Małe Grozy – Łukasz Staniszewski

Łukasz Staniszewski – jest pisarzem, dramaturgiem i twórcą scenariuszy słuchowisk radiowych. Za swoją twórczość – w tym za teksty wchodzące w skład mikropowieści „Małe Grozy” – otrzymał liczne nagrody na ogólnopolskich konkursach literackich. Jest laureatem wielu nagród (m.in. na Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie.)

okładkowo
Hipnotyzująca i magiczna opowieść z serca Warmii. Stary Jerycho hoduje pod powiekami perły, Michał Toporek konstruuje niemożliwe maszyny, moc opowieści Józwy jest tak nieodparta, że przyciąga wszystkie kobiety, Daniłło czyta w myślach, a Karolina burzy krew nawet w drewnianym strachu na wróble. Jeśli Warmia nie miała dotąd swojej mitologii – duchów, strachów, kusicielek i demonów – mieszkający w Olsztynie Łukasz Staniszewski wypełnia ten brak swoim brawurowym debiutem powieściowym.
Pełne zmysłowości, zaskakujące i oryginalne historie, które tworzą realistyczny, a zarazem magiczny obraz Warmii – mikroświata, którym rządzą popędy, pragnienia i tęsknoty, a jedynym sposobem na zaspokojenie niepohamowanego apetytu na życie jest odnalezienie jedności z naturą, choćby i poza moralnością.


Tematyczny zbiór opowiadań, czyli mikropowieść „Małe Grozy” kusi już niezwykłą i klimatyczną okładką. Sama proza zaś jest mocno specyficzna, trzeba się „przestawić” wręcz „dostroić” do warmińsko-mazurskich klimatów przetworzonych przez realizm magiczny w wydaniu autora. Ta książka zabiera czytelnika w prawdziwą magiczną podróż i to bez trzymanki…
Magia i „wszystkomożliwość” przenika zasiewy, żniwa, zbieranie agrestu i pędzenie zeń bimbru, nocne schadzki w lesie i nie tylko (nie zawsze z ludźmi). Tutaj nie ma zwyczajności, a każda chwila niepodobna do poprzedniej. Napar z rumianku okazuje się niekoniecznie tym za co bierzemy go zazwyczaj a perły, prawdziwe perły można wyhodować pod powiekami….

„Mój dziadek, żeby stać się niesłyszalnym owijał słomą stopy.
Żeby stać się niewidzialnym, narzucał na siebie jutowy worek.
Upijał przy tym łuk rumianku. Śmiałem się, że przypomina stracha na wróble, ale kazał zamknąć mi gębę.”

Debiut Łukasza Staniszewskiego jest bardzo poetycki ale przy tym dość surowy. Świetną robotę wykonała projektantka okładki Pani Agnieszka Odrakiewicz, gratuluję, a czytającym polecam dokładne przyjrzenie się i przeanalizowanie grafiki 🙂 Możecie się mocno zdziwić!


Wyd. LITERACKIE

Wdowie wzgórze – Katarzyna Ryrych

Katarzyna Ryrych – to polska pisarka, poetka, nauczycielka i malarka. Ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zadebiutowała w 1981 roku tomikiem poezji „Zapiski pewnej hipiski”. Od tamtej pory wydała wiele książek dla starszych i młodszych, m.in. Pamiętnik Babuni, Niebajki, Mieszka w Wieliczce, gdzie pracuje jako nauczycielka, a wolne chwile spędza w swojej krakowskiej pracowni. Maluje, gra na wiolonczeli i fortepianie. Ma dwóch synów. Kocha zwierzęta, podróże i dobrą książkę. „Wdowie wzgórze” wydane kilka miesięcy temu, miałam przyjemność niedawno przeczyta.


„Wdowie Wzgórze”, kolejna książka Katarzyny Ryrych, to opowieść dla kobiet, słodko-gorzka historia o wiecznie żywej pamięci, o młodości dającej źródło siły na starość, o wierności marzeniom i o miłości, miłości nie zawsze łatwej, nie zawsze stereotypowej, miłości trudnej – przenikającej każdą stronę tej opowieści.
To historia szalona, tocząca się na pograniczu baśni i jawy, którą budują w równym stopniu przeszłość i teraźniejszość, dziejąca się w świecie, gdzie „umarli nie są naprawdę umarli”, gdzie starość częstokroć bywa bardziej spełniona niż młodość, a człowiek w imię swoich uczuć gotowy jest popełnić każdy desperacki krok…
Spotykamy w niej postaci tragiczne i komiczne, natrafiamy na cienie przeszłości, zmory straszące bohaterów, którzy mimo wszystko znajdują w sobie tyle siły, aby stawić im czoło.
„Wdowie Wzgórze” to również opowieść o przebaczeniu i nadziei, o człowieczeństwie, każącym zapominać o wszelkiej odmienności, wystawianym na próbę i wychodzącym z niej zwycięsko.

Książka do czytania na spokojnie i bez pośpiechu, typowa na długie wieczory spędzone w domu pod kocykiem z kotem (psem) na kolanach. 

To moje kolejne już spotkanie z pisarstwem Katarzyny Ryrych i kolejny zachwyt – dla jej prozy zawsze znajdę czas, bo zawłaszcza bez reszty.
Pozornie „Wdowie Wzgórze” to książka o przemijaniu, ale na pewno nie tylko. Powieść jest afirmacją życia w każdej postaci, a szczególnie już u schyłku lata, jesieni tuż, tuż przed wieczną zimą. Tu wszystko się przenika: życie i śmierć, smutek i radość, szkiełko i oko. A bohaterki nietuzinkowe, choć bardzo prawdziwe, mimo że swoisty realizm magiczny momentami potrafi temu zaprzeczyć.

Wyd. Piętro Wyżej



Ona i dom, który tańczy – Małgorzata Oliwia Sobczak

Małgorzata Oliwia Sobczak – mieszka w Sopocie, na co dzień zajmuje się badaniami naukowymi oraz pracami rozwojowymi w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. Ukończyła kulturoznawstwo i dziennikarstwo. Jest członkinią Stowarzyszenia Kochamy Żuławy. Zadebiutowała w 2015 roku – postmodernistyczną baśnią Mali, Boli i Królowa Mrozu. W swoich utworach łączy nurt egzystencjalny z realizmem magicznym. Jej najnowsza książka nosi tytuł: Ona i dom, który tańczy.

okładkowo
Trzy kobiety, których losy są ze sobą nierozerwalnie połączone. Dom na Żuławach, w którym krzyżują się wszystkie te historie.

Iwa powraca po latach do niezwykłego domu na Żuławach i odkrywa tajemnice rzucające nowe światło na historię rodzinną. Pragnie zrozumieć motywy kierujące jej bliskimi i złożyć w logiczną całość wydarzenia z przeszłości.
Książka zabierze czytelnika w powojenne i współczesne czasy, ukazując postacie trzech kobiet, które poszukują szczęścia pomimo przeciwności losu. Pełna emocji fabuła umieszczona w urzekającej scenerii pozwala odbiorcy zagłębić się w magicznej przestrzeni Żuław. Specyficznego klimatu powieści dopełnia muzyka, dzięki której ożywa dom – niemy świadek radości, smutków i trosk jego mieszkańców.

Książki pełne tajemnic i niezwykłego, niepowtarzalnego klimatu lubię chyba najbardziej, dlatego ta z miejsca przypadła mi do gustu.

Trzy portrety psychologiczne różnych kobiet – poznawanie ich losów było niesamowitą przygodą.  Postacie niebanalne i świetnie skonstruowane. I o ile nie jestem fanką realizmu magicznego, to tutaj te elementy spodobały mi się.  Do tego przemycone w treści mądre przemyślenia i prawdy skłaniają do głębszych refleksji. Polecam nie tylko wakacyjnie.

Emocjonująca i piękna proza. Chciałabym znaleźć się kiedyś w takim  domu na Żuławach.

 

 Wyd. NOVAE RES