Syn Bagien – Paweł Rzewuski

Paweł Rzewuski jest historykiem i doktorem filozofii. Zajmuje się filozofią polityki i historią społeczną. Autor Filozofii Piłsudskiego. Uczestnik warsztatów Identitas na wyspie Uløya w 2020 roku. Wydawnictwo Literackie wydało jego Grzechy „Paryża Północy” (2019). A w tym roku powieść pt. „Syn bagien”

okładkowo
Rok 1937. Na dzikiej, miejscami pogańskiej ziemi Polesia dochodzi do serii okrutnych morderstw i zaginięć. Podejrzenia kierują się w stronę Wacława Kostki-Biernackiego – wszechwładnego wojewody poleskiego. To ubóstwiany przez mieszkańców, znienawidzony przez przeciwników politycznych i podejrzany o konszachty z samym diabłem niepodzielny władca. Jednym z zaginionych w odmętach poleskich bagien jest kapitan kontrwywiadu Adam Staff. Dowództwo w ślad za nim posyła młodego i ambitnego Maurycego Jakubowskiego, który niczym kapitan Marlow podąża na spotkanie z poleskim Kurtzem – Wacławem Biernackim.
(…) Niezwykły kryminał z potężną dawką historii przedwojennej Polski. Erudycja i umiejętność snucia opowieści – to wyróżnia Pawła Rzewuskiego, który do tej pory dał się poznać jako autor książek o historii dwudziestolecia, a teraz próbuje sił w zupełnie nowym gatunku. Z powodzeniem!


Kto mnie zna ten wie, jak bliskie mi i ukochane są tematy związane z Kresami oraz samym Polesiem, zwłaszcza z nim, do tego dziejące się w jednym z moich ulubionych okresów w historii, czyli XX-leciem. Więc grzechem byłoby nie sięgnąć po „Syna bagien” Pawła Rzewuskiego.
Mamy tu świetne połączenie retro kryminału z powieścią przygodową.
Do tego całość zanurzona w szpiegowsko ezoterycznym sosie z posypką w postaci mitologii słowiańskiej. Palce lizać po prostu.

Ale wracając do Polesia, to jawi się ono (nie tylko mnie jak się okazuje) jako Dziki Zachód (a raczej Bardzo, Dziki Wschód) – takie surowe zazadzie, przykurzone, tajemnicze i bardzo niebezpieczne. Podczas lektury książki odczuwa się cały czas ową mroczną i tężejąca, ze strony na stronę, atmosferę. To bez wątpienia taki kresowy „Noir”, no i jakby nie było czuć pióro historyka (i to bardzo wiarygodne pióro). Przedstawiona czytelnikom kryminalna intryga jest bowiem niesamowicie wciągająca, przemieszana z mroczną legendą o Czarnym Diable z bagien. W ogóle dawne słowiańskie wierzenia nadają całości swoisty smaczek grozy w stylu najlepszych mistrzów t.j. Stefan Grabiński, Wojciech Żukrowski i inni. Koniecznie.

P.S. A samego autora zapraszam kiedyś na Podlasie do wsi Rzewuszki, po kolejne inspiracje, no w końcu nazwisko zobowiązuje 🙂

Wyd. Literackie

Prypecią do Nobla – Hanna Kondratiuk

Hanna Kondratiuk pochodzi z Kotłówki na Podlasiu. Jest absolwentką UW. Od 1993 roku pracuje w Tygodniku Białorusinów w Polsce – „Niwa”; Spod jej pióra wyszły: W stronę Tarasiewicza (2002), Carskaja Tryzna (2007, w języku białoruskim), Dziadowskie tournée z Anatolem S. (2010 w języku białoruskim), Białoruś. Miłość i marazm (2013). Za „Prypecią do Nobla” była nominowana do najważniejszej w Białorusi literackiej nagrody. Mieszka w Białymstoku. 

okładkowo

Hanna Kondratiuk opisuje w niej swoje podróże po ukraińskiej części Polesia. Reporterka oddaje głos mieszkańcom tych tajemniczych dla wielu z nas terenów. I to właśnie ich opowieści budują historię. Dowiadujemy się z nich sporo nie tylko na temat kuchni i obrzędów, lecz także historii i współczesnych problemów tej krainy.

okładkowo
Sajczuk, sztemper, mury, hyry to imiona najsławniejszych wiatrów poleskich. Jest tych wiatrów dwanaście. Trzeba wiedzieć jak przed nimi się bronić. Dopytała o to Hanna Kondratiuk i dzieli się z nami. Dowiedziała się także mnóstwa innych rzeczy, które bardzo się przydadzą podczas wyprawy nad Prypeć, nad Pinę, albo do Nobla. Codziennych, praktycznych, historycznych, baśniowych. O sposobach podróży, o sporządzaniu kindziuka, który będzie świeży przez rok, o tym jak len może obrzydnąć, że choć ty płacz, o zatopionych cerkwiach, o piosenkach i pieśniach, o tym, dlaczego przemyt jest sprawą kobiet… W drogę więc, na razie na kartkach książki, a jak się da – w realu, śladami autorki. Polecam!

Jako poleszuczka po prababce ze strony ojca takiej książce nie mogłam przepuścić, tym bardziej, ze od kilku lat żywo interesuję się kresami (polesiem) i czytam co się da w temacie.
Reportaże Pani Kondratiuk, zapadają w pamięć już od pierwszych stron, napisane przystępnym językiem, z ogromna empatią i wyczuciem. Znajdziemy w nich nie tylko suche fakty ale też piękne opisy: ludzi, miejsc oraz sporo dygresji na tematy obyczajowo-historyczne.

Magia Polesia, w takiej formie jaką chcielibyśmy ja widzieć jeszcze gdzieś pośród błot (wysychającej zresztą) Prypeci, czy Nobla jest i ma miejsca na kartach książki w słowach, piesniach, obyczajach tamtejszych ludzi.
Ale śpieszcie się, kto może nie tylko czytać, ale przede wszystkim zobaczyć, dotknąć, poczuć je na własnej skórze. 
 

Wyd. Paśny Buriat