Buszujący w Buszu – Craiga Silveya

Amarantowy duży napis Jasper Jones na tle granatowoszarej okładki hipnotyzuje i zmusza do „przynajmniej ” zerknięcia na książkę Craiga Silveya, który zdaje się być objawieniem literackim antypodów. Ten młody (dwudziestodziewięcioletni) pisarz i muzyk został okrzyknięty najlepszym australijskim powieściopisarzem. I coś w tym jest bez dwóch zdań.
Fabuła rzeczywiście (jak sugeruje okładka) nawiązuje i przytacza dobrze znaną nam Zabić drozda – H. Lee czy utwory M.Twaina. Dla mnie sama fabuła jednak bardziej kojarzy się z nocnym „rajdem”, jaki prowadził w Buszującym  w zbożu główny bohater. Tak i tutaj u Silveya często akcja dzieje się właśnie w nocy, lub o świcie.
Mała, bardzo porządna australijska mieścina, w której pewnego letniego wieczoru trzynastolatek Charli Bucktin zostaje przez tytułowego Jaspera Jonesa (pół aborygena) w trybie nagłym wyciągnięty do buszu. Tam J.J. pokazuje mu nieżyjącą a znaną im obu dziewczynkę. Dwaj nastolatkowie postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę tej szokującej zbrodni. Rozwój wypadków jest szybki, nieoczekiwany i zaskakujący !?
Autor radzi sobie świetnie z tą historią, zmusza do myślenia nie tylko tematyką i świeżym (niemal młodzieżowym) słownictwem ale i ogromną wrażliwością. Z wyczuciem rysuje postacie młodych bohaterów – na progu dorosłości, oraz ukazuje ich sprawy, przeżycia czy pierwsze zauroczenia (miłość Charliego do siostry zmarłej koleżanki). Jednocześnie bez pudru i lukru opisuje dorosły świat (m.in. konflikty międzysąsiedzkie i rodzinne, Charliego). Świat skażony dyskryminacją społeczną i rasizmem, w którym bohaterom książki przyszło niebezpiecznie szybko dorastać, aby się z nim niekiedy boleśnie zmierzyć.

„Jasper Jones konfrontuje cechy głęboko ludzkie z okrucieństwem i zakłamaniem, tak jak robili to Mark Twain, Harper Lee i Jerome David Salinger. To jedyne w swoim rodzaju połączenie Zabić drozda i Buszującego w zbożu.”

3 Replies to “Buszujący w Buszu – Craiga Silveya”

  1. Buszujący Salinger zachwycił mnie ponad pół wieku temu, próbowałam do niego wrócić całkiem niedawno, gdy mój wnuk miał to za lekturę …. ale nie zaskoczyło. „Zabić drozda” to jeden z moich ulubionych filmów, chociaż książkę czytałam kilkakrotnie i nawet miałam na własność (bo gdzieś poszła między ludzi). Ale teraz jakoś te klimaty i te problemy odeszły hen daleko. Teraz zachwycam się Bodil Malmsten i jej „Ceną wody w Finistere”. Taki czas – przecudownie czarowny

Pozostaw odpowiedź ~Róża Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *