Kawa z Rumem (Leszkiem) i nie tylko…

Chyba czuję wiosnę, bo nie mogę się skupić na żadnej „robocie” a i zakatarzone towarzystwo wokół mnie. Czasu nie ma za bardzo czytać, chociaż robię co mogę. Więc dziś bardziej kawowo z książki Leszka Ruma Kawa-chwila spełnienia . Poniżej kilka ciekawostek z niej zaczerpniętych, będę wracała do tego tytułu w moich kawowych zapiskach, bo warto.
Książka sama od strony wizualnej jest już smakołykiem, piękne wydana (2008r) w twardych okładkach na papierze kredowym, ma ok. 240 stron. Wszystko okraszone, przeplecione anegdotami, historią, przepisami oraz zilustrowane rycinami, cytatami i zdjęciami kawy, kawiarni, filiżanek, młynków itd… dotyczącymi kawy. Dodatkowo na każdej stronie jest jeszcze miejsce na własne notatki – coś podobnego! Na prawdę ktoś, że się tak wyrażę odwalił „kawę” dobrej roboty, nawet nie kawał. Mój zachwyt wzmocniła także bardzo przyzwoita cena tej pozycji.

„Kawa jest złotem prostego człowieka i jak każde złoto
Obdarza wszystkich poczuciem luksusu i szlachetności.
                                                                        Abd-Al-Kadir

a na koniec przepis na kawa :

Mokka
podobno ten przepis w nieco zmienionej wersji wymyślił Volter i miała być to jego ulubiona kawa.
1 płaska łyżeczka gorzkiego kakao
2 łyżeczki drobno zmielonej kawy
2 łyżki bitej śmietany
0,1 l mleka
1-2 łyżeczki brązowego cukru
1 mały kawałek wanilii
0,3 l wrzątku
Do rondelka wlać mleko, utarta wanilię i zagotować, dodać kakao i cukier, mieszając trzymać na małym ogniu. Osobno zaparzyć kawę i po 2 min połączyć z kakaowym mlekiem. Rozlać do dwóch ogrzanych już filiżanek, udekorować bitą śmietaną i oprószyć kakao…
Uch…….. ale idę zrobić taką kawę, tylko bitej śmietany nie mam 😉

6 Replies to “Kawa z Rumem (Leszkiem) i nie tylko…”

  1. Pyszności, ugotuję po południu 🙂 Brązowy cukier, to kandis? Nie mam laski wanilii, buuuu, może być chyba trochę cukru waniliwego, prawda?Szybkiego, katarowego ozdrowienia !

  2. Uwielbiam czytać polecane przepisy na małe co nieco, zwłaszcza takie pełne luksusu i celebry ale … jestem za leniwa by się za to zabrać. Moja wersja rytualnej, pitej każdziutkiego poranka kawki to trzy łyżeczki cappuccino, łyżeczka cacao + 10 witamin (taki mix dla dziecków) i łyżeczka kawy rozpuszczalnej. Na sypkie wlewam troszkę wrzątku i ukręcam łyżeczką ( no, mieszam energicznie) patrząc w okno. Potem zalewam powoli resztą wrzątku aż po samą górę tak, że pierwszy łyk muszę pić nie podnosząc kubka, po prostu z uszanowaniem pochylam się nad kubkiem. I ten pierwszy łyk jest ….. boski. Reszta też niebiańska, chociaż moja ukochana siostra mówi, że to smakuje jak gips. Profanka!

      1. Własnie pomyślałam że może napiszę posta na temat moich rytualnych i obrzydliwie leniwych napitków i dań. Całusanki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *