Mała księgarnia samotnych serc – Annie Darling

Annie Darling przepada za romantycznymi książkami o szczęśliwych zakończeniach… Swoje zamiłowania postanowiła przekuć w czyn, co zaowocowało powieścią pt. Mała księgarnia samotnych serc.
okładkowo
Posy Morland spędzała życie zatopiona w lekturze swoich ukochanych powieści romantycznych w stojącej na skraju bankructwa księgarni. Kiedy jej ekscentryczna właścicielka Lavinia umiera i zostawia Posy w spadku księgarnię, dziewczyna musi odłożyć książki i zmierzyć się z prowadzeniem podupadającej firmy, ale i Sebastianem, wnukiem Lavinii, najbardziej obcesowym człowiekiem w Londynie.
Posy obmyśla sprytny plan, ale ma zaledwie sześć miesięcy, by przekształcić Bookends w księgarnię marzeń. Uda jej się to tylko, jeśli Sebastian zostawi ją w spokoju. Niespodziewanie jednak mężczyzna staje się obiektem jej dość śmiałych fantazji…

 

Ach, jak tu iskrzy pomiędzy głównymi bohaterami, aż dziw że się papier nie zapalił 🙂 Te ich utarczki słowne po prostu „boskie”. Jak na debiut i pierwszą część większego cyklu , to od razu zaczynanie z wysokiego „C”.

Książka cudnie lekka z gatunku łatwych i przyjemnych, do wypoczynku na hamaku, na tarasie, na kocyku – zwłaszcza po dniu ciężkiej pracy (w korpo i nie tylko).
Romans ale taki w „krzywym zwierciadle”, który w pewnym sensie naśmiewa się sam z siebie i ogólnie romansowej, romantycznej konwencji. Przy tym jednak pozostaje cały czas książką o miłości…

Ta komediowa powieść trochę przypomina wam Bridget Jones, bo mnie nawet w dużym stopniu, bo i Possy jest do Bridget po prostu podobna.

Aaa… pikanterii dodaje też „Zauroczona rozpustnikiem” – pisana przez samą Possy – koniecznie musicie to przeczytać.

Ja już czekam na ciąg dalszy przekomarzań pary głównych bohaterów.

 

 Wyd. Czarna Owca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *