Słowiański przewodnik po świętowaniu – Anna Stasiak

Anna Stasiak to etnografka i socjolożka, popularyzatorka wiedzy o Słowianach serwuje nam ciekawy i bardzo przydatny przewodnik po słowiańskim świętowaniu.

okładkowo
„Słowiański przewodnik” otworzy na oścież drzwi do ludowej wizji świata zarówno przed wtajemniczonymi, jak i początkującymi odkrywcami naszego dziedzictwa. Przeniesie cię do czasów, w których życie ludzi odradzało się i zamierało wraz z rytmem natury, a granica między sacrum a profanum była bardzo rozmyta.

Jest to z pewnością magiczne i pięknie wydane kompendium, które odkrywa przed czytelnikiem przedchrześcijańskie korzenie polskich tradycji. Autorka w niezwykle przystępny sposób łączy wiedzę historyczną z duchowym rytmem natury, tłumacząc symbolikę zwyczajów towarzyszących nam od wieków. Całość dopełniają klimatyczne ilustracje (Hanny Doli), które sprawiają, że lektura staje się estetyczną podróżą do źródeł naszej słowiańskiej tożsamości. Przewodnik to idealna pozycja dla osób szukających w codziennym zabieganiu głębszego sensu i chcących celebrować święta w zgodzie z tradycją przodków. 
Szczególnie przydatne są praktyczne wskazówki i przepisy, dzięki którym wiedza teoretyczna zamienia się w żywe doświadczenie, możliwe do odtworzenia (jeśli tylko zechcemy).
Lektura ta uczy uważności na zmieniające się pory roku, przypominając nam, że jesteśmy nierozerwalną częścią przyrody. To książka, do której wraca się wielokrotnie przez cały rok.

Wyd. Insignis

Echo szeptów – Katarzyna Kuśmierczyk

Katarzyna Kuśmierczyk – wrocławianka, która przeniosła się na (Suwalszczyznę), gdzie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Absolwentka administracji oraz zielarstwa. Większość życia zawodowego poświęciła pracy samorządowej, próbując „zmieniać świat”. W 2021 roku „wylądowała” w najpiękniejszym zakątku Polski, gminie Wiżajny, gdzie pisze kolejne książki. Jej wielką pasją jest zielarstwo; medycyna, magia, wierzenia oraz literatura. Jej najnowszą książką jest: „Echo szeptów”.

okładkowo
Echo szeptów – to pierwszy tom nowego cyklu Widma Suwalszczyzny.
Seria składać się będzie z historii rozgrywających się w tajemniczych, owianych legendami, a czasami mrocznymi opowieściami, miejscach tej wyjątkowej i baśniowej krainy.
Zamysłem Autorki jest wplecenie wielowiekowej tradycji, obrzędowości i podań ludowych we współczesne opowieści, okraszone wątkami kryminalnymi, przeplatanymi realizmem magicznym.
Echo szeptów to historia Miłosławy, Mikołaja i ich szeptuńskich rodów. Akcja powieści osadzona została w jednym z najbardziej fascynujących miejsc Suwalszczyzny – na Uroczysku w Świętym Miejscu nad Rospudą. W książce można znaleźć nawiązanie do historii regionu, czasów carskiej Rosji, lokalnych legend i wierzeń.


Echo szeptów Katarzyny Kuśmierczyk to powieść wypełniona mgłą tajemnicy, magią i pierwotnymi siłami natury. To lektura, która bardziej się odczuwa, niż zwyczajnie czyta. Od pierwszych stron mamy do czynienia z  wyjątkową narracją, która zanurza nas w świat pełen emocji, duchowości i zmysłowych doznań. Autorka doskonale (po raz kolejny) splata realizm z  baśniowością, tworząc opowieść pełną szeptów i echa starych rytuałów, kobiecej siły i magii.

Suwalszczyzna – ta dzika, surowa i piękna nie jest tu tylko tłem, ale aktywnym uczestnikiem opowieści – niemal żywą istotą, oddychającą razem z bohaterami.

Język powieści miejscami poetycki, potrafi zatrzymać w sobie chwilę, krajobraz, emocję. Nie brakuje też momentów, ukazujących ludzką niedolę, kruchość, cierpienie… 

Echo szeptów to opowieść o tym, co dziedziczymy – nie tylko w sensie materialnym, ale i duchowym. To także powieść o pamięci, korzeniach, kobiecej sile i o tym, że czasami trzeba usłyszeć najcichszy szept, by zrozumieć, kim naprawdę się jest. 

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom z cykl Widma Suwalszczyzny.

KD System

Ta, która wie – Katarzyna Kuśmierczyk

Katarzyna Kuśmierczyk – rodowita wrocławianka, która przeniosła się na (na Suwalszczyznę), gdzie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Absolwentka administracji oraz zielarstwa. Większość życia zawodowego poświęciła pracy w samorządzie, próbując „zmieniać świat”. W 2021 roku „wylądowała” w najpiękniejszym zakątku Polski, gminie Wiżajny, gdzie pisze kolejne książki. Jej wielką pasją jest zielarstwo; medycyna, magia, wierzenia oraz literatura. Jedną z najnowszych książek jest: „Ta, która wie”.

okładkowo
Ostatnie, co usłyszała, to cichy trzask, któremu towarzyszył ból przeszywający całe ciało. A potem zgasło światło, ucichły krzyki, ucichły ptaki… I nie było już nic…”

21 sierpnia 1811 roku, na Wzgórzu Szubienicznym w Reszlu, zapłonął stos, na którym spalono, ostatnią w Europie, czarownicę – Barbarę Zdunk.
Ta tragiczna historia, tak naprawdę niewiele mająca wspólnego z czarami, zainspirowała mnie do napisania własnej wersji losów Barbary, która w mojej książce uosabia setki niewinnie zgładzonych kobiet, którym zarzucono konszachty z diabłem.

„Ta, która wie” jest niezwykłą opowieścią, łączącą w sobie bogatą warstwę historyczną, magię i nutę grozy, wciągającą „przeplatankę” losów dwóch kobiet rozdzielonych wiekami, ale połączonych przez wspólne dziedzictwo.

Autorka doskonale oddaje realia epoki, w których dawne wierzenia i przesądy stanowiły po prostu codzienność. A warstwa współczesna jest również bardzo interesująca.

Jednym z największych atutów książki jest język – piękny, sugestywny, pełen barwnych opisów, stopniowo budujący atmosferę. Mamy tu elementy magii i tajemnicy, tworzące opowieść, która jednocześnie fascynuje i niepokoi. Powieść sprzyja refleksji nad naturą dziedzictwa, kobiecej siły i niesprawiedliwości, która przez wieki dotykała tych, którzy odważyli się mówić własnym głosem Dziś wydaje się to być przestrogą, ale i świadectwem tego, jak ważne jest zrozumienie własnych korzeni.

Książkę warto polecić zarówno miłośnikom historii, jak i osobom szukającym literatury z nutą metafizyki i tajemnicy. To jedna z tych lektur, które zostawią w czytelniku na długo po zakończeniu czytania.

Wyd. KD System

W korzeniach wierzb – Agnieszka Kuchmister

Agnieszka Kuchmister jest absolwentką polonistyki, dziennikarstwa i PR. a także autorką blogów: Refleksje Niesymetryczne i Whole World in my Head. Propaguje prawa zwierząt, jest także pasjonatką psychologii, dobrego piwa i życia w zgodzie z naturą. Czasami bywa także ilustratorką. Debiutowała w roku 2020 zbiorem opowiadań ‚Listopad’. W swojej twórczości często nawiązuje do folkloru i słowiańskich wierzeń. Mówią o niej „Przedstawicielka słowiańskiego realizmu magicznego.”

okładkowo
Powiadają, że w korzeniach wierzb ukryty jest skarb, a strzeże go sam diabeł. Tyle że ten diabeł miewa czasem ludzką twarz…
Historia rodziny, która po II wojnie światowej ruszyła z tobołami na zachód i osiadła gdzieś pośród mrocznych lasów Dolnego Śląska. Dom na uboczu Złej Wsi zamieszkują matka, w której sny wkradają się szepczące okolice, ojciec z twarzą czerwoną od bimbru oraz ich dwie córki. Dorosła Gienia marzy o ucieczce do miasta, Lala jest skazana na dorastanie w świecie pełnym szaleństwa i nieoczywistego piękna… W Złej Wsi, gdzie las zabiera niewinnych ludzi, można dostrzec magię nawet w powietrzu, a przeszłość zaprasza do poszukiwań skarbów większych niż te ukryte w wierzbowych korzeniach. Nieśpieszna opowieść snuta wokół słowiańskich wierzeń, z elementami fantastyki i realizmu magicznego. O strachu, samotności, ale też o ciemności, którą każdy nosi w sobie.

Jako, że sama lubię literacko poruszać się w takich słowiańskich realistyczno-magicznych klimatach, więc po książkę „W korzeniach wierzb” – Agnieszki Kuchmister po prostu musiałam sięgnąć.
Powieść jest zaiste niezwykła, bardzo klimatyczna i nastrojowa. Nie ma w niej pędu, ani gorączkowości i właśnie może dlatego tak bardzo potrafiła trzymać mnie w napięciu. 
Oczywiście jest też napisana pięknym językiem (jednak poloniści to potrafią 🙂 ) niesłychanie poetyckim i wrażliwym. W tej powieści jest też oprócz oczywistego smutku, jakaś przestrzeń, tęsknota, w sumie każdy może w niej odnaleźć to czego szuka w dobrej prozie. Jest po prostu magiczna i zależy kto na nią patrzy (czyta) to widzi i odbiera to co chce, to czego właśnie w danym momencie potrzebuje.

Dodatkowo nie byłaby aż tak absorbująca bez wstawek słowiańskich wierzeń (ich kolorytu i tajemnicy) oraz elementów fantastyki.
Pierwsze „zderzenie” z prozą tej pisarki uważam, za ze wszech miar udane.
Polecam.

Wyd. Książnica

Czas Bogini – Ewa Kassala

Pod tym pseudonimem kryje się Pani Dorota Stasikowska-Woźniak. Polska pisarka, trenerka, kreatorka akcji społecznych, specjalistka ds. równouprawnienia, a także autoprezentacji i kreowania wizerunku. Pisze scenariusze, prowadzi programy telewizyjne, konferencje oraz sesje (głównie kobiece). „Czas Bogini” jest jej najnowszą książką.

okładkowo
Oto świat strażniczek Bogini, wiedźm, widzących, wiary w Nyję, Makoszę, Świętowita, Welesa, Peruna i wielu innych, dziś zapomnianych bogów i bogiń. Kraina świętych gajów, kącin i chramów, czarów i magii. Początki państwa polskiego to czas niepokojów i napięć, to przesiąknięta krwią ziemia, powszechna przemoc i bezprawie, gwałty, niewolnictwo i handel ludźmi. Z kart powieści wyłania się postać Mieszka I, władcy potężnego, ale pełnego sprzeczności, rozdartego pomiędzy pogaństwem a chrześcijaństwem, chęcią niesienia pokoju i koniecznością wojen, mężczyzny targanego namiętnościami, uwikłanego w sieć intryg i płomienny, acz burzliwy romans. Czy najpotężniejszy z Piastów rzeczywiście przyjął chrzest w 966 roku? I jaką cenę zapłacił za przejście ze świat pogańskiego do Europy? Doskonale wie, że przystąpienie do chrześcijańskiego imperium jest konieczne dla rozwoju państwa, jednak jest także przywiązany do pogańskich bogiń i bożków, obrzędów i rytuałów, magii i amuletów oraz… kuszących kapłanek, z których najbliższą sercu jest Ragana.

Klimat tej powieści, choć niewielkiej stronicowo, jest naprawdę niepowtarzalny, taki który urzeka nas i porywa już od pierwszych stron. Znajdziemy tu nie tylko ogromny (rzetelny) ładunek wiedzy historycznej ale i liczne odniesienia do słowiańskiej mitologii, gdzie pojawi się choćby Mokosz, (moja ulubienica), Dziewanna czy Swarożyc.

Książkę jak na powieść historyczną czyta się bardzo lekko i przyjemnie, co wcale nie umniejsza jej wartości, wręcz ułatwia lepsze przyswojenie zazwyczaj jakże suchych faktów. A baśniowość przetyka się niczym złota nić w zwyczajnej materii codziennego dnia owych czasów, a to warte zapamiętania.
 
Bez dwóch zdań lubię takie czarowne książki, które nie męczą, a uczą, czy wywołują żywsze drgnienia w naszych skołatanych codziennością sercach. 

Wyd. Sonia Draga

Słowiańskie Boginie Ziół – Joanna Laprus

Janna Laprus to bez wątpienia kobieta renesansu, bowiem w swoim zawodowym życiu była m.in. redaktorem naczelnym miesięcznika „Bluszcz” i „Papermint”. Obecnie jest redaktorem naczelnym w wyd. Świat Książki, no i ku wielkiej „uciesze gawiedzi” coraz bardziej „rozpędza się” w pisaniu. 🙂

okładkowo
Słowiański zielnik, jakiego do tej pory nie było!
Poznaj magiczną moc ziół i ich patronek. (…)
Na początku były Trzy. Trzy Boginie.
Ta, która stwarza. Ta, która nagradza. I ta, która niszczy.
Biała, czerwona i czarna.
Biała (dziewczyna) przynosi światło. Jest początkiem i nowym życiem.
Czerwona (matka) to kreacja i pełnia.
I czarna (starucha), która spycha nas w mrok, byśmy następnie mogły się odrodzić. (…)

Słowiańskie Boginie Ziół to nie tylko historia trzech Bogiń: Dziewanny – Bogini wiosny i życia, Mokosz – Bogini Matki i Matki Ziemi oraz Marzanny – Bogini zimy i śmierci.
To przede wszystkim słowiański zielnik. Każdej z Bogiń były poświęcone szczególne zioła z wyjątkowymi właściwościami.


Obiecałam ten wpis przed „pierwszą pokrzywą” w tym roku i choć pierwsza już widziałam to dla mnie najlepsze jest i tak majowa (na zupę pokrzywową). Ale do ziół więc… 🙂

Z ziołami na mojej Podlaskiej wsi zawsze było mi po drodze, już w dzieciństwie zbierałam z babcią i mamą macierzanki, rumiany, skrzyp czy dziurawiec, niektóre zbieram do dziś, niektórych już nie ma w mojej okolicy… ale podstawowa wiedza o nich i zamiłowanie pozostało. Na książkę Pani Joanny Laprus czekałam niecierpliwie, potem nie miałam czasu jej przeczytać, a dobrawszy się do lektury, po skończeniu jestem oczarowana (także wizualnie), bo boginie zostały cudownie sportretowane  przez Martę Jamróg – artystkę z Jasielskiej Pracowni Ikon.

Książką jest opowieścią o Dziewannie (stwarza) i Mokoszy (nagradza) ale też o Marzannie (przemienia) a wszystkie tworzyły koło życia, każda jak jedna… Znajdziemy też różne receptury nie tylko lecznicze, ale i magiczne. Autorka opisuje historie słowiańskich bogiń, przytaczając przeróżne legendy związane z nimi. Świeca gromniczna „objawi się” w swej mocy, a Noc kupały też pozwoli dotrzeć do źródła swej nazwy, dowiemy się o niezwykłych właściwościach maku czy mięty…

Nie jest to zielnik a książka opowieść, która oczarowuje i zaprasza to bogatego świata nie tylko ziół ale przede wszystkim opowieści o boginiach i kobietach, o kobietach w boginiach i na odwrót, bo każda z nas jest matką, dziewicą i staruchą… jedną i potrójną. Nie zapominajmy o tym.

„Na początku były Trzy.
A tak naprawdę Jedna.
Trójbogini wpisana w Koło Życia”.


Okładka książki Słowiańskie Boginie Ziół Joanna Laprus-Mikulska
Wyd. Świat Książki


Obrączka diabła – Vidar Sundstøl

Vidar Sundstøl  (rocznik 1963) jest norweskim pisarzem . Pochodzi z Drangedal , ale mieszka w Bø i Telemark , wcześniej mieszkał w Minnesocie (USA). Literacko zadebiutował w 2005 roku, pracował także jako robotnik leśny. Obrączka diabła, jest jego pierwszą książką na naszym rynku. 

okładkowo
Mroczny thriller ze Skandynawii. W noc letniego przesilenia 1985 roku w norweskiej wiosce Eidsborg przepada bez wieści młoda badaczka folkloru. Trzydzieści lat później w tej samej okolicy ginie studentka Cecilie Wiborg. Główni bohaterowie, prywatny detektyw Max Fjellanger i bibliotekarka uniwersytecka Tirill Vesterli, szukają rozwiązania zagadki tych zaginięć, zgłębiając mroczny mistycyzm i folklor norweskiego Telemarku.

Zaciekawił tytuł i pomysł, począwszy od komiksów o Thorgalu jestem zauroczona motywami skandynawskich wierzeń, obrzędów, tajemnic, legend itd.
Mimo, że książka nie zaskakuje raczej, to czyta się ją zaskakująco dobrze. A  wątek mistycyzmy ciekawie i bardzo dobrze poprowadzony – to się akurat broni, i już dla tego tylko wątku warto przeczytać tę książkę.

Podobał mi się sposób w jaki autor dozował napięcie, było sporo retrospekcji, co zawsze lubię w książkach no i sympatyczny duet bohaterów. On – były policjant, ona – lubiąca kryminały bibliotekarka.

Seria „Gorzka czekolada” jest gwarantem dobrej lektury więc się finalnie nie zawiodłam.

 Wyd. Media Rodzina