Statek (Piekielny) – Stefán Máni

Gdzie ty byłeś do tej pory przez całe moje życie zapytałam racząc się lekturą StatkuStefána Mániego, chyba w piekle pomyślałam sobie, czytając dalej. Sam pisarz z wyglądu skrzyżowanie strong mana z wokalistą rockowym, jakby się urwał z niezłej choinki. Autor do tej pory wydał siedem powieści, u nas w tłumaczeniu jest druga, więc czekam niecierpliwie.  Z ciekawostek, to większość (jak nie wszystkich) islandzkich pisarzy tłumaczy Jacek Godek, który dorastał na Islandii.
Książkę czytałam z grymasem co raz to większego zadziwienia i rozbawienia tak, tak, mimo znamienia thillera na okładce. Chyba specyficznie odbieram ten gatunek, bo rzadko mnie on przeraża – raczej bawi; czasem budzi niesmak, tego ostatniego odczucia tutaj w zasadzie nie było. Jednak im dalej w lekturę, to coraz mniej było mi do śmiechu a przy zakończenie już wcale.
Jednostka „Per Se” wypływa z Islandii do Surinamu po towar do produkcji aluminium. Za załogę ma dziewięciu mężczyzn, z których każdy (co jeden to lepszy) z jakąś mniej lub bardziej mroczną tajemnicą na sumieniu. Na pokładzie panuje atmosfera nieufności i wrogości; zależności oraz powiązań między jej załogantami.
Gdy wskutek sabotażu okręt traci łączność ze światem i zaczyna dryfować w nieznane, zdani tylko na siebie mężczyźni muszą podjąć walkę z żywiołem i swoim losem, czy też sam czort wie z czym (dosłownie). Stając w szranki ze śmiercią każdy z nich zareaguje odmiennie, lecz każdy jednako będzie wierzyć w ocalenie i na nie rozpaczliwie czekać. A obłęd i beznadzieja będą narastać.
Narracja zachwyciła mnie niesamowicie, sposób jej prowadzenia, jakby z ujęć kilku kamer, które na siebie zachodzą i uzupełniają się wzajemnie np. ktoś widzi wypadek a potem (moment wcześniej ten sam wypadek) opisuje jego uczestnik już ze swojego punktu widzenia itd, itd. przez kilka kolejnych osób. Całość przypomina konstrukcję mocno spiętych ze sobą ogniw łańcucha.
Thriller Mániego to niezwykle wiarygodny obraz walki o przetrwanie. Mroczny klimat powieści potęguje fakt osadzenia jej na morzu w klaustrofobicznym miejscu (choć ogromnym statku), w pustce i grozie jaką jest żywioł wody sam w sobie.
Niepodważalnego kolorytu nadaje jej postać Diabła – czegóż on tam nie wyprawia; jego błyskotliwych ripost i oceny sytuacji – cóż typka z pod ciemnej gwiazdy, który zupełnie przypadkiem zostaje majtkiem okrętowym na w.w. jednostce. Więcej nic nie dodam pozostaje tylko czytać.

2 Replies to “Statek (Piekielny) – Stefán Máni”

  1. Niestety, sama dowiedziałam się, że u mnie w bibliotekach dzielnicowych – w tym roku nie kupiono jeszcze ANI JEDNEJ KSIĄŻKI, do tej pory nie było z tym problemu – bez komentarza pozostawiam ten fakt, bo by cenzura nie puściła ;-(Więc pozostaje jedynie nam biednym czytelnikom, od czasu do czasu coś sobie kupić, najlepiej okazyjnie i z drugiej ręki (bo tanio). Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *