Oszustka – Janelle Brown

Janelle Brown jest autorką świetnie przyjętego thrillera „Oszustka” oraz innych bestsellerów „New York Timesa”. Jest nie tylko pisarką, lecz też eseistką i dziennikarką; jej teksty publikowano m.in. na łamach: „New York Timesa”, „Vogue’a”, „Elle”. Pochodzi z San Francisco, choć na co dzień mieszka w Los Angeles, z mężem  i dwójką dzieci. Pod koniec września ukaże się jej najnowsza pt. „Będę tobą”

okładkowo
Czy na pewno wiesz, kto Cię obserwuje? Bestsellerowy thriller epoki Instagrama!Nina jest błyskotliwą oszustką. Razem ze swoim chłopakiem Lachlanem okrada zepsutych bogaczy z ich drogocennych dzieł sztuki, biżuterii i innych błyskotek. Gdy jej matka podupada na zdrowiu, a policja zaczyna deptać im po piętach, Nina postanawia przeprowadzić ostatni skok.
Jej celem staje się pochodząca z wyższych sfer intagramowa celebrytka Vanessa Liebling, z której okrutną rodziną Nina miała do czynienia w dzieciństwie. Krzywda sprzed lat to dobra motywacja, ale Nina nie przypuszcza nawet, że weszła w pułapkę, którą ktoś inny zastawił na nią…

Wydawałoby się, że z tego typu książek mało co mnie już zaskoczy, a jednak! Autorka umiejętnie kreśli zawiłości nie tylko fabuły ale też charaktery samych bohaterów, którzy nie są wcale z gruntu źli czy anielsko dobrzy. Zaś sama powieść jest na wskroś współczesna. Mamy do dyspozycji wszelkie Facebooki oraz Instagramy – czyli to co na co dzień i chcąc nie chcąc po przeczytaniu książki same pojawiają się refleksje nad tym jak nas widzą i jak siebie przedstawiamy w social mediach.

Książka jest mocną opowieścią m.in. o tym jak wszystko potrafi być ulotne, czy chwilowe. Nasuwa się wręcz stara maksyma, że „fortuna kołem się toczy”, która w tej książce sprawdza się całkowicie, bo i nienawiść z miłością, sympatia z niechęcią, i wiele innych przeciwności się przeplatają. Zupełnie jak w życiu. Gdzie będąc katem za moment możesz stać się ofiarą.

Świetna, przewrotna rozrywka z nutką moralitetu, mimo że we współczesnych sceneriach ale jednak. 
Polecam na jesień. 

Wyd. Agora

Ziarno Granatu. Mitologia według kobiet.

„Mitologię według kobiet” napisały: Katarzyna Boni – Gorgona, Elżbieta Cherezińska – Demeter i Kora, Julia Fiedorczuk – Echo, Agnieszka Jelonek – Medea, Renata Lis – Artemida, Weronika Murek – Ifigenia, Grażyna Plebanek – Pazyfae, Joanna Rudniańska – Jokasta, Barbara Sadurska – Eurykleja, Penelopa, Kirke; Dominika Słowik – Kora, Aleksandra Zbroja – Eurydyka, Aleksandra Zielińska – Kasandra

okładkowo
Polskie pisarki usłyszały i wydobyły z prastarych historii stłumiony kobiecy głos. Spojrzały na mityczne wydarzenia ze swojej perspektywy. Zobaczyły kobiety, które nie poddają się bez oporu. W tragicznym położeniu skazanych na porażkę stać je na niezłomność, bunt, furię i wściekłość, dające siłę do walki o siebie. O własną godność, o przemianę losu, o prawo do zemsty, ale też wolność oraz życie i śmierć na własnych zasadach.

Widziane na nowo, oczami pisarek mityczne wydarzenia, filtrowane przez ich emocje i świadomość, stają się niespodziewanie zrozumiałe i bliskie dla współczesnych kobiet. Uniwersalne i przejmująco aktualne.

Mitologię (zwłaszcza grecką) uwielbiam od lat jeszcze dziecięcych, pamiętam, że nawet w klasie byłam najlepsza z mitów. Więc takiej publikacji jak „Ziarno granatu” nie mogłam po prostu ominąć. Tym bardziej napisanych na nowo, pewnych wątków i to opowiedzianych głosami kobiet.

Podejście do mitów z innej, współczesnej (kobiecej na wskroś perspektywy) jest niezwykłą lekturą. Bardzo ciekawą do tego pełną ognia, pasji, namiętności, ale i smutku, tęsknoty oraz bólu. Ma wiele odcieni, tak jak i każda z nas.
Jednak jeśli chodzi o zbiór popełniony przez kilka osób, to nigdy nie będzie on równy i nie mówię to o pełnym zachwycie, czy równym warsztacie, tylko o tym, że jedne mniej lub bardziej nam się spodobają, lepiej czy gorzej do nas dotrą i przemówią. Tak już chyba musi być i tak stało się również tutaj. 
„Demeter i Kora” bardzo rozbudowane, dwugłosowe, świetne, „Pazyfae” ciekawy pomysł na idę „Minotaura” i charakter Dedala, krwawa „Medea” i smutna pełna rezygnacji „Gorgona”, najbardziej spodobała mi się „Kora” – piękne ujęcie we współczesnych realiach. Co do tych, które mniej mnie przekonały lub nie poradziłam sobie z odbiorem przy pierwszym czytaniu, to na pewno były to „Jokasta” i „Eurykleja, Penelopa, Kirke”

Całość dopełniły absolutnie magiczne i niesamowicie sugestywne ilustracje, poprzedzające każde z opowiadań.

Wyd. AGORA