Podwilcze – Martyna Bunda

Martyna Bunda wychowała się w Kartuzach, od 18 roku życia jest reporterką prasową, co z perspektywy czasu okazało się dla niej najważniejszą szkołą. Od 2012 r. jest kierowniczką działu krajowego w tygodniku „Polityka”. Jak się okazało praca redaktorska otworzyła przestrzeń pisarską i zaowocowała debiutem literackim pt. „Nieczułość”, a następnie „Kot niebieski”, jej najnowsza książka nosi tytuł „Podwilcze”. Prywatnie jest mamą dwóch córek.

okładkowo
Kornelia wraz z matką wiodą skromne życie, w którym dyscyplina jest ważniejsza od czułości. Kiedy staje się pewne, że ojciec i mąż już nigdy do nich nie wróci, pocieszenie ma nieść przygarnięty pies. Sonia, bo takie imię dostaje suka, da im o wiele więcej, niż z początku mogłoby się wydawać. Dzięki niej Kornelia pozna Narcyzę – tajemniczą kobietę, z którą połączy ją silna więź. Jaką cenę zapłaci Kornelia za obcowanie z kulturą, sztuką i kontrowersyjną Narcyzą jako przewodniczką? Co na to pruderyjne społeczeństwo? Czy poznanie zupełnie odmiennego świata wpłynie na przyszłość dziewczyny i pozwoli jej odnaleźć własną drogę? Co to znaczy dojrzeć? Kiedy zaczyna, a kiedy kończy się ten proces?
Podwilcze jest powieścią o podskórnie pulsującym pożądaniu, odkrywaniu swojej tożsamości i długiej drodze, jaka do tego prowadzi. O wstydzie, zagłuszaniu potrzeb i poczuciu własnej wartości. O różnych obliczach piękna i o tym, jaki wpływ na dorastające dziewczęta mają ich matki i duchowe przewodniczki. Wreszcie o relacji między człowiekiem i zwierzęciem, więziach między kulturą a naturą.


Martyna Bunda w najnowszej książce ponownie zaprasza nas do barwnego świata swoich bohaterów ich marzeń, nadziei, ale i porażek, uwikłań oraz decyzji życiowych.  Szczegółowe i bardzo plastyczne opisy, czynią całość mega wiarygodną, wciągającą i po prostu ciekawą.
Nie od dziś wiemy, że momenty przejścia nigdy nie są łatwe, tak jest i w tej zaprezentowanej nam przez autorkę historii. Samo dojrzewanie, przepoczwarzanie się, czy stawianie kimś innym niż się było dotychczas jest nie tylko trudne, pełne obaw ale też podszyte pewną dozą ekscytacji. Jest w tej prozie wiele tęsknot, marzeń i tajemnic, urokowi którym nie da się oprzeć.

Ja chyba po prostu lubię pisarstwo tej Pani, pamiętam jak przy okazji pierwszej jej powieści („Nieczułość”) byłam na bardzo ciekawym spotkaniu autorskim właśnie z tej okazji. A tu proszę już trzecia powieść, czekam niecierpliwie na kolejne książki.

Wydawnictwo Literackie

Kot niebieski – Martyna Bunda

Martyna Bunda od 18 roku życia jest reporterką prasową, co z perspektywy czasu okazało się dla niej najważniejszą szkołą. Od 2012 r. jest kierowniczką działu krajowego w tygodniku „Polityka”. Jak się okazało praca redaktorska otworzyła przestrzeń pisarską i zaowocowała debiutem literackim pt. „Nieczułość”. A niedawno kolejną książką pt. „Kot niebieski”.Prywatnie (wychowana na Kaszubach) matka dwóch córek.

okładkowo
Epicki rozmach, wyraziste postaci oraz trzymająca w napięciu akcja brawurowo rozpisana na siedem wieków historii. Zaczyna się w tysiąc trzysta siedemdziesiątym dziewiątym roku od samotnej wędrówki przez kaszubską puszczę i mnicha pragnącego wybudować klasztor o najsurowszej na świecie regule. Zakonnik dotrze do miejsca, które wiele lat później zostanie nazwane Kartuzami, a wraz z jego przybyciem ten niewielki skrawek ziemi, wciśnięty pomiędzy kaszubskie jeziora, stanie się areną, na której przecinają się losy z pozoru jedynie zwyczajnych bohaterów.

Targany obsesjami donator klasztoru, przeorysza Alma widziana w wielu miejscach jednocześnie, kat, który zatraca się w swojej roli, czy akuszerka budząca strach, fascynację, a w końcu nienawiść. Ich losom, od początku do końca, milcząco przyglądają się błękitne koty, które na kaszubską wieś przybyły wraz z mnichem w XIV wieku. Od siedmiu stuleci pojawiają się i znikają niczym symbol tajemniczej równowagi i ukrytej harmonii, znak powtarzania, gubienia i odzyskiwania wszystkiego w nie wiadomo którym pokoleniu, miejscu i czasie…


Nowa książka Pani Martyny Bundy zaskoczyła mnie już samym pojawieniem się… bo nie spodziewałam się jej zupełnie, ledwo rok temu był debiut literacki autorki a tu coś nowego 🙂 Czyli gruszek w popiele się nie zasypuje, jak widać. Oczywiście musiałam ją przeczytać i jaki efekt? No WOW to na pewno!
„Kot niebieski” jest niesamowicie oryginalny, na jego kartach mamy cały wachlarz bohaterów (nawet historycznych lub „prawie” historycznych).
„Po Kaszubach przez wieki” – tak w jednym zdaniu można podsumować książkę. Wszelkie opisy detale, szczegóły są wyważone i potrzebne – tutaj nic nie jest przegadane.

Szkiełko i oko kontra czucie i wiara na kartach tej powieści biorą się za bary…  i trudno powiedzieć kto wygrywa, kto jest górą. Jest świetna akcja, barwne i sugestywne opisy, pięknie językowo.
Wierzcie mi tej książki nie można przegapić tej jesieni.

Wyd. Literackie