Hotel Portofino – J.P. O’Connell

J.P. O’Connell – to pisarz i dziennikarz brytyjski, mieszka w Londynie. „Hotel Portofino” jest jego pierwsza książką wydana w Polsce. Na jej podstawie zrealizowany został także serial o tym samym tytule.

okładkowo
Prowadzenie hotelu jest tak łatwe jak jego goście. Przekonuje się o tym Bella Ainsworth, właścicielka działającego od kilku tygodni ekskluzywnego hotelu Portofino, zlokalizowanego na włoskiej riwierze. W jednym czasie zjeżdżają do niego nietuzinkowe postacie: Julia, dawna miłość męża Belli, wraz ze swoją córką Rose, którą rodzina Ainsworthów pragnie wydać za syna Belli – pokiereszowanego emocjonalnie weterana pierwszej wojny światowej; marszand Jack Turner z ciemnoskórą tancerką, która rozpala wyobraźnię gości i mieszkańców miasteczka; wiecznie niezadowolona lady Latchmere, skrywająca bolesną historię; były student medycyny z Indii, który podczas wojny opiekował się rannym synem Belli; uznany tenisista z żoną; oraz hrabia Albani z synem, jedyni Włosi w tym towarzystwie. Bella robi wszystko, aby jej goście miło spędzili czas – od tego zależy powodzenie jej przedsięwzięcia. Na drodze staje jej jednak skorumpowany lokalny polityk, zwolennik Mussoliniego, grożąc zamknięciem hotelu, a napięcie sięga zenitu, gdy znika cenny obraz Rubensa należący do męża Belli i wszystkie osoby przebywające w hotelu zostają zamknięte na czas śledztwa. Każda z nich ma swój sekret, którego musi strzec.

„Hotel Portofino” stanowi bez wątpienia niezły mix Downtown Abbey i klimatycznych powieści Agathy Christie, z większym naciskiem na to pierwsze. Dodatkowo znajdziemy tu afery, problemy, dramaty itp…czyli różnego rodzaju zawirowania – jak to w życiu. 

Jednak co by się nie działo, to sceneria w której dzieje się akcja powieści wciąga swoją malowniczością, dodatkowo czas w którym się wszystko dzieje przypada na burzliwe w Europie międzywojnie.  

„Hotel Portofino” – to z pewnością książka wakacyjna, ale nie tylko, jest idealna na zwolnienie tempa i niespieszną lekturę. Umówmy się, nie da się czytać książki o Włoszech niepopadając jednocześnie  w „leniwszy” nastrój. No i na pewno wielu z nas chciałby choć przez chwilę doświadczyć takiego blichtru… póki co, to pozostają nam choć karty powieści.

Wyd. Marginesy.

W chmurach. Taniec, moje życie – Stefano Terrazzino, Ewa Anna Baryłkiewicz

EwaAnna Baryłkiewicz – dziennikarka, redaktorka, autorka wielu wywiadów z ludźmi kultury i największymi polskimi gwiazdami show-biznesu wraz ze swoim rozmówcą – Stefano Terrazzino – zaprasza w podróż z głową „w chmurach”.

Okładkowo:
Sycylijczyk, krawiec, tancerz, śpiewak, reżyser teatralny, człowiek inspiracja StefanoTerrazzino. Znacie go z pewnością jako tancerza i osobowość telewizyjną. Odkąd pojawił się w Tańcu z gwiazdami jest obecny na naszych ekranach. Jego taneczne partnerki mogą być pewne, że Stefano ich nie zawiedzie. Zawsze (i w przenośni i dosłownie) mogą się na nim wesprzeć.

 Jednakjego droga do gwiazd i serc Polek wcale nie była prosta. Z zawodu Stefano Terrazzino jest… krawcem teatralnym. Tańczyć zaczął dopiero w wieku szesnastu lat – bardzo późno – i nie po to, by zostać kimś sławnym, a raczej by przełamać wreszcie chorobliwą nieśmiałość. Taniec okazał się jego żywiołem, jego życiem,jego przepustką z Mannheim, gdzie się urodził i wychował, przez słonecznąSycylię do chłodnej i wydawałoby się mentalnie niezwykle odległej Polski. A jednak to właśnie tu, w Polsce, tancerz rodem z gorącej wyspy znalazł swoje miejsce. Tu tańczy, śpiewa ze swoim zespołem, reżyseruje spektakle, gra w teatrze, tworzy choreografię. Na Sycylię chętnie wraca – i zaprasza na nią nasze rodaczki. Wraz z Pauliną Biernat uczy swoje podopieczne tańczyć, z kolei z mamą Giovanną podpowiada, jak gotować w przepysznym, włoskim stylu.

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o życiu i karierze Stefano Terrazzino, koniecznie sięgnijcie po tę niezwykle szczerą opowieść, powstałą na podstawie rozmów, które z jej bohaterem przeprowadziła Ewa Anna Baryłkiewicz.

        Przyznam od razu, że książka ta wzbudziła we mnie skrajne reakcje. Już tłumaczę dlaczego. Wywiady-rzeki zazwyczaj przeprowadzane są z osobami, które już czegoś dokonały i na swoje życie patrzą z perspektywy czasu, tu tymczasem bohaterem jest młody mężczyzna przeżywający „swoje 5 minut”. Jest znany, uwielbiany, z powodzeniem od lat realizuje projekt „Authentic Sicily”, otworzył właśnie własną kawiarnię i szkołę tańca „Mała Sicilia di Stefano Terrazzino”, ale czy to dobry moment na wywiad-rzekę? Czy tak młody człowiek będzie miał o czym opowiadać? Z drugiej strony była ciekawość – skoro ktoś z takim doświadczeniem w show-biznesie jak Ewa Anna Baryłkiewicz zaprosił właśnie tego młodego człowieka do projektu wywiad-rzeka, to może warto sięgnąć po tę pozycję… Było warto!

            Wraz z autorką i jej bohaterem zostałam porwana w niezwykłą podróż po gorącej, pruderyjnej Sycylii sprzed latdo historii niemal jak Romeo i Julii. W podróż po świecie włoskich emigrantów w Niemczech – jakże silnie zjednoczonej, wzajemnie wspierającej się społeczności. Do świata materiałów i kolorów – zakamarków teatru znanych tylko krawcom. Doświata tańca towarzyskiego i tego tańca, który przez niektórych jest uważany za „gorszy” – świata tańca z gwiazdami. Do świata muzyki granej i śpiewanej. Doświata nadwiślańskiego widzianego oczyma Włocha.

            Choć książka powstawała kilka lat,to absolutnie nie czuje się tego przy lekturze. Historię Stefano Terrazzino poznajemy od chwili poznania się jego rodziców aż do dnia dzisiejszego. Syn włoskich emigrantów, który robi karierę w Polsce – American Dream w czystej postaci. Gdzie jest dziś – wiemy wszyscy – u szczytu sławy (choć życzę mu by to było dopiero preludium). Ale jaką drogę musiał pokonać, by znaleźć się w tym właśnie miejscu – tego nie wiemy i o tym właśnie jest ta książka. Droga ta wymagała od niego ogromu cierpliwości i samozaparcia, nieprzespanych nocy, kursowania między Polską i Niemcami, łączenia pracy i pasji i porzucenia wszystkiego dla tej ostatniej – dla pasji, która stała się jego życiem.

            To tyle jeśli chodzi o wrażenia z pierwszej lektury – pierwszej, bo myślę, że do tego pełnego ciepła rodzinnego świata, do którego zaprasza książka, wrócę jeszcze nie raz… Ciekawe, co odkryję przy kolejnej wizycie „W chmurach”.

Wyd. Editio

Zła pora roku – Antonio Manzini

O Antonio Manzinim można powiedzieć dużo, jest to bowiem bardzo wszechstronna osoba, nie można mu jednak zarzucić tego, że w swojej pracy jest przewidywalny. Jak mądry nauczyciel prowadzi czytelnika swoich książek krok po kroku, podnosząc poprzeczkę przy kolejnych częściach sagi o śledztwach Rocca Schiavone. Antonio Manzini kolejną książką pt. Zła pora roku – utwierdza mnie w przekonaniu, że jest jedynym z autorów, z którym z przyjemnością napiłabym się kawy, a że jest rodowitym Rzymianinem, to chętnie sączyłabym ten napój w cieniu Colosseum lub przy szumie fontanny Di Trevi.

Okładkowo
Państwo Berguet, bogaci przedsiębiorcy z Aosty, pilnie strzegą rodzinnych tajemnic. Właśnie zniknęła ich córka Chiara, licealistka bardzo popularna wśród rówieśników. Dlaczego tak rozpaczliwie bronią się przed współpracą z policją? Jaki jest prawdziwy motyw porwania i czy istnieje choć jedna osoba, która wie, gdzie szukać dziewczyny?

By uratować Chiarę, Schiavone musi nie tylko rozgryźć, co kryje się za nienagannym wizerunkiem zamożnej rodziny, ale również przeniknąć do szarej strefy, gdzie krzyżują się interesy mafii i biznesu.

Kolejny tom przygód Rocca Schiavone udowadnia, że życie wicekwestora nigdy nie zwalnia tempa, nawet w spokojnej, jakby się wydawało, Aoście, do której został on karnie zesłany. Górska miejscowość wreszcie postanowiła ukazać swoje wiosenne, pełne życia i kolorów oblicze – wszystko aż prosi się o to, by na chwilę zwolnić i zachwycić się otaczającym pięknem. Tymczasem, jak na złość, właśnie wtedy pojawia się kolejne śledztwo – czyli to, co w skali wicekwestora jest najbardziej denerwującym zajęciem. Manzini z właściwą sobie gracją prowadzi czytelnika przez kolejne strony powieści, ukazując, że nawet za pozornie idealnie wyglądającymi obrazkami ukrywać się może mroczne tło. Towarzysząc wicekwestorowi w jego śledztwie, czytelnik poznaje współczesne Włochy – kraj, w którym piękno miesza się nielegalnymi interesami a mroczne, drugie dno wielu spraw ukryte jest za zasłoną milczenia. I choć Manzini w swej powieści bierze na warsztat swój rodzimy kraj, to opisane przez niego sytuacje spokojnie można odnaleźć również nad Wisłą.

Manzini kolejny raz udowadnia, że nie boi się poruszać tematów, które dotykają opinię społeczną – tym razem na warsztat bierze szeroko rozumiane nielegalne interesy oraz wykorzystywanie szantażu i porwań dla uzyskania celów. Ponadto wprowadza swoiste nowum: w odróżnieniu od innych kryminałów, historia i życie Rocca Schiavone nie toczy się jedynie od śledztwa do śledztwa, ale na wielu różnych płaszczyznach. Rocca ściga jego przeszłość i to nie tylko ta, z powodu której został karnie zesłany do Aosty, ale też ta, którą uważał za zamknięty rozdział. Jak przystało na dobrego wicekwestora, Rocco jest zawsze na służbie. Słodko-gorzkie zakończenie „Złej pory roku”, choć dla innych jest zamknięciem kolejnej książki, dla mnie jest zaproszeniem i wstępem do kolejnej części, której już nie mogę się doczekać.

 

 

Wyd. Muza

Przebudzenie Lukrecji – Laura Adori

Słodycze jak każdy mam swoje ulubione, i choć lukrecja do nich raczej nie należy to ta książkowa autorstwa Laury AdoriPrzebudzenie Lukrecji akurat jak najbardziej. Ciekawe czy wam też posmakuje? Szaleństwa Bridget Jones i pasja smaków Julii Child w jednym.

okładkowo
Lukrecja wywróci do góry nogami twoje przekonania o tym, co znaczy „zmienić swoje życie”! Wydawnictwo Lira prezentuje perypetie miłosne singielki przed czterdziestką. Jest to miłość in spe, bo ciągle nieuchwytna. Jak się okazuje, o wiele łatwiej jest zrobić karierę za granicą, niż znaleźć człowieka, z którym można by się pięknie zestarzeć. Stanąwszy przed wyborem dalszej drogi, Lukrecja bez wahania porzuca słoneczną Italię i przyjeżdża do Polski, którą pamięta jak przez mgłę. A tu życie szykuje dla niej jeszcze wiele niespodzianek…
Kim jest Lukrecja? To pewna siebie i swojej kobiecości singielka przed czterdziestką, szczęśliwa posiadaczka wiernych przyjaciółek „od pierwszego wejrzenia” oraz matki, która konsekwentnie zadręcza ją swoimi poradami. Jest też kobietą niezwykle wrażliwą na świat smaków, zapachów, kolorów i dźwięków. Umiejętność zmysłowego postrzegania świata staje się dla Lukrecji kluczem do odkrycia własnej drogi życiowej. Czy pomoże jej także w odnalezieniu prawdziwej miłości?

„Ta roślina z miodu jest zrodzona, z miodem, szukając cię, kopiemy. Z miodu tyś poczęta, napełnijże nas do pełna miodem”.
(Atharwaweda)

I tak się dzieje, bo ta lektura właśnie napełnia nas miodem, lekkością i zniewala swoim czarem. Niezwykle przyjemna w odbiorze, zwłaszcza w letnie wieczory, niesie ukojenie po gorącym dniu.
Ale pod tym beztroskim płaszczykiem kryją się też całkiem poważne i aktualne treści, choć czasem nie kryje się też nic 🙂

Wrażliwość na świat zapachów i smaków głównej bohaterki udziela się i nam, czytając na pewno będziecie w przerwach szukać swoich ulubionych łakoci.

A jeśli w zamierzeniu autorki było połączenie romansu z książką kulinarną, to znakomicie jej się to udało.

Książka nie tylko dla ryczących 40-tek. Serdecznie

 

Wyd. Lira

Czarna trasa – Antonio Manzini

Antonio Manzini – włoski autor kryminałów, który przebojem dołączył do europejskiej czołówki pisarzy tego gatunku (Andrea Camillieri, Donna Leon, Henning Mankel). Stworzył on serię książek, których akcja rozgrywa się w Alpach, a bohaterem jest oficer włoskiej policji Rocco Schiavone, karnie zesłany z Rzymu do Doliny Aosty.
Pierwszy tom cyklu przygód niepokornego oficera pt. Czarna trasa trafił niedawno na półki rodzimych księgarni.

Okładkowo:
Rocco Schiavone, po tym, jak zadarł z niewłaściwymi ludźmi i wpadł w poważne tarapaty, zostaje zesłany do Doliny Aosty, do alpejskiego miasteczka turystycznego, daleko od ukochanego Rzymu. Elegancki, ale kapryśny rzymianin równie mocno nienawidzi gór, śniegu i lokalnych prowincjuszy, jak pogardza swoimi zwierzchnikami i ich małostkowym przywiązaniem do regulaminu. Ale za to uwielbia rozwiązywać kryminalne zagadki.

Gdy na stoku zostają znalezione pokiereszowane przez ratrak zwłoki, Rocco staje przed pierwszym wyzwaniem. Jest w swoim żywiole tylko wtedy, gdy prowadzi śledztwo.

Cóż można powiedzieć o kryminale Antonio Manziniego? Chyba najlepszą recenzją będzie stwierdzenie, że historia ta „pachnie Italią” – kobiety, flirty, balansowanie na granicy dobrych obyczajów (nie wspominając o przepisach), mnogość oddelegowanych do różnych zadań służb i spowijający to wszystko mróz alpejskiego kurortu narciarskiego. Wyprawa stronicami tego kryminału spodoba się zarówno niepoprawnym italofilom jak i koneserom powieści kryminalnych. Tych ostatnich zawieść może fakt, iż nie jest ciężko dostrzec wskazówki, które prowadzą do rozwiązania zagadki i odnalezienia mordercy, dla równowagi jednak dostaną bohatera z krwi i kości, któremu daleko do śledczych z nieposzlakowaną opinią. Manzini w swoim kryminale prowadzi czytelnika po zawiłych ścieżkach zarówno śledztwa, sytuacji współczesnych Włoch jak i życia komisarza Rocco. Życia, które choć opływa w luksusach, to jednak luksusy te mają swoją cenę tak fizyczną, jak moralną.

Manzini wprowadza czytelnika w świat, w którym to, co jest uczciwe, nie zawsze jest legalne i na odwrotnie. Zabiera w podróż, która chwilami przekracza granicę rzeczywistości i toczy się w świecie wspomnień. Wspomnień, które pozwalają zapałać jeszcze większą sympatią do bohatera, który, jak wspomniałam, nie może pochwalić się „czystą kartą”. Autor w przystępny sposób opowiada o różnicach między północą a południem Włoch, o różnicach pomiędzy włoskim miastem i wsią – jego słodko-gorzkie spojrzenie łączy w sobie zarówno zabawną konfrontację ze stereotypami jak i pełne smutku spojrzenie na rzeczywistość zmieniającego się kraju. Ja czekam już na kolejną część przygód komisarza Rocco.

 Wyd. MUZA