się boimy… czyli narastająco, a tak właśnie jest tutaj.
Ze strony na stronę atmosfera gęstnieje nie do wytrzymania. Wiktoriańska posiadłość uzbrojona w nowoczesną technikę… oj, dzieje się.
Intryguje nie tylko klimat, ale dynamizm akcji oraz bohaterowie, którzy nie jedno mają „za uszami”. Każdy z nich ma swoją mroczniejsza stronę i sekrety, które skrzętnie ukrywa.

O tak, po przeczytaniu tej książki nie da się szybko o niej zapomnieć, po prostu thriller jak się patrzy, choć czasami było strach patrzeć właśnie…
W sumie nie byłam nigdy w starym wiktoriańskim domu, ale kto wie, jedno jest pewne, na noc tam nigdy nie zostanę…

Wyd. Czwarta Strona


Tangerynka – Christine Mangan

Christine Mangan – jest doktorantką z anglistyki na University College Dublin w Irlandii, gdzie pisała pracę na temat XVIII-wiecznych powieści grozy. Ukończyła też kierunek twórczego pisania na University of Southern Maine w Stanach Zjednoczonych. „Tangerynka” to jej pierwszą powieść. Prawa do ekranizacji posiada George Clooney, a w roli głównej ma wystąpić Scarlett Johansson.

okładkowo
Alice spodziewałaby się spotkać w Maroku każdego, tylko nie Lucy.
Po owianym tajemnicą wypadku na amerykańskiej uczelni te dwie przyjaciółki – dawniej nierozłączne – przez ponad rok nie utrzymywały kontaktów. Skąd Lucy się tu wzięła? Dlaczego chce odnowić znajomość i powrócić do dawnych rytuałów przyjaźni? A może Alice powinna się cieszyć? Nie odnalazła się przecież w Tangerze, zbyt się bała zanurzyć w tętniącą życiem medynę oraz nieznośny skwar. 

Wkrótce jednak do Alice powraca znajome uczucie – czuje się manipulowana i tłamszona. Gdy jej mąż przepada bez wieści, Alice zaczyna podawać w wątpliwość wszystko: nie tylko istnienie niepokojącej przyjaciółki, ale i stan swojego umysłu.

Elektryzująca i hipnotyzująca kolorami okładka od razu przykuwa uwagę. Lektura jest przyjemna w odbiorze i z pewnością pozwala oderwać się od tego wszystkiego (co zwłaszcza teraz) na co dzień nam towarzyszy. 
Przenosimy się dzięki niej do gwarnego i egzotycznego Tangeru, gdzie woń orientalnych przypraw zachwyca, oszałamia, ale i dusi… 

Nietuzinkowe bohaterki o silnych osobowościach. A sama historia jest nie mniej gęsta niż aromaty marokańskich bazarów. Mocna fabuła wbija w fotel i każde niecierpliwie przewracać kartki, aby poznać zakończenie, które cóż jednym przypada do gustu, innym zaś nie. 
A jak będzie w Waszym przypadku, cóż, ja mam dobra intuicje (także czytelniczą) ale o tym musicie przekonać się sami.
Polecam – egzotycznie 🙂

Wyd. MARGINESY

Bezwład – Jessica Barry

Jessica Barry jest pseudonimem amerykańskiej autorki, wychowanej w małym miasteczku w Massachusetts. Pisarka studiowała literaturę angielską i historię sztuki na Uniwersytecie Bostońskim, a w 2004 roku przeprowadziła się do Londynu, gdzie ukończyła University College London. Napisała kilka romansów, natomiast „Bezwład” jest jej pierwszym thrillerem.

okładkowo
Allison Carpenter przeżywa katastrofę lotniczą w Górach Skalistych, lecz to dopiero początek jej walki o życie. Dziewczyna zna straszną tajemnicę, a wpływowi ludzie gotowi są ją zabić, by ukryć szokującą prawdę. Jeśli dowiedzą się, że przetrwała, ruszą za nią.
Nie odnaleziono ciała Allison, więc Maggie Carpenter, mieszkanka niewielkiego Owl’s Creek w Maine, wciąż ma nadzieję. Ona także skrywa tajemnicę – od śmierci męża nie rozmawiała z córką i nie wie nic o niej.
Podczas gdy Allison brnie przez dzikie góry, Maggie rozpaczliwie szuka odpowiedzi na kolejne pytania. Zagłębiwszy się w życie Allison, odkrywa, że w świecie pieniędzy i luksusu jej córka zmieniła się nie do poznania. Czy zdąży odkryć prawdę, żeby ją uratować?


Lubię thrillery, lubię ale te naprawdę dobre… i „Bezwład” taki właśnie jest, do tego czyta się lekko, szybko – cały czas na „piątym biegu”.

Fabuła sensownie skonstruowana i spójna, narracja dwutorowa (momentami z trzecią osobą). Do tego pięknie pokazana też strona typowo obyczajowa relacji rodzic-dziecko, jest mocno o miłości, żalu, winie, przebaczeniu i odkupieniu… majstersztyk, emocje na najwyższym „C”.
No i to co najważniejsze – nie udało mi się przewidzieć zakończenia, a to już wielki PLUS, każdej tego typu książki.

Jestem pod wielkim wrażeniem całości i oby takich więcej, od Pani Barry, bo „Bezwład” obezwładnił mnie całkowicie i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Polecam.

Bezwład, Jessica Barry, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
Wyd. Rebis

Poszukiwanie – Charlotte Link

Charlotte Link mieszka wraz z rodziną w Wiesbaden i nie bez kozery jest nazywana „Królową niemieckiego kryminału”. Jest autorką ponad dwudziestu książek, na podstawie wielu z nich nakręcono seriale. Czytałam niemal wszystkie, które ukazały się na naszym rynku. Najnowsza wydana w Polsce nosi  tytuł „Poszukiwanie”.

okładkowo
Na rozległych wrzosowiskach północnej Anglii znaleziono zwłoki zaginionej rok wcześniej czternastoletniej Saskii Morris. Niedługo potem ginie kolejna młoda dziewczyna, także czternastoletnia Amelie Goldsby. Policja w Scarborough ogłasza alarm. Czy w obu przypadkach chodzi o tego samego sprawcę? W mediach aż huczy o mordercy z wrzosowisk, komisarz Caleb Hale czuje coraz większą presję. W okolicy, z zamiarem sprzedaży rodzinnego domu, przebywa także sierżant Kate Linville ze Scotland Yardu. Przez przypadek poznaje zrozpaczonych rodziców Amelie i nie z własnej woli rozpoczyna śledztwo w sprawie dramatu, który z pozoru nie ma ani początku, ani końca. Niespodziewanie po kolejnej dziewczynie ginie wszelki ślad…

Czasami głęboko zastanawiam się kiedy Pani Link „skończą się” pomysły na książki, albo kiedy ja rozwiążę choć jedną z zagadek, to wtedy przestanę czytać jej powieści. Na razie jednak ani na jedno, ani na drugie się nie zapowiada 🙂
Ale do rzeczy, a raczej do powieści.

„Poszukiwanie” to Link na najwyższym poziomie, powieść czyta się szybko i z drżącymi dłońmi przerzuca strony, aby dowiedzieć się co dalej, a że autorka żongluje kilkoma wątkami, to nawet w pewnym momencie chciałam pominąć jeden, aby dowiedzieć się co w drugim. 

Świetnie skonstruowani bohaterowie, wartka akcja, zagadka dla mnie nie do rozwiązania, bo niby byłam blisko, a jednak to ni było „to”. Można by pisać i pisać, ale po co, zachęcam BARDZO BARDZO, aby przeczytać „Poszukiwanie, jak i inne książki tej pisarki.

Wyd. Sonia Draga


Kobieta w mroku – Vanessa Savage

Vaness Savage jest graficzką oraz ilustratorką. Dwukrotnie zdobyła walijskie stypendium literackie, jest też laureatkaą konkursu „First Crimes” wydawnictwa Myriad Editions. U nas ukazała się jej książka pt. „Kobieta w mroku”.

okładkowo
Po śmierci matki Sarah popada w depresję i przedawkowuje tabletki nasenne. Choć twierdzi, że to był wypadek, jej mąż Patrick i ich nastoletnie dzieci, nie są pewni czy mogą jej wierzyć. Patrick postanawia zacząć wspólne życie od nowa – tak się składa, że dom w którym mieszka jako dziecko, właśnie wystawiono na sprzedaż. Cena jest zaskakująco niska, ale umowa ma haczyk: piętnaście lat temu ściany rezydencji były świadkami brutalnego morderstwa żyjącej tam rodziny…

Nie będzie to przesadą, jeśli napiszę, że ta książka jest w pierwszej piątce najlepszych z tego roku (przeczytanych przeze mnie) – serio nie sądziłam, że jakiś thriller jeszcze jest w stanie tak mnie wciągnąć i zaskoczyć.

„Kobieta w mroku” na pewno wyróżnia się na tle innych z tego gatunku. – choć w sumie jest kilku gatunków mieszaniną (thriller, powieść grozy, sensacyjna). Sama historia ciekawa, mimo średniej oryginalności, za to jest klimat no i zakończenie, to już jazda bez trzymanki.

Na pewno spodoba się tym, którzy lubią elementy grozy w tego typu książkach. Plus – świetnie trzyma w napięciu i każe czytać, czytać, czytać, aby dowiedzieć się co dalej, co dalej, co dalej…
Polecam!

Wyd. Sonia Draga



Cold Storage. Przechowalnia śmierci – David Koepp

David Koepp jest amerykańskim scenarzystą i reżyserem filmowym. Jako scenopisarz pracował przy filmach, takich jak Park Jurajski, Mission: Impossible i Spider-Man. Natomiast jako reżyser znany jest z filmów Sekretne okno, Opętanie i Mroczne miasto. W moje ręce wpadła książka pt. „Cold Storage. Przechowalnia śmierci”.

okładkowo
Agent Pentagonu do spraw bezpieczeństwa narodowego i bioterroryzmu, Roberto Diaz, zostaje wysłany w celu zbadania podejrzenia biochemicznego ataku. Odkrywa coś znacznie gorszego niż znana do tej pory człowiekowi broń biochemiczna: organizm o wyjątkowej zdolności do mutacji, którego siła rażenia może doprowadzić do całkowitego zniszczenia życia na Ziemi. Aby nie dopuścić do globalnej katastrofy, Diaz ukrywa próbki niebezpiecznego organizmu w podziemnej chłodni, zbudowanej pod mało używanym magazynem wojskowym. Po dziesięcioleciach tkwienia w zapomnianej piwnicy obcemu organizmowi udaje się wydostać na zewnątrz. Wygłodniały atakuje w śmiertelnym szale. W pierwszej kolejności zagrożeni są niczego nieświadomi strażnicy dawnego obiektu wojskowego: Naomi Williams – samotna matka i Travis Meacham – były skazaniec. Jedyną osobą, która wie, jak powstrzymać zarazę, jest emerytowany już agent Diaz. Wszyscy troje stają przed ryzykownym wyzwaniem. Ich jedyną bronią są łut szczęścia, odwaga oraz… czarne poczucie humoru. Czy to wystarczy, aby ocalić ludzkość?

Autor w zasadzie nie ma aspiracji większych niż bawienie czytelnika, ale w końcu ktoś to musi robić i wyszło mu to całkiem dobrze 🙂
Akcja kręci się jak trzeba, do tego jest sporo fajnych pomysłów fabularnych – detali się nie czepiałam, bo i po co.
Dobrze, że książkę „popełniłam” po ostatnim obfitym grzybobraniu jeszcze w listopadzie, bo inaczej nie wiem co by było, gdyby to było przed, ha, ha
Czarny humor też daje radę.
Jak na debiut literacki scenarzysty pomimo pewnej sztampowości – wszystko daje radę i zapewnia rozrywkę na kilka godzin gdzieś w zacisznym kąciku z kawą lub ewentualnym słoikiem grzybków 🙂 na kolanach.

Wyd. Harper Collins

Kwiaty nad piekłem – Ilaria Tuti

Ilaria Tuti w dzieciństwie marzyła, żeby zostać fotografem, później skończyła ekonomię. Kocha morze, a mieszka w górach. Jej zamiłowaniem jest malarstwo, w wolnym czasie pracowała jako ilustratorka w wydawnictwie. Lubi powieści Donata Carrisiego. Na naszym rynku pojawił się niedawno I część cyklu o komisarz Teresie Battaglii pt „Kwiaty nad piekłem”.

okładkowo
W niewielkim włoskim miasteczku u stóp Alp turysta dokonuje makabrycznego odkrycia. Na leśnej polanie leży nagie ciało mężczyzny z wyłupionymi oczami. Na miejsce przybywa komisarz Teresa Battaglia, doświadczona profilerka, której ciało i mózg zaczynają odmawiać posłuszeństwa, oraz inspektor Massimo Marini, nowy w zespole. Oboje są zdeterminowani, by rozwikłać zagadkę morderstwa zdającego się nie mieć logicznego wyjaśnienia, lecz miejscowi nie chcą współpracować ze śledczymi. Szef lokalnej policji, Knauss, nie przyjmuje do wiadomości, że mordercą musi być ktoś z miasteczka – taki skandal z pewnością zaszkodziłby wizerunkowi kurortu, który utrzymuje się tylko dzięki turystom…
Wkrótce okolicą wstrząsa seria brutalnych napaści. Battaglia jest pewna, że wszystkie ofiary coś ze sobą łączy, lecz w tej układance brakuje zdecydowanie zbyt wielu elementów. By poskładać je w całość, będzie musiała stawić czoła także własnym słabościom i chorobie, która drąży jej umysł. (…) to nie tylko budzący dreszcze thriller, lecz także poruszająca historia osoby bezradnej w obliczu starzejącego się organizmu, który zawodzi w najmniej odpowiednich chwilach.


Kryminały i Thrillery wracają do mnie zawsze bliżej jesieni, nie wiem czy to taki mroczniejszy czas, że więcej ich czytam, i ten sezon kocykowo- czytaniowo-jesienny zaczęłam właśnie książką „Kwiaty nad piekłem”, która mocno wyróżnia się na tle innych tego typu powieści. 

Mamy tutaj bardzo dobrze przedstawiony (hermetyczny) wręcz duszny klimat pogranicza  włosko – austriackiego. Miejsce w którym wiadomo, że im nudniej i poprawniej na powierzchni, tym mroczniej i najbardziej mętnie pod nią… 

Komisarz Teresa Battaglia – zaskakuje, swoją osobowością, przenikliwością i… ułomnościami, pomimo których a może i dzięki którym potrafi rozwiązać wiele zagadek, by śledztwo doprowadzić do końca. Jest na prawdę wyjątkowa i sporo się o niej dowiadujemy, choć nie do końca wprost (między wierszami wrzucone informacje dają do myślenia).
Dla przeciwwagi naszej bohaterki jest jeszcze ów młody, gniewny inspektor Marini, z którym ścierają się niby dwa otoczaki w rwącym, górskim potoku – plus mocny za taki duet.

Całość czyta się szybko i sprawnie. Polecam.

Wyd. Sonia Draga

Elena wie. Twoja. – Claudia Piñeiro

Claudia Piñeiro – mieszka w Buenos Aires. Jest dziennikarką, dramatopisarką i scenarzystką telewizyjną. W 1992 roku zdobyła prestiżową nagrodę dziennikarską Pléyade. Od niedawna ponownie pisze fikcję literacką. Na naszym rynku ukazała się niedawno książka pt. Elena wie. Twoja. 

okładkowo
Elena wie
Elena żyje w rytm pigułek. Musi zażywać je w określonych odstępach, inaczej jej mózg przestanie wydzielać dopaminę, a wtedy ciało nie będzie jej słuchać. Każdy krok to wyzwanie. Każdy ruch to niewiadoma. Każdy dzień może przynieść pogorszenie, bo poprawa po prostu jest niemożliwa.
Mimo tego wszystkiego Elena wyrusza w drogę, która dla zdrowego człowieka byłaby banalnie prosta, a dla niej stanowi prawdziwą mękę. Musi dojść na stację kolejową i pojechać do centrum miasta, znaleźć dom, w którym mieszka pewna kobieta, bo tylko ona może pomóc Elenie poznać prawdę o Ricie. Rita, córka Eleny, nie żyje od paru miesięcy. Wszyscy powtarzają, że to samobójstwo. Elena wie, że to niemożliwe.

Twoja
Inés Pereyra: zawsze zadbana i uśmiechnięta, troszczy się o dom, męża i córkę. Idealna pani domu, wyrozumiała i ułożona. Jednak pewnego dnia Inés znajduje w rzeczach męża kartkę z narysowanym szminką sercem i podpisem „Twoja”. I teraz już wie, że Ernesto ją zdradza. Pewnego wieczora śledzi męża i staje się mimowolnym świadkiem śmierci jego kochanki.
Co zrobi Inés? Wszystko, by uratować swoje małżeństwo, by jej wygodne życie rodzinne nie ucierpiało przez ten incydent. Inés, dyskretnie i z tylnego siedzenia, bierze sprawy w swoje ręce.


Elena wie. i Twoja. to dwie oddzielne historie, niezależne od siebie opowiadania składające się na książkę. Pierwsze to myśli rzeka – chorej, zależnej od leków kobiety, która bez odpowiednich środków nie jest w stanie nawet się ruszyć.
Całość przekazana w chłodnej narracji naprawdę robi wrażenie. Jest ciężko, duszno i smutno, ale warto skupić się ciut bardziej i zatrzymać przy historii Eleny, która wie…  

Piñeiro w drugiej historii wykreowała osobę (kobietę) bezwzględną i zimną, jak to się mówi „nie w ciemię bitą”, która doskonale (aż za doskonale) potrafi o siebie zadbać, a wachlarz środków jakiego używa, by osiągnąć to, co chce, jest na prawdę szeroki. W tym opowiadaniu jest lżej w odbiorze, po prostu inaczej.
Ciekawym zabiegiem literackim, jest już samo zestawienie obu – tak różnych opowiadań. Choć tak naprawdę nie wiem, które z nich spodobało mi się bardziej. 

Wyd. Sonia Draga