Kolejnym z moich koników, czy też kobyłek jest Salem – przeczytałam już kilka książek, które traktowały o tym temacie. A na początku bieżącego roku, w wyniku sympatycznego zbiegu okoliczności weszłam w posiadanie kolejnej, tym razem autorstwa Katherine Howe pt. Zaginiona księga z Salem. Autorka jest potomkinią dwóch kobiet oskarżonych w XVII- wiecznym procesie o czary, procesie mającym miejsce w Salem. Jej antenatki to Elisabeth Howe i Elisabeth Proctor; ten fakt dodatkowo zachęca do przeczytania książki i dodaje swoistego smaczku całości. Zdjęcie Katherine Howe na skrzydełku okładki wręcz woła o spiczasty kapelusz i miotłę oraz czarnego kotka na ramieniu (według stereotypów), po prostu byłaby z niej urocza wiedźma, przy niewątpliwej urody ciemnych oczach, włosach i figlarnym spojrzeniu…;-)
– tak brzmi opis z okładki tej powieści.
Więcej streszczać nie ma potrzeby, ja nie jestem zwolenniczką opisywani od A do Z co kto zrobił i z kim w danej powieści, bo po co? Niech każdy przekona się sam. Przedstawiam tylko książki, które mi się podobały jako odbiorcy – opisując przy tym mniej więcej dlaczego i starając się zachęcić innych do czytania.
Wracając jednak do Zaginionej… Książka napisana bardzo lekkim – sympatycznym językiem, nie razi żadnym dramatyzmem, czy sztucznością; wszystko jest w niej naturalne jak … jak oddychanie choćby. Czyta się ją bezwiednie, bez uświadamiania sobie samej czynności czytania, po prostu jest się w tej historii i już. Główną bohaterkę od razu się lubi, podobała mi się jej stopniowa przemiana z racjonalistki/ akademiczki w … no właśnie, w kobietę świadomą drugiej strony swej natury (wcale nie mrocznej nie myślcie sobie). Piękny jest także opis starego domu babci Connie z początków osadnictwa w Nowej Anglii, aż chciałoby się w nim zamieszkać i spacerować codziennie w tym dzikim tajemniczym ogrodzie z mandragorą i tojadem rosnącymi tuż obok pomidorów na grządce…
Zwyczajna, nie zwyczajna pozycja książkowa i niezwykle udana jak na debiut, serdecznie zachęcam. ” Uroczna ” po prostu.
inne o Salem (w mniejszym lub większym stopniu);
Arthur Miller – Czarownice z Salem
Celia Rees – Spadkobierczyni
Kathleen Kent – Córka heretyczki
Maryse Conde – Ja Tituba czarownica z Salem
Stephen King – Miasteczko Salem (luźniej powiązana)
jak ktoś zna jeszcze inne to chętnie sobie zanotuję.

Brzmi zachecająco, ale kiedy ja na to czas znajdę?
pomyślałam, pomyślałam i znajdę czas! Poszukam tej książki w bibliotece…
Witaj.Spisuję tytuły, niestety bez efektów w szukaniu.Pozdrawiam najserdeczniej 🙂
Na Allegro Morgano znajdziesz wiele 🙂
ja właśnie skończyłam czytać ‚zaginioną księgę z salem’ bardzo wciągająca polecam. znalazłam w bibliotece miejskiej
no właśnie – szukajcie a znajdziecie… 😉