Jennifer Croft – pisarka z USA, obecnie mieszkająca w Argentynie, tłumaczka z języka polskiego, ukraińskiego i hiszpańskiego. Polskim czytelnikom jest znana jako autorka tłumaczenia Biegunów Olgi Tokarczuk, za które wraz z autorką otrzymała w 2018 roku nagrodę Man Booker International. „Wymieranie Ireny Rey” to jej najnowsza książka.
okładkowo
Ośmioro tłumaczy przyjeżdża z różnych stron świata do położonego w Puszczy Białowieskiej domu należącego do słynnej pisarki Ireny Rey. Spotykają się tam, by pod czujnym okiem autorki pracować nad przekładami jej opus magnum pod tytułem „Szara eminencja” od razu na wszystkie języki narodowe reprezentowane przez obecnych na białowieskich warsztatach wybitnych translatorów. Jednak po kilku dniach literackiej współpracy Irena nagle znika bez śladu.
Tłumacze traktujący Rey niemal jak bożyszcze i rywalizujący dotąd o jej uwagę, rozpoczynają poszukiwania, nie przerywając jednak pracy nad wspólnym arcydziełem. Krok po kroku odkrywają kolejne sekrety i mistyfikacje Ireny Rey, na które zdecydowanie nie byli gotowi. Mierzą się z dzielącymi ich różnicami kulturowymi, sympatiami i antypatiami, a z czasem, odizolowani od reszty świata, stopniowo popadają w coraz większą obsesję i paranoję z powodu nieuchwytności swojej mistrzyni, wikłając się w sieć rywalizacji i osobistych interesów, które zagrażają nie tylko ich pracy, ale też losowi uwielbianej autorki.
Wymieranie Ireny Rey” jest bez dwóch zdań bardzo oryginalną książką (nie tylko ze względu na tematykę). Powieść Croft nie jest klasycznym kryminałem ani prostą historiączyjegoś zaginięcia. To raczej wielowarstwowa opowieść o relacjach między „guru” a jego „wyznawcami”. Tłumacze traktują Irenę niemal jak wyrocznię – ich życie i poczucie sensu w dużej mierze zależą od niej. Kiedy znika, zaczyna się rozpad ich świata: bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi słabościami, ambicjami i wielu innymi „trudnościami”.
Croft – sama będąca tłumaczką – pokazuje, że tłumaczenie to nie tylko techniczna praca z tekstem, ale w ogromnej mierze proces twórczy, który zmienia znaczenie i rzeczywistość. A przez to, książka nabiera iście filozoficznego wymiaru i skłania do refleksji nad tym, czym właściwie jest autorstwo i czyje są słowa.
Puszcza Białowieska nie jest jedynie tłem, lecz niemal osobnym bohaterem. Dzikość, tajemniczość i pierwotność lasu wzmacniają atmosferę niepokoju i surrealizmu. W połączeniu z czarnym humorem i momentami groteskowymi sytuacjami tworzy to specyficzny, niejednoznaczny klimat, który może zarówno fascynować, jak i dezorientować czytelnika .
Styl powieści jest eksperymentalny i momentami chaotyczny – celowo wymyka się schematom, bo tu fabuła nie zawsze jest najważniejsza. Sporo nacisku położono na różne idee, język czy relacje między bohaterami. Na pewno można ją określić jako powieść „ekscentryczną” Dla jednych będzie to ogromna zaleta i dowód literackiej odwagi, dla innych może po prostu przeszkadzać.
Tak czy siak jest to książka wymagająca, ale też intrygująca, która nie daje prostych odpowiedzi, lecz zmusza do myślenia.

