„Siostrzyca” ach siostrzyca … J.Harding

Przyszedł czas na recenzję, gdyż książkę (rzuciwszy w kąt inne) pochłonęłam tak szybko, jak tylko mi się udało w czasie wydartym zębami i wydrapanym pazurami szarej codzienności. Jak ja cierpię gdy nie ma biografii pisarzy i sam sobie człowiek musi tłumaczyć, ale co tam nie poddałam się. Poniżej troszkę o pisarzu, bo zapowiedź książki była w przedostatnim wpisie październikowym (09.10.11).
John Harding
to jeden z najbardziej wszechstronnych pisarzy angielskich, pomimo zdawałoby się dopiero 4 książek (bardzo różnych). Urodził się i dorastał w małej wiosce Fenland (w Isle of Ely, Cambridgeshire). Krótko pracował w gazetach i magazynach jako redaktor,  zaś większość czasu był niezależnym pisarzem. Pisał jak twierdzi przez całe swoje życie. Obecnie uczy także kreatywnego pisania. Jego ostatnia powieść Florence and Giles (2010) u nas pod tytułem Siostrzyca – bardzo udanym i więcej mówiącym niż angielski tytuł. To chyba nieliczny przypadek w odwrotną stronę …
Dwoje osieroconych dzieci, żyjących we własnym mikrokosmosie (dorośli- to jedynie troje służby) zdaje się naginać świat do swej rzeczywistości a przoduje w tym zwłaszcza nad wiek poważna dwunastoletnia Florence. Jej ukochany, przyrodni brat Giles ma osiem lat i beztroskę, szczerość oraz gotowość na wszelkie działania… odpowiednią dla chłopca w tym wieku. Ustalony tryb życia przerwa wyjazd G. do szkoły, osierocona F. pogrąża się zupełnie w bibliotekowaniu, bo choć miała stanowczy zakaz to sama nauczyła się czytać. „… dzięki sprytowi i inteligencji, powoli zaczyna rozróżniać litery, a potem układa je w słowa. Od tej pory życie dziewczynki ulega zmianie. Cały wysiłek wkłada w to, by niezauważona wślizgnąć się do biblioteki. Jej umysł chłonie słowa, wyobraźnia maluje obrazy magicznych krain. Zatraca się zupełnie w labiryncie opowieści.”

Brat wraca do domu, nastaje era guwernantek, po zagadkowej nagłej śmierci pierwszej, zjawia się następna. Florence niepokoi się, że ta Dama w czerni nie przyjechała do dworu Blithe tylko uczyć, że ma inny ukryty powód. Dziewczynka boi się, że kobieta chce uprowadzić lub skrzywdzić jej najdroższego braciszka.

A jeśli to tylko projekcja przeczytanych lektur do rzeczywistości? A z drugiej strony, co jeśli nauczycielka naprawdę umieściła swoje odbicie we wszystkich lustrach domu, aby śledzić każdy krok Flo ? A … ?

Książką jest niezwykle ciekawa z wielu powodów: to jakby Henry James i E.A. Poe do spółki zasiedli i wysmażyli taką literacką perełkę. Zresztą obu czyta panienka Flo. Ukłony i ogromne uznanie dla tłumaczki, która poradziła sobie ze strony językowe z jakże trudnym zadaniem przełożenia zwłaszcza sekretnego języka Florencji, którym ona operuje. Przykładowo coś mniej więcej: gdy księżniczkowałam na swojej wierzy on rycerzował ku mnie na koniu. Na początku może taki język trochę drażnić czy przeszkadzać, ba nawet opóźniać nam czytanie w coraz to nabierającej tempa akcji. Jak w dobrej lokomotywie jednak, która nabierając rozpędu zbyt mocno iskrzy, to trzęsie i dymi ciągnąc wagony ale potem w rytm równego stukotu jej kół jakże malowniczo się jedzie. Ja po kilkunastu stronach nie potykałam się już o językowe wymysły bystrej dwunastolatki, lecz dałam ponieść fali lektury i zagłębiłam się w tej jakże pasjonującej i arcy ciekawej opowieści.

Lokomotywa już czeka i pogwizduje… czas wsiadać. 

10 Replies to “„Siostrzyca” ach siostrzyca … J.Harding”

  1. Ale rozpaliłaś i dałaś czadu !!! 🙂 Po takiej rekomendacji kto jeszcze nie przeczytał Siostrzycy – biegnie, kupuje i zagłębia się w książkowanie…

  2. AMO jest cały czas, tylko jakoś cicha taka:( Ale to się zmieni:)A książka musi być ciekawa. Wiem jedno, jak nie bedę miała już co czytać, to tu zawsze znajdę cos ciekawego:)Pozdrowionka 🙂

  3. Takie dwie jak Ty i Hania tak zanęcą miłośniczkę książek, że w te pędy, biegnie do biblioteki a tam … wali głową w ścianę. Ale przecież przed nią jeszcze tyle zimowych, ciemnych i zimnych dni, w sam raz na gotycką powieść i sekretny język

    1. Lollu ja Cię chyba ozłocę kiedyś za to Twoje „boskie” komentarze 😉 Dzięki. To może mała sugestia w bibliotece, może jakoś ich naprowadź na trop, hę?

      1. Nie ozłacaj, najwyżej załóż mi wieniec z jesiennych liści. Zapisałam i naprowadzę ale właśnie pomyślałam, że po prostu prześlę im link do twojego bloga. Czy mogę, Różyczko?

  4. Książkoczytanie i plecodreszcze – to jest to czego potrzeba w dłuuuugie jesieńzimowe wieczory !Tłumaczka warta wszystkich pochwał świata 😉 Kłaniam !M.

Pozostaw odpowiedź ~A Strzelec Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *