Kochany Święty Mikołaju – Debbie Macomber

Debbie Macomber (rocznik 1948). Zaczęła pisać dopiero po urodzeniu czwórki dzieci i to na pożyczonej maszynie. Czekała, aż cały dom zaśnie, wziąć się za pisanie. Przez pięć lat jej maszynopisy odrzucano w każdym wydawnictwie, a sukces przyszedł dopiero w 1982 roku, wraz z opublikowaniem pierwszej książki. Pisząc, korzysta z doświadczeń własnych jak i z doświadczeń krewnych. Ma wspaniałe poczucie humoru. Poza pisaniem uwielbia robić na drutach i jest w tym prawdziwą mistrzynią. Bardzo lubi dostawać listy od czytelników. Wraz z mężem mieszka w stanie Waszyngton, a zimą na Florydzie. Ma czworo dzieci i ośmioro wnucząt. Jej świąteczna książka w tym sezonie to „Kochany Święty Mikołaju”.

okładkowo
List napisany do Świętego Mikołaja może przynieść nadzieję, miłość i niespodziewane zmiany w życiu. Bez względu na to, ile masz lat i czy wierzysz w magię świąt! Lindy Carmichael wraca na Boże Narodzenie do rodzinnego domu w niewesołym nastroju. Mężczyzna, którego uważała za „tego jedynego”, zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką. W wymarzonej pracy jest niedoceniana, a każdy nowy projekt idzie jej gorzej od poprzedniego. Nic nie układa się tak, jak powinno do czasu, aż Lindy natrafia na pudełko pełne listów do Świętego Mikołaja, które pisała jako dziewczynka. Zachęcona przez matkę postanawia wrócić do tradycji z dzieciństwa. Nie spodziewa się, że w cudowny sposób jej dorosłe marzenia zaczną się spełniać.

Mniej więcej dwa tygodniu przed świętami rzucam w kąt inne książki i czytam coś w klimacie świąt. W tym roku wypadło „świąteczną” Maccomber.
 
Banalna historia powiecie i przewidywalna aż do bólu i taka nierealna jak płatek śniegu… zbyt piękna by była prawdziwa. Ale dla chcący wprowadzić się w świąteczny nastrój wprost idealna, pełna magii, cudów, dobrych uczynków i serdeczności od serca.

Jest też coś takiego w niej (chyba we wszystkich tego typu), ze wiele w fabule czy to uproszczeń, czy to niedociągnięć po prostu wybaczamy, bo chodzi o klimat a fabuła to rzecz drugorzędna. Wszak listy do Św. Mikołaja piszemy wszyscy, nawet jeśli powstają one tylko w naszych myślach.


Wyd. REBIS