Imć Wollny, Ryx … i inne facecje

„ MARIUSZ WOLLNY ur.1958 – człowiek kochający historię i umiejący o niej porywająco opowiadać. Autor książek popularnonaukowych i powieści. Pierwsza część przygód królewskiego inwestygatora za tytułowana Kacper Ryx uczyniła zeń jednego z wyróżniających się przedstawicieli polskiego kryminału historycznego”.

Tak wygląda skrótowa oficjalna notka dotycząca tegoż autora zamieszczana na okładkach jego książek i w większości portali itd.

Ja natomiast z imć Wolnym miałam styczność po raz pierwszy jakieś pięć lat temu za sprawą pewnego pana taksówkarza, otóż zobaczyłam w Taxi Krew Inków, autorstwa M. Wollnego (…) I już prawie byliśmy dogadani co do jej pożyczenia, pomyślałam sobie jednak, a gdzie ja potem będę człowieka szukać, żeby mu książkę zwrócić. Sam gest był bardzo miły i do tej pory go pamiętam. Jeśli pan taksówkarz kiedyś trafi tutaj, to serdecznie pozdrawiam… Jakoś owego tytułu wtedy nie znalazłam, potem zapomniałam a czas płynął.  Niedawno jednak poszłam do BP z zamiarem znalezienia go – wypożyczyłam, przeczytałam i bardzo zadowolona po lekturze stwierdziłam, że dobra pamięć (bumerangowa) czasem się przydaje, było warto.

Krew Inków dotyczy mało znanego (rzekomo prawdziwego) epizodu bytności ostatnich prawowitych władców Peru w Polsce w XVIII w, na zamku w Nidzicy (dawna nazwa „Dunajec”). To powieść awanturniczo przygodowa, czyta się ją wartko pomimo stylizacji językowej odpowiedniej do czasów o których traktuje, ale to nie przeszkadza. Po kilkudziesięciu stronach „imciuje”się i „acani” już bez problemu, trzeba się tylko „przestawić”, wiadomo. Jest wątek narodowy, szpiedzy i agenci tropiący ewentualne próby powstania Polaków przeciw zaborcom (epoka napoleońska). Jest i wątek romansowy, jakże by inaczej ale nie ckliwy, tylko bardziej dowcipny i przekorny. Książka napisana z dużym poczuciem humoru, a nawet miejscami z ironią i pragmatycznym podejściem do życia, głównego bohatera Wacława. Kanwą powieści jest głośna legenda nidzicka, obecna dziś w każdym przewodniku. Twórca jej Andrzej Benesz w 1946 r. wykopał na zamku inkaskie kipu. Pod koniec XVIII w. w Peru wybuchło antyhiszpańskie powstanie pod wodzą Inki Tupaka Amaru II. Uczestniczyć w nim miał Sebastian Berzeviczy, polski szlachcic z rodu – władającego zamkiem Dunajec; przodek A.Benesza i teść następcy inkaskiego władcy, który aby ocalić następcę przywozi go do Nidzicy właśnie.

Moim zdaniem książką idealna na świetny film „płaszcza i szpady” na miarę Czarnych chmur choćby i zamiast głupawych komedyjek, zrobić dobry film przygodowy byłoby warto. Zamek jest, kostiumów i innych rupieci jak mało który kraj mamy pod dostatkiem, konie piękne, aktorki szybkie itd…trochę dynamitu, białej broni i już. Jak jakiś reżyser/scenarzysta tu zajrzy to apeluję !!!

Następną powieścią, którą przeczytałam tegoż autora był wspomniany Kacper Ryx. Młody student krakowski, podrzutek wychowany przez braci zakonnych a częściowo i ulicę, który dzięki wrodzonej niezwykłej inteligencji oraz wiedzy staje się  prawdziwą zmorą, dla wszelkich złoczyńców, aferzystów itp. Staje się on I Królewskim Inwestygatorem, czyli mówiąc współcześnie: detektywem, śledczym  – kimś w tym rodzaju. Przez karty powieści przewija się cała galeria postaci historycznych i to nie tylko panujący król, jest i Jan Kochanowski i hrabia Zamojski. A dobry przyjaciel Ryxa to nikt inny jak Mikołaj Sęp Sarzyński – przedstawiony nader malowniczo i pociesznie (trochę romantycznie -fatalistycznie, chyba najbardziej przypadł mi do gustu ze wszystkich). Cykl ryksowy zapowiada się ciekawie, nasz rezolutny żak ma dziewiętnaście lat i wszystko przed sobą … więc i tomów pewnie będzie sporo. Zazwyczaj nużą mnie takie cykle już po dwóch tomach, ale zobaczymy…

Reszta tytułów po które jak mi się uda to sięgnę: Kacper Ryx i król przeklęty, Kacper Ryx i tyran nienawistny, ciekawe wydaje mi się też być Oblicze Pana nie związane z powyższym.

Żal jedynie na koniec, że tak poczytny autor nie ma własnej strony internetowej (ja nie znalazłam), a przynajmniej jedna z jego córek jest utalentowana rysunkowo – ilustracje do … Inków robiła, to i do strony tatusiowej przyczynić by się mogła, no nie?

4 Replies to “Imć Wollny, Ryx … i inne facecje”

  1. Racja, mniej głupkowatych komedyjek, a porządny scenariusz na porządny serial w porządnej prozie zawsze się znajdzie!

  2. No właśnie, komedyjki – trudno było wczoraj niektórym u Tomasza Lisa Tv2 obronić się przed zarzutami… a jeśli chodzi o strony internetowe – nie każdy potrafi sam, a koszty są – może właśnie dlatego?

  3. Lisa nie oglądałam…a strony, cóż teoretycznie tak, może to być kłopotliwe i niekiedy kosztowne; zależy od wielu czynników, lecz w dobie takiego przyśpieszenia w tej materii, usługi internetowe tanieją i ulegają uproszczeniom niemal z dnia na dzień (tak mi się przynajmniej wydaje). Nie tanieją chyba tylko opłaty u dostawców netu – monopolistów ;-(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *