Boska Maria Callas….(Alfonso Signorini)

Biografie sławnych i bogatych… czytam już chyba najrzadziej, na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te przeczytane. Ale co innego powieść biograficzna, bo właśnie taka wpadła mi w ręce jeszcze w sierpniu. Moja droga M (znów wepchnęła mi do ręki książkę mówiąc, przeczytaj, spodoba Ci się) i miała rację. Książka o Marii Callas jest niezwykła, tak jak i ona była … w tym roku minęła trzydziesta rocznica jej śmierci. Nie jestem wielką miłośniczką opery, jednak po lekturze Zbyt dumna zbyt krucha – Alfonso Signoriniego; postać Tej wielkiej śpiewaczki stała mi się dziwnie bliska. Do tej Pory znałam samo nazwisko i to dodatkowo kojarzone z A. Onasisem.
Powieść zaczyna się w momencie gdy Maria ma 6 lat w tym czasie zaczyna w aptece u swojego ubóstwianego (z wzajemnością ojca) dawać pierwsze koncerty. Mała Maria jest nieładnym, otyłym dzieckiem żyjącym w cieniu starszej pięknej i „utalentowanej” siostry. Kocha opery i muzykę poważną. Jest pełna kompleksów, zaborczo kochająca ojca i skonfliktowana z przyziemną realistką – matką. Rodzice -greccy imigranci, w Stanach czują się obco, są na dorobku. Matka wciąż wspomina jakie to ona ma nazwisko i pochodzenie. Nie są zamożni, ojciec aptekarz utrzymuje rodzinę, czas swój poświecą jedynie kochankom oraz Marii. Matka po odkryciu, że młodsza córka ma „jakiś” głos chce z tego wycisnąć jak najwięcej. Wraca z córkami do Grecji, aby Maria  uczyła się śpiewu – szlachetne prawda … Tam zastaje je wojna. Gdy nadeszła prawdziwa bieda, Maria chodziła pod miasto wykopywać warzywa z cudzych pól. Matka wysyłała ją nawet do tawerny wojskowej aby zarobiła na chleb, dobrze, że Callas ma głos, bo matce bynajmniej o śpiewanie nie chodziło.
Długa i dramatyczna jest droga do sławy Marii Callas, odkupiona łzami i cierpieniem niekochanej, nierozumianej, brzydkiej młodej kobiety, dopiero później Callas stanie się zmysłowa i zjawiskowo piękna – jak przyjdą pierwsze sukcesy. Ale to nie zastąpi jej rzeczy i osób które utraci.
Całą książką czytałam ze ściśniętym gardłem i choć rzadko płaczę przy czytaniu to tutaj mi się udało. Przy takiej wielkości i cierpieniu nie da się zachować obojętność, myślę, że bez tego nie było by takiej Callas, „Boskiej Callas” i taką już pozostanie na zawsze. A mi pozostaje po prostu jej posłuchać.

3 Replies to “Boska Maria Callas….(Alfonso Signorini)”

  1. Witaj.Zawsze pięknie o Marii Callas opowiada Pan Kaczyński. Jej biografia musi być ciekawą, bo jak wszystkie divy miała pewnie swoje kaprysy :)Pozdrawiam wieczorkiem 🙂

Pozostaw odpowiedź ~margolka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *