Marzena M – Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

Agnieszka Jeż  jest absolwentką filologii polskiej i bałtyckiej na Uniwersytecie Warszawskim, od lat w branży wydawniczej. Prywatnie mama Kaliny, Jeremiego i Jagody, żona Andrzeja. Natomiast PaulIna Płatkowska ukończyła Teorię Literatury, Teatru i Filmu na Uniwersytecie Łódzkim; pracuje w branży. Prywatnie mama Zosi i Tereski, partnerka Waldka.
Marzena M – to wspólny (nie pierwszy zresztą) tytuł obu Pań.

okladkowo
Gdyby tę historię opowiedzieć na smutno, wyszedłby dramat – a może nawet sypnęłyby się trupy? Konkretnie jeden trup.
Na szczęście JEST HUMOR. Włóżmy więc RÓŻOWE OKULARY i spójrzmy przez nie na historię Marzeny M.

Marzena jest zadbaną, zaradną czterdziestką plus. Wiedzie uporządkowane życie, ma męża, córkę, ciepły kontakt z matką, pracę i przyjaciółki. Owszem, są drobne niepowodzenia – ot, całkowity brak seksu, mąż nierób czy pewne niedomagania finansowe – lecz przecież nie można mieć wszystkiego…

Pewnego dnia, z pozoru takiego jak wszystkie, Marzena dokonuje pierwszego odkrycia – za którym, prawem serii, podąża cała sfora następnych.
A to w jej małżeńskim łożu ni stąd ni zowąd znajdują się koronkowe stringi, a to mąż wraca z artystycznych przedsięwzięć z uszminkowanym pośladkiem, a to ona sama odkrywa takie oblicza seksualności, jakich nigdy dotąd nie zaznała, a to wreszcie stawia sobie arcyważne pytanie: czy ja lubię swoje życie? Czy już niczego więcej od niego nie chcę?

Rzecz napisana jak zawsze przez te panie z humorem i lekkością. Jest dobrą lekturą na odpoczynek po stresującym dniu, z lampką wina lub czymś innym… Daje słuszną porcję relaksu a przy tym bawi.

Autorki podkreślają tu mocno, że życie  nie jest bajką ale wszystko (zwłaszcza to co najlepsze jeśli dotąd nas nie spotkało) może zdarzyć – zwłaszcza po czterdziestce!

Ponownie chętnie sięgnęłam po książkę tego tandemu i na pewno nie był to ostatni raz. Taki łyk optymizmu (może i naiwnego momentami) naprawdę jest potrzebny każdemu od czasu do czasu.

 

 Wyd. Edipresse