W sieci złudzeń –

Joyce Maynard (rocznik 1953) jest pisarką o niesamowitym talencie narracyjnym i jednym z bardziej uroczych uśmiechów z pośród piszących. Uwielbiam ja już od pierwszej książki pt. Ostatni dzień lata lub Długi wrześniowy weekend, a potem Gdyby nie ona. Jej najnowsza książka pt. W sieci złudzeń, kilka tygodni temu trafiła w moje ręce.

okładkowo
Z powodu nadużywania alkoholu Helen straciła męża i opiekę nad siedmioletnim synem Olliem. Kiedyś chciała zajmować się fotografią artystyczną, a teraz robi zdjęcia dzieciom w szkole i dorabia w firmie cateringowej. Próbując wyjść z uzależnienia, spędza samotne wieczory na oglądaniu profili na portalach randkowych. Weekendowe spotkania z synem stają się coraz trudniejsze. Kiedy spragniona emocjonalnej więzi poznaje Avę i Swifta Havillandów, jest nimi z miejsca oczarowana. Bogaci filantropi mają własną fundację ratującą psy, ich wspaniały dom jest pełen dzieł sztuki, mają cudownych przyjaciół, dla których urządzają olśniewające przyjęcia. Helen jest tak bardzo zafascynowana swoimi nietuzinkowymi przyjaciółmi i pozostaje pod takim ich wpływem, że zrywa nawet kontakty ze swoim nowym mężczyzną. Urokowi Havillandów ulega także Ollie, który pewnego dnia jest świadkiem wypadku z udziałem Swifta i jego syna. Helen znalazła się w sytuacji, w której musi wybrać między prawdą a swoimi ekscentrycznymi przyjaciółmi.

Joyce Maynard posiada mistrzowski dar poruszania arcytrudnych tematów – tu m.in. uzależnienie od drugiej osoby, ale też i od alkoholu, czy problem rozbitej rodziny, podziałów społecznych itp. Po poprzedniej moim zdaniem ciut słabszej (Gdyby nie ona), ponownie wznosi się na wyżyny nie tylko kunsztu pisarskiego ale i niesamowitej wrażliwości.

Książka mocno porusza (mnie wręcz „wychłostała”) i zapada w pamięć, mimo pewnej absurdalności zachowań głównej bohaterki, jest dość wiarygodna, i takie sytuacje (uzależnienie) wcale nie tak trudno sobie wyobrazić.

W sieci złudzeń czyta się bardzo szybko, sprzyjają temu też krótkie rozdziały.
Powieść jedna z lepszych jakie czytałam na temat relacji międzyludzkich. W sumie to do końca nie wiemy jak to się wszystko potoczy, czym zakończy.

Jedno stwierdzenie na pewno nasuwa się na koniec: nigdy nie jest za późno by coś zmienić, by wyrwać się z pod toksycznego wpływu innych – nie ważne jak nam emocjonalnie bliskich… lektura konieczna, także ku przestrodze.


Wyd. Muza

Przerwana lekcja muzyki – Susanna Kaysen

Susanna Kaysen (ur. 11 listopada 1948 r. w Cambridge w stanie Massachusetts, USA)  była pacjentką szpitala psychiatrycznego McLean (prawie dwa lata). Jest autorką trzech powieści, a jedna z nich Przerwana lekcja muzyki powstała po zanalizowaniu przez Kaysen swojej szpitalnej kartoteki. W wydobyciu której pomógł jej prawnik. W owym szpitalu  pacjentami byli także Sylvia Plath, Robert Lowell, Ray Charles. W roku 1999 powstał film pod tym samym tytułem z Winoną Ryder oraz Angeliną Jolie w rolach głównych.

okładkowo
Wrażliwość to nie choroba! Jeśli miałeś szczęście – jechałeś na Woodstock, jeśli miałeś pecha – jechałeś do Wietnamu. A jeśli nie wiedziałeś, czego chcesz – lądowałeś w domu wariatów.

Wrażliwa, mająca problemy emocjonalne, nie potrafiąca odnaleźć się w otaczającym ją świecie Susanna po próbie samobójczej zostaje umieszczona przez swoich rodziców w szpitalu psychiatrycznym. Rozpoznane zostaje u niej występowanie osobowości borderline.

Początki szpitalnego życia są dla Susanny bardzo trudne, nie potrafi się pogodzić z rygorem, który zostaje jej narzucony już pierwszego dnia. Dziewczyna spotyka tu całą gamę barwnych charakterów i zaburzeń – od kleptomanki Giorginy przez molestowaną seksualnie, uzależnioną od valium i kurczaków Daisy, oszpeconą w trakcie pożaru Polly, aż po dominującą, żywiołową socjopatkę Lisę. Susanna szybko orientuje się, że bycie wzorową pacjentką nie jest tu mile widziane – kwitnie nielegalny handel valium, niesfornej Lisie zdarzają się ucieczki, a pielęgniarka Val lubi przymykać oko, na niektóre przewinienia.


Nie ukrywam, że lubię książki dziejące się w „domu wariatów”, już od czasu przeczytania Lotu nad kukułczym gniazdem. Przerwaną lekcję muzyki już dawno chciałam przeczytać i dlatego czekałam z obejrzeniem filmu.

Na początku zaskoczyła mnie pierwszoosobowa narracja Kaysen prowadzona jednak z dużym wyczuciem, dystansem – chłodno. Z reporterską precyzją opisuje świata „bez klamek” odizolowanie i samotność za murami psychiatryka.

Całość robi mocne wrażenie i daje sporo do myślenia, dla nas „zdrowych”, bo tak na prawdę każdy z nas ma w sobie „wariata”.

Warto pochylić się nad tą lekturą i ujrzeć świat z ciut innej perspektywy, wzruszyć się i zadumać.

 

 Wyd. Replika 

Szczęściary – Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

Przede mną kolejna książka literackiego duetu, autorek Nie oddam szczęścia walkowerem. Agnieszka Jeż to absolwentka filologii polskiej i bałtyckiej (związana z branżą wydawniczą), prywatnie mama Kaliny, Jeremiego i Jagody, żona Andrzeja. Natomiast Paulina Płatkowska jest absolwentką Katedry Teorii Literatury, Teatru (też pracuje w branży wydawniczej). Prywatnie mama Zosi i Tereski, partnerka Waldka. Z ogromna przyjemnością sięgnęłam po ich drugą książkę pt. Szczęściary.

okładkowo
Wyobraźcie sobie, że Bridget Jones ma bliźniaczkę. Albo serdeczną przyjaciółkę. Pomnóżcie jej przygody razy dwa. Doprawcie w dowolnych proporcjach dziećmi, rozwodami, ślubami, ciążami, dietami, awansami w pracy i wylatywaniem z niej. Gotowe? Przedstawiamy Wam zatem p r a w d z i w e Szczęści@ry… Zaczyna się… happy endem. Jagoda i Malina zaczynają wreszcie wieść swe wymarzone nowe życia. Po burzliwych wydarzeniach, śmiałych zmianach i ważnych decyzjach – teraz mają wszelkie powody, by spodziewać się błogiego, świętego spokoju: każda ma u boku ukochanego mężczyznę, dzieci, nowy dom, dobrą pracę – oraz przyjaciółkę w zasięgu maila. Tylko czy życie kobiety lubi płynąć jak uregulowana rzeka?…

Druga część przygód dwóch przyjaciółek była dla mnie spodziewanym zaskoczeniem, bo w sumie why not? Na szczęście Szczęściary, czyta się bardzo dobrze i bardzo szybko (tym bardziej, że kolejka do przeczytanie stale rośnie). Już sama okładka optymistycznie zachęca do „zaczytania” się na wiosnę w tej właśnie powieści.

Obie kobiety pomimo pozornego „wyjścia na prostą” w poprzedniej części, nie byłyby sobą gdyby nie wpakowały się znów w prawdziwe, bądź też wyimaginowane kłopoty… ale czyż nie na tym polega w końcu życie?
Fakt, że mają siebie nawzajem w mailach, telefonach, spotkaniach daje im obu niezwykłą siłę – tej prawdziwej kobiecej przyjaźni i ciepła. I to jest moim zdaniem główny rdzeń książki.

Jak poprzednio, tak i teraz mailowa korespondencja przyjaciółek wciąga, ale i bawi, cała książka przesycona jest poczuciem humoru i pozytywnymi wibracjami. Dla kobiet, w każdym wieku…

 Wyd. Edipresse