Film „Służące” – po prostu musi się podobać

Z niezłomną pewnością, że warto napisać, chciałam tym razem o filmie, jako, że o książce już było. Mowa oczywiście o Służących Kathryn Stocket (moja recenzja w styczniu 2011)
Szczęśliwym trafem znalazłam się na przedpremierowym pokazie i choć minęło kilka dni, nadal jestem zachwycona, byłam na filmie ze swoja druga połówką, której też (choć nie męski film) bardzo przypadł do gustu….
Mała garść konkretów, tak dla przypomnienia.
Akcja filmu toczy się w Mississippi w latach 60 (najbardziej zakukluxklanowany stan i najbardziej oporny na zmiany). W rolę Białej Panienki
z dobrego Południowego domu, która po powrocie ze studiów, zaczyna postrzegać zmiany, a raczej ich brak i stwierdza, że rodzime bajorko coraz bardziej cuchnie – wcieliła się Emma Stone  (film Zombieland). Nasza Skeeter, marzy o karierze pisarki. Niespodziewanie „wywraca” do góry nogami życie całego miasteczka. Powodem jest przeprowadzenie serii wywiadów z czarnoskórymi służącymi najbogatszych domów w Jackson. Nominowana do Oscara (nie dziwię się i popieram) Viola Davis jako Aibileen decyduje się ujawnić najbardziej skrywane i niewygodne tajemnice życia czarnoskórej mniejszości. Z tej wspólnej pracy podczas potajemnych spotkań rodzi się przyjaźń. Okazuje się, że obie kobiety choć pozornie wszystko je dzieli mają sobie dużo do opowiedzenia. Zarówno one, jak i inni są świadkami zmieniających się czasów, obyczajów i mentalności ludzkiej.
Film zrobiony rzetelnie z ogromną dbałością o szczegóły, wiarygodność i to zarówno jeśli dotyczy, wystroju wnętrz, strojów czy fryzur, ale także dekoracji ulic itp, ba nawet jeśli chodzi o potrawy podawane w południowych domach, to były jak najbardziej autentyczne i robione specjalnie do filmu, zatrudniono specjalne konsultantki… a jedzenie w tym filmie, mniam… zwłaszcza pewne ciasto jest niezwykle hi, hi, hi…istotne.
Urzekający, prawdziwy i pokrzepiający, dający mimo wszystko wiarę w człowieka, w to, że nie można się poddawać i trzeba niekiedy postąpić wbrew sobie, przemóc własne lęki aby pomóc innym.
Bardzo polecam, bo nic tak nie kładzie się miodem na sercu jak coś zrobionego z pasją i miłością a taki jest ten film.
Całość reżyserował Tate Taylor, również wychowanek Południa – mający ukochaną czarnoskórą nianię. Dopilnował aby obraz tego rejonu Stanów był jak najbardziej autentyczny i nie przejaskrawiony w żadną stronę.
On wierzył w sukces nie tylko filmu, gdyż znał scenariusz jeszcze przed publikacją wspierał K.S. aby się nie poddała po tym jak ponad  60 -ciu wydawców odrzuciło rękopis. Powiedział jej ” nie możesz odpuszczać, musisz to opublikować, a zapewniam cię, że wtedy ja zrobię film”
Obietnicy dotrzymał.

7 Replies to “Film „Służące” – po prostu musi się podobać”

  1. Witaj Różo. Przeczytałam książkę.Jednym tchem i byłam pod dużym wrażeniem.Świetnie napisana. Chętnie obejrzę film bo myślę,ze warto. Dziękuję za wpis i pozdrawiam Cię serdecznie.

  2. takich filmowych adaptacji się nie przegapia, to z pewnością udany film, wierzę w ślepo, widziałam galerię zdjęć. niesamowite kostiumy, bohaterki. dziekuję za recenzję.

Pozostaw odpowiedź ~Róża Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *