Czeska Proza … to nie tylko czeski film – K.Legátová

Czeskiej prozy dotąd nie znałam, oprócz jednej czy dwóch książek Hrabala, i zawsze kojarzyła mi się mało poważnie, z dobrze znanym stwierdzeniem, że coś jest jak: „czeski film… ”

Květa Legátová – a w gruncie rzeczy: Věra Hofmanová (ur. 1919r), ukończyła w Brnie bohemistykę, germanistykę, fizykę i matematykę, czyli całkiem sporo kierunków. Przez całe życie pracowała jako nauczycielka, głównie w górskich wioskach, (na terenie pogranicza) delegowana tam przez władze komunistyczne. Publikowała już na studiach lecz pod pseudonimem – m.in. teksty dramatyczne, słuchowiska radiowe, dialogi i skecze. Wydała zbiór opowiadań kryminalnych oraz drobne prozy humorystyczne. Kveta (romantyczne imię nie ma co, zwłaszcza jak się ma dziewiąty krzyżyk na karku, w chwili ogólnoświatowego debiutu) zasłynęła przede wszystkim jako autorka serii niezwykle poetyckich opowiadań Żelary, za które w 2001 roku otrzymała nagrodę państwową, jak i noweli Hanulka Jozy, na jej motywach Ondřej Trojan (w 2003 r.) nakręcił film nominowany do Oskara.

Obie książki udało mi się dostać w bibliotece (na aukcjach też są). I przeczytawszy je pomyślałam, „…swoje chwalicie a sąsiadów najbliższych nie znacie…” Cóż czas najwyższy nadrobić. Właśnie takie opowiadania lubię, takie które mają jakiś punkt wspólny, tu wieś Żelary a każda historia dotyczy czegoś, kogoś innego, choć zbiega się w tym samym miejscu i czasie oraz zazębia z innymi. Równie dobrze mogłaby to być powieść podzielona po prostu na rozdziały. Jest tu narracja męska i żeńska, staruszków i dzieci, wykształconych osób i niepiśmiennych, pojawia się i mądrość ludowa w postaci – babki zielarki, niezwykłej kobiety z ogromną wiedzą życiową i takimże autorytetem wśród mieszkańców Żelar (popartym kiedy trzeba niezłym lewym sierpowym). Przepełniają strony tych opowiadań, zarówno miłość jak i nienawiść, niesamowite oddanie i czułość ale i także bezsensowny niekiedy upór, duma i zawziętość. Wachlarz uczuć, zdawałoby się nie mający racji bytu w tej małej zapadłej górskiej wiosce z początków XX wieku, a jednak.  Nie rozdzielam tych dwóch książek, dla mnie stanowią całość. Hanulka z noweli, jest fałszywym imieniem nadanym racjonalnie myślącej „Pani Lekarce”, która podczas wojny ucieka na wieś w obawie przed dekonspiracją. Tam bierze „przymusowy” ślub z żelarskim (przygłupim) kowalem Jozą , którego leczyła w mieście. I wtedy zmienia się wszystko, wiadomo nie bez oporów, nie od razu zmienia się sama bohaterką, jej dotychczasowy światopogląd a nawet wygląd zewnętrzny.

Surowość tej prozy i jej bogactwo zarazem są ożywcze jak górski potok krystaliczne i aż dziw, że tak późno się narodziła, a może właśnie dlatego … literatura przefiltrowana przez lata doświadczeń, obserwacji, nauki nie tylko tej akademickiej, przez samo życie jak przez pryzmat odbita, przepięknym światłem.  No proszę jak piszę o tych książkach to sama niemal poetycko. Warto je przeczytać na prawdę i nie wierzę, że komuś mogłyby się nie spodobać. Lepiej zamiast 2-3 czytadeł, które ja też popełniam niekiedy – sięgnąć po te nieoszlifowane czeskie diamenty.

6 Replies to “Czeska Proza … to nie tylko czeski film – K.Legátová”

  1. No proszę, coś nowego 🙂 To je na pewno dobre’ pani Chlavkova’, to je pikne, ale kiedy ja Kochanie czas znajdę? Cały czas jeszcze za Oceanem :))

    1. Odnośnie „roczku” jeszcze gratuluję serdecznie! Jak Ty to wszystko godzisz, naprawdę nie pojmuję – zasługujesz na złoty medal !!! A Grishama wypożyczę, lubię go.

Pozostaw odpowiedź ~Róża Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *