Co do czytania tej książki to: jak warstwy w łakociu, gdzie zdejmujemy najpierw jedną warstwę, ba nawet odkładamy na bok niekiedy by dobrać się do najpyszniejszego środka, żeby nie iść dalej w skojarzeniach i nie gorszyć na tym poprzestanę 😉
Kim była Siostra Juana Inés de la Cruz ten „meksykański feniks”, o której nie słyszałam, a której wizerunek jest nawet na monetach Meksyku. Podobno jako trzylatka już czytała i pisała a po kolejnych 2-3 latach pisała wiersze i nawet dostała za to nagrodę w postaci książki. Marzyła aby studiować w męskim przebraniu na uniwersytecie. Jednak los popchnął ją najpierw na salony a potem w zakony (nie zawsze dobrowolnie) zakosztowała więc i życia w przepychu pośród intryg dworskich jak i skromnej celi, także pośród intryg (Inkwizycji w tym wypadku)
„…wzbiła się z popiołu konwenansów i zasad rządzących kobietami w XVII wieku i ujawniła światu przenikliwość osądów oraz intelekt równy mądrości najznakomitszych umysłów swoich czasów. Jej sonety, komedie, farsy, listy wciąż zachwycają subtelną erudycją i kunsztem kompozycji. ”
Octavio Paz w swej książce o Juanie (z 1982 roku) napisał:
„Jej twórczość należy nie tylko do literatury naszego języka, lecz do piśmiennictwa całej naszej cywilizacji”
W Niewyznanych … Kyra Galván, meksykańska poetka, tutaj debiutująca jako powieściopisarka wzięła na swe kobiece ramiona arcy trudne zadanie ukazania realiów zakonów żeńskich XVII wieku z perspektywy kobiety, zdolnej i chcącej kontynuować naukę, która nie miała innego wyboru jak tylko przywdziać habit. W taki jedynie sposób mogła zamknąć usta społeczeństwu oraz zadość uczynić własnym ambicjom i marzeniom.
Sama powieść osadzona w dwóch ramach czasowych (XVII w i współcześnie). Dialog jaki toczy się między Laurą – doktorantką, a autorką manuskryptowych zapisków Isabelą (siostrzenicą Juany) „przypomina rozmowę dwóch przyjaciółek” za pomocą listów. We wspomnieniach Isabela, z niechęci początkowej wobec ciotki, pod której opiekę zostaje oddana w klasztorze „wpada” w miłość i przywiązanie ujmując to dosłownie; do swej protektorki i mentorki. Pisząc o Juanie daje nam odpowiedź m.in. na pytanie: Czy życie zakonnicy mogło być tajemnicze, w tamtych czasach, czy grzechy aby na pewno były grzechami – a już zwłaszcza te niewyznane…?
Gdzieś tam zarzucono w jakiejś recenzji tej książce słabą warstwę współczesną tę dotyczącą Laury, ale …to już czepianie się moim zdaniem, bo większych zgrzytów nie ma a różnica pomiędzy tym co działo się w XVII wieku a XXI zawsze będzie (i to nie tylko obyczajowo-technologiczna itd.) bez przesady, zresztą prawdziwy miłośnik książek i poważny czytelnik skupi się na tym co dla niego najważniejsze w prozie a nie przepraszam z wyrażenie na „głupstwach”. Pierwszy raz tak zajadle bronię książki, może dlatego, że bardzo mi się podobała. Może… a skojarzenia mimo wolne trochę z Reverte i jego Szachownicą Flamandzką.
Zachęcam do otwarcia się na to co niewyznane…

Niesamowite ! Co za recenzja ! Z ciekawości już usiedzieć nie mogę, a grzeszyć to ja mogę inaczej :))
To dość niesamowite, że jako osoba, która skończyła filologie angielską z hispanistyką, nie mogę jakoś przetrawić literatury z Ameryki Południowej. Nie wiem, jakoś klimat mi nie odpowiada. Po kilku powieściach autorstwa Latynosów poddałam się i nie czuje potrzeby sięgania po więcej..
Margolko, ależ to nie jest realizm magiczny, nie przeczę, że proza latino łatwa nie jest a przy tym specyficzna. A Meksyk to jest (wg. mnie przynajmniej) tak na pograniczu jeszcze tego wszystkiego, w końcu USA za płotem i do Europy ciut bliżej). Więc nie zniechęcaj się tylko spróbuj to przeczytać, na moją odpowiedzialność 😉 POLECAM.
Nie mówię kategorycznie nie :)) jeśli mi wpadnie w ręce, to czemu nie 🙂
Najpierw Siostrzyca, potem Zakonnica 🙂
To musi być fajna książka:) A ja teraz na Ani z Zielonego…:) i Bondzie jednocześnie:)Nadrabiam zaległości z podstawówki. A email będzie już w sobotę:)Pozdrawiam:)
Hurra, AMO jest znów z nami 🙂 A ja jeszcze przy Siostrzycy 🙂