Dokładnie rok temu recenzowałam książkę Anny Strzelec pt. Ostanie espresso. Sama autorka to częsty gość na moim blogu (w postaci swoich książek). Zadebiutowała w 2008 roku tomikiem wierszy „Miłość niejedno ma imię”. Z wykształcenia plastyczka, czerpiącą inspiracje i radość z posiadania dzieci, wnuków, grona przyjaciół i niesfornego kota. Jest autorką powieści i serii powieściowych (Nie życz mi spełnienia marzeń, Wiza do Nowego Jorku, czy Akwarele i lawendy). Najnowsza książka nosi tytuł: „Marika i inni” i jest piątą częścią nowojorsko-prowansalskiej sagi. 

okładkowo
Powieść kontynuuje dzieje trzypokoleniowej, polsko – francuskiej rodziny oraz  ich przyjaciół, treścią zamykając sagę. Marika Morelly – młodsza wnuczka Leonii, absolwentka średniej szkoły w NY,siostra Marysi Morelly, znana z poprzednich części sagi, rozpoczyna swoje dorosłe życie. Podczas wakacji odwiedza ukochane Antibes w Prowansji, dziadków Leonię i Jeremiego, przeżywa wiele przygód oraz pierwsze, niespodziewane,miłosne zauroczenie.

„Marika i inni” jest piątą częścią nowojorsko-prowansalskiej sagi autorki. A powstała jak się okazuje na życzenie czytelników – fanów tego cyklu, którzy nie mogli się doczekać tego co było dalej… Jak to się mówi lata lecą, dzieci (w tym wypadku wnuki – rosną), tak stało się i w najnowszej części sagi, gdzie Marika Morelly nie jest już małą dziewczynką.

Anna Strzelec po raz kolejny potwierdziła swój dar snucia ciekawych i pięknie (nastrojowo) napisanych opowieści. Oczywiście nie zabrakło też zwrotów akcji i przygód różnej maści.
Wszystko podano czytelnikowi z czułością ale i poczuciem humoru, który tak lubię w prozie autorki. Książka wzbogacona jest (tak jak poprzednie) przepisami, poezją oraz zdjęciami. Dodatkowego smaczku dodaje nutka niesamowitości, podana w idealnych proporcjach, niczym w najprzedniejszym daniu.
Całość czyta się szybko, zdecydowanie za szybko (książka mogłaby być spokojnie dwa razy większa objętościowo) i nie byłoby nudy.

Niestety po zakończeniu lektury pojawia się jedno pytanie: I co było dalej…?


Wyd. e-bookowo.pl


Wdowie wzgórze – Katarzyna Ryrych

Katarzyna Ryrych – to polska pisarka, poetka, nauczycielka i malarka. Ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zadebiutowała w 1981 roku tomikiem poezji „Zapiski pewnej hipiski”. Od tamtej pory wydała wiele książek dla starszych i młodszych, m.in. Pamiętnik Babuni, Niebajki, Mieszka w Wieliczce, gdzie pracuje jako nauczycielka, a wolne chwile spędza w swojej krakowskiej pracowni. Maluje, gra na wiolonczeli i fortepianie. Ma dwóch synów. Kocha zwierzęta, podróże i dobrą książkę. „Wdowie wzgórze” wydane kilka miesięcy temu, miałam przyjemność niedawno przeczyta.


„Wdowie Wzgórze”, kolejna książka Katarzyny Ryrych, to opowieść dla kobiet, słodko-gorzka historia o wiecznie żywej pamięci, o młodości dającej źródło siły na starość, o wierności marzeniom i o miłości, miłości nie zawsze łatwej, nie zawsze stereotypowej, miłości trudnej – przenikającej każdą stronę tej opowieści.
To historia szalona, tocząca się na pograniczu baśni i jawy, którą budują w równym stopniu przeszłość i teraźniejszość, dziejąca się w świecie, gdzie „umarli nie są naprawdę umarli”, gdzie starość częstokroć bywa bardziej spełniona niż młodość, a człowiek w imię swoich uczuć gotowy jest popełnić każdy desperacki krok…
Spotykamy w niej postaci tragiczne i komiczne, natrafiamy na cienie przeszłości, zmory straszące bohaterów, którzy mimo wszystko znajdują w sobie tyle siły, aby stawić im czoło.
„Wdowie Wzgórze” to również opowieść o przebaczeniu i nadziei, o człowieczeństwie, każącym zapominać o wszelkiej odmienności, wystawianym na próbę i wychodzącym z niej zwycięsko.

Książka do czytania na spokojnie i bez pośpiechu, typowa na długie wieczory spędzone w domu pod kocykiem z kotem (psem) na kolanach. 

To moje kolejne już spotkanie z pisarstwem Katarzyny Ryrych i kolejny zachwyt – dla jej prozy zawsze znajdę czas, bo zawłaszcza bez reszty.
Pozornie „Wdowie Wzgórze” to książka o przemijaniu, ale na pewno nie tylko. Powieść jest afirmacją życia w każdej postaci, a szczególnie już u schyłku lata, jesieni tuż, tuż przed wieczną zimą. Tu wszystko się przenika: życie i śmierć, smutek i radość, szkiełko i oko. A bohaterki nietuzinkowe, choć bardzo prawdziwe, mimo że swoisty realizm magiczny momentami potrafi temu zaprzeczyć.

Wyd. Piętro Wyżej