Wrota (otwarte dla wszystkich) – John Connolly

Kolejną książkę J.Connolly przyjęłam tak samo entuzjastycznie jak pierwszą. Mój wpis („Bajka dla całkiem dużych dzieci” –  w lipcu 2011) i tym większa moja radość,  że idzie dalej autor w las czyli w kierunku, który obrał przy Księdze rzeczy utraconych. Mówiąc po ludzku pisze nadal jakby dla dzieci ale nie do końca. Wrota, bo taki ma tytuł, dla małych dzieci lekturą nie jest a dla większych – to takich, które się lubią uczyć (zwłaszcza fizyki) lub uczyć nie boją,  bo jest tu i „Wielki zderzacz hedronów” i trochę o „Czarnych dziurach” itp. Wszystko na wesoło i przystępnie. Na pewno jest to doskonała, pouczająca rozrywka zarówno dla dużego jak i małego czytelnika (najlepiej gdy czytają razem). W razie wątpliwości jeden drugiego może podpytać, choć wyjaśnienia autora powinny wystarczyć do odbioru lektury.

Co w takim razie znajdziemy po przekroczeniu rzeczonych Wrót ?
Samuel Johnson to jedenastoletni, bardzo rozgarnięty i poważny (na swój wiek) chłopiec. Weź nie bądź poważnym jak masz tylko mamę i nieodłącznego jamnika, bo tato zwiał zostawiając w garażu swego Astona Martina jedynie. Chłopiec i pies są świadkami seansu magii, mającego miejsce u sąsiadów w piwnicy (nomen omen nr domu 666), który w zadziwiający sposób zgrał się z uruchomieniem wielkiego akceleratora. Wykorzystują to (jakżeby inaczej) demony do uchylenia wrót pomiędzy Ziemią a Piekłem. Pierwsze szeregi – zwiadowcy przedostają się do naszego świata, niefortunnie dla siebie w Halloween! Samuel w pierwszej chwili pozostaje sam z tymi rewelacjami i desperacko usiłuje przekonać dorosłych, że czego był świadkiem nie jest wytworem jego zbyt bujnej wyobraźni.
Opowieść wydawałoby się koszmarna i straszliwa, w rzeczywistości jest po prostu niezwykle śmieszna (momentami Pratchetem podjedzie – zwłaszcza motyw Głumba – nie mylić z głąbem – choć skojarzenie trafne) roi się od żartów, zabawnych dygresji oraz ciekawostek o fizyce ba a nawet filozofii i religii. Zapewniam, że o po chichotaniu podczas lczytania śmiechem ryknie już każdy dokładnie na 193 stronie…

Polecam serdecznie, na czytanie pod choinką w cieple świątecznych emocji, choć jednym uchem lepiej wyławiać info na temat tego co w Szwajcarii w laboratorium się dzieje ot tak na wszelki wypadek – fizyków wpadek 😉

6 Replies to “Wrota (otwarte dla wszystkich) – John Connolly”

  1. Właśnie miałam Cię prosić o polecenie jakiejś klimatycznej książki na dni okołoświąteczne a tu: mówisz i masz! I nie zwalniaj tempa, co tydzień jedna.Maluszki już w przedszkolu? Niemożliwe, jak ten czas pędzi. Gratulacje!!!

    1. Postaram się…ale napisz do mnie to polecę Ci kilka takich „bardzo w klimacie świąt”, tylko musiałabym sobie przypomnieć… o np. „Ominąć święta” J. Grichama, rewelacyjna/śmieszna; albo „Świąteczny sweter” – Glenn Beck- piękna i wzruszająca…;-)

      1. Już, zaraz napiszę. „Ominąć święta” to moja kultowa książka grudniowa i takoż „Wieści” Whartona – obie zdobyte w antykwariacie i czytane, rozczytywane i zaczytane corocznie. ” Świąteczny sweter” nie znana ale zaraz zacznę polowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *