Aleksandra Ostapczuk jest bardzo młodą mieszkanką Nowego Targu, a z pod jej pióra wyszła niedawno powieść fantasy pt. Smocze dziecię. Epopeja dla czytelnika niemal w każdym wieku. Jak sama mówi odkąd tylko pamięta zawsze chciała pisać… i konsekwentnie za tym marzeniem podąża 🙂
okładkowo
Dawno temu… a może nie całkiem dawno, ale zupełnie gdzie indziej… Gdzieś na granicy świata ludzi i Istot Innych. Właśnie tam dwóch braci wędruje przez życie w poszukiwaniu więzów krwi i własnego przeznaczenia.
Przepełniona humorem, fantastyczna opowieść o dwóch braciach, którzy w świecie pełnym zła walczą o to, co najważniejsze.
Z literatury fantasy się nie wyrasta, choć coś w tym jest, że im człowiek starszy tym „proza życia” zaczyna dominować nad naszymi poczynaniami i fantasy coraz mniej się czyta. Dlatego z tym większą przyjemnością sięgnęłam po „smoczy” debiut. I od razu zagłębiłam się w klimatyczną opowieść o chłopcu – półkrwi smoku o imieniu Dracko.
Oprócz niezwykle dojrzałego i dość wprawnego stylu jak na tak młodą debiutantkę, książka czaruje fabułą, zawartymi w niej ciekawostkami i opisami… nie tylko z życia smoków, ale też sztuk walki, starożytnych bóstw i wielu innych tematów.
Urzekł mnie humor dialogowy, przepychanki słowne (zwłaszcza pomiędzy dwoma braćmi) – owo przekomarzanie się w którym jest czułość, miłość i przywiązanie.
Całość czyta się dość szybko, dzięki dynamicznej akcji i bardzo dobrze skonstruowanym postaciom, które przywiązują nas do siebie w przenośni i dosłownie, gdyż od samej książki ciężko się oderwać.
Smocze dziecię to jedna z nielicznych książek pod patronatem tego bloga, ale jak zawsze do wybrańców świat należy.
Mocno trzymam kciuki z kolejne książki Aleksandry Ostapczuk, a tę serdecznie polecam nie tylko miłośnikom smoków 🙂

