Przemysław Sowiński – zodiakalny Baran (4 kwietnia 1959 r.) Wrocławianin. Prawnikiem niepracujący w zawodzie ani dnia. Był natomiast górnikiem, protokolantem, kierowcą, barmanem i rolnikiem. ale też malarzem, ochroniarzem, kick-bokserem, prezesem przedsiębiorstwa turystycznego, agentem ubezpieczeniowym i chyba tylko on sam wie kim jeszcze. Człowiek orkiestra jak to się mówi 🙂 Mieszkał na stałe we Wrocławiu, Eindhoven, Czelabińsku, a obecnie w Katowicach. „Książe przygody” o jego najnowsza książka.
okładkowo
Ferdynand Antoni Ossendowski. Znał biegle 7 języków obcych, w tym chiński i mongolski. Pisarz, podróżnik, uczony i szpieg. Wykładowca wyższych uczelni i szukający przygód awanturnik. (…) Po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, prowadził badania geologiczne w Mandżurii w poszukiwaniu surowców niezbędnych dla armii rosyjskiej. W 1905 r. jako przewodniczący Rewolucyjnego Komitetu Naczelnego rządził Mandżurią. Po upadku rewolucji został skazany na półtora roku twierdzy. Do 1917 r. pisywał do kilkudziesięciu czasopism, dokonał wielu odkryć i wynalazków, rozmawiał z Rasputinem. Żył pełnią życia. Po wybuchu rewolucji bolszewickiej został doradcą białego admirała Kołczaka. Był usilnie poszukiwany przez CzeKa. Uciekając przed oprawcami, pieszo przeszedł całą Rosję i Mongolię. Został doradcą „Krwawego Barona” Ungerna. W międzywojniu podróżował po świecie i napisał 77 książek, które wydano w 150 przekładach na 20 języków. Jego rekord światowych przekładów z języka polskiego pobił dopiero Dzienniczek św. Siostry Faustyny. Przez pewien czas należał do piątki najbardziej poczytnych pisarzy na świecie – łączny nakład jego książek to 80 mln egzemplarzy. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec wojny. Po zajęciu Polski przez Rosjan, enkawudziści rozkopali grób pisarza. Nigdy nie dowiemy się czy sowiecka bezpieka chciała się upewnić, czy osobisty wróg Lenina na pewno nie żyje czy też jej funkcjonariusze poszukiwali wskazówek kierujących na legendarny złoty skarb Ungerna.
Ossendowskiego darzę uczuciem gorącym od wielu lat w zasadzie od kiedy przeczytałam wzmiankę, a potem cudem zdobyłam książę (reprint I wydania) pt. „Przez kraj zwierząt, ludzi i bogów”, na długo prze serwisami aukcyjnymi i nowymi wydaniami. I od tamtej pory szerzę informacje o nim jak tylko się da, i gdzie się da, nawet w moim zbiorze opowiadań dotyczących Polesia, popełniłam jedno na jego temat, ale wracamy do „Księcia przygody”.
Biografia Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, napisana została z niezwykłą lekkością i swadą, ale też z mnóstwem szczegółów, których ja wcześniej nie znałam. Nie wiedziałam, np. że był tak robiony w bambuko przez zachodnich wydawców, którzy oszukiwali go co do wynagrodzeń za wydania zagraniczne (przodowali w tym Włosi).
W książce znajdziemy też wiele nieznanych zdjęć oraz smakowitych ciekawostek.
Sam Ossendowski był nie tylko łowcą przygód i nietuzinkowym awanturnikiem ale przede wszystkim niezrównanym
mistrzem słowa. Stąd nie dziwią takie nakłady i popularność. Nie bał się mówić i pisać tego co myślał (dlatego też pewnie późniejsze blokady i obostrzenia).
Zepchnięty w zapomnienie na długie lata komunizmu, jak i późniejszy okres nareszcie „wynurza się” na światło dzienne dzięki m.in Przemysławowi Słowińskiemu.


