Dary – Liz Hyder

Liz Hyder jest pisarką, liderka warsztatów oraz niezależnym konsultantem ds. PR w sztuce. Od 2016 roku bierze udział w programie rozwoju pisarzy Writing West Midlands’s Room 204. Na początku 2018 roku zdobyła The Bridge Award/Moniack Mhor’s Emerging Writer Award. „Dary” są jej drugą powieścią.

okładkowo
Anglia, 1840. Hrabstwo Shropshire. Młoda kobieta chwiejnie idzie przez las. Kiedy pada na kolana w agonii, świat wokół się zatrzymuje. Gdy dochodzi do siebie, jest zdumiona na widok swojego cienia – z jej ramion wyrastają skrzydła. Tymczasem plotki o „upadłych aniołach” zaczynają szerzyć się w całym Londynie, a chirurg rozpaczliwie pragnący sławy i fortuny znajdzie się w szponach niebezpiecznej obsesji, a kobiety, których szuka – w niebezpieczeństwie…
Wciągająca i ambitna powieść opowiedziana kobiecymi głosami i osadzona na tle dziewiętnastowiecznego Londynu, która bierze pod lupę naukę, naturę, religię, oświecenie, rolę kobiet w społeczeństwie i mroczne niebezpieczeństwo żądzy sławy. Dary to nieco baśniowa przypowieść o poszukiwaniu sensu życia i odnajdywaniu go w niezależnej, silnej kobiecości.

„Dary” – są z tych wielowątkowych powieści, od których (jak ja to nazywam) aż kręci się w głowie… takich niepowtarzalnych i magicznych. Owszem taka wielowątkowość niesie ze sobą pewne utrudnienia, ale tu pomocne były choćby konkretne symbole tj. pióro, księga narysowane na początku każdego rozdziału, poświęconemu danej bohaterce… czytelne prawda, wystarczyło tylko zapamiętać co jest czyje.
Powiem więcej te krótkie rozdziały wcale nie denerwują, a całość jest naprawdę spójna i dobrze przemyślana. Bohaterki wiarygodnie wykreowane ze swoimi ograniczeniami ale i talentami w różnych dziadzinach, dzielne oraz zdeterminowane.

Książka cudownie barwna, klimatyczna oraz mimo pewnej „baśniowości” naturalnie odbiorze. Uwypukla te najważniejsze dla nas emocje: miłość, nadzieję, wiarę, przyjaźń… Wiele miejsce poświęcono także walce ze stereotypami. Warto po nią sięgnąć. Ja osobiście mam nadzieję, na podobne książki tej autorki w niedalekiej przyszłości.

Wyd. Słowne

Sto lat Lenni i Margot – Marianne Cronin

MARIANNE CRONIN urodziła się w 1990 roku w Wielkiej Brytanii.  Studiowała anglistykę i kreatywne pisanie w Lancaster, a doktorat z lingwistyki stosowanej uzyskała na uniwersytecie w Birmingham głównie pisze, a kiedy nie pisze, to uczestniczy w improwizowanych przedstawieniach. Książka „Sto lat Lenni i Margot” jest jej debiutem powieściowym. Podobno powstaje już ekranizacja książki.

okładkowo
Życie jest krótkie – nikt nie wie tego lepiej od siedemnastoletniej Lenni Pettersson, przebywającej na oddziale szpitalnym dla nieuleczalnie chorych. (…) Kiedy spotyka Margot Macrae, osiemdziesięciotrzyletnią pacjentkę, która oferuje jej przyjaźń, życie Lenni nabiera intensywności, jakiej nigdy nawet nie przeczuwała. Uzdolniona artystycznie Margot, buntowniczka w fioletowej piżamie, zmienia sposób patrzenia Lenni na świat. Wspólnie postanawiają namalować sto obrazów przedstawiających historię ich życia – sto, bo tyle lat mają razem. (…) Błyskotliwa, rozbrajająco zabawna, ale też głęboko przejmująca powieść Sto lat Lenni i Margot przypomina o wartości życia. Pokazuje, jak niezwykłym jest ono darem nawet wtedy, gdy już dobiega końca. Mówi o naszej zdolności do przyjaźni i miłości w chwilach, w których najbardziej ich potrzebujemy.

Zawsze się trochę boję takich książek, takich które będą sprawdzać wytrzymałość moich emocji, napinać je jak strunę, niemal aż do zerwania. Jak się okazało w tym wypadku miałam miałam rację, bo „Sto lat Lenni i Margot” jest właśnie z tych… Jednak po przeczytaniu całości wiem, że było warto. 
Historia tu opowiedziana jest niezwykle piękna i bardzo wzruszająca. Afirmuje każdy podarowany nam dzień i celebruje dobro, które jest w nas (niekiedy bardzo głęboko ukryte).
Ta wyjątkowa przyjaźń pomiędzy różnymi (pokoleniowo) osobami bardzo absorbuje czytającego, sprawia, że odbieramy książką jako lekturę mądrą i niesamowicie ważną. To wartościowa i wbrew pozorom pełna radości powieść.

Jeśli wzruszać się aż do łez, to tylko z takimi książkami jak ta. Ja czekam na kolejne książki Marianne Cronin.


Wyd. HarperCollinshttps://harpercollins.pl/ksiazka,5251,sto-lat-lenni-i-margot.html

Powietrze, którym oddychasz – Frances de Pontes Peebles

Frances de Pontes Pables to brazylijska pisarka. Ukończyła uniwersytet stanowy w Austin w Teksasie oraz warsztaty pisarskie Iowa Writers’Workshop. Jest stypendystką brazylijskiego Instituto Sacatar, otrzymała też nagrodę Michener – Copernicus Society of America. Jest również autorką wielu opowiadań. Mieszka w Chicago. „Powietrze, którym oddychasz” – to jej druga książka na naszym rynku

okładkowo
Błyskotliwa powieść o prawdziwej kobiecej przyjaźni, zazdrości i stracie. Zanurz się w rytmie samby i daj porwać szalonemu Rio de Janeiro lat 30. XX wieku! Dziewięcioletnia Dores pracuje na farmie trzciny cukrowej w sercu Brazylii. Osierocona, uboga i poniżana, pewnego dnia poznaje Graçę, córkę właścicieli majątku, w którym dorasta. Nowa znajomość całkiem odmienia jej życie i pozwala doświadczyć rzeczy, o których nigdy nawet nie marzyła. Urodzone w całkiem różnych środowiskach Dores i Graça szybko nawiązują relację, w której z początku niewinne dziecięce psoty przechodzą w głęboką zażyłość podsycaną miłością, sławą i uwielbieniem dla muzyki. …to liryczna podróż przez biedne zakątki Brazylii aż do hałaśliwych ulic słynnej dzielnicy Lapa w Rio de Janeiro i tętniącego życiem Hollywood. To też historia, w której dwie przyjaciółki wbrew wszelkim przeciwnościom odnoszą sukces, nie godząc się na to, by wieść spokojne życie u boku bogatego męża lub w zakonie.


Rio de Janeiro w latach 30. XX wieku, miało niesamowity koloryt miejscami większy niż obecnie. Autorka w sposób wnikliwy i sugestywny przedstawia ówczesne realia, a szczególnie dzielnicę Lapa, gdzie były najlepsze kabarety, teatrzyki wodewilowe, orkiestry itd, itp. Klimat urzeka od pierwszych stron.

,,Powietrze, którym oddychasz”  to mądrze napisana książka o kobiecej przyjaźni, ale nie tylko, jest też o muzyce, pasji, marzeniach, buncie na zastałą rzeczywistość – o tym wszystkim co na życiowej drodze może nas spotkać i do czego świadomie (lub nie) dążymy.

Zwłaszcza na lato lektura wymarzona, do czytania gdzieś w hamaku z Sambą „lecąca” w tle. 

Proza Frances de’ Pontes Peebles ma niezwykły dar snucia opowieści i to naprawdę widać. Emocje pulsują niczym brazylijska muzyka.


Wyd. LITERACKIE