Ciała niebieskie. Powieść o Annie Schilling i Mikołaju Koperniku – Maja Wolny

Maja Wolny to doktor nauk humanistycznych, absolwentka Wydziału Polonistyki oraz Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Studiowała w Krakowie, Warszawie i Brukseli. W latach 1998-2002 była publicystką i recenzentką tygodnika „Polityka”. Od 2003 roku mieszka w Belgii, gdzie przez siedem lat prowadziła fundację promującą kultury Europy Wschodniej, a obecnie pełni funkcję dyrektora Muzeum Morskiego.
„Ciała Niebieskie” to jej najnowsza książka.

okładkowo
Gdańsk, rok 1529. Anna Schilling więdnie w dostatnim, lecz pozbawionym miłości domu. Nikczemność i okrucieństwo jej małżonka sprawiły, że trzydziestoparoletnia kobieta nosi w sobie ciężar doświadczeń wykraczający ponad jej wiek. Bezpieczną przystanią pozostaje dla niej miedzianowłosa Johana – kobieta, która przemyka ulicami Gdańska niczym barwny ptak, a odpowiedzi na nurtujące ją pytania szuka nie w kościelnych naukach, ale w kartach tarota. Nie przeczuwa jednak, że ludzka pruderia i zabobon potrafią sączyć truciznę silniejszą niż niejedno z ziół, na których tak dobrze się zna. Przewrót w życiu Anny następuje, gdy na swojej drodze spotyka uczonego, lekarza i duchownego: Niklasa Koppernigka…

„Ciała niebieskie” – Mai Wolny to powieść historyczna osadzona w XVI-wiecznym Gdańsku. Główna bohaterka Anna Schilling, bogata mieszczka żyjąca w nieszczęśliwym małżeństwie w którym miomo dostatku czuje się samotna, przełomem staje się dopiero spotkanie z Johaną – niezależną kobietą zajmującą się ziołami. I to właśnie Johana pokazuje Annie inny sposób myślenia o świecie i sobie samej.

W życiu bohaterki pojawia się także mężczyzna uczony i duchowny, (inspirowany postacią Mikołaja Kopernika). Między nim a Anną rodzi się zakazane i niebezpieczne uczucie, które jednocześnie daje jej poczucie wolności. Relacja ta symbolizuje bunt wobec ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo, religię i ówczesne normy społeczne.

Autorka wnikliwie pokazuje trudną sytuację kobiet w dawnych czasach oraz ich walkę o niezależność. Tytuł „Ciała niebieskie” można rozumieć jako metaforę ludzi, którzy – podobnie jak planety – przyciągają się, ale jednocześnie są od siebie zależni i ograniczeni różnymi siłami do końca nie mogą się „spotkać”.
Dzięki wyrazistym bohaterom i realistycznemu tłu historycznemu powieść jest ciekawa i skłania do refleksji.

Całość napisana z niezwykłą empatią (tak charakterystyczną dla pisarstwa tej autorki). Dlatego każda jej książka jest jak kosmiczna wyprawa na inną planetę.

Wyd. Marginesy

Preludium – Lucyna Olejniczak

Lucyna Olejniczak – Krakuska, która jak tylko może to dużo podróżuje, kiedyś „za chlebem”, teraz dla przyjemności. Autorka m.in książek pt.: „Dagerotyp. Tajemnica Chopina”, „Wypadek na ulicy Starowiślnej” i „Jestem blisko” „Opiekunka, czyli Ameryka widziana z fotela” oraz cykli książkowych: Kobiety z ulicy Grodzkiej, Lilie Królowej oraz najnowszego Pani na wrzosowisku z I t. pt. „Preludium”.

okładkowo
(…) Warszawa, rok 1830. Eliza Bielska, szesnastoletnia córka bogatego browarnika, marzy o karierze pianistki. Przyzwyczajona do życia w luksusie, nie przeczuwa, że rozpoczynające się właśnie Powstanie Listopadowe odmieni jej los na zawsze. Z powodu rewolucyjnej zawieruchy zarówno ona, jak i jej młodszy brat Stanisław muszą opuścić rodzinny dom.
Los rzuca Elizę do osnutego mgłą Londynu, gdzie dziewczyna zderza się z zupełnie nieznanym jej światem. Przestaje myśleć tylko o sobie i własnej karierze, kiedy na swej drodze spotyka osieroconą dziewczynkę, dziecko londyńskiej ulicy. Poznaje przy tym najmroczniejsze zakamarki miasta i panującą tam nędzę. Tymczasem Stanisław, który ukrył się przed carską policją na Litwie, wplątuje się w romans z żoną swego pracodawcy. Grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo.
Eliza pogodziła się już z myślą, że nigdy go nie zobaczy.
Czy aby na pewno?…

„Preludium” to z pewnością kolejna „klimatyczna” powieść Lucyny Olejniczak, jak zwykle niecierpliwie wyczekiwana przez wielu czytelników. Książka przykuwa uwagę już elegancką okładką, i nie mniej elegancką treścią, bo kto jak kto ale ta autorka dba o najdrobniejsze szczegóły w powieści (zdradziła to podczas jednego ze spotkań autorskich).
Wracając do książki, pisarka po mistrzowsku (po raz kolejny zresztą) łączy wątki osobiste bohaterów z szerszym kontekstem społecznym czy historycznym, co sprawia, że lektura staje się nie tylko przyjemnością, ale skłania nas, czytających, do głębszej refleksji, nad życiem i relacjami międzyludzkimi.

Narracja płynna i wciągająca, a postacie autentyczne i wielowymiarowe, co sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Książka porusza ważne tematy, takie jak miłość, przyjaźń, straty i poszukiwanie sensu w życiu. Do czytania dla każdego, kto szuka literackich doświadczeń pełnych emocji i głębokich przemyśleń.

A niebawem ciąg dalszy perypetii Elizy, czyli Pani na wrzosowisku pt. „Ostatni nokturn”.

Wyd. Prószyński i S-ka 

Elżbieta Granowska. Królowa Władysława Jagielły

Dorota Pająk – Puda z zawodu bibliotekarka (podobno) durząca się w Kazimierzu Jagiellończyku, dodatkowo ubóstwia jego żonę i ma słabość do króla Olbrachta. Uwielbia psy oaz koty, kino i poranne czytanie w łóżku. Na swoim koncie ma kilka bardzo dobrze przyjętych powieści historycznych: „Matka Jagiellonów”, „Sonka. Ostatnia żona Jagiełły”, „Złota królowa. Elżbieta Łokietkówna”, „Dzieci Jagiellonów. Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane”. Najnowsza zaś nosi tytuł – „Elżbieta Granowska. Królowa Władysława Jagiełły.”

okładkowo
Czy kobiety w średniowieczu mogły osiągnąć status osoby niezależnej? Czy wdowy nie miały żadnych praw? Czy niewiasty mogły się kształcić, bogacić i zarządzać własnym majątkiem? Mogły. Nazywano je wtedy dworniczkami albo rządzichami. Ale w piętnastowiecznej Polsce była to obelga równorzędna z nazwaniem królowej maciorą… Oto historia średniowiecznego domu. Nie tylko obraz dworu, zamku, ale i praw bezwzględnie rządzących polską rodziną u progu renesansu. To splecione ze starych źródeł i nowych odkryć losy Elżbiety Granowskiej, dla której król Władysław Jagiełło gotów był porzucić koronę.

W swojej najnowszej książce Dorota Pająk-Puda przybliża nam postać trzeciej żony Jagiełły (dla mnie chyba najmniej znanej). Wydawałoby się, o nie, znów to średniowiecze… ale jakie to dobre, ten styl autorki i dbałość o szczegóły. Czytając widzimy nie tylko skrupulatne „szkiełko i oko” ale przede wszystkim ogrom serca włożonego w pisanie tej powieści. 
Autorka mimo (jak przypuszczam) niezbyt obszernej ilości materiału potrafiła „ożywić” postać tej interesującej bohaterki, królowej, a przede wszystkim niezwykłej kobiety, do której po prostu czujemy sympatię.

Dodatkowo, tak jak i w poprzednich jej książkach świetnie nakreśliła obraz średniowiecznego społeczeństwa i to nie tylko arystokracji, także jego niższych stanów. Co stanowi ciekawe źródło informacji o tamtych czasach.

Stylizacja językowa nie męczy, a to w przypadku powieści historycznych wydaje mi się dość istotne.

Poza tym na pewno nie zabraknie wzruszeń,  wzburzeń, ba a nawet łez… emocjonalna karuzela gwarantowana. Polecam.  

Wyd. MGH

Dzieci Jagiellonów. Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane – Dorota Pająk – Puda

Dorota Pająk -Puda z zawodu bibliotekarz i docent mniemanologii nadużywanej (jak mamy napisane w jej biogramie). Podobno durzy się w Kazimierzu Jagiellończyku, ubóstwia jego żonę i ma słabość do króla Olbrachta 🙂 Uwielbia psy i koty, kino i poranne czytanie w łóżku. Na swoim koncie ma już kilka powieści historycznych: „Matka Jagiellonów”, „Sonka. Ostatnia żona Jagiełły”, „Złota królowa. Elżbieta Łokietkówna” i najnowsza 
„Dzieci Jagiellonów. Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane”.

okładkowo
Wraz ze śmiercią królowej Elżbiety Rakuszanki, żony Kazimierza Jagiellończyka umiera średniowiecze. To czas kiedy powstaje i nabiera żywych barw nowy Wawel, to czas płodnych umysłów, które potrafią czcić nie tylko rozum, ale i ciało. To Kraków z przełomu wieków, Wrocław, Legnica i biskupia Nysa. To czas kiedy Księstwo Moskiewskie uderza w Wielkie Księstwo Litewskie i bije, głosząc, że jest bite. To czas koronacji Zygmunta Starego, wtedy jeszcze Jagiellończykiem zwanego i jego ożenku z młodziutką Barbarą Zapolyą. Bo Bona była tą drugą… Trzecią…

Z twórczością Doroty Pająk-Pudy los zetknął mnie przypadkiem w dość ciekawych i burzliwych okolicznościach na portalu LC. Jak się potem okazało na całe szczęście, bo inaczej ominęło by mnie sporo ciekawej i dobrze napisanej literatury, a tego to już bym sobie nie darowała.

Skupiając się jednak na samej książce „Dzieci Jagiellonów…” 
Rzadko sięgam po powieści historyczne z kilku powodów m.in. strachu, że mi się nie spodoba, będzie nudna itp. oraz zwyczajnie jest ich za dużo na naszym polskim rynku.
A tu takie zaskoczenie, bo oprócz barwnego języka, gdzie np. nazwane zostaje ciekawie, nawet to co często nienazwane lub niewymowne 🙂 to przede wszystkim dosłownie przenosimy się na Wawel Jagiellonów. Autorka prezentuje umiejętnie (co bardzo cenię w powieściach) kobiety na tle obyczajów, zwyczajów zakazów i nakazów oraz tego wszystkiego z czym musiały się mierzyć, bez względu na stan, żyjąc w tamtych czasach.

Zaskoczenie ogromne. Widać talent, kreacyjność i wiedzę historyczną autorki, bo co jak co ale na pewno nie jest łatwo „wyrzeźbić” dobrą powieść tego typu. 

Jak to się mówi o takich pozycjach do zaczytania?
Historia przez nią opowiedziana jest z tych „nieodkładalnych” po  prostu. Musicie przekonać się sami, warto. 


Wydawnictwo MG

Czas Bogini – Ewa Kassala

Pod tym pseudonimem kryje się Pani Dorota Stasikowska-Woźniak. Polska pisarka, trenerka, kreatorka akcji społecznych, specjalistka ds. równouprawnienia, a także autoprezentacji i kreowania wizerunku. Pisze scenariusze, prowadzi programy telewizyjne, konferencje oraz sesje (głównie kobiece). „Czas Bogini” jest jej najnowszą książką.

okładkowo
Oto świat strażniczek Bogini, wiedźm, widzących, wiary w Nyję, Makoszę, Świętowita, Welesa, Peruna i wielu innych, dziś zapomnianych bogów i bogiń. Kraina świętych gajów, kącin i chramów, czarów i magii. Początki państwa polskiego to czas niepokojów i napięć, to przesiąknięta krwią ziemia, powszechna przemoc i bezprawie, gwałty, niewolnictwo i handel ludźmi. Z kart powieści wyłania się postać Mieszka I, władcy potężnego, ale pełnego sprzeczności, rozdartego pomiędzy pogaństwem a chrześcijaństwem, chęcią niesienia pokoju i koniecznością wojen, mężczyzny targanego namiętnościami, uwikłanego w sieć intryg i płomienny, acz burzliwy romans. Czy najpotężniejszy z Piastów rzeczywiście przyjął chrzest w 966 roku? I jaką cenę zapłacił za przejście ze świat pogańskiego do Europy? Doskonale wie, że przystąpienie do chrześcijańskiego imperium jest konieczne dla rozwoju państwa, jednak jest także przywiązany do pogańskich bogiń i bożków, obrzędów i rytuałów, magii i amuletów oraz… kuszących kapłanek, z których najbliższą sercu jest Ragana.

Klimat tej powieści, choć niewielkiej stronicowo, jest naprawdę niepowtarzalny, taki który urzeka nas i porywa już od pierwszych stron. Znajdziemy tu nie tylko ogromny (rzetelny) ładunek wiedzy historycznej ale i liczne odniesienia do słowiańskiej mitologii, gdzie pojawi się choćby Mokosz, (moja ulubienica), Dziewanna czy Swarożyc.

Książkę jak na powieść historyczną czyta się bardzo lekko i przyjemnie, co wcale nie umniejsza jej wartości, wręcz ułatwia lepsze przyswojenie zazwyczaj jakże suchych faktów. A baśniowość przetyka się niczym złota nić w zwyczajnej materii codziennego dnia owych czasów, a to warte zapamiętania.
 
Bez dwóch zdań lubię takie czarowne książki, które nie męczą, a uczą, czy wywołują żywsze drgnienia w naszych skołatanych codziennością sercach. 

Wyd. Sonia Draga

Ziemia przeklęta – Juan Francisco Ferrándiz

Juan Francisco Ferrándiz  – studiował prawo, a obecnie pracuje jako prawnik i pisze. Jego pierwsza powieść, Secretum templi , została napisana w języku walenckim ale stał się znany w 2012 roku dzięki drugiej powieści: The Dark Hours. Jego najnowsza książka i pierwsza wydana na naszym rynku nosi tytuł „Ziemia przeklęta”.

okładkowo
Epicka, owiana aurą legendy, wielowątkowa opowieść o narodzinach wielkiej Barcelony i ludziach, którzy gotowi byli oddać dusze w walce o jej wolność i dobrobyt.
861 rok. Z woli króla Franków Karola Łysego do Barcelony przybywa nowy biskup, Frodoi. Młody i ambitny kapłan ma zakończyć budowę katedry i podźwignąć miasto z upadku (…)
Czy wplątany nieopatrznie w bezwzględną grę o władzę Frodoi wypełni swoją misję? Przemieni na powrót tę ziemię przeklętą w krainę mlekiem i miodem płynącą? Wyrwie mieszkańców ze szponów rozpaczy? Kto zasiądzie na pustym barcelońskim tronie? Jednym z kandydatów jest groźny i bezwzględny uzurpator, Drogo de Borr. Wspomagany siłą zbrojnych i afrykańską magią bękart już raz sięgnął po to, co do niego nie należało.

W tej walce pełnej intryg, spisków, podstępów i zdrad liczyć się będzie nie tylko potęga miecza, ale też męstwo, zwykły spryt i nadnaturalne moce. Rycerz bez ziemi, zaradna karczmarka i ostatnia uczennica bestiariusza zakręcą kołem historii…

Dawno nie czytałam książki o kanwie splecionej tak gęsto z intryg, zdrad, spisków, tajemnic etc. No poza tym i objętościowo było co czytać. Sama opowieść wciąga już od pierwszych stron.
Książka ma świetnie nakreślone tło historyczne, interesujących i nietuzinkowych bohaterów (silne kobiety). Sekrety, niesamowite historie i wiele innych trzymając nas przy kartach tej powieści bardzo mocno.

„Ziemia przeklęta” poza ciekawą warstwą fabularną bardzo dobrze ukazuje kształtowanie się ówczesnej obyczajowości, religijności, czy prawa. Łatwiej trafi to do przeciętnego czytelnika, niż niejeden podręcznik historyczny.
Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę – nie tylko dla miłośników powieści Falconesa, dla miłośników dobrej powieści historycznej po prostu.

Wydawnictwo Literackie

Na księżycu i z szabelką, czyli „Artemis” – Andy Weir oraz „Ryngraf” – Piotr Śliwiński

Między bigosem a uszkami jeszcze (podwójna) recenzja – propozycja mikołajowa.

Piotr Śliwiński debiutował powieścią Dziki Kąt
Mieszka w Krakowie z żoną i dwiema córkami. Jego ulubionym programem tv wielkie akwarium z południowoamerykańskimi rybami, a zajęciem – pieczenie, choć chyba po pisaniu, które wyszło mu w Ryngrafie znakomicie.

okładkowo
Rok 1794. Ostatnie miesiące istnienia I Rzeczypospolitej. Uście Solne — senne miasteczko w zaborze austriackim u ujścia Raby do Wisły. Do Stanisława Krzysztofczyka, kowala i byłego podoficera piechoty koronnej, przybywa jego dawny przyjaciel, oficer artylerii, dziś sprzysiężony emisariusz Julian Zakrzeński i próbuje nakłonić go do uczestnictwa w przygotowywanej insurekcji. Krzysztofczyk początkowo odmawia, jednak późniejsze zdarzenia zmuszą go nieoczekiwanie do dokończenia misji przyjaciela i tym samym do udziału w powstaniu.

Ryngraf to epopeja powstańcza, w której pojawiają się piękna i tragiczna miłość, ciemna intryga i zamach na Kościuszkę, a obok postaci fikcyjnych występuje cała plejada historycznych, z królem Stanisławem Augustem, księciem Józefem, księdzem Kołłątajem, pułkownikiem Kilińskim czy feldmarszałkiem Suworowem.

Piękne, po prostu piękne, już gdy zobaczyłam okładkę wiedziałam, ze to będzie WIELKA książka. I tak się stało. Tu fikcja miesza się z historią, bohaterstwo z tchórzostwem. Miłość z wojną. Całość wspaniale napisana, czyta się niczym film (wrażenie gotowych filmowych ujęć niesamowite.

Ryngraf to nie tylko powieść historyczna, to rzecz o nas samych, naszych przodkach, o bohaterach, których kości już dawno przemieniły się w proch. Ale i o namiętnościach, które od zawsze rządzą ludźmi, bo nic nie wzbudza większych emocji niż miłość i władza i nic częściej niż one nie doprowadza do konfliktów. Napisana pięknym malowniczym językiem sprawia, że nasz świat na te kilkaset stron zupełnie przestaje istnieć.

Wymarzony prezent (nie tylko pod choinkę) dla każdego miłośnika dobrej prozy historycznej.

Okładka książki Ryngraf Wyd. Muza

 

Wszyscy wiemy, że po Marsjaninie Andy Weira świat już nie jest taki sam. Facet zrobił niezłe zamieszanie w literackim kosmosie. A po dwóch latach oczekiwania, mamy jego kolejną powieść pt. Artemis.

okładkowo
Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili. Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.

Staram się nie porównywać do poprzedniej książki tego autora, bo i po co , to już zupełnie inna bajka i dziejąca się dużo bliżej (w końcu księżyc jest bliżej ziemi niż Mars).
Główna bohaterka budzi sympatię w równym stopniu co irytuje, ale przy tym zaradnosci zyciowej nie sposób jej odmówić. Przy tym jest zuepłenie „normalna” współczesna i stroni od trwałych związków, marząc jednocześnie po cichu o czymś zupełnie odwrotnym, choć sama sie do tego nie przyznaje. ów brak pokory, zadziorność i jasno wytyczony cel, sprawiają, że czujemy dla tej drobnej osóbki swego rodzaju szacunek i mocno jej poczynaniom kibicujemy.
Powieść napisana weirowym językiem, znów kosmos techniki, technologii i czego tam jeszcze chcecie, ale tak fajnie opisany, ze nawet ja wszystko rozumiem. I przypomina mi się od razu jak to tato miał spawarkę z takim błękitnym ognikiem 🙂
Całość mi się podobała, choć ciut mniej niż jego poprzednia książka, ale w końcu miałam nie porównywać…

 

Wyd. Akurat