Kobieta, którą byłam – Kerry Fisher

Kerry Fisher – to angielska pisarka. Jest Absolwentką studiów filologicznych, mówi płynnie po włosku, hiszpańsku i francusku. Próbowała różnych zawodów m.in. nauczyciela, dziennikarki, czy recenzentki. Zbierała także winogrona w Toskanii. Jest autorką 5 bestsellerowych powieści, które w USA sprzedały się nakładzie 500 000 egzemplarzy. W Wielkiej Brytanii sama Posłuszna żona osiągnęła rekordowy wynik sprzedażowy – 230 000 egzemplarzy. 

okładkowo
Kate Jones musiała znowu uciekać. W przypływie desperacji zmieniła nazwisko i z nastoletnią córką przeprowadziła się na drugi koniec kraju. Może tu będą wreszcie bezpieczne, z dala od plotek i wytykania palcami, wśród ludzi, którzy nic o niej nie wiedzą. Ani o jej przeszłości. Tajemniczość Kate intryguje sąsiadki z osiedla przy Parkview Road. Małomówna i zamknięta w sobie samotna matka, niewiele zarabiająca jako ratowniczka medyczna, wydaje się nie pasować do Gizeli oraz Sally, które na Facebooku z entuzjazmem opisują swoje rodzinne szczęście, sukcesy i drogie przyjemności. Ale to właśnie w kobietach, którym może zazdrościć idealnego życia, Kate znajduje oddane przyjaciółki. Nic jednak nie jest takie oczywiste… Pewnego dnia podczas dyżuru w szpitalu Kate zostaje wezwana na miejsce poważnego wypadku samochodowego. To, co stanie się później, zupełnie nieoczekiwanie wystawi na próbę serdeczną relację łączącą trzy kobiety…

Kerry Fischer należy do tych autorek, które charakteryzuje bardzo lekkie i przyjemne pióro, a przy tym historie przez nią serwowane są nadziane sekretami i tajemnicami niczym porządny wielkanocny sernik. 

W wypadku tego tytułu jest on niesamowicie aktualny (jeśli chodzi o problematykę), gdyż nie w pewnym sensie obnaża działanie social mediów. Ukazując nam, że to co w necie jest tylko tam, a prawdziwe życie wygląda już nie tak różowa, że zazwyczaj za zamkniętymi drzwiami i poza ekranem smartfonu, są krew, pot i łzy, zawiedzione nadzieje oraz wiele ludzkich dramatów… 
Każda z jej książek to oddzielna i pasjonująca przygoda czytelnicza. Idealna zwłaszcza dla miłośników obyczajowych thrillerów. A tu warto się „zatrzymać” także ku przestrodze oraz rozwadze w oddzielaniu fikcji od prawdy..
Polecam.

Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie – Kelly Barnhill

Kelly Barnhill – to amerykańska autorka książek fantasy i sf dla dzieci. Jest byłą nauczycielką, barmanką, kelnerką, aktywistką, strażniczką parku, sekretarką, woźną oraz kościelną gitarzystką. A od pewnego czasu zajmuje się z powodzeniem opowiadaniem historii, jest autorką „Dziewczynki, która wypiła księżyc”, a jej najnowsza książka to zbiór opowiadań, dla starszego czytelnika pt. „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie”.

okładkowo
Moc tych opowieści tkwi w ponadczasowych, uniwersalnych tematach, takich jak miłość, śmierć, władza, zazdrość, żal czy nadzieja, którym amerykańska pisarka z lekkością i finezją godną mistrza dodaje fantastycznego sznytu.
Kogo pokocha elegancka i piękna, świeżo owdowiała pani Sorensen, którą lubieżnymi spojrzeniami pożerają wszyscy mężczyźni, włącznie z wielebnym Laurencem? Dlaczego Angela choć tak bliska, jest Johnowi tak odległa? Czy wyobraźnia ma swoje granice? Co było przyczyną przedwczesnej śmierci czarownicy Ronii Drake? I jaką tajemnicę skrywa córka śmieciarza?

Oczarowana okładką, miłośniczka opowiadań od razu postarałam się o książkę pt. „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie” , która jest zbiorem dziewięciu opowiadań. I są one naprawdę różne, choć wszystkie niesamowite oraz pełne magii – maja to „Coś”, do tego skrzą się wręcz kobiecością i humorem 🙂 
Każde z opowiadań jest tak pełne metafor, nawiązań, skojarzeń, ze co czytelnik to inny odbiór tej prozy, jestem o tym przekonana. Ja się zachwyciłam, zwłaszcza tymi a’la sennymi wizjami. Napisane pięknym poetyckim językiem.
Ale nie lękajcie się, bo fantastyka czy nie, to uczucia, zdrady, lęki i nadzieje czy wola walki są takie same jak w realnym świecie i budzą niemałe czytelnicze emocje.
Jest to też książka zwłaszcza dla koneserów, nie dla kogoś kto czyta aby szybciej i aby więcej (no bo jeśli ktoś czyta ponad 400 książek rocznie, a sa i tacy) to gdzie tu smakowanie słowa, gdzie uczucie do prozy, gdzie czas aby pozostała ona w nas na dłużej, a te opowiadania jak mało które zasługują na to aby je w sercu choć trochę dłużej ponosić. 

Wyd. Literackie

Miód w deszczu – Małgorzata Urszula Laska

Małgorzata Urszula Laska – Kurpianka z urodzenia, mieszkająca od lat we Frankfurcie nad Menem. Zadebiutowała w 2013 roku książką dla dzieci pt. „Pan Dreptusiński”, którą sama ilustrowała. W Niemczech współpracuje z Magazynem Polonijnym Twoje Miasto.  Po debiucie powieściowym – „Dziewcak”, było „Łatwo nie będzie”, a najnowsza książka nosi tytuł „Miód w deszczu”.

okładkowo
Na przykładzie sąsiadów zamieszkujących wieś w okolicach Szczytna – charyzmatycznego Mazura z tęskniącą za mężem córką i rezolutną wnuczką, despotycznego Leona i jego zahukanej żony, zakochanego Juliana oraz energicznej, spontanicznej, pogodnej Rózi, wdowy z dziećmi która nie daje sobie w przysłowiową kaszę dmuchać – przedstawione jest pogranicze mazursko-kurpiowskie w latach powojennych, temat dość trudny i budzący kontrowersje. Autorka starała się przedstawić społeczność wiejską i ich wzajemne relacje. Przemyciła też sporo wątków historycznych, wplotła w dialogi gwarę kurpiowską, nie zabrakło także mazurskiej.


To nie pierwsza książka tej autorki, która mnie zachwyciła i choć pierwsza czytałam przez przypadek, to przy „Miód w deszczu” był już świadomy wybór i książka, która dotarła do mnie nawet po pewnych przejściach 🙂

Trudy pierwszych powojennych lat splatają się tutaj z codziennymi problemami i kłopotami, ale znajdziemy też pięknie o miłości, pragnieniach, marzeniach (nie zawsze spełnionych) i ogromnej tęsknocie przemieszanej jakże często z nadzieją na odmianę losu. 
Ciekawym i nie tak częstym zabiegiem literackim, z obecnym w tej powieści jest spora ilość gwary kurpiowskiej, która choć tempo czytania lekko spowalnia, to jednak niesamowicie ubogaca całość, która poza tym jest napisana pięknym językiem. 

Sami bohaterowie zostali wykreowani bardzo rzetelnie, od razu zdobywają nasza sympatię (lub nie) i z ciekawością śledzimy ich losy. 
Po raz kolejny nie zawiodłam się na prozie tej pisarki. Książka warta przeczytania z rodzaju tych, które choć na chwilę osłodzą nam codzienność, niekiedy także taką bardzo, bardzo deszczową.
Polecam. 


Wyd. Literackie Białe Pióro

Bez winy – Charlotte Link

Ta niemiecka pisarka, wydała łącznie 17 powieści, które przetłumaczono na kilkanaście języków. Jej wszystkie książki miesiącami gościły w ścisłych czołówkach list bestsellerów. Na podstawie kilku nakręcono nawet seriale telewizyjne. Mieszka wraz z rodziną i licznymi psami w Wiesbaden. Działa aktywnie w organizacji ochrony zwierząt PETA. Najnowsza powieść jej autorstwa nosi tytuł „Bez winy”.

okładkowo
Sierżant Kate Linville podróżuje pociągiem do Yorku, gdy nagle zdjęta paniką współpasażerka prosi ją o pomoc: prześladuje ją obcy mężczyzna. Pada kilka strzałów, kobiety w ostatniej chwili salwują się ucieczką. Na następnej stacji sprawcy udaje się umknąć. Wkrótce potem dochodzi do ataku na młodą kobietę w pobliżu Scarborough. Spada z roweru, zahaczając o rozciągnięty w poprzek drogi drut. W jej kierunku pada strzał, chybia jednak celu – pocisk pochodzi z tego samego pistoletu, z którego strzelano w pociągu. Kate Linville desperacko szuka powiązań między obiema ofiarami. Czas nagli, gdyż sprawca nie daje za wygraną. W końcu sama Kate wpada w najgroźniejszą pułapkę swojego dotychczasowego życia.

Zazwyczaj nie czytam serii, nie czytam wszystkich książek jednego autora, bo często nie są równe, są lepsze lub gorsze… Wyjątkiem od tej mojej reguły jest Charlotte Link, której przeczytałam niemal wszystko. I powiedziałam sobie, dopóki nie umiem rozwiązać do końca jej zagadek, to będę czytać dalej… 🙂
„Bez winy” – to trzymający w napięciu i bardzo frapujący thriller psychologiczny. Do tego ma po mistrzowsku skonstruowaną sprawę kryminalną. Co do samej bohaterki, która pojawiła się już chyba w dwóch książkach pisarki – to Kate Linville jest bardzo silną wewnętrznie  oraz inteligentną kobietą, nie bojącą się trudnych wyzwań. Podobał mi się jej spokój, uważność i logika. Pojawia się też Caleb Hale, z którym już wcześniej mieliśmy do czynienia.  

Sama fabuła zmienia się dość powoli, a napięcie nie narasta tu w jakimś szaleńczym tempie. Po prostu jakby wszystko następuje po kolei i systematycznie odkrywane są karty, bez większych skoków.  Ale niech was to nie zmyli, bo pisarka takiego formatu jak Charlotte Link nie pozostawia niczego przypadkowi i UWAGA arcyciekawe pomysły jej się nie kończą! Jak zwykle u niej świetnie (za co cenię autorkę bardzo, bardzo) nakreślone tło psychologiczne, a całość trzyma w napięciu aż do samego końca. 
Polecam z czystym sumieniem.


Wyd. Sonia Draga

Kucharka z Castamar – Fernando J. Múñez

Fernando J. Múñez – pisarz urodzony w Madrycie w 1972 roku, ale też scenarzysta i reżyser. Ukończył filozofię oraz studia filmowe, a pierwszą powieść zaczął pisać już jako czternastolatek. W 2012 roku wyreżyserował film fabularny Las nornas, zaprezentowany później m.in. na Festiwalu Filmowym w Alicante. Kucharka z Castamar jest jego debiutem powieściowym dla dorosłych.

okładkowo
Dostatnie życie Clary Belmonte przerywa tragiczna śmierć jej ojca. Zrozpaczona i pozbawiona protekcji młoda dziewczyna zostaje rzucona we wrogi świat. W XVIII-wiecznej Kastylii życiem kobiet rządzą namiętności mężczyzn. Nawet arystokratki padają ofiarami ich bezlitosnych gier, a los wymaga od kobiet niewiarygodnej siły. Ale Clara ma wyjątkowy talent. Jest pasją jest kuchnia, a dania, które gotuje, zniewalają zmysły. Gdy dziewczyna zostaje zatrudniona jako pomoc kuchenna w posiadłości Castamar, wie, że to dla niej szansa, by zawalczyć o siebie. Tymczasem serce księcia Castamar od dawna czeka, by ktoś je obudził. Odkąd mężczyzna stracił ukochaną żonę, pokryło się lodem, a on sam, pogrążony w apatii, prawie nie opuszcza swych pokoi… Obecność pięknej kucharki burzy pozorny spokój Castamar. Posiadłość stopniowo zamienia się w kłębowisko intryg, zdrad i sekretów… Czy Clara zdoła się ocalić, gdy znajdzie się w sercu wydarzeń?

Już cudowna okładka czaruje, a pod nią kryją się same smakowitości a losy głównej bohaterki wciągają nas mocno. Cała historia ma nieodparty urok to pewne. Do tego autorka fenomenalnie oddała obyczajowość i wszelkie „tabu” tamtych czasów.

Ale ta książka traktuje nie tylko o miłości, bo mamy tu mocny głos kobiet, kobiet, którym tego głosu (zwłaszcza wtedy) nie dawano. Do tego znajdziemy też zemstę, lojalność, wielkie namiętności, pasje i dramaty. Dowiemy się, że w walce o swoje przeznaczenie nie ma „półśrodków”, jeśli chce się wygrać siebie… 

Czy ja wspominałam, że kocham książki w których jest o gotowaniu, często notuję przepisy, a że dawno takiej nie czytałam, tym bardziej mi się tutaj podobało… te wszystkie smakowite rzecz. 

Na Netflixie pojawił się serial inspirowany tą powieścią. I całkiem poważnie planuję go obejrzeć 🙂 (ale aby nie na głodniaka). Ciekawi mnie na ile jest wzorowana na książce… 


Wyd. Znak Literanova


Zagraj mi na drogę – Iva Procházková

Iva Procházková (ur. 1953) czeska pisarka – córka pisarza Jana Prochazka. Jest autorka głównie literatury dziecięcej, zajmuje się też dramatem. Wydawnictwo Afera wydało jej autorstwa cykl o śledczym Holinie: „Mężczyzna na dnie”, „Roznegliżowane” oraz najnowszą (trzecią już odsłonę jego przygód) pt. „Zagraj mi na drogę”.

okładkowo
Ciepły majowy poranek, niebawem całe miasto rozbrzmi tysiącem dźwięków festiwalu Praska Wiosna. Najważniejsze w Czechach święto muzyki poważnej ma jednak tragiczny przedtakt: w budynku filharmonii zostaje znalezione ciało Olgi Brandejsovej, klarnecistki o międzynarodowej sławie.
Kolejne śledztwo Mariána Holiny od początku źle się układa, w dodatku podinspektora zaczyna zawodzić słynna intuicja. Energiczna kapitan Šotolová ma zakaz przesłuchiwania świadków, pozostaje więc wsparcie Diviša Mrštíka, obżartucha coraz lepszego w policyjnym fachu, oraz Rosti Bora, który ma wiele zalet i jedną zasadniczą wadę – jest mężem Sabiny. A Holina planował z nią wspólne życie…

W myśl zasady „śpiesz się powoli” tak postępuje akcja w tej części holinowego cyklu. Akcja narasta dość powoli w takt namiętności i muzyki poważnej.  Procházková ma tę (świetną) umiejętność drobiazgowego wręcz kreowania swoich bohaterów, a każdy z nich z wnętrzem mrocznym bardziej niż niejedne zakamarki przedmieść. 

Niestety ja należę do osób „anty utalentowanych” muzycznie, więc z tym większą ciekawością czytałam o tym środowisku. Do tego autorka, sprowadzała mnie co chwila na manowce w swojej prozie, tu nie dało się niczego przewidzieć, czy rozwiązać (zanim sama nam na to nie pozwoliła). Ale w tym tkwi największa zabawa jak dla mnie.
Czeskie krymi od zawsze były specyficzne niby zbrodnia, ale nie taka krwawa, niby kryminał, ale nie taki do końca „kryminalny”.
Ta Książa tylko potwierdziła moją opinię na temat czeskiej literatury – po prostu genialnej.

Pomimo, że „Zagraj mi na drogę” to przede wszystkim dobra rozrywka, którą polecam na jesienne wieczory, to warto się także zastanowić co takim muzykom w mrocznej duszy gra… 🙂

Wyd. AFERA



Pomiędzy wzgórzem a doliną – Jowita Kosiba

Jowita Kosiba rocznik 1991 jest absolwentką polonistyki, pedagogiki oraz anglistyki. Jest też doktorantką na Uniwersytecie Rzeszowskim. Na co dzień uczy w szkole podstawowej. Jej pierwsza powieść „Zagubiony ptak” zwyciężyła w konkursie na polską współczesną powieść obyczajową. Uwielbia literaturę wiktoriańską, baśnie i mroczne historie, a także szeroko pojętą kulturę ludową. W nasze ręce oddała niedawno „Pomiędzy wzgórzem a doliną”. 

okładkowo
W ostatnią noc roku Weronika czyta list od przyrodniej siostry. Od dawna nie utrzymywały ze sobą kontaktów, jednak ta wiadomość zmienia wszystko – Eliza Wilkowiecka, słynna pisarka, jest umierająca. Swoje ostatnie miesiące chce spędzić w towarzystwie Weroniki, z którą rozdzielił ją rodzinny zatarg. Kobieta, wbrew zdrowemu rozsądkowi i oburzeniu najbliższych, wyjeżdża na drugi koniec Polski, do Leszczyniec. W starym pałacu, rodzinnej posiadłości Wilkowieckich, pragnie odkryć powody decyzji swojej matki, która przed laty najpierw porzuciła Elizę, a następnie ją. Zagłębiając się w przeszłość, odkrywa mroczną historię, która niegdyś rozegrała się pomiędzy dwiema rodzinami i dwoma domami – położonym na wzgórzu pałacem i ulokowanej w dolinie drewnianej chatce.

Oczarowanie tą powieścią to mało powiedziane, to po prostu totalna hipnoza… choć nie od razu połapałam się w fabule. Po zawiłym starcie, potem już było tylko lepiej. 
Jest magicznie, klimatycznie, tajemniczo z lekką nutką grozy nawet. Jest też o głęboko ukrytych sekretach rodzinnych, dramatach, tajemnicach i o poszukiwaniu miłości… tej jedynej. 
Bohaterowie bardzo różni od siebie, świetnie wykreowani, interesujący. Nawet ci drugoplanowi budzą naszą ciekawość. 

„Pomiędzy wzgórzem a doliną” jest urokliwą powieścią, pełną różnych emocji.  Zdecydowanie należy do tych książek, których się nie zapomina a po zamknięciu okładek jeszcze długo, długo zostaje z nami i w nas…
Plus za świetnie wplecione wątki naszej rodzimej, słowiańskiej mitologii.
Szykujcie też chusteczki.
Koniecznie !

Wydawnictwo MG

Zaginiona siostra – Tracy Buchanan

Tracy Buchanan mieszka w Buckinghamshire w Wielkiej Brytanii z mężem, córeczką i bardzo niegrzecznym psem Bronte. W przeszłości dużo podróżowała, pracując jako redaktor magazynu podróżniczego – od zawsze ciągnęło ją do morza, ta fascynacja inspiruję jej pisanie. „Zaginiona siostra” to jej pierwsza książka na naszym rynku.

okładkowo
Becky podnosi słuchawkę telefonu i po drugiej stronie słyszy bardzo słaby głos. W jednej sekundzie dociera do niej jednak, z kim rozmawia. To matka, Selma. Nie kontaktowały się ze sobą od lat, a teraz tej kobiecie, która porzuciła ją i jej ojca dla innego mężczyzny, niezależności oraz kariery pisarskiej, pozostało zaledwie kilka dni życia. I coś ważnego chce przekazać córce: Miałam drugie dziecko, z Idrisem.
Dwie kobiety, dwadzieścia lat milczenia i próba dotarcia do prawdy, która wstrząśnie światem Becky. Od tej pory jej życie nie będzie już takie samo. Poruszająca opowieść o rodzinnym dramacie, tajemnicach, kłamstwach i trudnych kobiecych wyborach. 

Lubię gdy jakiś autor miesza mi tropy i myli ścieżki umiejętnie przy tym prowadząc na literackie manowce. Tak jest w przypadku „Zaginionej siostry” Tracy Buchanan.
Od początku mamy z wysokiego C. Powieść niesamowicie wciąga i wzrusza, dając do myślenia, zwłaszcza na temat (jakże arcytrudnych czasami) relacji rodzinnych.  Jest też o sekretach (mrocznych tajemnicach) i marzeniach, o poszukiwaniu siebie i własnego miejsca i akceptacji w oczach innych… 

Szybka akcja, sprawna narracja i wyjątkowo lekkie pióro autorki, czynią książkę ekspresową w czytaniu. Z drugiej zaś strony książka pozostanie z nami jeszcze na długo po zamknięciu okładek, pod refleksje i zastanowienie.
Świetna rzecz zwłaszcza na urlop, ale nie tylko.  

Wyd. LITERACKIE

Zaginiona apteka – Sarah Penner

Debiutancka książka Sarah Penner (The Lost Apothecary) „Zaginiona apteka” ukazała się nie tak dawno jednocześnie w jedenastu krajach w tym także w Polsce. Pisarka wraz z mężem i miniaturowym jamnikiem imieniem Zoe mieszkają w St. Petersburgu na Florydzie.

okładkowo
Ukryta pośród zaułków osiemnastowiecznego Londynu tajemna apteka obsługuje niezwykłą klientelę. W całym mieście maltretowane lub zdradzane kobiety przekazują sobie szeptem wieści o tajemniczej Nelli, sprzedającej na pozór niewinne medykamenty, dzięki którym mogą raz na zawsze pozbyć się swoich dręczycieli. Los apteki staje jednak pod znakiem zapytania, gdy nowa klientka popełnia brzemienny w skutki błąd, którego konsekwencje ciągną się przez wieki.
Tymczasem współcześnie Caroline Parcewell, niedoszła historyczka, samotnie spędza w Londynie dziesiątą rocznicę ślubu, uciekając przed małżeńskimi problemami. Przypadkiem trafia na wskazówkę sprzed dwustu lat dotyczącą serii niewyjaśnionych zgonów w tym mieście, a wtedy los splata jej życie z życiem aptekarki sprzed wieków. Z życiem… i śmiercią
.

Wydawałoby się, że w przypadku dwutorowej fabuły typu przeszłość-teraźniejszość, która gdzieś tam się przecina nic mnie już nie zaskoczy… a tu proszę niespodzianka. No dobra, świadomie sięgnęłam po tę książkę, bo po prostu lubię takie historie. Co nie zmienia faktu, że mogłaby być słabo lub byle jak napisana. Prawda?  
Samym stylem opowieść troszkę, troszkę przypominała „Księgę ogni” J. Borodale ale tylko w tych fragmentach dotyczących aptekarki Nelii.
Dobrze, że spory nacisk był właśnie na tę część powieści, choć nie powiem zakończenie jej wątku zaskakujące.  Dodatkowo to mocny głos w obronie kobiet, choć też mocno radykalny – to fakt. 
Warstwa współczesna, czyli zawirowania życiowe Caroline już może mniej kręcą – tu najciekawsza chyba jest przemiana samej bohaterki, swoiste budzenie się z letargu dzięki… różnym faktom, a nawet znaleziskom. 

„Zaginiona apteka” to opowieść przede wszystkim kobiecej solidarności i przyjaźni oraz mocy i sile jaką wszystkie mamy w sobie, zwłaszcza w tych najtrudniejszych momentach.

Wyd. HarperCollins

Wierny czytelnik – Max Seeck

Max Seeck – jest fińskim pisarzem (rocznik 1985). Jest autorem trzech thrillerów, jednak to „Wierny czytelnik” przyniósł mu międzynarodową sławę. Prawa do tłumaczenia kupiło około 40 państw, Amerykanie pracują nad serialem na podstawie tej książki.

okładkowo
Maria, żona popularnego pisarza Rogera Koponena, zostaje znaleziona martwa w pięknej czarnej sukni wieczorowej u szczytu pustego stołu. Na twarzy kobiety zastygł upiorny uśmiech. Dokładnie tak scenę śmierci opisał jej mąż w swojej książce. W krótkim czasie liczba ofiar rośnie.
Dochodzenie w sprawie zabójstw prowadzi aspirant Jessica Niemi. Śledztwo nabiera rozpędu, kiedy film z miejsca zbrodni pojawia się w mediach społecznościowych uważanego za zaginionego męża ofiary.

Moje nowe fińskie odkrycie czytelnicze myślę, że zasługuje na uwagę i to nie tylko przez miłośników gatunku. 
Pisarz bowiem stworzył niesamowity klimat, przez to książkę czyta się jednym tchem.

I jak to u skandynawów jest ów chłodny, niespokojny klimat, spowity aurą tajemnicy. Co prawda akcja „nie leci na łeb, na szyję” jest powolniejsza, spokojniejsza…. i bardzo wciągająca tym samym (oderwać się trudno). Do tego fabularnie zaskoczenie, goni zaskoczenie.
Informacje dostajemy poracjami i choć może to czasami działać na nerwy, to jako całościowemu odbiorowi lektury robi nadzwyczaj dobrze, zapewniam.

Całość napisana niezykle barwnie z emocjonojuącymi  dialogami.
Czekam na kolejne książki autora.

Wyd. Sonia Draga