Przestrzeni, przestrzeni – Harry Harrison

Harry Harrison (1925-2012) urodził się w Stanford w USA, ukończył Akademię Sztuk Pięknych. Jako uznany rysownik rozpoczął karierę w Nowym Jorku a swoje pierwsze opowiadanie napisał w 1951 rok. Pisarstwem natomiast zajął się dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych. Światową sławę przyniosły mu cykle opowieści „Stalowy szczur” i „Planeta śmierci”. Jedną z najsłynniejszych jego książek jest właśnie „Przestrzeni, przestrzeni”, która została wyróżniona w 1973 roku nagrodą Nebula i zekranizowana pod tytułem „Zielona pożywka”.

okładkowo
Na skrajnie przeludnionej, zdegradowanej Ziemi kończy się żywność. Ludzie walczą o jej okruchy ze sobą i szczurami. Nieliczne bogatsze państwa bronią swych zasobów zza umocnień granicznych, a wojna jest poniekąd błogosławieństwem, bo ogranicza liczbę gęb do wyżywienia.
W kilkudziesięciomilionowym głodnym, tonącym w śmieciach nowojorskim megalopolis nie panują już żadne prawa oprócz wilczych. Policja zwykle tylko rozpędza demonstrantów i sprząta po przestępcach. Funkcjonariusz Andy Rusch chce jednak rzetelnie przeprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Szukając sprawcy, usiłuje też dociec, jak popadł w ruinę jego świat…


Tak jak mówiłam, SF odkryłam dopiero niedawno począwszy od klasyki – tej starszej (jakiś czas temu czytałam „Non stop” Aldisa). Teraz wypadło na „Przestrzeni, przestrzeni” Harrego Harrisona, pisarza, którego nazwisko znałam, ale nie jego książki. W sposób fenomenalny ukazał świat „po”, świat który lata świetności ma dawno za sobą, gdzie ziemia została zdegradowany i zniszczona, jest przeludniona i ma problemy z „wyprodukowaniem” wystarczającej ilości żywności dla wszystkich.  

Bohaterowie skonstruowani przez Harrisona są niezwykle wiarygodni (choć jest trochę politykowania na stronach powieści). Książka swoją aktualnością skłania MOCNO do myślenia także nad tym jak ogromna w człowieku jest wola przetrwania, choćby i za wszelką cenę.

Klasyka na bardzo dobrym poziomie warsztatowym i fabularnym, kawał solidnego SF, więc polecam pod choinkę i nie tylko.

Wyd. REBIS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *