Joanne Kathleen Rowling – nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Autorka bestselerowych powieści o czarodzieju Harrym Potterze. Z wykształcenia filolog klasyczny, po międzylądowaniu pośród książek sensacyjnych, pianych zresztą pod pseudonimem znów powróciła do uniwersum Hogwartu i okolic.
Pod pseudonimami będącymi nazwami fikcyjnych postaci z cyklu o Harrym Potterze wydała książki Quidditch przez wieki oraz Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, a w moje ręce wpadły niedawno Baśnie Barda Beedle’a.
okładkowo
„Baśnie barda Beedle’a” to zbiór pełen magii, poruszających opowieści, które wzruszają, bawią, a czasem przerażają i wywołują dreszcz lęku przed śmiercią. Przełożone z run antycznych przez Hermionę Granger i opatrzone obszernym komentarzem Albusa Dumbledore’a, to przepiękne wydanie nadaje nowy blask klasycznym baśniom dla młodych czytelników. Zbiór ze wstępem J.K. Rowling i ilustracjami znakomitego chorwackiego artysty Tomislava Tomica przestraszy i zachwyci zarówno mugoli, jak i czarodziejów.
Należąc do umiarkowanego grona Fanów Harrego Pottera (niestety wszystkich książek nie czytałam i teraz nadrabiamy je z dziećmi), sięgnęłam z przyjemnością po tę książkę.
Rowling posiłkując się (inspirując) szeroko znanymi w kulturze baśniami m.in Grimmów, czy Andersena przekazuje nam pewne „wiecznie żywe” prawdy, ubierając je zgrabnie w baśniowe-magiczne szatki.
I… wyszło jej to bardzo dobrze, do tego książka jest cudnie ilustrowana czarno białymi rycinami. Choć samych baśni mogłoby być ze trzy razy więcej. W sumie przyzwyczaiła nas – czytelników do „cegieł”, co nie?
Dzieci przypisy pomijały często (nie chciały aby im czytać) jednak dla nas dorosłych były tak samo zajmujące.
Dobra lektura na krótką podróż, zaciekawi, a miejsca w bagażu wiele nie zajmie.

