Cztery dni z Emily Giffin

Tyle właśnie czasu zajęło mi przeczytanie jednej z jej powieści, pt. Sto dni po ślubie. Giffin jest autorką także książek: Coś pożyczonego, Coś niebieskiego oraz Dziecioodporna. Wszystkie ukazały się w wydawnictwie Otwarte (urodził to wydawnictwo bodajże krakowski Znak), gdzie od kilku lat wydają całkiem niezłe powieści.
Sto dni… przez pierwsze sto stron wydaje się być historią jakich wiele już napisano i zapewne tak jest. Ale … no właśnie to niezbyt spieszna, trochę dramatyczna narracja, sporo wspominek i skupienie w dużej mierze na sferze emocjonalnej głównej bohaterki (która właśnie sto dni po ślubie spotyka swoją dawną miłość), sprawia, że powieść czyta się z rosnącym zaciekawieniem podsycanym umiejętnie przez autorkę w kolejnych rozdziałach. Ellen rozdarta pomiędzy obecnym a byłym mężczyzną, pomiędzy NY a Atlantą (znów ci nadęci bogacze z Południa). Tym trudniej jest, że pewnego dnia Leo proponuje jej wspólną pracę. Targana wątpliwościami kobieta nie mówi o tym ani mężowi (Andemu), ani jego siostrze a swojej najbliższej przyjaciółce – Margot, która dodatkowo nigdy nie znosiła Leo.
Powieść dotyka pewnej starej prawdy, że „nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” i potwierdza ją jedynie, bo nasza Ellen pomimo, że próbuje wybrać, to nie wie, który wybór będzie właściwy. Świadomość, że kiedyś byli inni (ona i L) a teraz są inni, że ta miłość nie została zakończona a ona nie miała możliwości podjęcia wyboru bo zawsze ktoś inny za nią decydował; a ukochany mąż wcale nie jest ideałem – nie zbyt wiele jej pomaga. Musi stoczyć potężną walkę z własnymi demonami i nie będzie w niej jak się okaże osamotniona – ze wsparciem z najmniej oczekiwanej strony.
Jak wybierze? Przekonajcie się sami, ja przy okazji poszukam jeszcze w Bibliotece książek Pani G. Wiem, że wydanie kieszonkowe jej powieści można było nabyć po 9.90 zł w wydawnictwie.

O czym jednym zdaniem (wg wydawcy) są pozostałe książki, których nie czytałam:
Dziecioodporna – ” Prowokująca historia małżeńska… „
Coś pożyczonego – ” Przyjaźń miłość i zdrada … „
Coś niebieskiego – ” Dalsze losy bohaterek Coś pożyczonego…
Ha…

10 Replies to “Cztery dni z Emily Giffin”

  1. Podobno chcieć to móc…ja w Ciebie wierzę, a osobiście czytam tylko wtedy kiedy moje dzieci śpią w południe, lub troszkę wieczorem. To jedyne moje chwile dla siebie 😉

  2. Siedem lat później – rewelacyjna – czyta się jednym tchem!! Podobno poprzednie powieści nie są takie dobre( takie recenzje czytałam) Siedem lat… polecam gorąco!

    1. hmmmm…to może się skuszę, po po 2 „giffinach” miałam już przewidywalny przesyt…jeśli 7 ma mnie zaskoczyć, to czemu nie? Dzięki za polecenie 😉

Pozostaw odpowiedź ~Ewita Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *