Robin Sharma jest jednym z najbardziej szanowanych światowych ekspertów w dziedzinie przywództwa. Pomaga organizacjom w rozwoju ludzi. Do jego klientów należą Microsoft, GE, FedEx, IBM, Nike, NASA, Yale University i inne. Książki Sharmy znalazły się na szczycie list bestsellerów i sprzedały się w milionach egzemplarzy. Z jego rad korzystały takie firmy jak Microsoft, NASA, Nike czy FedEx. „Manifest codziennego bohatera” jest najnowszą książka.
okładkowo
To książka o wielkim geniuszu, o przyzwoitości i bohaterstwie, które drzemią w każdym sercu bijącym dziś na naszej planecie. Praca nad nią była dla mnie niesamowitą, a jednocześnie napawającą lękiem przygodą. Była inspirująca, a przy tym wyczerpująca. Pisząc Manifest codziennego bohatera, dotarłem do zupełnie mi nie znanych zakamarków mojego rzemiosła i charakteru, zacząłem też inaczej niż dotąd patrzeć na obowiązek służenia innym. Czytając kolejne strony, poznasz starannie przemyślaną filozofię odkrywania swoich najsubtelniejszych talentów oraz rewolucyjne metody tworzenia arcydzieł i formułowania kolejnych spostrzeżeń wytyczających drogę do życia pod znakiem piękna, trwałej radości i wolności duchowej.
(…) Mam nadzieję, że dzięki lekturze tej książki będziesz wiedział, jakich niebezpieczeństw unikać, jak przekuwać porażki na sukcesu i że niesamowite życie zawsze układa się z korzyścią dla nas, nawet jeśli czasem trudno nam je z początku dostrzec.
Od początku ludzkości pragniemy szczęścia, powodzenia, sukcesów, czy bogactwa (zazwyczaj wszystkiego razem). Czy jednak jest to do osiągnięcia? Niestety dość rzadko, ale zawsze można zrobić coś aby się do tego zbliżyć (no przynajmniej spróbować). O tym właśnie traktuje „Manifest codziennego bohatera” , na którego stronach znajdziemy wiele ciekawych i jakże często błyskotliwych rad na temat tego, jak wykorzystać własny potencjał w drodze do osiągnięcia sukcesu. Co i jak uczynić, aby być szczęśliwym itp.
Jak już niejednokrotnie podkreślałam w wypadku recenzji takich książek, mam specyficzne i bardzo ostrożne podejście do poradników – po prostu z zasady im nie ufam. Wiem, że nie są żadnym „złotym środkiem”, który sprawi, że wszystko co złe zniknie i samo się naprawi, czy osiągnie. Jednak lektura ich, zmiana optyki i „przerobienie” wielu spraw, porad itp, często ustawia nas na właściwym torze i po prostu pomaga np. „wziąć się w garść”
Książka poza tym jest ciekawa i napisana lekkim językiem. Jak na poradnik bardzo szybko się ją czyta. Spróbujcie.

