„Przeczytanie jednej dobrej książki w miesiącu czyni nas szczęśliwszymi i spokojniejszymi, zapewnia lepszy sen i większą pewność siebie – oto zaskakujące wyniki badań naukowców z San Francisco.
Przeanalizowali oni dwie grupy studentów – jedna czytała książki przynajmniej godzinę dziennie, druga godzinę w tygodniu. Obydwie oceniały swoje samopoczucie i stan ducha. okazało się, że ci, którzy mniej czytali, byli mniej zadowoleni z siebie i mniej pewni swoich poglądów”
takie oto rewelacje znalazłam ostatnio w jakiejś gazecie i w całości tu przytoczyłam, podpisując się pod powyższym obiema rękami i nogami, rogami i ogonkiem…
Żegnajcie więc kozetki w drogich gabinetach w witajcie te nasze domowe, wraz z stosem niesamowitych lektur na stoliczku obok tudzież kubkiem aromatycznej kawy (ew. herbatki). Czego wszystkim na wakacje – i nie tylko – życzę.
A każdego kto się z tym nie zgadza od razu na udeptaną ziemię wyzywam. Ale, ale haczyk jest… ma to być książka DOBRA, bo inaczej nasze szczęście będzie połowiczne, słabe, lub takie sobie, a już nie daj Panie Boże nie będzie go wcale. Może jednak nie będzie tak źle, prawda?
HIP, HIP HURA, niech żyje CZYTANIE

Słonko, z pojedynku nic nie będzie bo się zgadzam w całej rozciągłości i bez badań to wiem, sprawdziłam organoleptycznie. Hurra drogie Panie, niech żyje czytanie. I Panowie też
Witaj :)Dzień bez książki, to smutny dzień. A czytanie, to nie tylko relaks, ale i ogromna wiedza :)Miłej niedzieli 🙂
Wiadomo, pojedynku nie będzie, bo ten kto by zaprzeczył, pewnie tu nie zajrzy, ha, ha…Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za odwiedziny