Leniwe wieczory, burzliwe poranki – Alina Białowąs

Alina Białowąs – urodziła się we Wrocławiu i mieszka w nim do dzisiaj. Miłośniczka książek, bez których nie wyobraża sobie życia. Interesuje się psychiką kobiecą i jej dojrzewaniem do różnych etapów życia. Lubi obserwować ludzi. Ma ogromne poczucie humoru oraz dużo pozytywnej energii, którą chętnie obdarza znajomych. Zadebiutowała książką „Galeria uczuć”, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników. Jej najnowsza książka (II cześć nowego cyklu) nosi tytuł: „Leniwe wieczory, burzliwe poranki”.

okładkowo
Po nieoczekiwanym i ukradkowym wyjeździe męża do Japonii Ewelina zdobywa jego adres i postanawia złożyć mu niespodziewaną wizytę. Jednak zanim jeszcze postawi stopę na lotnisku, uświadamia sobie, że Radek nie był z nią szczery i zataił ważne sprawy. Wściekła i rozżalona zostaje w Polsce, próbując sobie poradzić z nawałem emocji: rano nienawidzi Radka, po południu go kocha, a wieczorem nienawidzi za to, że go kocha. Ewelina ma wybuchowy charakter i jest kąpana w gorącej wodzie, więc zanosi się na to, że nigdy nie odzyska spokoju i już do końca życia będzie się miotać pomiędzy sprzecznymi uczuciami, zawieszając na kołku swoje małżeństwo. Na szczęście jej matka wraz z przyjacielem Gwidonem postanawiają wziąć sprawy we własne ręce, zapewniając Ewelinie całodobowy kontakt z „osobistym trenerem personalnym”. Ale czy to wystarczy, żeby kobieta odzyskała równowagę i wybaczyła Radkowi? Czy doceni go dopiero, kiedy poczuje, że może go stracić?

Książki Pani Aliny Białowąs, to dla mnie zawsze fantastyczna przygoda, kupa śmiechu ale i refleksji, bo przecież jedno drugiemu nie przeszkadza. Po pierwszym tomie, zapowiadało się wiele i faktycznie wiele się dzieje, choć większość w głowie samej bohaterki, lub podczas jej rozmów telefonicznych. Ewelina jest niczym żmija kąsająca własny ogon, którym się niemal dławi, na szczęście do czasu… bo w końcu „wszystko przemija – nawet najdłuższa żmija”.

Pisarka potwierdza swoją doskonałą literacką formę, dzięki której „Leniwe wieczory…” są skarbnicą trafnych spostrzeżeń dotyczących ludzkiej jakże złożonej (i pokręconej) natury.
Wszystko zostało oczywiście okraszane dobrym, momentami wręcz wisielczym humorem – moim zdaniem to już znak rozpoznawczy autorki 🙂 Do tego świetne wprowadzenie końcowego bohatera… a zakończenie, no cóż – chapeau bas.

Polecam nie tylko na święta, bo wierzcie mi nikt lepiej spraw ważnych i poważnych niepoważnie nie ujmie, nie umniejszając przy tym ich znaczenia. Warto.


Bezsenne noce, senne dni – Alina Białowąs

Alina Białowąs – urodziła się we Wrocławiu i mieszka w nim do dzisiaj. Nie wyobraża sobie życia bez książek. Interesuje się psychiką kobiecą i jej dojrzewaniem do różnych etapów życia. Lubi obserwować ludzi. Ma ogromne poczucie humoru i dużo pozytywnej energii, którą chętnie obdarza bliskich znajomych. Zadebiutowała książką Galeria uczuć, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników. jej następne książki to Obudź się KarolinoZaufaj mi Karolino i Zostań ze mną Karolino. A jej najnowsza książka (I cześć nowego cyklu) nosi tytuł: Bezsenne noce, senne dni.

okładkowa
Gdyby któregoś dnia nie naprawiono latarni ulicznej, a jej światło nie wpadałoby do sypialni Eweliny i Radka – ona spałaby przytulona do boku męża, a nie każdej nocy wpatrywała się w jego twarz i wspominała początki ich znajomości oraz pierwszą randkę, po której poczuła się zakochana. Teraz dotarło do niej, że to nie było zakochanie, tylko zauroczenie. I gdyby można było cofnąć czas – nigdy nie wyszłaby za Radka, bo ona – Ewelina Rita, z drugim imieniem po prababce, wywodzącej się z ziemiaństwa, popełniła mezalians, wiążąc się z chłopakiem urodzonym na wsi. Co prawda podobnym do Roberta Redforda, ale tylko z urody, nie z charakteru. W wyobraźni Eweliny – Robert Redford był męski i stanowczy.
Analizując swoje małżeństwo – Ewelina dochodzi do wniosku, że pozbędzie się Radka. Jeszcze nie wie jak to zrobi – bo ani morderstwa ani rozwodu nie bierze pod uwagę. Ona nie chce być rozwódką ani wdową. Ona chce być jedynie kobietą samotną. Ale nie osamotnioną.
Jako kobieta samotna, ale nie osamotniona, będzie mogła wieść życie zupełnie innego od tego, jakie wiedzie w małżeństwie; kłótliwe i nudne.


Książki Aliny Białowąs znam i cenię od lat (wszystkie były recenzowane na tym blogu). Jej proza jest zawsze gwarantem nie tylko lekkiej i przystępnie napisanej prozy, ale przede wszystkim wnikliwej obserwacji nas samych, takich jakimi jesteśmy także w związkach z innymi ludźmi. 
Jej zmysł obserwacji niekiedy mocno zadziwia, a nietuzinkowe poczucie humoru szczerze bawi. Wcześniejsze powieści autorki skłaniały do refleksji podobnie jest i tym razem. Czytając Bezsenne… w uśmiechu niekiedy przez łzy odnajdujemy wiele z tego co znamy na co dzień.

Podsumowując prawda i racje zawsze leża gdzieś po środku, pomiędzy bezsennymi nocami a sennymi dniami… A ja zachęcam do lektury serdecznie.

Wyd. REPLIKA





Zostań ze mną Karolino – Alina Białowąs

Alina Białowąs – urodziła się we Wrocławiu i mieszka w nim do dzisiaj. Nie wyobraża sobie życia bez książek. Interesuje się psychiką kobiecą i jej dojrzewaniem do różnych etapów życia. Lubi obserwować ludzi. Ma ogromne poczucie humoru i dużo pozytywnej energii, którą chętnie obdarza bliskich znajomych. Marzyła o zawodzie dziennikarki, ale życie napisało dla niej inny scenariusz. Zadebiutowała książką Galeria uczuć, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników. jej następne książki to Obudź się Karolino, Zaufaj mi Karolino i najnowsza Zostań ze mną Karolino.

okładkowo
Wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Ale nie zwalam winy na przeznaczenie. To ja ponoszę konsekwencje moich wyborów.
Karolina przekonuje się, że dorosłość i dojrzałość to dwa zupełnie różne przymioty. Kiedy całe jej życie zaczyna się rozpadać, kobieta jest skłonna obwiniać o to wszystkich oprócz siebie. Jej związek z Rafałem stoi pod znakiem zapytania, przyjaciółka od kilku dni nie daje znaku życia, a rodzinne niedopowiedzenia i tajemnice mają coraz gorszy wpływ na relacje Karoliny z rodzicami. W dodatku były mąż postanawia z rozmachem ponownie wkroczyć w jej życie. Może to już najwyższa pora, żeby przestać kierować się jedynie emocjami? Może dłoń wyciągnięta w stronę najbliższych będzie w stanie wszystko naprawić?

Z pewnych względów (kto mnie zna ten wie) bardzo lubię liczbę trzy. Więc i trylogie też się na tą „łapią”, a jak jeszcze wychodzą spod pióra jednej z moich ulubionych autorek, to tym bardziej.

Autorka zaserwowała nam smakowity kawałek prozy, nie po raz pierwszy zresztą. W książce mamy czytelne nawiązania do poprzednich dwóch tomów o Karolinie, co znacznie ułatwia i uprzyjemnia przyswajanie trzeciego.

Ponownie mamy piękną i mądrą, choć miejscami bardzo trudną i smutną opowieść. Znajdziemy tu wiele odcieni nie tylko miłości ale i przyjaźni. Mroczne barwy cierpienia czy gorycz nienawiści i nie zawsze słodkie bycie rodzicem wymieszają się tu mocno. Jest też o nadziei i wybaczaniu, tej najtrudniejszej ze sztuk, której nikt z nas tak naprawdę bezbłędnie w życiu zagrać nie umie…

Całość napisana prostym ale jednocześnie błyskotliwym językiem, czyta się bardzo dobrze i nie wiadomo kiedy ze zdziwieniem stwierdzamy: to już koniec, to już wszystko… na pewno nie! W końcu za jakiś czas musi się pojawić coś nowego bo jak to już ktoś napisał „Coś się kończy, coś się zaczyna…”. Ja czekam!

 

Wyd. Replika