Trudno jest mi zrecenzować tytuł, który nie ma w sobie ani sensacyjnych zwrotów akcji ani zajmujących dialogów a narracja bynajmniej nie jest porywająca. Jest trochę sekretów, jedne wychodzą na jaw inne pozostają nimi do końca. Jak w każdym domu są kąty pełne pajęczyn – takie do których się nie zagląda. Autorka Bonnie Burnard wcześniej wydała dwa zbiory opowiadań a Dobry dom to jej pierwsza powieść, która otrzymała najbardziej prestiżową nagrodę literacką Kanady.
Książka tak na prawdę uniwersalna w przesłaniu: obejmuje niewielką ilością stron (trochę ponad 300) aż 50 lat z życia rodziny Chambersów, mimo, że jest nie zwykle szczegółowa, po prostu nie ma tu zbędnych słów. Czyli: śluby, narodziny, rozwody, pogrzeby,choroby (upośledzone dziecko), małe i większe sukcesy oraz porażki. Pięknie jest opisane zwłaszcza jedno lato – gdy wszyscy goszczą się w domku nad jeziorem. Powieść jest niezwykle błyskotliwa jest w niej sama esencja wszystkiego co w życiu może się wydarzyć przeciętnej rodzinie, takiej zwyczajnej ani bogatej ani biednej. Na myśl przychodzi mi szklana kula – ze swym miniaturowym światem, lub kalejdoskop – gdzie przy każdym ruchu (tu przewróceniu strony) naszym oczom ukazuje się coś innego lub pod innym kątem, tak jest w tej powieści. Wydarzenia – niekiedy te same, są opisywane z punktu widzenia różnych osób.
Najlepiej odda chyba powyższe krótki opis autorstwa Alice Munro:
„Dobry Dom to głęboka książka. W jej skromnym artyzmie i jedynej w swoim rodzaju wizji artystycznej autorki, która umie przekazać trudne prawdy, nie pozbawiając nadziei, w miarę czytania czytelnik co raz bardziej się rozsmakowuje”.
Dokładnie tak było ze mną!

Ostatnio jak byłam w bibliotece to właśnie jedna dziewczyna pytała o tą książkę, ale była wypożyczona. Musi w jakimś stopniu być ciekawa skoro idzie jak świeże bułeczkiPozdrawiam
Skoro polecasz- warto przeczytać 🙂