Plątanina zaklęć – Michelle Harrison

Michelle Harrison mieszka w Essex ze swoim synem Jackiem i dwoma kotami. Zanim zajęła się pisaniem, pracowała w barze, piekarni, galerii sztuki i księgarni dla dzieci. Jest autorką siedmiu powieści, przetłumaczonych na szesnaście języków. Jest laureatką nagrody Children’s Book Prize.

okładkowo
Siostry Wspaczne – Charlie, Betty i Fliss – w końcu na dobre opuszczają chylącą się ku upadkowi Kieszeń Kłusownika oraz mgliste, wilgotne i złowrogie Wyspy Żałosne, by rozpocząć nowe życie w słonecznych Wisiorknotkach! Spokojna z pozoru okolica i trochę „krzywy”, opleciony bluszczem domek na uboczu nie są jednak tak sielankowe, jak zdaje się na początku naszym bohaterkom…
Dlaczego mieszkańcy miasteczka uciekają, kiedy usłyszą o Kosowej Chacie, w której zamieszkali Wspaczni? Czego nie mówi się głośno o Żarłocznym Drzewie, pochłaniającym wszystko na swojej drodze? Dlaczego sąsiedzi milkną, kiedy usłyszą o magii i omijają z daleka Tik-tokową Knieję? Kim są naprawdę panna Piglak i jej tajemnicza siostra? Jakie odkrycie odmieni Fliss? Czy Charlie i Betty zdołają ją ocalić, mając do dyspozycji jedynie szczyptę magii…?

Kolejna trzecia już część cyklu o Siostrach Wspacznych. Tym razem nasze bohaterki będą musiały zmierzyć się z arcygroźnym wrogiem. Jednak pech do spółki z różnymi klątwami nie są łatwym przeciwnikiem.
„Plątanina zaklęć”, tak jak poprzednie wciąga już od pierwszych zdań, a siostrzana więź wydaje się jeszcze mocniejsza, bo nic tak nie spaja rodziny jak (wróg), któremu trzeba wspólnie stawić czoła.

W myśl zasady im głębiej w las tym więcej drzew, tak im dalej w ową siostrzaną przygodę, tym mroczniej. Genialnie wykreowane bohaterki oraz rozmach całego stworzonego przez Harrisona świata robi wrażenie. Dodatkowo napięcie, podczas czytania, trzyma cały czas za kark.
Czego chcieć więcej? Nic tylko czytać.

Polecam czytanie wszystkich części jedna po drugiej (bez przerw na inne lektury), bo wtedy odbiór będzie jeszcze zdecydowanie lepszy, ja miałam tego pecha, że był zbyt duży odstęp pomiędzy kolejnymi tomami.

Jeden z lepszych cykli fantasy i nie tylko dla młodego czytelnika.


Wyd. Literackie

Trylogia: Auszra -„Nawrócenie wiedźmy”, „Perkunowe wyroki” i „Dary Lajmy” – Joanna Żamejć

Joanna Żamejć  jest bibliotekarką z zawodu i zamiłowania, od trzech dekad mieszka w Niemczech, niedaleko Bremy. Wielbicielka kotów, urodzona i wychowana w stolicy Warmii, Olsztynie. Trylogia: Auszra mieści w sobie  trzy części -„Nawrócenie wiedźmy”, „Perkunowe wyroki”, „Dary Lajmy”, jest to jej debiut literacki.

Tych książek nie można dzielić innymi „pomiędzy”, aby całość miała odpowiedni wydźwięk i należytą moc. Byłam w komfortowej sytuacji mogąc przeczytać je po kolei, to pewne.

Autorka snuje opowieść o ludziach żyjących zgodnie z otaczającym ich światem, ale też o obcych, próbujących danej społeczności, narzucić swoje – obce prawa (w tym wypadku inną wiarę w Boga).
Zaczyna się nie tylko przymusowe nawracanie, ale też rzeź i szaleństwo. Dzieje się zepchnięcie kobiet na sam dół, pozbawienie ich szacunku i znaczenia.  Dlatego w takim świecie jedynie spryt oraz inteligencja, no i czasami odrobina szczęścia oraz czarów… pomoże dać sobie radę. Całość (wszystkie trzy części) choć ubrana w średniowieczny kostium jest niezwykle aktualna i na czasie (niestety): przemoc, zabójstwa, brak tolerancji, antykoncepcja, zabobony itd.
To nie tylko książki o wiedźmach, ale o kobietach w ogóle, które funkcjonują pod męską dominacją i w męskim brutalnym świecie, ale też o mocy kontaktów z przyrodą i o jej ogromnym wpływie na nas ludzi.

Klimat Auszry jest wyjątkowy i niepowtarzalny, stron wiele, ale warto się w nie zanurzyć i zostawić w sercu na dłużej. 
Ważne i przydatne: napisane dość współczesnym językiem na pewno ułatwi czytanie.

okładkowo
Rok 1348. Ziemie pruskie. Krzyżacy podbijają kolejne tereny należące do plemion bałtyjskich, bezwzględnie niszcząc ich kulturę i zakładając na zdobytych terenach nowe grody.uszra, młoda, litewska ragana, posiadająca niezwykłą moc uzdrawiania, spotyka na swej drodze Namira, wprawnego myśliwego, syna polskiego kmiecia, dla którego las jest drugim domem. Ich losy łączą się, stając się głównym wątkiem tej historyczno-magicznej opowieści. Nie są to jednak jedyni bohaterowie książki. Tłem akcji jest budowa grodu Allenstein nad rzeką Alną, czyli obecnego Olsztyna. Mieszkańcy grodu: Jan z Łajs, ksiądz Piotr, Mareike, Margrit, Miłka oraz Georg, a także znani z kart historii: wielki mistrz zakonu krzyżackiego Winrych von Kniprode, biskup warmiński Jan z Miśni i kanonik kapituły warmińskiej we Fromborku Jan Stryprock, to postacie niezwykle barwne i skrywające niejedną tajemnicę.
okładkowo
Lata 70 XIV wieku. Puszczański ogród nad Alną rozrasta się i prężnie rozwija, przybywają kolejni przybysze w nadziei na lepszą przyszłość. To właśnie tu, w średniowiecznym Allenstein, Joanna Żamejć rozpoczyna swą opowieść – kontynuację losów Auszry, Namira, Maurersohnów, zasadźcy i Margrit, ale oddaje także głos nowemu pokoleniu, czyli dzieciom pierwszych osadników. Społeczność grodu powoli zaczyna się krystalizować, umacniają się lokalne więzi oparte na tradycji i Jedynej Wierze. Czy we wspólnocie Allenstein jest zatem miejsce dla obcej, innej – dla litewskiej ragany? Czy Auszra i jej współplemieńcy ocalą swą tradycję, żyjąc wśród chrześcijan? Czy można jeszcze przestrzegać odwiecznych praw natury, gdy coraz bardziej kuszą `brzęcząca moneta` i wielki świat pełen nowych wyzwań, tajemnic i zagrożeń
okładkowo
Schyłek lat 80. XIV wieku. Gintarė – najmłodsze dziecko litewskiej wiedźmy, a jednocześnie najpotężniejsza ragana z Daivowego rodu – dorasta pod opieką siostry i przyjaciółek matki. Lecz nawet sołtys grodu nie jest w stanie uchronić dziewczyny przed wrogością mieszkańców Allenstein, którzy już nie pamiętają, ile dobrego uczyniła dla nich Auszra, i z rosnącą nienawiścią i lękiem obserwują pogańskich mieszkańców Pustelni. Kiedy z dalekiej litewskiej osady do Allenstein dociera kolejny obcy – odmienny od innych ludzi posłaniec – sytuacja w grodzie zaostrza się, a Gintarė staje na rozdrożu… Co powinna uczynić? Pozostać w nadalneńskim mieście, przy siostrze i starzejących się, potrzebujących jej wsparcia opiekunkach, czy może posłuchać wezwania i ruszyć na daleką Litwę, w której właśnie rozpoczyna się schyłek starej wiary? Czy dwuwidzenia rzeczywiście pokazują jej ścieżkę wyznaczoną przez Perkuna? Jak potoczą się dalsze losy jej rodzeństwa i innych bohaterów trylogii? Czy Margrit, Išlikimo i Marie podołają trudom, jakie napotkają na swych drogach? Czy wszyscy znajdą szczęście i osiągną swoje cele?
 Wyd. ElSet

Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie – Kelly Barnhill

Kelly Barnhill – to amerykańska autorka książek fantasy i sf dla dzieci. Jest byłą nauczycielką, barmanką, kelnerką, aktywistką, strażniczką parku, sekretarką, woźną oraz kościelną gitarzystką. A od pewnego czasu zajmuje się z powodzeniem opowiadaniem historii, jest autorką „Dziewczynki, która wypiła księżyc”, a jej najnowsza książka to zbiór opowiadań, dla starszego czytelnika pt. „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie”.

okładkowo
Moc tych opowieści tkwi w ponadczasowych, uniwersalnych tematach, takich jak miłość, śmierć, władza, zazdrość, żal czy nadzieja, którym amerykańska pisarka z lekkością i finezją godną mistrza dodaje fantastycznego sznytu.
Kogo pokocha elegancka i piękna, świeżo owdowiała pani Sorensen, którą lubieżnymi spojrzeniami pożerają wszyscy mężczyźni, włącznie z wielebnym Laurencem? Dlaczego Angela choć tak bliska, jest Johnowi tak odległa? Czy wyobraźnia ma swoje granice? Co było przyczyną przedwczesnej śmierci czarownicy Ronii Drake? I jaką tajemnicę skrywa córka śmieciarza?

Oczarowana okładką, miłośniczka opowiadań od razu postarałam się o książkę pt. „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie” , która jest zbiorem dziewięciu opowiadań. I są one naprawdę różne, choć wszystkie niesamowite oraz pełne magii – maja to „Coś”, do tego skrzą się wręcz kobiecością i humorem 🙂 
Każde z opowiadań jest tak pełne metafor, nawiązań, skojarzeń, ze co czytelnik to inny odbiór tej prozy, jestem o tym przekonana. Ja się zachwyciłam, zwłaszcza tymi a’la sennymi wizjami. Napisane pięknym poetyckim językiem.
Ale nie lękajcie się, bo fantastyka czy nie, to uczucia, zdrady, lęki i nadzieje czy wola walki są takie same jak w realnym świecie i budzą niemałe czytelnicze emocje.
Jest to też książka zwłaszcza dla koneserów, nie dla kogoś kto czyta aby szybciej i aby więcej (no bo jeśli ktoś czyta ponad 400 książek rocznie, a sa i tacy) to gdzie tu smakowanie słowa, gdzie uczucie do prozy, gdzie czas aby pozostała ona w nas na dłużej, a te opowiadania jak mało które zasługują na to aby je w sercu choć trochę dłużej ponosić. 

Wyd. Literackie

Pomiędzy wzgórzem a doliną – Jowita Kosiba

Jowita Kosiba rocznik 1991 jest absolwentką polonistyki, pedagogiki oraz anglistyki. Jest też doktorantką na Uniwersytecie Rzeszowskim. Na co dzień uczy w szkole podstawowej. Jej pierwsza powieść „Zagubiony ptak” zwyciężyła w konkursie na polską współczesną powieść obyczajową. Uwielbia literaturę wiktoriańską, baśnie i mroczne historie, a także szeroko pojętą kulturę ludową. W nasze ręce oddała niedawno „Pomiędzy wzgórzem a doliną”. 

okładkowo
W ostatnią noc roku Weronika czyta list od przyrodniej siostry. Od dawna nie utrzymywały ze sobą kontaktów, jednak ta wiadomość zmienia wszystko – Eliza Wilkowiecka, słynna pisarka, jest umierająca. Swoje ostatnie miesiące chce spędzić w towarzystwie Weroniki, z którą rozdzielił ją rodzinny zatarg. Kobieta, wbrew zdrowemu rozsądkowi i oburzeniu najbliższych, wyjeżdża na drugi koniec Polski, do Leszczyniec. W starym pałacu, rodzinnej posiadłości Wilkowieckich, pragnie odkryć powody decyzji swojej matki, która przed laty najpierw porzuciła Elizę, a następnie ją. Zagłębiając się w przeszłość, odkrywa mroczną historię, która niegdyś rozegrała się pomiędzy dwiema rodzinami i dwoma domami – położonym na wzgórzu pałacem i ulokowanej w dolinie drewnianej chatce.

Oczarowanie tą powieścią to mało powiedziane, to po prostu totalna hipnoza… choć nie od razu połapałam się w fabule. Po zawiłym starcie, potem już było tylko lepiej. 
Jest magicznie, klimatycznie, tajemniczo z lekką nutką grozy nawet. Jest też o głęboko ukrytych sekretach rodzinnych, dramatach, tajemnicach i o poszukiwaniu miłości… tej jedynej. 
Bohaterowie bardzo różni od siebie, świetnie wykreowani, interesujący. Nawet ci drugoplanowi budzą naszą ciekawość. 

„Pomiędzy wzgórzem a doliną” jest urokliwą powieścią, pełną różnych emocji.  Zdecydowanie należy do tych książek, których się nie zapomina a po zamknięciu okładek jeszcze długo, długo zostaje z nami i w nas…
Plus za świetnie wplecione wątki naszej rodzimej, słowiańskiej mitologii.
Szykujcie też chusteczki.
Koniecznie !

Wydawnictwo MG

Willa, dziewczyna z lasu – Robert Beatty

Robert Beatty zadebiutował serią książek o Serafinie w 2016 roku. Obecnie mieszka w Blue Ridge Mountains of Asheville, w Karolinie  Północnej. Zanim w pełni poświęcił się pisaniu, pracował w firmie PLEX, której był założycielem i Dyrektorem Kreatywnym. 

okładkowo
Przyszła na świat w Głuchej Jamie, która od zarania była domem Feiran. Dziś już tylko nieliczni członkowie jej klanu umieli rozmawiać z roślinami oraz zwierzętami i wykorzystywać magiczne moce przyrody. Willa potrafiła to dzięki naukom babki, leśnej czarownicy.
Była jednym z jutów, małoletnich złodziei. Pod osłoną nocy okradała legowiska białych osadników zwanych światłolubami, żeby zapewnić byt reszcie klanu. Powinna ich nienawidzić! Brutalnie wtargnęli w jej świat. Uzbrojeni w piły i w bum-pałki uśmiercali drzewa i leśnych ludzi, podobno także rodziców Willi oraz jej siostrę bliźniaczkę… Poruszająca, pełna pierwotnej magii i szacunku dla przyrody baśń o dojrzewaniu i zmianie, trudnym wyborze między dobrem i złem. Piękna i mądra opowieść o odkrywaniu własnego „ja”.

Uwielbiam takich bajarzy, którzy zatrzymując czas na stronach swoich opowieści, przenoszą nas w zupełnie inny wymiar. Bohaterowie ich książek, kradną nasze serca „na pniu” – jak to się mówi. 

Ksiażka Roberta Beatty’ego do takich lektur należy, jest pełna magii i piękna. Jednocześnie przy „baśniowych” dekoracjach porusza bardzo ważne tematy tj. trudne wybory, tolerancję, czy odpowiedzialność… także za przyrodę, która nas otacza. 

Świat wykreowany przez tego autora zachwyca, nie tylko samą kreacją, ale tymi emocjami, które w nim buzują i przechodzą na nas czytających.

Piękna rzecz zarówno dla mamy i córki, a najlepiej do czytania razem, gdzieś w domowym zaciszu.

Wyd. Literackie

Odrobina Czarów – Michelle Harrison

Michelle Harrison mieszka w Essex ze swoim synem Jackiem i dwoma kotami. Zanim zajęła się pisaniem, pracowała w barze, piekarni, galerii sztuki i księgarni dla dzieci. Jest autorką siedmiu powieści, przetłumaczonych na szesnaście języków. Jest laureatką nagrody Children’s Book Prize.

okładkowo
Rodzinna klątwa została zdjęta. Charlie, Betty i Fliss nareszcie mogą swobodnie opuścić mroczny Wronoskał. Marzy im się wakacyjna wyprawa w nieznane, a czeka je szalona, magiczna przygoda, w wir której wciąga siostry Wspaczne tajemnicza uciekinierka z Udręki…
Błądka umie oswajać budzące grozę ogniki znad bagien, w potarganej, znoszonej sukience ukrywa starą mapę oraz wiedźmi kamień i ściąga na rodzinę Wspacznych nowe kłopoty. Czy los przypadkowo przywiódł uciekinierkę tej wypełnionej melodią dzwonów nocy właśnie do Kieszeni Kłusownika? Kto stoi za zniknięciem małej Charlie i ukochanej Buni? Czy uzbrojone jedynie w odrobinę magii Betty i Fliss odnajdą siostrę i babcię? Czy dane im będzie odkryć tajemniczą wyspę, ukrytą przed laty przed wścibskimi oczami gapiów, przez starą wiedźmę.


 Michelle Harrison jest niezwykłą bajarką, co udowodniła już I częścią trylogii pt. „Szczypta magi”, a kontynuacją „Odrobina czarów” tylko potwierdziła. Jej moc przedstawiania istotnych prawd (zwłaszcza) młodym ludziom, sprawia, że jest jedna z  moich ulubionych autorek, jak też sprawia że wciąż czuję się młoda duchem – skoro czytam takie książki 🙂 

Wykreowany przez pisarkę magiczny świat zachwyca i wciąga bez reszty.  Powieść napisano prostym językiem. Jest o przyjaźni, rodzinie (siostrzanych więzach), wybaczaniu ale i o marzeniach, bez których nie da się żyć. Zresztą same bohaterki szturmem zdobyły moją sympatię już w poprzedniej książce o ich przygodach. Po prostu skradły moje serce.
Ale, ale żeby nie było tak słodko… nie brakuje też i czarnych charakterów, przekonajcie się sami.

Kto czytał pierwszy tom, tego nie trzeba namawiać, a kto nie czytał, no cóż tego zdecydowanie namawiam.



Wyd. Literackie

Szczypta magii – Michelle Harrison

Michelle Harrison mieszka w Essex ze swoim synem Jackiem i dwoma kotami. Zanim zajęła się pisaniem, pracowała w barze, piekarni, galerii sztuki i księgarni dla dzieci. Jest autorką siedmiu powieści, przetłumaczonych na szesnaście języków. Jest laureatką nagrody Children’s Book Prize.

okładkowo
Trzy siostry, rodzinna klątwa i… szczypta magii. Wronoskał, gdzie mieszkają od dzieciństwa Cherlie, Betty i Fliss, jest dla nich niczym wznoszące się na pobliskiej wyspie więzienie. Zajmujący niemal całą Skruchę gmach z posępną wieżą kryje nie jedną tajemnicę. Otaczające go mokradła oraz dwie inne wyspy – Udręka i Lament – też nie napełniają dziewcząt optymizmem. A one marzą o przygodzie, podróżach, piaszczystych plażach!Cóż, kiedy na Wronoskale trzyma je potężne przekleństwo, rzucone wieki temu na ich rodzinę. Nadciągająca wraz z krakaniem wron kara za opuszczenie jego granic będzie okrutna. Czy Charlie, Betty i Fliss zdołają przełamać klątwę? Czy pomoże im w tym uwięziona w lusterku, matrioszkach i starym sakwojażu Buni magia? … I kim była Sorsha Ciernioczar, której imienia na mokradłach nie odważy się wymówić największy nawet śmiałek?

Książkę o magii i z tak piękną okładką, to ja zawsze „zaczepię” i przeczytam. A ta jest wyjątkowo piękna, klimatyczna i pełna magii.
Historia jest zdecydowanie z typu tych „odmładzających” duchem – przynajmniej tak na mnie działała. 

Autorce udało się wykreować niesamowite magiczne uniwersum w którym cały czas mocno kibicujemy wszelkim poczynaniom sióstr.
Do tego ciekawy język zachęca do lektury, a całość czyta się bardzo przyjemnie i szybko, choć pozostaje żal, że się skończyło zbyt prędko.

Polecam dla młodszych i dla starszych wielbicieli magii w życiu 🙂 


Wyd. Literackie

Zima Czarownicy – Katherine Arden

Ta Amerykańska pisarka stała się u nas popularna za sprawą fenomenalnego cyklu: Trylogia Zimowej Nocy. Studiowała język francuski i rosyjski w Middlebury College. Mieszkała w kilku miastach Francji i w Moskwie, a także na Haiti, gdzie napisała „Niedźwiedzia i słowika”. Jej najnowsza powieść (III cz. cyklu) nosi tytuł „Zima czarownicy”.

okładkowo
Wasilisa Pietrowna to niezwykła dziewczyna, za wszelką cenę szukająca własnej drogi. Jej odwaga oraz magiczne zdolności przyciągnęły uwagę Morozki, króla zimy. Za wcześnie jednak, by ocenić, czy jego zainteresowanie okaże się błogosławieństwem, czy przekleństwem.Na Moskwę spadło nieszczęście. Jej mieszkańcy szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego właśnie ich to spotkało, a także kogoś, kogo mogliby winić. Wasia jest całkiem sama i osaczona ze wszystkich stron. Wielki Książę , przepełniony gniewem, wybiera sojuszników, którzy poprowadzą go ku wojnie i upadkowi. Powraca zły demon, zdeterminowany, by szerzyć chaos. Wasia znajduje się w samym sercu konfliktu, czując, że los obu światów spoczywa na jej barkach. Niepewna własnej przyszłości odkryje zdumiewającą prawdę o sobie samej, próbując ocalić Ruś, Morozkę oraz świat magii, tak bliski jej sercu. Może się jednak okazać, że nie zdoła uratować wszystkich…

Trudno mi powiedzieć, która z części jest najlepsza, jednak na każdą trzeba było prze kilka miesięcy (dobrze, że nie lat) czekać, a wtedy wrażenie się zaciera wiadomo. Zawsze można wszystko przeczytać cięgiem jeszcze raz 🙂

Na pewno jest to wspaniałe zwieńczenie trylogii, okładka oczarowała mnie tak samo jak dwie poprzednie. Jak we wcześniejszych częściach jest znów magia, miłość, zazdrość i wojna.
Katehrine Arden przepięknie językowo odmalowuje nam mroźną (i tę upalną) Rosję, że niemal czujemy jak na zmianę lód ścina nam się w żyłach, to plecy spływają potem.
Pogranicze dwóch światów ludzkiego i magicznego mieszą się i przenika, do tego stopnia, że na prawdę można się zagubić, a w wypadku tej lektury naprawdę warto.

Wszystko zakończone tak, że wcale bym się nie zdziwiła, gdyby powstał kolejny cykl z tymi bohaterami, wszak skarbnica wschodniego folkloru i wierzeń jest niemal bez dna…  Ja czekam.

Wyd. MUZA