Twoja mapa marzeń – Karina Sęp

Karina Sęp  jest Coachem ICC, konsultantem, mentorem i doradcą. Od ponad 20 lat pracuje  w  międzynarodowej firmie handlującej surowcami i kocha to co robię. Stworzyła też autorskie narzędzie do porządkowania i planowania życia: Mapę Marzeń – Mapę Celów. Prywatnie mama trójki nastolatków. Jej autorstwa jest Twoja mapa marzeń.

okładkowo
Książka jest propozycją, aby spojrzeć na swoje marzenia i życiowe cele w sposób realny. Dla niektórych będzie ona drogą do uporządkowania tego, co mają do
usystematyzowania i ustalenia kolejności realizacji celów. Innym podpowie, jak
odnajdywać swoje marzenia oraz cele ukryte w zakamarkach i jak je 
wydobywać na światło dzienne. Mapa marzeń jest procesem. Procesem dochodzenia do siebie samego. Do swojego wnętrza. 
I oddzielania tego, co moje, od tego, co narzucił mi świat, bliscy, znajomi, normy społeczne… Stwierdzenia, z czym się zgadzam, a z czym nie.

Mapa marzeń – już sam tytuł świetnie brzmi, bo kto nie ma marzeń, każdy je ma… A nic tak nie motywuje do działania, jak właśnie chęć ich spełnienia.
Fakt, że książek-poradników tego typu jest mnóstwo na rynku i wcale nie jest łatwo znaleźć najlepszy, choć może nie tyle najlepszy, co najbardziej odpowiedni dla nas. Całość napisano zrozumiałym językiem.

Twoja mapa marzeń – spełnia się moim zdaniem w roli podręcznika pomagającego w samorealizacji i rozwoju osobistym. Kolejny plus, że napisała go Polka, która tym lepiej zna nasze realia niż ktoś z innego kraju.

Warto sięgnąć po tę książkę zwłaszcza wiosna, gdy siły i chęci do zmian są dużo większe niż w innych porach roku.

 Wyd. Edipresse

Śniadania świata – Beata Pawlikowska

Beata Pawlikowska  – to nie tylko pisarka ale też podróżniczka, dziennikarka, tłumaczka, fotograf. Jest autorką wielu książek i audycji „Świat według blondynki” w Radiu ZET. Samotnie podróżuje i odkrywa świat – organizuje także egzotyczne wyprawy dla innych. Jedna z jej nowszych książek (bardzo smakowita) to Śniadania świata.

okładkowo
W Indiach na śniadanie jem placek z gorącą ciecierzycą w sosie curry, w Kolumbii – świeżo upieczony pieróg ze szpinakiem, w Bhutanie – czerwony himalajski ryż i słoną herbatę z masłem jaka, w Meksyku i Gwatemali – tortillę z nadzieniem z czarnej fasoli, w Kenii – pikantny gulasz z warzyw z soczewicą, w dżungli amazońskiej – kaszę z manioku i gotowane owoce palmowe, na Seszelach – owoce drzewa chlebowego (smakują jak kasztany), na Zanzibarze – frytki z warzywnych bananów, w Indonezji – ryż z kiełkami polany sosem z orzeszków ziemnych, w domu – mam własny przepis na domowe muesli!

Tradycyjne śniadania w ponad pięćdziesięciu krajach świata! Od Argentyny i Australii przez Anglię, Brazylię, Egipt, Indie, Japonię, Kolumbię, Mauritius, Mongolię i Meksyk aż po Paragwaj, Peru, Sri Lankę, Tanzanię, Turcję, Tybet i Zanzibar.

Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi, tak mówi znane porzekadło. Jednak bez względu na to czy śniadanie robimy dla siebie, ukochanego czy dla gromadki pociech zawsze warto spróbować nie tylko coś nowego, pożywnego, zdrowego… prawda?

W książce znajdziemy ponad 80 autorskich przepisów na śniadania z różnych kasz (jaglanej, gryczanej, quinoa, ryżu, placki, zdrowe ciastka, muesli czy owsianki).

Parę rzeczy od razu mnie zachęciło do kulinarnych eksperymentów, parę totalnie nie (np larwy) 🙂

Książka idealna dla miłośników podróży ale nie tylko, dla wszystkich którzy chcą zdrowo i smacznie zacząć dzień… tylko żeby jeszcze czasu starczyło na wykonanie tych pyszności 🙂

 

Podobny obraz Wyd. Edipresse 

Żyj lagom. Szwedzka sztuka życia w harmonii. – Anna Brones

Anna Brones to niezależna pisarka, pisze głównie o jedzeniu, jeździe na rowerze i kulturze. W moje ręce na przełomie roku trafiła książka pt. Żyj lagom. Szwedzka sztuka życia w harmonii. w której z miejsca się zakochałam z wielu powodów, choć głównym jest chyba moje wiejskie pochodzenie i tęsknota za prostszym i spokojniejszym życiem.

Okładkowo
„Żyj lagom. Szwedzka sztuka życia w harmonii” stanowi praktyczny przewodnik po stylu życia opartym na szwedzkiej filozofii lagom.

Sformułowanie „zrównoważony rozwój” może się odnosić się do każdego aspektu naszego życia. Kiedy żyjemy pod dyktat skrajności, wówczas łatwo przesadzić w jedną bądź drugą stronę, wyczerpać się i pozbawić źródeł energii. Zrównoważony styl życia to taki, który uwzględnia nasze zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Jeździmy zbyt szybko, jemy za dużo, pracujemy zbyt ciężko, jesteśmy zanadto zestresowani. Musimy zwolnić, dogonić samych siebie. Musimy odnaleźć równowagę pomiędzy wszystkimi aspektami życia: zdrowiem, pracą, rodziną, gospodarnością, środowiskiem (…)

Lagom – to inaczej umiar, harmonia, równowaga… kto za tym podskórnie, podświadomie nie tęskni , niech pierwszy rzuci kamieniem 🙂
Odkąd sięgnę pamięcią to Szwedzi zawsze wiedzieli co dobre, kraj ten jawił się jako oaza dobrobytu, do której to nie jeden chciał dotrzeć, czasami nawet na materacu przez Bałtyk.
Tam wszystko wydaje się być bardziej poukładane (w szeroko pojętym znaczeniu i na wielu polach) niż  w wielu innych miejscach.

Jak wspomniałam książka urzekła mnie już samym wydaniem: niewielki format w twardych okładkach z pięknymi zdjęciami w środku, graficznie cudnie.

Znajdziemy tu sporo ciekawostek oraz praktycznych porad, które sama intuicyjnie wdrażałam od lat, ciekawe przepisy (naleśniki muminków – to moje określenie szwedzkich naleśników).

No i ta tęsknota za tym co proste, zawsze może być ciut łatwiejsza jeśli się sięgnie po Żyj  lagom i choć część z zwartych w niej rzeczy po prostu wdroży w codzienność.  Warto sięgnąć w głąb siebie aby powrócić do prostoty, odzyskać równowagę, poczuć silniejszy związek z naturą, po prostu…

Po książkę sięgnę na pewno jeszcze nie raz.

 Wyd. Edipresse

Pomiędzy nami góry – Charles Martin

Charles Martin ukończył literaturę angielską i dziennikarstwo, był wykładowcą uniwersyteckim, ale od lat zajmuje się już tylko pisaniem i uprawia „bestsellerowiec amerykański” z powodzeniem. Z żoną i trójką synów mieszka w Jacksonville. Jedna z jego książek (ostatnio sfilmowana nawet) nosi tytuł Pomiędzy nami góry.

okładkowo
Dwoje nieznajomych, odciętych przez zamieć śnieżną na lotnisku w Salt Lake City, postanawia wynająć wspólnie niewielki samolot, aby dotrzeć do domu. Ben Payne to świetny chirurg, który wraca z konferencji, Ashley Knox, felietonistka w jednym z czasopism, jest właśnie w drodze na swój ślub. W wyniku tragicznego zrządzenia losu trafiają jednakże w jedno z najdzikszych pustkowi stanu Utah, pośrodku srogiej zimy, ciężko ranni, wiele mil od jakichkolwiek oznak cywilizacji. Bez jedzenia i możliwości znalezienia schronienia, dysponując jedynie sprzętem wspinaczkowym Bena, ich szanse na przeżycie wydają się nikłe, lecz to, że mogą polegać tylko na sobie, budzi w nich poczucie więzi, która wkrótce przeradza się w coś więcej. W miarę jak dni przechodzą w tygodnie, ich walka o przeżycie staje się coraz bardziej dramatyczna. Czy uda im się wydostać z tego pustkowia, a jeżeli tak, czy to doświadczenie zmieni ich już na zawsze?

Cztery lata temu czytałam tego autora, więc teraz ledwo sobie go przypomniałam ale całe szczęście, bo historia warta tego była. Piękna i wzruszająca opowieść… choć mało rzeczywista. Do tego książka językowo też bardzo dobrze napisana.

W mroźnej surowej scenerii walka o życie, nadzieja, zwątpienie, miłość, lęki i wiele wiele innych uczuć, odczuć. To wszystko zaś splata się w niesamowitą opowieść o tym jacy jesteśmy, gdy znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono.

W  końcu on i ona a pomiędzy nimi góry.
Ale ja lubię od czasu do czasu popełnić taki wyciskać łez (film też muszę obejrzeć).

 

Edipresse Książki